To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

BeeMeR - Wto 02 Mar, 2010 18:58

Wieczorami ;)

Kolor Magii + Blask fantastyczny

Mam mieszane uczucia - widać, że starano się oddać lekki, żartobliwy charakter książki Terry'ego Pratchetta, oraz w miarę możliwości dosłownie oddać treść i postaci, ale nie jestem pewna czy zamierzony cel został osiągnięty :mysle:
To znaczy oglądałam bez przykrości, ale i bez fascynacji. Dwie moje ulubione postaci - Śmierć i Bagaż - nie były tak zachwycające jak w książkach :roll: - wiem, że niezwykle trudno jest oddać "ducha" Śmierci, bo też i nigdy nie wyobrażałam sobie ewentualnego filmu na podstawie pierwszych tomów świata Dysku inaczej niż jako kreskówki ;) ale czegoś mi brakło.
Hogfather (Wiedźmikołaj) mi się bardziej podobał.

Alicja - Śro 03 Mar, 2010 08:44

BeeMeR napisał/a:
Dwie moje ulubione postaci - Śmierć i Bagaż - nie były tak zachwycające jak w książkach

to było raczej niewykonalne, zwłaszcza w przypadku Śmierci, ale bagaż z nóżkami był niczego sobie. Magowie też odpowiednio nierozgarnięci :wink: tylko Rincewinda wyobrażałam sobie jako młodszego, nie wiem dlaczego :mysle: I Dwukwiata nie widziałam raczej w krótkich spodenkach

BeeMeR - Śro 03 Mar, 2010 09:09

Alicja napisał/a:
to było raczej niewykonalne
To ja wiem, dlatego wyobrażałam sobie to jako kreskówkę :mrgreen:
Żeby było śmieszniej, Dwukwiata mnie pamiętam z książek w ogóle :mysle:
Rincewinda wyobrażałam sobie m/w właśnie tak, na pewno nie młodziej - no i moje ulubiona scena Śmierć do Rincewinda wiszącego nad sforą wilków: "zejdź, to nie będzie bolało" :twisted: była, choć nie całkiem tak, jak sobie ja wyobrażałam :wink:
Generalnie film jest oglądalny - bajkowa konwencja jest ok.

Alicja - Śro 03 Mar, 2010 10:29

BeeMeR napisał/a:
to nie będzie bolało

:mrgreen: tak, jeden z najlepszych tekstów i stado wilków kłębiące się pod stopami

Dwukwiata jako człowieka wschodu wyobrażałam sobie o niskiej posturze, ze skośnymi oczami :rumieniec: napewno nie jako Amerykanina na wakacjach we wzorzystej koszuli i bermudach

RaczejRozwazna - Czw 04 Mar, 2010 21:48

Przypomniałam sobie ostatnio film "First Knight" (w Polsce tłumaczony jako "Rycerz Króla Artura") z Seanem Connery, Julią Ormond i Richardem Gere (jak ja się w nim kochałam jako nastolatka... :lol: ). W liceum byłam na tym w kinie z klasą. Bardzo, bardzo lubię ten film. Piękne krajobrazy Irlandii, świetne aktorstwo, no i niezła zagwozdka, jaką miała główna bohaterka - Arthur czy Lancelot. TAKi Arthur i TAKi Lancelot :mrgreen: I przepiękna muzyka. Tylko pocałunek Ginewry z Lancelotem sp... delikatnie mówiąc :bejsbol: ale nie można mieć wszystkiego...
Agn - Czw 04 Mar, 2010 21:50

BeeMeR napisał/a:
Kolor Magii + Blask fantastyczny

Dla mnie ten film (dwuczęściowy) ma jedną zasadniczą wadę - jest zbyt poukładany. Montażysta nawalił i przez to film zwyczajnie pozbawiony jest dynamizmu.

