To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Paranormalne i różne takie

Aragonte - Sob 16 Lip, 2011 18:25

Teraz coś nie tak obrzydliwego :wink:
http://strefatajemnic.one...30,artykul.html

Miejsca, które zabijają
Michał Mazurczak / Onet.pl

Części wypadków drogowych nie możemy tłumaczyć złymi warunkami lub nieostrożnością kierowców. Do wielu zdarzeń dochodzi przecież na prostych odcinkach lub łagodnych, dobrze oznaczonych łukach. Często zdarzają się też nagłe i niewytłumaczalne zmiany pasów ruchu prowadzące do „czołówek”. Przypadek czy...?

Okres wakacyjny w pełni. Wielu z nas zapewne w najbliższym czasie wyruszy w podróż po Polsce. Doskonale wiemy, że jazda po rodzimych jezdniach nie należy do łatwych. Liczne ubytki w drodze i koleiny to podstawowy wyznacznik polskiej trasy. Do tego złe oznakowania i nierozsądne postępowanie kierowców - w efekcie po każdym weekendzie do mediów trafia tragiczny bilans rannych i ofiar wypadków. W Polsce mamy już ponad 1600 miejsc określanych jako "czarne punkty". Takie oznakowania jednak nic nie zmieniają. Słupki procentowe z wypadkami śmiertelnymi wcale nie maleją. Nasuwa się więc pytanie: czy na świadomość kierowców mają wpływ nieznane nam siły? Czy pewne miejsca obciążone są jakimś fatum?

Części wypadków drogowych nie możemy tłumaczyć złymi warunkami lub nieostrożnością kierowców. Do wielu zdarzeń dochodzi przecież na prostych odcinkach lub łagodnych, dobrze oznakowanych łukach. Często zdarzają się też nagłe i niewytłumaczalne zmiany pasów ruchu prowadzące do „czołówek”. Przyczyną takich sytuacji, jak twierdzą radiesteci, mogą być żyły lub cieki wodne znajdujące się pod powierzchnią drogi. Podobno to właśnie one odpowiedzialne są za zmęczenie i spowolnienie reakcji kierowców.

Kolejną przyczyną tych zdarzeń, zdaniem radiestetów, jest zjawisko „podążania” za podziemnym ciekiem, który ulokowany jest pod nawierzchnią drogi. Wskutek tego żyła wodna przebiegająca wzdłuż odcinka trasy jest w stanie "przejąć" kontrolę nad kierowcą i jego pojazdem, co skutkuje wypadnięciem z trasy, np. w momencie, kiedy droga skręca w określonym kierunku, a żyła wodna dalej kieruje się prosto. Samochód podąża wtedy wzdłuż strefy promieniowania, powodując wypadek.

Jeśli cieki wodne powodujące nieświadome zachowanie są w stanie doprowadzić do wyłączenia świadomości lub wręcz zachowania irracjonalnego, to kto najbardziej powinien obawiać się takiego nagłego spadku koncentracji?

Według radiestetów chwilowe utraty świadomości mogą dotyczyć osób, które są podatne na tego typu zawirowania związane z polem oddziaływania żył wodnych. Ich stan zdrowia momentalnie ulega pogorszeniu, skutkując zaburzeniami samopoczucia i świadomości, zmniejszając zdolność percepcji oraz wydłużając czas spostrzegania i reakcji. U niektórych osób dodatkowo pojawiają się bóle głowy, mimowolne kurcze mięśni, mrowienie oraz nieuzasadnione lęki. Kierujący traci orientację, wykonuje niezamierzony manewr, po czym zatraca poczucie rzeczywistości lądując w pobliskim rowie. Osoby w stanie wysokiego wzburzenia emocjonalnego bądź zmęczenia są jeszcze bardziej podatne na oddziaływanie żył wodnych.

Najgorszym rodzajem promieniowania cieków wodnych jest ich wzajemne nałożenie się na siebie powodujące skrzyżowanie podziemnych strumieni. W świecie laików miejsca takie nazywa się drogami śmierci, które znakuje się tablicami „czarny punkt”. Według badaczy, na tych odcinkach dochodzi do krzyżowania się nawet kilku żył. Utrata kontroli nad pojazdem jest więc podobno tylko kwestią czasu.

Jednym z miejsc owianych złą sławą wśród radiestetów jest odcinek znajdujący się w miejscowości Przybiernów, na trasie Szczecin-Świnoujście. To właśnie tutaj w 1998 roku doszło do wypadku, w którym zginęli polscy olimpijczycy - Władysław Komar i Tomasz Ślusarski. W zderzeniu udział brały trzy samochody, a reakcja każdego z kierowców była opóźniona. Przeprowadzone badania wykazały, ze żaden z pojazdów nie jechał z drastyczną prędkością. Po zbadaniu sprawy na feralnym odcinku radiesteci wykryli promieniowanie na najwyższym poziomie w 10-stopniowej skali. Co ciekawe, na tym fragmencie drogi odnotowano znacznie więcej podobnych przypadków.

