Seriale - Sex and The City
Harry_the_Cat - Śro 14 Maj, 2008 22:53
Wiesz, Tamaro, to nie zawsze jest tak, że mogą
Darcy - Śro 14 Maj, 2008 23:15
| Harry_the_Cat napisał/a: | Wiesz, Tamaro, to nie zawsze jest tak, że mogą |
Czasami muszą.
Trzykrotka - Czw 15 Maj, 2008 20:12
Był taki odcinek Sex and the City, w którym Carrie po rozstaniu z narzeczonym (Chrisem o Poranku, zabijcie, nie pamiętam, jak sie nazywał w tym serialu), musiała zwrócić mu koszty remontu - ta się na nią wściekł, że dostała pozew wzywający d tego zwrotu. Okazało się, że ona nie ma w ogóle oszczędności (przyjaciółki miały, ale nie chciały się dzielić). Zaczęła się zastanawiać, gdzie utopiła pieniądze i okazało się, że w butach... setkach par butów.
W czerwcowym TStylu jest artykuł o serialu i jego aktorkach. Żadna nie chce już być singielką...
Oglądałam ten serial na podobnej zasadzie jak Anioła ciemności: jak coś absolutnie zmyślonego, opowiadającego o życiu na innej planecie zwanej Manhattan. Nie powiem, przyjemne to było. Mister Big nigdy mi się nie podobał, niestety.
Marija - Czw 15 Maj, 2008 22:34
Tak się zastanawiam i nie pamiętam, który to był Mr Big .
Trzykrotka - Czw 15 Maj, 2008 23:49
Marija! Toż to był Ten Jedyny, najważniejszy mężczyzna w życiu Carrie, głównej bohaterki No właśnie, trochę bezbarwny jakby...
Marija - Pią 16 Maj, 2008 09:04
Chris o Poranku? Zabij, a nie kojarzyłam
Czy można wymyślić bardziej kosmiczną postać, niż ta nieszczęsna Samantha?? Do jakiego wieku ktoś o tak wąskich zainteresowaniach może latać na rozbierane randki jak kot z pęcherzem? To jest przypadek kliniczny, obsesja i nie wiem co jeszcze, bo się nie chcę wyrażać. Nie chciałabym znać osobiście takiej osoby
Darcy - Pią 16 Maj, 2008 09:37
| Marija napisał/a: | Tak się zastanawiam i nie pamiętam, który to był Mr Big . |
Mr. Big nie pojawiał się w każdym odcinku. Wpadał jak meteor, a potem szybko znikał. Miał poważne problemy z zaangażowaniem się. Ale który facet po ukończeniu 30. roku życia (lub / i po rozwodzie) ich nie ma?
| Marija napisał/a: | | Czy można wymyślić bardziej kosmiczną postać, niż ta nieszczęsna Samantha?? |
Można. Na przykład Grażynkę z "Klanu".
| Marija napisał/a: | | To jest przypadek kliniczny, obsesja i nie wiem co jeszcze, bo się nie chcę wyrażać. Nie chciałabym znać osobiście takiej osoby |
Wiesz, kiedyś na kolacji ze znajomymi żona kolegi lubego przez trzy godziny opowiadała mi o swoich dzieciach, swoich porodach, swoich problemach z opiekunkami, o tym jak się cieszy, że rzuciła pracę dla rodziny i tak dalej. Po godzinie byłam zmęczona, po dwóch wyczerpana, po trzech miałam dość. To dopiero jest obsesja. Każdy ma inne priorytety.
I miałam kiedyś koleżankę baaardzo podobną do Samanthy. Fakt, miała obsesję, ale rozmowy z nią pod wieloma względami były bardzo... hm... pouczające.
Marija - Pią 16 Maj, 2008 09:51
| Darcy napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Czy można wymyślić bardziej kosmiczną postać, niż ta nieszczęsna Samantha?? |
Można. Na przykład Grażynkę z "Klanu". | Prawda . Zresztą Klan obfituje w kosmitów
Tamara - Pią 16 Maj, 2008 16:57
| Harry_the_Cat napisał/a: | Wiesz, Tamaro, to nie zawsze jest tak, że mogą |
Któż ma o tym lepiej wiedzieć niż ja Ja nie mam szansy
Samantha to na moje oko nimfomanka
Harry_the_Cat - Nie 18 Maj, 2008 02:33
Ja mialam na mysli, ze to bywa silniejsze niz rozsadek
Aragonte - Nie 18 Maj, 2008 10:26
Oglądałam "Sex in the City", a jakże (faktycznie jest to tak diablo odległe od codziennego życia, że przypomina mi historię o kosmitach), głównie w celu odmóżdżenia
Sprawdzał się w tym celu nieźle. Ale gdybym miała do wyboru dobrą kostiumówkę albo film fantastyczny, bez namysłu zmieniłabym kanał, bo kompletnie nie mogę się utożsamić z żadną z bohaterek.