BeeMeR - Pią 05 Mar, 2010 07:59

Agn napisał/a:
film zwyczajnie pozbawiony jest dynamizmu.
Zgadza się, choć nie wiem czy to przez montaż, czy obfite wsadzenie narratora, który zapewne miała wprowadzać Pratchettowy dowcip i tłumaczenie co kto i dlaczego, ale w moim odczuciu przede wszystkim znacznie spowalniał akcję. :mysle:
Alicja - Pią 05 Mar, 2010 10:10

korzystając z okazji :rumieniec: - może któraś z was go nagrywała?
BeeMeR - Pią 05 Mar, 2010 14:01

Kaena - zagłada światów

Ech, tęsknię za kreskówkami, których bohaterki nie wyglądają jak kolejny klon Tomb Raider :roll: stwierdziliśmy zgodnie, że to nie jest film dla dzieci, a dla samców - wszystko tu jest zadziwiająco cycate :roll:
Pomijając ten drobny fakt ;) film jest dość typową opowieścią o nadchodzącej zagładzie świata, w którym żyje tytułowa bohaterka, trochę o fanatyzmie religijnym wiodącym ku tejże zagładzie również, acz nieco inną drogą :P Trochę o pozbywaniu się uprzedzeń rasowych i trochę o realizowaniu marzeń/snów.
Świat przedstawiony jest powiedziałabym nawet bardziej innowacyjny niż ten a Avatarze, aczkolwiek nie tak bajecznie śliczny i kolorowy. Jest bury i nieco nasuwa skojarzenia z "Katedrą" Bagińskiego :mysle:
Można obejrzeć, ale nie trzeba.





Caitriona - Pią 05 Mar, 2010 14:02

Widziałam fragmenty wczoraj w tv, ale jakoś nie zaciekaił mnie na tyle, że obejrzeć w całości.
BeeMeR - Pią 05 Mar, 2010 15:34

Świetliki w ogrodzie / Fireflies in the Garden (2008)

To bardzo dobry, ale bardzo przykry obraz rodziny, w której jest niewiele miłości, za to jest dużo bólu, wzajemnego ranienia siebie i innych oraz tłumionej nienawiści, zwłaszcza między despotycznym ojcem (Willem Defoe), a jego synem, Michaelem (Ryan Reynolds), z którego punktu widzenia opowiadana jest ta historia i który powoli odkrywa, że nie wszystko w rodzinie jest takie czarno-białe jak mu się wydawało.
Bardzo dobry film, choć w moim odczuciu chyba ciut za dużo słodyczy na koniec :roll:

Raczej nie ma tu słabych ról, ale najlepszy Willem Dafoe :oklaski: - już myślałam, że po rolach zielonych gremlinów i innych przerysowanych Zuych nie doczekam dobrej kreacji, a tu proszę, doskonały, zimny sukinkot.
I jak wisienka na torcie - mała, lecz znacząca rola Ioana Gruffudda :serce:
Polecam bardzo lubiącym dramaty rodzinne.




Caitriona - Pią 05 Mar, 2010 16:20

O, pamiętam że bardzo mi się ten film podobał. Defoe rewelacyjny, ale też Reynolds zagrał nieźle, w końcu nie w jakiejś komedii. No i Ioan ;) Bardzo dobry film.
Fibula - Pią 05 Mar, 2010 18:39

Alicja napisał/a:
korzystając z okazji :rumieniec: - może któraś z was go nagrywała?

Oczywista. Czego się nie robi dla dzieci ;) .