W Polsce niepokojąco często dochodzi do takich niewytłumaczalnych wypadków. Na drodze krajowej numer 22, w miejscowości Czarna Woda, swego czasu odnotowywano tragiczne wypadki, w których uczestniczyli ludzie sprowadzający samochody z Niemiec. Według policji przyczyną było systematyczne zasypianie kierowców w trakcie jazdy. Jednak według radiestetów w pobliżu znajdują się cieki wodne. Innym niebezpiecznym miejscem jest odcinek drogi na trasie Białystok–Supraśl. W pobliżu miejscowości Krasne droga charakteryzuje się skrętem o dość łagodnym łuku. W tamtym miejscu doszło do kilku groźnych wypadków - kierowcy nie wyrabiali się na zakręcie. Po przebadaniu terenu wykryto pod jezdnią szeroki na prawie pięćset metrów, kilkumetrowej długości ciek wodny. Droga skręca, natomiast ciek płynie dalej - prosto. Osoby wrażliwe jechały prosto po cieku, co skutkowało wypadnięciem z trasy.

Na Podlasiu parę lat temu doszło do katastrofy drogowej pod Jeżewem, w której zginęło 13 osób i 40 zostało rannych. Po zbadaniu sprawy przez radiestetów okazało się, że przez całą szerokość drogi płynie ciek, podczas gdy drugi znajduje się prostopadle do drogi. Jest to spora żyła o szerokości 50 m. Obie łączą się pod jezdnią tworząc „krzyżówkę”. Natężenie promieniowania jest ogromne i według specjalistów miało znaczny wpływ na zachowanie się uczestników ruchu na tym obszarze.

Przez wielu radiestezja i połączona z nią nauka badająca wpływ cieków wodnych na ludzi jest wyśmiewana. Sceptycy uważają ją za zwykły zabobon. Jednak przeprowadzone badania naukowe skłaniają do myślenia. Po zamontowaniu na wybranych ulicach polskich miast tzw. odpromienników, liczby potrąceń, stłuczek i wypadków drogowych w znacznej mierze zmniejszyły się. W środowisku naukowców zdania na temat wpływu żył wodnych na kolizje i wypadki drogowe są podzielone. Według hydrogeologów żyły wodne nie istnieją. Z kolei fizjolodzy są pewni, że gdyby założyć, że mogłyby wzbudzić jakiś rodzaj szkodliwego promieniowania, to byłoby ono miliardy razy słabsze od progu odczuwania go przez organizm.

Podróżując po polskich drogach w tegoroczne wakacje, pamiętajmy, by zachować należytą ostrożność. Zwłaszcza w obrębie "czarnych punktów" - w końcu te tablice oznaczają realne zagrożenie, niezależnie od tego, jakie jest jego podłoże.

Deanariell - Pon 18 Lip, 2011 11:55

Coś w tym jest. :mysle:
Admete - Pią 05 Sie, 2011 09:42

Wierzyć nie wierzyć, przeczytać można ;)
Czowiek, który twierdzi, że odżywia się praną - kosmiczną energią:

http://zdrowie.onet.pl/zy...43,artykul.html

Deanariell - Sob 06 Sie, 2011 00:41

Admete napisał/a:
Czowiek, który twierdzi, że odżywia się praną - kosmiczną energią

Słyszałam o wielu innych takich przypadkach - zazdroszczę tym ludziom... Nie muszą tracić cennego czasu na stanie przy garach. :roll: Gdybym tylko potrafiła, to też bym chętnie nie jadła...

Aragonte - Sob 06 Sie, 2011 00:51

I odebrać sobie jedyną przyjemność dostępną nie tylko codziennie, ale nawet trzy razy dziennie? Nie ma mowy :-P :wink:
Deanariell - Sob 06 Sie, 2011 00:59

Ja się męczę robieniem jedzenia, serio - denerwuje mnie to. :P Upiec pizzę czy zrobić makaron od czasu do czasu dla przyjemności, to nie to samo, co przymus codziennego gotowania obiadów czy robienia śniadań i kolacji :roll: - dla mnie to żadna atrakcja. ;)
asiek - Sob 06 Sie, 2011 08:50

Deanariell napisał/a:
Ja się męczę robieniem jedzenia, serio - denerwuje mnie to. :P Upiec pizzę czy zrobić makaron od czasu do czasu dla przyjemności, to nie to samo, co przymus codziennego gotowania obiadów czy robienia śniadań i kolacji :roll: - dla mnie to żadna atrakcja. ;)

Riella, łączę się z Tobą w bólu. :wink: Przygotowywanie codziennych posiłków, to udręka. :roll: Najbardziej kocham kuchnie czyte, nieużywane. :wink:
Przez 2 tygodnie nie było mojego potomka, więc jadałam na mieście.... ehhhh... cóż za przyjemność.

