Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Pią 20 Cze, 2008 13:40
Trifle to sama radość. Podziel się potem wrażeniami
Anonymous - Pią 20 Cze, 2008 14:48
Koniecznie. Czekamy na Twoją relację
trifle - Pią 20 Cze, 2008 20:38
Pewnikiem się podzielę Wstępnie zaplanowałam seans na wtorek w ramach odreagowania po egzaminie. Ale nie wiem, kiedy się potem dorwę do internetu..
Admete - Sob 21 Cze, 2008 09:07
Dil Se w Pani domu 3 lipca A 2 lipca mam zamiar kupić Podróż poślubną - zbankrutuję. Dobrze, że chociaż po wypłacie.
Trzykrotka - Sob 21 Cze, 2008 10:13
A na dodatek 3 lipca jest premiera dvd Kuch Kuch Hota Hai, Coś się dzieje, który Kasiek oglądała ostatnio. Wydanie dwupłytowe, już się nie mogę doczekać. Mój biedny budżet
http://bollywood.pl/dvd.php?Id=33
Trzykrotka - Pon 23 Cze, 2008 13:37
Dziewczyny wyszukały śliczny artykuł, napisany z cudowną złośliwością tekst o krytykach piszących o Bollywood. ja miałam przednią zabawę
http://esensja.pl/film/pu...44accfb5ae392ae
Admete - Pon 23 Cze, 2008 14:31
Boski ten artykuł Obśmiałam się zdrowo
Anonymous - Pon 23 Cze, 2008 15:06
Krytyka jest świetna za to artykuł ten http://www.dziennik.pl/ku...lata_Khana.html jest żałosny. Żal mi tego kogoś kto to napisał :|
Aragonte - Pon 23 Cze, 2008 18:06
Eeee, olać i posypać solą
Krytyka recenzentów faktycznie niezła
Trzykrotka - Pon 23 Cze, 2008 20:35
Pewnie, że olać . Ale autorowi tego artykułu pewnie musiało już dać w kość lekceważenie recenzentów z portali internetowych; wykorzystał OSO, które mu się podobało i które uczciwie obejrzał, żeby się po nich przejechać, a zrobił to w pięknym stylu. Om Shantiego Oma!
A z innej beczki: z tego, co pamiętam, to od dziś w NAJ jest muzyka z Chak de India
Mam już przyczepione do kalendarza z KANKa spisy wszystkiego, co się ukaże w Przyjaciółce, Tinie, NAJ, żeby coś nie umknęło.
trifle - Wto 24 Cze, 2008 11:44
Hyhyhy Bardzo dobrze! "Bardzo Wysublimowany Pan Krytyk" (och, jak mi się skojarzyło z niemieckim określeniem "Ich-bin-so-wahnsinnig-wichtig-Attitude" ). A właśnie czytałam tę buraczaną opinię z wyborczej i aż byłam rozczarowana, bo lubiłam te ich recenzje i często mi się sprawdzały.
Admete - Wto 24 Cze, 2008 12:07
Dhoom obejrzałam przez weekend i stwierdziłam, że to badziewie straszne. Nic z nastroju bolly - popłuczyny po kinie zachodnim z nieudanym panem Udayem na pierwszym planie. Nawet Abhi tego filmu nie uratował. Okropne plastikowe panienki, piosenki jak z tancbudy...Jedna z nich najwyraźniej na motywach Tarkana. szkoda czasu. Jest jeszcze druga częśc? Zgroza normalnie
BeeMeR - Wto 24 Cze, 2008 12:22
| Admete napisał/a: | Jest jeszcze druga częśc? Zgroza normalmnie | Tym bardziej, że druga część jest dużo gorsza - sam plastik fantastik
Trzykrotka - Wto 24 Cze, 2008 12:36
Uch, zgadza się! Dhoom można łyknąć i spędzić przy nim miło czas (bez panien, ja Eshy Deol nie cierpię). W Dhoom 2 zabrano Jasia, a dodano Hrithika i jeszcze półnagą Ash i seksowną Bipashę. Uday zostal, Abhiego prawie nie było widać. Dowcip z OSO na tema Abhishka i Dhoom 5 nie ma go w tym filmie jest jak najbardziej uzasadniony. No i całe towarzystwo potraktowano obficie photoshopem. Dwa razy robiłam podejście i do końca wytrwałam na podglądzie .
Admete - Wto 24 Cze, 2008 12:56
Ja już przy pierwszym leciałam na podglądzie...Która to Esha? Ta od Uday'a? To jest film wybitnie o niczym.
Trzykrotka - Wto 24 Cze, 2008 12:58
Ta od Udaya. Uchodzi za super-seksbombę, a naprawdę trudno uwierzyć, ze jest córką pięknej matki, Hemy Malini (pamiętacie mateczkę Veera z Veer Zaara?) i super-przystojnego ojca, Dhahrmendry.