BeeMeR - Sob 06 Mar, 2010 12:22

Oszukać przeznaczenie 4 (The Final Destination 4) (2009)

Podjęłam próbę oglądania, ale fruwające flaki i tryskająca hektolitrami krew to nie mój typ filmu :obrzydzenie:
Jedyne co mi się podobało, to napis na koszulce, w tych kilku minutach zanim przeskikałam i wywaliłam :P


achata - Sob 06 Mar, 2010 19:55

Co prawda nie wczoraj ale w pomarańczową środę obejrzałam sobie w Cinemie... "Autora widmo".
Co mnie skusiło to oczywiście Ewan McGregor, Pierce Brosnan i talent reżyserski Polańskiego, który zrobił na mnie wrażenie zwłaszcza w "Pianiście". Nie żałuję- aktorzy grają kapitalnie, klimat niepokojący, dialogi świetne do tego jeszcze dyskretne ironiczne poczucie humoru. Przyjemnie było obejrzeć film, w którym niczego nie można być pewnym w tym również dotrwania głównego bohatera do końca. Atmosfera gęsta od niepokoju i poczucia osamotnienia a do tego duży realizm i ukazanie szarej, powszedniej strony wielkiej polityki były przyjemnym odpoczynkiem od nadętych i przewidywalnych amerykańskich widowisk. Chylę czoła przed Ewanem- facet zupełnie w filmie schował swój sexapil przekonująco grając angielskiego dziennikarza-szaraczka.
Jedno co- mam wrażenie, że seans lepiej sprawdziłby się w domciu w jesienny wieczór na własnej kanapce i w ciszy- chociaż widownia była jak najbardziej kulturalna. Polecam!

Agn - Nie 07 Mar, 2010 17:23

Skończyłam oglądać Sherlocka Holmesa. Sir Arthur Conan Doyle prawdopodobnie przewraca się w grobie na takie przedstawienie Sherloka, ale bawiłam się kapitalnie.
O filmie: http://www.filmweb.pl/f426062/Sherlock+Holmes,2009
Film nakręcono w sposób nie dający żadnych wątpliwości - drogi widzu, to jest roz-ryw-ka. A zatem służy wyłącznie dobrej zabawie. I pod tym względem sprawdza się w stu procentach. Jest zabawny, ma sporo akcji, niezłą zagadkę i wygadanego Sherlocka, niezłego bystrzaka, ale ciut zaniedbanego, czasem sprawia wrażenie gościa na kacu, ale spokojnie, jego umysł nigdy nie traci swej jasności. Robert Downey Jr. bawił się rolą, myślę, że i na planie dobrze mu się pracowało. Choć ja skupiłam się przede wszystkim na facecie nazwiskiem Jude Law. Jego Watson jest tak inny od całego jego aktorskiego emploi, że aż przyjemnie popatrzeć. Żaden podrywacz czy złote dziecko, ale facet, który jest równym partnerem Sherlocka, odważny, a przy tym stały w uczuciach (Mary). Mark Strong to, jak widzę, powoli etatowy zły ekranu, ale co mi tam.
Podobała mi się muzyka (nie rozpoznałam Zimmera!), a walki na pięści to sam miód. Mrrruuuu! Jedyne, co mnie denerwowało, to że ze 2 czy 3 razy Sherlock mówi, co zaraz zrobi przeciwnikowi, kamera to pokazuje, po czym mamy tę samą scenę, która się naprawdę dzieje, tylko w przyspieszonym (czyli normalnym) tempie. Ale można na to przymknąć oko. I dwa detale mi się nie zgodziły.
Spoiler:
Pierwszy to logika - wszystko wybuchło, Watson w samym środku wybuchu, powinien się tam spalić żywcem (tym bardziej, że widać było, jak ogień go atakuje). Dowiadujemy się jednak, że przeżył i nieźle się trzyma, a jego rany ograniczyły się do jakiegoś większego czegoś na łopatce i kilku zadrapań. A poczuł się tak szybko silny i całkiem zdrowy, że w następnej scenie gna już z Holmesem na miejsce, gdzie szykuje się niezła bitka. Cud nad Tamizą?
Druga to historia - w pewnym momencie Sherlock wygania wszystkich policjantów z pomieszczenia, w którym dokonano morderstwa. Jednym z jego zarządzeń było "sprawdźcie, czy gdzieś nie ma odcisków palców". O ile mi wiadomo kwestia odcisków palców to wiek XX, a Holmes to XIX. Zgrzytnęło mi to.

