Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
RaczejRozwazna - Pią 02 Lip, 2010 16:57 Wracając do "Hosta" - scena z batonikami po meczu należy do moich ulubionych Agn - Pią 02 Lip, 2010 17:12
spin_girl napisał/a:
Agn napisał/a:
Moja droga, toż już jedno bratanie teamów tu było. Zapomniałaś, co tu się działo między moim a twoim avatarem? RR dołączyła do bratania. Ech, to jest piękne.
powinni nas pokazywać jako przykład dobrych stosunków międzyteamowych
Ehe, na studiach ze zmierzchologii.
Odnośnie Hosta - batoniki są rozkoszne, to fakt. W ogóle podoba mi się, że ci, którzy ocaleli mają tradycję, że jak przychodzą nowe zasoby jedzenia, to wszyscy się obżerają, by choć raz na dłuuuugi czas najeść się do syta. Ja wiem, to bardzo niezdrowe i w sumie taki detal, ale mimo wszystko... ludzie są skłonni tworzyć zwyczaje nawet w takich okolicznościach. RaczejRozwazna - Pią 02 Lip, 2010 17:33 Natomiast najbardziej wzruszającą sceną jest dla mnie moment gdy Wanda wybiera się do umierającego Waltera i 'upomina' Mel, która ma nadzieję zastać na miejscu Jareda. Tu "człowieczeństwo" Wandy chyba najbardziej doszło do głosu...
Czy mówiłam już, że nie lubię Mel w przeciwieństwie do Wandy? Mel jest dla mnie ordynarną, pyskatą dziewuchą, wartą zresztą Jareda. Szkoda trochę, że Meyer sugeruje, iż tylko takie jednostki były w stanie przetrwać inwazję obcych... spin_girl - Pią 02 Lip, 2010 17:47 Właściwie to ja też jakoś specjalnie za Mel nie przepadam...Agn - Pią 02 Lip, 2010 18:13 Mnie ona czasami denerwuje, ale poza tym lubię ją. Pyskata? Ja wiem? Niby czemu? Uważam ją za to za silną dziewczynę, potrafi przetrwać, a i kopnąć Jareda w co ciekawsze miejsca, jak trzeba było. Mniej mnie ona drażni niż Bella, która nie przetrwałaby ani jednego dnia...
A, nie, wróć, przetrwałaby - toż Edward by ją uratował. Ale sama z siebie - w życiu.Yvain - Sob 03 Lip, 2010 12:19 Myślę, że Mel jest po prostu twarda, bo taka jest i jeszcze chce być jeszcze twardsza bo musi przetrwać. Dopiero Wanda uczy ją, żeby się zatrzymała i przyjrzała własnym uczuciom. Mel w miarę upływu czasu łagodnieje, jak chyba każdy kto się spotkał z Wandą RaczejRozwazna - Nie 04 Lip, 2010 17:42 Jak wrażenia po seansie "Eclipse"? Ja właśnie wróciłam z kina. Ale zanim coś powiem to jestem ciekawa Waszych opinii...
Spoiler:
mimo naprawdę dobrych elementów (świetny Jacob, naprawdę nie wiem jak Bella mogła wybrać Edwarda )generalnie jestem rozczarowana, niestety...
spin_girl - Nie 04 Lip, 2010 18:16 Właśnie wróciłyśmy z kina i jesteśmy zachwycone. Każda napisze własną recenzję, ale jesteśmy zgodne, że to była najlepsza część. Każda z nas miała swoje motylkowe momenty ale i miała momenty szacunu dla przeciwnego teamu bo obaj panowie byli Zgodne jessteśmy również co do tego, ze wycięto akurat najbardziej wkurzające wątki a zostawiono prawie wszystkie najlepsze. Podobała nam się muzyka, zdjęcia, krajobrazy i sceny akcji. Wstęp był super - mocne wejście do tematu. Brakowało nam wizji Belli w trakcie pocałunku z Jacobem.