Admete - Sob 06 Sie, 2011 09:30

Też nie przepadam za gotowaniem.
Deanariell - Sob 06 Sie, 2011 11:40

asiek napisał/a:
Najbardziej kocham kuchnie czyte, nieużywane.

Prawda? ;)

Yvain - Sob 06 Sie, 2011 12:51

Denariell napisał/a:
Ja się męczę robieniem jedzenia, serio - denerwuje mnie to

Też się pod tym podpiszę :wink: zresztą nie ma rady żeby było inaczej, więc trzeba myśleć o czymś innym, ot po prostu kolejna praca do wykonania. Ja staram się jak najbardziej zminimalizować codzienny czas w kuchni. Co innego jakieś okazje, czy nietypowe potrawy, wtedy jest zupełnie inaczej :mrgreen: ale fakt, że tak jak Asiek najchętniej jadałabym na mieście, tym bardziej, że w Sopoćkowie nie brak restauracji :mrgreen:

Anaru - Sob 06 Sie, 2011 13:03

Ja tez bym najchętniej jadała zrobione przez kogoś, ale na mieście drogo (no serio serio), bo mnie się samej średnio chce gotować. :roll:
Aragonte - Sob 06 Sie, 2011 13:12

No i niechcący wyprodukowałam offtop :zalamka:

Żeby było jasne - dla mnie przyjemnością jest jedzenie, a nie gotowanie :-P I stąd moja reakcja na post Rielli, która chciała się tego pierwszego wyrzec.

Tamara - Sob 06 Sie, 2011 14:08

I jak zwykle wszystko skończyło się na żarciu :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


Aragonte napisał/a:
Link do artykułu o "zombie", a tak naprawdę o czymś, co nazywa się zespołem Cotarda.
Niby oczywiste jest, że człowiek, który żyje, nie może być martwy. Jules Cotard wykazał jednak, że nie jest to takie proste. Ten francuski lekarz neurolog jako pierwszy dokładnie opisał specyficzny zespół urojeń, znanych dziś jako zespół Cotarda. Jest to rzadko występujące zaburzenie, które może pojawiać się, między innymi, w przypadkach ciężkiej depresji.
Charakteryzuje się występowaniem urojeń, nieraz bardzo szczegółowych, w których człowiek widzi siebie jako zmarłego, któremu rozkładają się narządy wewnętrzne. Czasem pacjent opisuje ruszające się pod skórą robaki i odór gnijącego ciała. Przekonany o własnej śmierci, odczuwa silny lęk, czasem także silne pobudzenie psychoruchowe, co może przypominać charakterystyczne „ruchy zobmie”. Ludzie dotknięci zespołem Cotarda mają osłabione czucie bólu, więc często nie zauważają skaleczeń bądź innych poważnych urazów.


Reszta tu:
http://ciekawe.onet.pl/me...79,artykul.html

Robale pod skórą są charakterystyczne dla zaawansowanych kokainistów .
A mnie od razu nasunęło się pytanie o kalafiory :-P
Bo przecież nieprawdą jest , że zombie nie jedzą :wink:

Deanariell - Nie 07 Sie, 2011 01:47

Tamara napisał/a:
Bo przecież nieprawdą jest , że zombie nie jedzą

A jedzą? :mysle: :wink:

Aragonte napisał/a:
Żeby było jasne - dla mnie przyjemnością jest jedzenie, a nie gotowanie :-P I stąd moja reakcja na post Rielli, która chciała się tego pierwszego wyrzec.

Ale niestety - żeby zjeść, trzeba najczęściej to coś przyrządzić. :roll: Gdybym miała prywatną kucharkę... :roll: :-P W innym wypadku wolałabym w ogóle pozbyć się problemu z jedzeniem i gotowaniem - rach! ciach! za jednym razem i po sprawie. Więcej wolnego czasu na inne przyjemności, często znacznie lepsze. ;) [Mogłabym nawet dla idei zrezygnować z mojej ulubionej pizzy. :P ]

Moje dziecko zdaje się żywić energią kosmiczną. :roll: :wink:

Admete - Nie 07 Sie, 2011 08:33

Wczoraj doszłysmy do takiego wniosku - Annarielka troszkę zje, a reszta to prana ;)
To bardzo sympatyczny off - top ;)

Tamara - Śro 10 Sie, 2011 11:42

Deanariell napisał/a:
Tamara napisał/a:
Bo przecież nieprawdą jest , że zombie nie jedzą

A jedzą? :mysle: :wink:

No pewnie że jedzą , zwłaszcza mózgi , jak to jest ślicznie wyłożone w "DiU i zombie" :mrgreen: przecież nie byłyby tak groźne , gdyby nie zjadały i nic nie robiły ludziom :-P

praedzio - Śro 10 Sie, 2011 11:51

W ostatecznej desperacji jadają też kalafiory. ;)
Deanariell - Śro 10 Sie, 2011 13:25

Tamara napisał/a:
No pewnie że jedzą , zwłaszcza mózgi

No tak, mózgi - zapomniałam. ;) :zalamka: :rotfl:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group