Admete - Wto 24 Cze, 2008 13:00
To faktycznie się wyrodziła. Seks-bomba? Raczej lala z sex shopu Plastik, plastik, plastik.
trifle - Czw 26 Cze, 2008 13:16
A ja byłam, jak mówiłam, we wtorek na OSO! Dawno nie wyszłam z takim przygłupim uśmiechem z kina. Oglądanie bolly na wielkim ekranie a w domu na komputerze to zupełnie co innego!
Film mi się podobał bardzo Lubię Shah Rukha. Nie będę mówić na niego "Szaruczek" ani nie będę się ślinić ale po prostu bardzo sympatyczny mi się wydaje.
Nie umiem na pewno wyłapać wszystkich nawiązań i smaczków, ale kilka było naparawdę niezłych
Nic mnie nie znudziło właściwie, podobało mi się to wystąpienie wielkich gwiazd bolly na imprezie OK'a. Dużo fajnego humoru, fajne piosenki, w których absolutny prym wiedzie...
Bolesne disco
O jeżu, jak zobaczyłam tego rozebranego i polewanego wodą Oma to myślałam, że nie wytrzymam To było jak takie (ja to tak odbieram) wielkie mrugnięcie okiem od reżyserki ze słowami: "No to teraz się napatrzcie za wszystkie czasy!" Te zbliżenia, ta naoliwiona klata... Cudowne
Byłam w kinie z kolegą, który nigdy wcześniej nie widział żadnego filmu bolly. I też mu się podobało!
Kasiek, żałuj, że nie oglądałaś w kinie
Ja żałuję, że nie pojechałam do Krakowa na premierę. To musi być klimat! Tu we Wrocławiu, byłam w kinie na dworcu, małe, klaustrofobiczne - jestem raczej yy niewysoka, a ledwo mi się nogi w przejściu mieściły , było mało ludzi, ale dziewczyny, które siedziały w pierwszym rzędzie śmiały się, biły brawo jak pokazywał się SRK. Świetnie było Zaczynam dopisywać do listy marzeń do zrealizowania udział w dużej premierze świeżutkiego filmu z Bollywood. Toż to przecież nie do opisania jest! Jak śpiewali "Om Shanti Om" (na tej imprezie z gwiazdami) to też mi się chciało podnieść ręce, pomachać i razem z nimi pośpiewać
Żadne kino we mnie takiej euforii nie powoduje. Tu jest wszystko! Film, teatr, musical, muzyka, komedia, tragedia, śmierć, miłość! Obłęd
Jak oni się pięknie umieją z siebie śmiać! Jak zobaczyłam Ja też jestem przy tobie to..
I bardzo mi się podobało to, że na końcu wszystkich pokazali. I Farah Khan z tą rikszą (to była riksza? )
Admete - Czw 26 Cze, 2008 13:23
Piękny jest ten film.
Caitriona - Czw 26 Cze, 2008 14:21
Taare Zameen Par to historia ośmioletniego chłopca, Ishaana, który sprawiał same kłopoty. Szczególnie, gdy porównać go do jego idealnego starszego brata. Miał ogromne kłopoty w szkole, był nieposłuszny, jak sądził jego wiecznie zapracowany ojciec był krnąbrny i uparty, bił się i uciekał; kochał za to malować. Jego kłopoty z nauką doprowadziły do tego, że rodzice nie wiedząc co dalej robić oddali go do szkoły z internatem. Mały Ishaan nie chciał tam jechać, a że rodzice postawili jednak na swoim, poczuł się niechciany, zostawiony i niekochany. A to spowodowało, że kompletnie się w sobie zamknął, przestał nawet malować...
I jak to bywa w takich historiach wtedy na scenie pojawia się młody zapaleniec z powołaniem, nauczyciel plastyki (Aamir Khan), który rozpoznaje kłopot chłopca i poświęca mu czas, by mu pomóc.
Film, na początku średnio mi się podobał, z czasem zaczęłam jednak wsiąkać w historię Ishaama; gdzieś po drodze sobie nawet chlipnęłam, dalej oglądałam już z duzym zainteresowaniem. Ogólnie film nie jest moze odkrywczy czy oryginalny, ale na pewno jest dobrze zrobiony, szczególnie dobrze zagrany. Brawa dla małego chłopaka, który grał Ishaama (Darsheel Safary). Aamir Khan jest dla mnie nadal nowością - widziałam z nim tylko Rebelianta, ale póki co mi się podoba (muszę obejrzeć w końcu Fanaa). Muzyka, piosenki też mi się bardzo, bardzo podobały. Ja polecam!
