Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Admete - Czw 19 Lip, 2012 17:21
Ja się na takich starociach wychowałam jako dziecko i nastolatka Rozumiem więc twój zachwyt.
Agn - Czw 19 Lip, 2012 17:23
To dobrze. Bo jak mam opisać wrażenia z kolejnego seansu, to się kapkę boję, że mi ktoś powie, żebym przestała truć i poszła z zabawkami do innej piaskownicy.
praedzio - Czw 19 Lip, 2012 18:35
Sama bym chętnie co nieco z Newmanem pooglądała... Kiedyś w TV był taki cykl "Piątki z Newmanem" czy jakoś tak. Oglądaliśmy całą rodziną. Kojarzę m.in. taki film pt. Exodus. Strasznie mi się wtedy podobał - ciekawe czy teraz też bym miała taki odbiór.
Agn - Czw 19 Lip, 2012 18:37
Praedwardzie, CocoJumboTV obfituje w to i owo z repertuaru Newmana. Właśnie podziwiam kolejny jego film. Jaki on tam młodziusieńki jest, ach, jej!
praedzio - Czw 19 Lip, 2012 18:38
Trochę czasowo niedomagam, ale na weekend może się skuszę jakimś filmem.
Agn - Czw 19 Lip, 2012 18:43
Skuś się, skuś. Ja właśnie przerwałam seans, bo napisy są tłumaczone przez translatora, a historia poważna i chyba zamiarem twórców nie było, by widz umarł ze śmiechu. Szukam innych...
praedzio - Czw 19 Lip, 2012 18:57
Agn - Czw 19 Lip, 2012 19:07
Nie znalazłam. Oglądam bez, ale nie jest źle, nawet rozumiem znakomitą część dialogów. Go me!
Agn - Czw 19 Lip, 2012 21:21
Skończyłam! Oglądałam sobie Między linami ringu (1956)
http://www.filmweb.pl/fil...ringu-1956-9654
Jeju! Film biograficzny, który mi się podobał! Wow!
A Newman nie do poznania. Zachowywał się, gadał, poruszał zupełnie inaczej niż w innych filmach. Noż kurczę, bokser pełną gębą.
Momentami film jest też zabawny. Najbardziej podobały mi się momenty, w których mało romantyczny Rocky podrywa swoją przyszłą dziewczynę (później żonę). I ich randki!
Polecam! Świetny film!
Akaterine! Właśnie się skapnęłam, że Newman też zagrał u Hitchcocka! Mam ten film, zwie się Rozdarta kurtyna. Chyba go sobie dzisiaj wrzucę na ruszt.
Ania Aga - Czw 19 Lip, 2012 22:04
Faktycznie kiedyś był w TV cykl z Newmanem, "Exodus" pamiętam słabo, ale przynajmniej jedna scena utkwiła mi w pamięci, ta z rozpoznawaniem Żyda. Z Newmanem i Redfordem jest oczywiście "Żądło". Wróciłam do niego po latach i już tak mi się nie podobał, cóż pamiętałam rozwiązanie intrygi i część zabawy mi uciekło.
Agn - Pią 20 Lip, 2012 09:04
Żądło ciągle przede mną. Ciekawe jak ja odbiorę ten film. Ostatecznie znam historię, która go zainspirowała. Ale ciekawi mnie, co z niej wyciągnięto.
primavera - Pią 20 Lip, 2012 10:45
| AineNiRigani napisał/a: | | a gdzie??? Na ktorym kanale? O ktorej godzinie? |
w weekendy o ile pamiętam na BBC2 około 15.00 a potem powtórka wieczorem
Agn - Pią 20 Lip, 2012 17:04
Wczoraj jednak nie obejrzałam Rozdartej kurtyny (1966), bo samopoczucie mi nie dopisywało. Nic to, nadrobiłam dzisiaj.
http://www.filmweb.pl/fil...rtyna-1966-9252
Nie jest to Hitchcock a'la Psychoza, bliżej mu do Nieznajomych z pociągu, czyli thriller. Acz tutaj mamy aferę szpiegowską. Dobrze się to ogląda. Szczególnie pociągające są czasy i realia - Wschodni Berlin, Żelazna Kurtyna, wojna wywiadów (a raczej wyścig naukowców), osobista "ochrona" dla naukowca zza granicy, broń jądrowa w tle i zaplątany w to wszystko amerykański profesor fizyki.