Polecam. Rozrywkowy film. :)

Admete - Nie 07 Mar, 2010 17:47

O samej niepowtarzalności linii papilarnych wiedziano już w XIX wieku, ale faktycznie ich pierwsze wykorzystanie to dopiero lata 30 XX.

Kilka ciekawostek ;)

http://www.kryminalistyka...ktyloskopia.php

Harry_the_Cat - Nie 07 Mar, 2010 17:57

A propos SH - tu maly picspam - Londyn w SH: http://community.livejour...210.html#cutid1
BeeMeR - Nie 07 Mar, 2010 21:57

to i ja zaległą recenzję ;)

Sherlock Holmes
Cytat:
... Film powinien mieć poddytuł "Gdyby dr House z Willsonem mieszkali swego czasu w Anglii..."
Takie było też i moje zdanie, ale ponieważ zostałam o tym uprzedzona od koleżanki, która użyczyła mi filmu, oraz ponieważ lubię parę ekranową House-Wilson (choć w życiu to by było kęsim :uzi: ), a nigdy nie miałam szczególnego nabożeństwa do utrwalonego wizerunku Holmesa jako błyskotliwego lecz ospałego starszego pana z fajką - łatwo mi przyszło przyswojenie konwencji i bawienie się dobrze tą bajką, która również mogłaby mieć i kolejne dwa podtytuły: czary-mary-diabeł-stary oraz zabili go i uciekł - dosłownie :P Bardzo dosłownie ;)
Para Holmes-Watson błyszczy i lśni, może nieco denerwuje i niesie - tą przewidywalną co nieco - akcję przez odmęty strzelanek, rozwalanek, pościgów i innych typowych przygodówce elementów gry. Bo to co bardzo ważne, a czego mi - przy fantastycznych efektach specjalnych - np. w Mumii 3 - to dobre, zabawne dialogi i humor sytuacyjny właśnie na linii głównych bohaterów oraz wspaniała gra aktorska.
Panie - hmm... ta Holmes'owa lalunia ok, ale ta jaszczurcza Watsonowa to mi nie podeszła - ale jest jej tak mało, że nie przeszkadza :P
No i warto wspomnieć Zuego - uroczy Mark Strong :banan_czerwony:
aczkolwiek wolę go jako Septimusa :P
http://www.youtube.com/watch?v=aQlWMV9TR24





czary mary


Londyn

Agn - Nie 07 Mar, 2010 22:00

Pani od Watsona to Caroline Bingley z DiU 2005. To tak tylko w kwestii informacji. A Rachel McAdams (Pamiętnik, Żona podróżnika w czasie) jakoś tak... zbrzydła, nie?

Akcja, owszem, do przewidzenia. Ale kogo to obchodzi? Film wprawił mnie w fantastyczny humor i do teraz chichoczę na wspomnienie niektórych scen ("Droga pani, proszę nie krzyczeć. Zapewniam panią, że jestem zawodowcem." :rotfl: ).

Harry_the_Cat - Nie 07 Mar, 2010 22:24

Ze wszystkich filmow widzianych w tym roku (dobra, moze nie bylo ich zbyt wiele, ale jednak :P ) SH zdecydowanie pozostawil najwieksze wrazenie :)
Agn - Nie 07 Mar, 2010 22:29

Największe w sensie pozytywnym czy negatywnym?
Harry_the_Cat - Nie 07 Mar, 2010 22:30

Zdecydowanie pozytywnym!!!!
BeeMeR - Nie 07 Mar, 2010 22:34

Och, mi się też Sherlock podobał bardzo :mrgreen:
A Watson jeszcze bardziej ;)

Harry_the_Cat - Nie 07 Mar, 2010 22:35

W sumie sie zgadzam :-D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group