W dodatku miałyśmy duże szczęście bo nastąpił cud i wszystkie nastolatki siedziały w kinie w kompletnej ciszy - nasze chichoty były chyba najgłośniejsze Teraz właśnie rozbijamy film na czynniki pierwsze, myślę, że gdyby nasze rozmowy przepisać to ten transktypt stworzyłby kolejne 100 stron wątku Agn - Nie 04 Lip, 2010 18:22 Thaaaak... wizji Belli nie było (a ja zawsze uważałam, że Jake musiał fantastycznie całować, skoro dziewoja aż wizji doznała w trakcie), ale za to jak do niej podszedł... jak ją objął... i zaczął całować... ojjjjeeejjj Agn miała w brzuchu motyle ze skrzydłami nietoperzy.
Tak, zdecydowawnie wstęp mi się podobał, walka mmmmm, trochę się działo. Jasper kapkę sztywny, mógłby lepiej zagrać... albo może i by nie mógł. Rosalie w końcu pięknie wyglądała, w ogóle wampiry wyglądały lepiej niż w NM. Victoria... no comment. Nie wiem, co za idiota wywalił Rachelle i dał córcię Rona Howarda, ale popełnił wielki błąd. Tej aktorce brak kociego wdzięku, którym "dysponowała" Rachelle...
O Charliem to się nawet nie będę wypowiadać, bo Billy Burke jest po prostu boski w tej roli. Scena rozmowy o seksie. A jak klaskał, gdy Bella odbierała świadectwo. Moje uwielbienie dla tej postaci (podkreślam - filmowej!) wzrosło o kolejne 200%.
Poza tym film mi się naprawdę bardzo podobał. Czasem wywracałam gałami, ale wstrzymywałam się od komentarzy, a i tak ponad połowę filmu oglądałam po prostu z przyjemnością, bez większych chęci komentowania. Jake... no czy ja muszę cos dodawać? Scena, kiedy leży na łóżku ze złamaną ręką to było... no ja bym go utuliła, nie powiem.
A ponieważ kupiłam NM na DVD, a planuję dodać sobie i pierwszą część (miejmy już ten komplecik), to i Eclipse zakupię.
Pisząc w skrócie - śmiejcie się ze mnie, wrogowie sagi, ale ta część baaaaaaardzo mi się podobała. A że mogłam ją obejrzeć w towarzystwie Spin tylko dodawało filmowi dodatkowych plusów.
Pozdrowienia z Hollyłódź!RaczejRozwazna - Nie 04 Lip, 2010 18:40 No popatrzcie, to ja jestem w mniejszości tym razem... Ale dłuższą recenzję napiszę może jutro. Teraz tylko dwie najważniejsze uwagi,
Film dla mnie totalnie bez "tego" klimatu - w dużej mierze "dzięki" zupełnie nie trafionej wg mnie muzyce Howarda. Ta muzyka nie daje od siebie odpocząć, jest nachalna i przez to - paradoksalnie - filmowi zabrakło tego "epickiego gestu". Takiego, w którym jest czas na budowanie napięcia i kulminacje jak i na momenty liryczne. Och, gdzież ta subtelność z KwN... Poza tym psychologiczne rozegranie relacji Jake-Bella zupełnie bez sensu. Wg mnie tutaj było widać, że film robił facet. In minus niestety. Dla mnie wyglądało to tak, jakby Slade musiał wpleść tę relację bo tak napisała Meyer ale zupełnie mu to nie było po drodze. Gdzież te rozterki Belli, gdzie odreagowywanie po scenie z rannym Jacobem. No co, uświadomiła sobie, że go kocha. I co - i nic właśnie. Radośnie planuje wesele. Ech, cóż rozczarowałam się. Mogłoby być dużo lepiej, zwłaszcza, że Taylor zrobił ogromny postęp pod względem aktorskim. Naprawdę uwierzyłam w jego miłość do Belli po tym filmie. A ten słynny pocałunek może nie był namiętny, ale tak bardzo liryczny i pełen uczucia, że... Nie wiem jak ja zniosę wpojenie w BD. Jeżeli już - to tylko z Wami dziewczyny Sama na pewno do kina się nie wybiorę
PS. Wilki okropne spin_girl - Nie 04 Lip, 2010 18:43 Dobra, to teraz moja kolej
Powiem szczerze, że na ten film czekałam z naprawdę wielką niecierpliwością, głównie dlatego, że Eclipse to moja ulubiona część sagi i jest tam parę takich scen, które bardzo chciałam zobaczyć na dużym ekranie.