Mr Big faktycznie bezbarwny. Ale, ale przypominam sobie jeden odcinek, w którym Samancie zdarzyło się zakochać
Anonymous - Pon 19 Maj, 2008 12:29
Dziś na onecie:
"Stroje, które noszą bohaterki filmu "Seks w wielkim mieście" są seksowne, kobiece, oryginalne i wyraziste. Czy ubrałabyś się tak jak Sarah Jessica Parker, Kim Cattrall, Cynthia Nixon albo Kristin Davis?"
http://zyciegwiazd.onet.p...dy,galerie.html
Trzykrotka - Pon 19 Maj, 2008 13:34
Teraz sobie myślę, że głównie dla ciuchów oglądałam ten serial. I dla butów. Sama kupuję je rzadko, nie z braku ochoty, niestety... a tamte wydawały się stworzone do wszystkiego, tylko nie do tego, żeby w nich wydeptywać chodniki i wsiadać do tramwaju.
Tamara - Pon 19 Maj, 2008 18:14
Ciekawa jestem , czy szpilki od Manola są wygodne
Harry_the_Cat - Pon 19 Maj, 2008 22:37
Jestem pewna, ze tak
Tamara - Wto 20 Maj, 2008 18:12
Ach... lecę zrobić skok na bank
Caitriona - Wto 27 Maj, 2008 11:25
Jakby ktoś miał ochotę na powtórkę lub rozpoczęcie przygody z tym serialem będzie miał okazję w niedzielę na TVN od godziny 23:10 (dwa odcinki).
Marija - Wto 27 Maj, 2008 20:17
Powariowali z tymi godzinami...
Trzykrotka - Wto 27 Maj, 2008 21:07
Akurat ten serial był zawsze wyświtlany późno ze względu na obyczajność. Jak sobie przypomnę malarza, który malował tylko........... oraz wyczyny Samanthy, to się nie dziwię
Darcy - Wto 27 Maj, 2008 21:53
E tam, obyczajowość. A gdy Szwarceneger czy inny Stalone okłada jednego z drugim po mordzie, to nikt się nie oburza. Taka nasza pełna hipokryzji moralność. Bo trudniej wyjaśnić dziecku, że pan kocha panią, niż po prostu włączyć "bajkę" o wykopie z półobrotu.
Trzykrotka - Wto 27 Maj, 2008 22:04
Nic nowego - jak świat światem tak bylo. Przemoc była tolerowana zawsze bardziej niż otwarte rozmowy o seksie. A z tym "kocha" w wykonaniu czterech bohaterek różnie bywało
Darcy - Śro 28 Maj, 2008 14:13
| Trzykrotka napisał/a: | A z tym "kocha" w wykonaniu czterech bohaterek różnie bywało |
Miałam na myśli raczej "make love" niż "love".
Marija - Śro 28 Maj, 2008 18:24
U nasz na prowincji się nie gada o "make love" . Fuuuj
Darcy - Śro 02 Lip, 2008 23:25
Byłam na filmie "Sex and The City". Niestety humoru jak na lekarstwo, sceny mocno hollywoodzkie, schemat za schematem... Ale te kreacje, te szpilki od Manola, ta suknia ślubna od Vivienne Westwood, ten Mr. Big!
Scena oświadczyn w garderobie rzuciła mnie na kolana.
Polecam na wypad z koleżankami po piątkowym dniu pracy. Przestrzegam przed zabieraniem faceta! Wynudzi się, a na końcu powie, że Sarah Jessica Parker to paskudny pasztet. Nie wiedzieć czemu, mężczyźni nie ubóstwiają jej tak jak kobiety.
Caroline - Czw 03 Lip, 2008 20:28
Ja tam też jej nie ubóstwiam
Byłam na SATC, w piątkowy wieczór, z koleżanką Wszystko jak trzeba.
Moimi faworytkami są Miranda (fajne ciuchy) i Samantha (element komiczny).
Nie było źle, ale filmik słabiutki, oj słabiutki...
|
|
|