Przyssałam się do ekranu od samego początku, a przy ucieczce z Berlina napięcie było naprawdę mocne. No ale w końcu reżyserem był Hitchcock, a on umiał zafundować widzowi niezłą nerwicę.
Na okrasę wątek miłosny i malusi polski akcent (wprawdzie w wykonaniu rosyjskiej aktorki, ale kto by się przejmował detalami?).
Podobało mi się. Bardzo!
Akaterine - Pią 20 Lip, 2012 18:01
Dopisane do listy .
Agn - Pią 20 Lip, 2012 19:31
To miłego seansu życzę. Naprawdę fajne kino szpiegowskie.
Agn - Pią 20 Lip, 2012 22:04
*rozsiada się wygodnie* Mija sobie radosne 9 lat i Paul Newman wraca do postaci Lew Harpera. Jest starszy (jak by nie było w '75 miał już 50-tkę na karku), posiwiały, ale niech mnie kule biją, jeśli to w czymś przeszkadza!
Zdradliwa toń (1975)
Lubię faceta w tej roli. Trochę szkoda, że filmy z Lew Harperem były tylko dwa (przy czym tylko pierwszy jest oparty na powieści, drugi to wariacja na temat). Ale z drugiej - żal by z niego było robić drugiego Bonda.
Co my tu mamy? Harper tym razem dostaje zlecenie od swojej dawnej kochanki (a między tym dwojgiem ciągle się mięci). Oczywiście sprawa wygląda z początku banalnie - wredny szofer, którego pani domu odprawiła kilka dni wcześniej, wysyła list do jej męża, w którym poetycko informuje go o jej zdradach. Pani domu szczęśliwie przechwytuje list. Harper ma COŚ zrobić, żeby szofer przestał.
Im bardziej jednak Lew się wkręca w sprawę, tym okazuje się ona większa. A raczej powiązana z innymi brudami z miasteczka.
Film oferuje ciekawą intrygę, trochę biegania i strzelania, młodziusieńką Melaśkę Griffith, Joanne Woodward w roli dawnej kochanki Harpera i dowcipne dialogi w wykonaniu głównego bohatera z kimkolwiek. Ubawiłam się setnie (począwszy od sceny niedialogowej, rozgrywającej się jeszcze w trakcie napisów początkowych, tj. Harper walczący z samochodem ), ale i dobrze mi się oglądało film jako kryminał.
Polecam, dobra zabawa.
Agn - Sob 21 Lip, 2012 17:45
Niedobrze - zaczynam gadać sama do siebie. Wykurzyłam wszystkich z wątku czy co? *płaczliwie się rozgląda wokół*
Na lodzie (1977)
Historia drużyny hokejowej nie najwyższych lotów. Trener wciska im jakieś kity (chyba po to, by się chłopaki jakoś trzymali), drużyna zaczyna być bardzo agresywna na lodzie - nie tyle rozgrywa się mecz, co regularne bójki z drużyną przeciwną. Widzom się to bardzo podoba. A gdzie w tym wszystkim podział się sport? I tego właśnie nie rozumiem. Miałam nadzieję, że film do czegoś doprowadzi, ale... nieszczególnie mnie ujęło, do czego. Nie byłam w stanie trzymać kciuków za bohaterów, którzy wydają mi się bandą degeneratów (poza jednym, któremu nie podoba się to, co się dzieje). Nie rozumiem też pobudek trenera. Zachciało mu się wrestlerów na lodzie?
Owszem, kilka razy się zaśmiałam (najlepsza scena: striptease na lodzie; w całym tym bagnie nagle pan porządnicki zaczyna się rozdziewać ku uciesze gawiedzi), ale poza tym... nie mój cyrk i nie moje małpy.
Obserwacja na boku - moda męska lat 70-tych to zbrodnia doskonała. Ktoś wmówił facetom, że w skórzanych czerwonych dzwonach albo w płaszczu obszytym futerkiem będą wyglądali fajnie. I uwierzyli. Brrr!