I nie zawiodłam się. Film w 99% spełnił moje wymagania. Scenarzyści poszli po rozum do głowy i wycięli to, co mogli spokojnie wyciąć, pozlepiali inne sceny w dość spójną całość a nawet dodali kilka nowych, które doskonale pomagały tworzyć klimat filmu. Praktycznie wszystkie moje ulubione sceny zostały i zostały nakręcone świetnie. Scena zaręczyn jest nawet lepsza niż w książce, bardzo mi się podoba gra kolorów w tej scenie i w ogóle cała scenografia. Jest sexy, jest romantycznie, jest super.
Scena rozmowy w namiocie to moja kolejna faworytka, uwielbiam ją w książce a na filmie panowie Pattinson i Lautner pokazali wielką klasę. W ogóle uwielbiam Taylora Lautnera i chemię jaką wytwarza na ekranie. Zdecydowanie wolę filmowego Jacoba od książkowego i tylko po częći jest to spowodowane idealną muskulaturą pana L.
Cieszę się bardzo, że pokazali więcej Cullenów- Emmett jest super
Agn napisał/a:
Jasper kapkę sztywny, mógłby lepiej zagrać... albo może i by nie mógł.
tu się nie zgodzę. Mnie się bardzo podobał, uwielbiam go od pierwszej części i miałam dużą radochę, kiedy mógł sobie poszaleć na ekranie w Eclipse. Udało mi się nawet zdusić w sobie olbrzymią chęć pójścia siku, żeby tylko obejrzeć "historię" Jaspera.
Natomiast Rosalie w swojej "historii" wygląda wręcz fatalnie - staro i grubo.
Agn napisał/a:
O Charliem to się nawet nie będę wypowiadać, bo Billy Burke jest po prostu boski w tej roli. Scena rozmowy o seksie. A jak klaskał, gdy Bella odbierała świadectwo. Moje uwielbienie dla tej postaci (podkreślam - filmowej!) wzrosło o kolejne 200%.
zgadzam się w 100%
No i jak zwykle Jessica ukradła jedną scenę dla siebie.
W dodatku nie potwierdziły się moje najgorsze obawy i Edward wyglądał po prostu wspaniale, szczególnie na tle śniegu przy scenie walki z Victorią. Co do samej tej walki to mam pewne zastrzeżenia co do szczegółów tej sceny, ale już sobie daruję, niech będzie jaka jest.
Bella, o dziwo, prawie mnie nie wkurzała, w odróżnieniu od książki,bo to właśnie w Eclipse wkurza mnie najbardziej, ale, na szczęście powycinali jej najbardziej irytujące wstawki.
Nowe dodatki do obsady: Seth i Leah są super.
Agn napisał/a:
Victoria... no comment. Nie wiem, co za idiota wywalił Rachelle i dał córcię Rona Howarda, ale popełnił wielki błąd. Tej aktorce brak kociego wdzięku, którym "dysponowała" Rachelle...