asiek - Czw 26 Cze, 2008 15:37
| Caitriona napisał/a: | | Aamir Khan jest dla mnie nadal nowością - widziałam z nim tylko Rebelianta, ale póki co mi się podoba (muszę obejrzeć w końcu Fanaa). |
A ja właśnie dzięki Aamirowi zainteresowałam się bolly. Gdyby nie "Faana", to pewnie nie sięgnęłabym po kolejne filmy, bo po "Czasem słońce, czasem deszcz" zupełnie się zniechęciłam. Z Aamirowego dorobku spodobały mi się jeszcze:
"Dil Chahta Hai"
"Rang de Basanti"
"Laagan"
Trzykrotka - Czw 26 Cze, 2008 16:22
Ja mam do Aamira stosunek obojetny; nie wiem, czy uwierzycie, ale zapomnialam, że grał w Fanaa. Doceniam jego niewątpliwy talent aktorski, ale nie jest on dla mnie wabikiem, który skusi mnie do obejrzenia filmu, tak jak na przykład Saif Ali Khan, czy Vikram. Ogladając Tere Zameen Paar (który bardzo mi się podobał, ale tak... na jeden raz) moje gorsze "ja" pomyślało sobie, że Aamir, aktor tak "amerykański", że sam o sobie mówi, że jedynymi uroczystościami rozdania nagród na jakie chadza sa Oscary (żarcik oczywiście), doskonale opanowal sztukę wzruszania publiczności na wzór Karana Johara...
A swoją drogą, zapowiedział podobno, ze i on wystąpi w następnym filmie z gołym torsem . Pracuje nad rzeźbą ciała do remake'u tamilskiej Ghajini, która była remakiem Memento. W Ghajini grał Surya i był świetny. Jestem pewna, ze Aamir zrobi to po swojemu, nie będzie Suryi naśladował.
Trifle, dzięki za wrażenia! Cudne! Co do Bolesnego disco, to miałaś rację, cały ten kawałek to jedno wielkie mrugnięcie do widza, ze wszystkimi akcesoriami wykorzystywanymi przy tzw item songs. Zwykle tańczy w nich ponętna panna w skąpych ciuszkach, tym razem był to Shahrukh w iluzji koszul i mokrych dżinsach. Farah zrobiła item pełną gębą, ze wszystkimi atrybutami, wodą, olejkiem, wiatrem we włosach, mokrym kciukiem i całą resztą . Na premierze w Muranowie poziom entuzjazmu widzów unosił dach
EDIT: Aśku, polecam Ci film z zeszłego roku, No Smoking. To jest coś, co powinno Ci się bardzo podobać .
Admete - Pią 27 Cze, 2008 11:40
też widziałam Taare zameen par Film mi się podobał ze względu na tego chłopca i jego rolę. Taki był sympatyczny i zagubiony z tymi wystającymi zabkami. Przymierzam się do Ghajini i kolejny raz obejrzałam Jab We Met. Mam straszną słabość do tego filmu, nic na to nie mogę poradzić.
Trzykrotka - Pią 27 Cze, 2008 12:23
Nie dziwię się . Jab We Met pięknie podnosi na duchu. A Ghajini to wstrząsająca opowieść. Trzeba się nastawić na mocne wrażenia, ale naprawdę warto zobaczyć. Surya był doskonały, podobnie Asin. Asin gra zresztą również w wersji bollywoodzkiej, z czego się cieszę, bo to sama radość, patrzeć na tę dziewczynę. Moim zdaniem ten film był o wiele lepszy od pierwowzoru.
asiek - Pią 27 Cze, 2008 20:49
Współczesny Mumbaj. Niekochana i zaniedbywana przez męża Shikha obdarza uczuciem przypadkowo poznanego Akasha. Sruti, marząca o stałym związku, szuka kandydata na męża przez Internet. Doświadczana przez los od dzieciństwa Neha rzuca się w ramiona żonatego mężczyzny. Goniący za karierą Rahul nie potrafi oprzeć się urokowi koleżanki z pracy. Sędziwy Amol, przybywa ze Stanów do Indii, aby odszukać miłość swego życia – Shivani.
Tych kilka, toczących się równolegle wątków, składa się na fabułę „Life in a …Metro” /2007/. Do obejrzenia tego filmu skłoniły mnie pochlebne recenzje na bollywood.pl oraz fakt, że został on wyreżyserowany przez Anurag Basu, twórcę „Gangstera”.
Pierwsze wrażenie, to podobieństwo do „Love Actually”. Oba filmy pokazują różne barwy miłości, z tym że „Life …” jest bardziej melodramatyczne i nie daje widzowi wiele nadziei. Film nie powala na kolana, ale po mojemu, wart jest uwagi. Dobrze zagrany i skadrowany. Na szczególną uwagę zasługuje muzyka – hinduski pop, z zacięciem rock'owym.
Trzej ubrani na czarno muzycy pojawiają się na ekranie niczym antyczny chór /wiem, skojarzenia to przekleństwo / , komentując piosenką, losy bohaterów. Całkiem ciekawy zabieg.
A tu chór w całej okazałości.
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
| Trzykrotka napisał/a: | | Aśku, polecam Ci film z zeszłego roku, No Smoking. To jest coś, co powinno Ci się bardzo podobać . |
Dziękuję.
Trzykrotko, masz pięknego avka. O ile dobrze rozpoznaję, to fotka z Chalte, Chalte ?
A co do Jab We Met, to i ja lubię do niego wracać.
Edit:Literówka
|
|
|