Anonymous - Sob 21 Lip, 2012 18:02
ja czytam
Admete - Sob 21 Lip, 2012 20:51
Ja tez czytam, a dziś byłam w Krakowie i cudnie się bawiłam
Agn - Sob 21 Lip, 2012 20:54
Nice!
Admete, co tam w Krakowie?
Słodki ptak młodości (1962)
I znowu Tennessee Williams. Coś jest w tych jego sztukach o posypanych rodzinach. Ogląda się to z ciekawością i bez chwili nudy.
http://www.filmweb.pl/fil...%9Bci-1962-9907
Podobała mi się ta historia, nawet jeśli bohater jest denerwujący, hihi. No co? Wkurzał mnie z tym swoim udawaniem wielkiej gwiazdy przed wszystkimi. Najlepszą jego odsłoną, taką najuczciwszą był romantyczny kochanek. No i lubiłam go w chwilach, kiedy stawał twarzą w twarz z okrutną prawdą - dla sławy się sprzedał, by nie rzec zeszmacił.
Jego ukochana - no cud dziewczę, ale jakaś bez wyrazu. Większe wrażenie zrobiła na mnie aktorka, która grała dawną gwiazdę - piękny popis gry aktorskiej.
Zastanawiam się tylko, jak ta sztuka wyglądałaby wystawiona na deskach teatru.
Polecam!
PS Jeszcze wracając do Na lodzie - zaczynam mieć z tym filmem to samo uczucie, co z Bękartami wojny. W pierwszym odruchu jestem na absolutne nie, nie podoba mi się, nie lubię, nie, nie, nie i nie. A potem dopada takie dziwne wrażenie, że coś w tym jest...
Cholewa. Jak tu oceniać filmy?!
BeeMeR - Sob 21 Lip, 2012 21:11
ja też czytam i więcej - mam ochotę obejrzeć również
Agn - Sob 21 Lip, 2012 23:12
No to teraz... uwaga... prawdziwa bomba. Ja się zakochałam!
Paryski blues (1961)
http://www.filmweb.pl/film/Paryski+blues-1961-8540
Boski Paul Newman, równie boski Sidney Poitier, cudowna Joanne Woodward, piękna Diahann Carroll (gra June w White collar!), Louis Armstrong i wszechobecna muzyka Duke'a Ellingtona.
Banalna historyjka o miłości na wakacjach jest tylko pretekstem do ukazania absolutnie fantastycznej muzyki i klimatu bohemy z lat 60-tych. Zakochałam się, przysięgam. Absolutnie piękny film!
Mhhhrrrraaaaau...
PS Najlepsza scena: http://www.youtube.com/watch?v=Y2QevSqwAE4
Anonymous - Nie 22 Lip, 2012 02:00
na 7-ce lecial film - moj wzrok przykul mlody Filon. Tym razem bez swojej Laury
Akcja Serenity dzieje sie w kosmosie - jest sobie byly weteran wojenny, ktory zarabia jako czlowiek do wynajecia. Przewozi, przywozi, zawozi wszystko, co tylko mozna i za co placa.
I w pewnym momencie trafia do niego para uciekinierow. Teoretycznie powinien ich wydac - bo przeciez moze dostac za to niezla kase, ale tego nie robi. Za to daje sie wciagnac w rozgrywki polityczne wladz i ich najemnikow. Przez przypadek poznaje pewien sekret i od tej pory ma na karku i wojsko i czlekoksztaltne bestie.
Rzecz jasna jest dzielny, dowcipny, przystojny. Ma grupe sprawdzownych wspolpracownikow i przyjaciol.
Ogolnie byly momenty, w ktorych sie troche podnudzilam. Porownanie do Hana Solo trafne, ale Filonowi brakuje filuternosci i tego buchajacego seksapilu Harrisona Forda. No i Han mial lepsze teksty.
praedzio - Nie 22 Lip, 2012 07:43
Serenity jest tylko popłuczynami po Firefly, niestety.
Aragonte - Nie 22 Lip, 2012 11:13
A Aine chyba nie oglądała Firefly
|
|
|