amen.spin_girl - Nie 04 Lip, 2010 18:47
RaczejRozwazna napisał/a:
No popatrzcie, to ja jestem w mniejszości tym razem... Ale dłuższą recenzję napiszę może jutro. Teraz tylko dwie najważniejsze uwagi,
Film dla mnie totalnie bez "tego" klimatu - w dużej mierze "dzięki" zupełnie nie trafionej wg mnie muzyce Howarda. Ta muzyka nie daje od siebie odpocząć, jest nachalna i przez to - paradoksalnie - filmowi zabrakło tego "epickiego gestu". Takiego, w którym jest czas na budowanie napięcia i kulminacje jak i na momenty liryczne. Och, gdzież ta subtelność z KwN... Poza tym psychologiczne rozegranie relacji Jake-Bella zupełnie bez sensu. Wg mnie tutaj było widać, że film robił facet. In minus niestety. Dla mnie wyglądało to tak, jakby Slade musiał wpleść tę relację bo tak napisała Meyer ale zupełnie mu to nie było po drodze. Gdzież te rozterki Belli, gdzie odreagowywanie po scenie z rannym Jacobem. No co, uświadomiła sobie, że go kocha. I co - i nic właśnie. Radośnie planuje wesele. Ech, cóż rozczarowałam się. Mogłoby być dużo lepiej, zwłaszcza, że Taylor zrobił ogromny postęp pod względem aktorskim. Naprawdę uwierzyłam w jego miłość do Belli po tym filmie. A ten słynny pocałunek może nie był namiętny, ale tak bardzo liryczny i pełen uczucia, że... Nie wiem jak ja zniosę wpojenie w BD. Jeżeli już - to tylko z Wami dziewczyny Sama na pewno do kina się nie wybiorę
PS. Wilki okropne
mamy wrażenie, że byłyśmy na innym filmie *Spin i Agn*RaczejRozwazna - Nie 04 Lip, 2010 19:12 Może jakbym z Wami oglądała, to miałabym inną opinię
Ale ale - żeby nie było, że nic mi się nie podobało. Owszem, podobało mi się wiele scen - ale "w kupie" nie.
Co do wilków - w książce bardzo lubię scenę Belli z Jacobem-wilkiem - na filmie w tej scenie parsknęłam śmiechem. Jakieś te wilki niezgrabne, mają dziwne oczy (w KwN miały "ludzkie" oczy) i są zdecydowanie za duże - co może by tak nie raziło, ale ewidentnie ich rozmiar zmienia się w rożnych scenach.
Co mi się podobało - większość scen z Jacobem (w ogóle Taylor mi się bardzo podobał, zupełnie nie rozumiem Belli ), oraz z Charlie'm. Pierwszy pocałunek, scena w garażu, reakcja Jake'a na wiadomość o ślubie B&E (nadal uważam, że Edward popełnił tu wielkie świństwo, nieporównywalne z żadnym wyskokiem Jake'a). Poza tym legendy (świetne!!), a także Jasper, zwłaszcza w mundurze (nie był wcale "sztywny" jedynie "powściągliwy" ). No i Rosalie wyglądała pięknie, ale nie w swojej przeszłości (koszmarna charakteryzacja)
Ale ta muzyka tak bardzo mi przeszkadzała...Agn - Nie 04 Lip, 2010 20:13 Odnośnie Jaspera - dla mnie był sztywny. Chodzi mi o jego mimikę (bo postawa żołnierska byłą w porządku). Ale tak sztywno gadał... i bardziej to wyszło w scenach współczesnych, bo we wspomnieniach zasadniczo nic nie mówił, więc nie rzucało się to tak w oczy. Według mnie - w końcu go dobrze uczesali, wyglądał świetnie, ale gra aktorska... ugh...
Czemu wilki za duże? W książce były opisane jako wilki wielkości conajmniej konia. Więc się zgadza. I wg mnie wyglądały podobnie do tych, które zaprezentowano w NM.
Przy pierwszym pocałunku - wszystko ładnie, sam pocałunek też ładnie wyglądał. Ale jak Bella postanowiła dać Jake'owi w pysk... to prawie ryknęłam śmiechem. Odgłos taki, że się ledwo mogłam pohamować. A Jake ani drgnął. Ja wiem, że w książce to jej wręcz łom na przyszłość proponował, niemniej wizualizacja wyglądała wręcz śmiesznie.
I ja wiem, że jestem niereformowalny Team Jacob, ale rozumiem to, co zrobił Edward. Wiem, że to jest chwyt poniżej pasa, ale... w miłości jak na wojnie - wolna amerykanka. Zresztą omówiłyśmy sobie ze Spin tę scenę i jedno jest jasne - E. oglądał całą noc swoją ukochaną w ramionach innego, który najwyraźniej miał dzikie fantazje erotyczne na temat Belli. Zazdrości nie da się odczuć na zimno. Na zimno to się tylko zemstę konsumuje. Jak sama chętnie snułam fantazje nt. Jacoba, ale... Edward tu miał ludzką scenę. Lubię niedoskonałych bohaterów i to pęknięcie w idealnym wizerunku Edwarda mi się podobało.Agn - Pon 05 Lip, 2010 21:08 Wróciłam do domku. Było krótko, ale intensywnie. Szkoda, że tak krótko. Ale dobrze, że w ogóle...
Bawiłam się świetnie. Cieszę się jak głupi do sera, że poznałam Spin, że mogłam z nią tyle pogadać (acz jakbym spędziła u niej bity tydzień, to i tak wciąż byśmy gadały i analizowały wszystko po kolei). Kubek z kina przetrwał podróż!
Spin, dziękuję jeszcze raz za gościnę.
I niecierpliwie czekam na wypłatę, by iść jeszcze raz. O! RaczejRozwazna - Pon 05 Lip, 2010 21:33 Cieszę się, że dobrze się razem bawiłyście, dziewczyny Agn - Pon 05 Lip, 2010 21:44 Na BD plan wstępny jest taki - w moim pięknym mieście budują MultiKino. Do jesieni 2011 się z pewnością wyrobią, a zatem... a może byście przyjechały do mnie i razem poszłybyśmy na finał? Watahą? Co prawda to nie Kraków, ale............................ pomyślcie dogłębnie. RaczejRozwazna - Pon 05 Lip, 2010 22:28 U Ciebie, czyli gdzie?
Poczytałam sobie dziś opinie na forach dotyczące ekranizacji "Eclipse" i nie jestem odosobniona. Oczywiście większość jest zachwycona, ale zdarzają się bardzo podbne odczucia do mojego, nawet wśród zagorzałych fanów.
Cóż moją ulubioną ekranizacją pozostaje KwN i chyba się to już nie zmieni Agn - Pon 05 Lip, 2010 22:58 Kłodzko. 2h za Wrocławiem. Nocleg u mnie, rzecz jasna, po żadnych hotelach nikt mi się nie będzie błąkał. What say you?
Zdania są podzielone, niektórym się podoba, innym nie. A nawet wybitnie się niektórym nie podoba. A mnie tak. I znowu jestem inna.RaczejRozwazna - Pon 05 Lip, 2010 23:15 Tym razem to chyba ja jestem inna przynajmniej tutaj
Co do BD - pożyjemy, zobaczymy Agn - Pon 05 Lip, 2010 23:17 Jestem inna, tzn. myślę inaczej niż fani. Przyzwyczaiłam się... w sumie... Ale za to jakie porozumienie teamowe ze Spin było! Ha! Jednomyślność taka to rzadkość w przyrodzie zmierzchowej!
A co do BD - mamy czas. Propozycja padła. Ja myślę, że w 1,5 roku się namyślimy?
PS Wizja, z której masz sukieneczkę, ma być w dodatkach DVD. Szkoda, że nie było w filmie, ale cóż poradzić...RaczejRozwazna - Pon 05 Lip, 2010 23:22 Chyba specjalnie tak zrobili, żeby mieć większy popyt na DVD. Ja w każdym razie czekam z utęsknieniem (co nie znaczy, że kupię )Agn - Pon 05 Lip, 2010 23:23 A ja kupię. Złamałam się i kupiłam sobie NM. To i T kiedyś dorzucę. E z całą pewnością, bardzo mi się podobał.
A popyt na DVD i tak będzie. Z wizją czy bez niej, to ekranizacja trzeciej części wielbionego cyklu, więc wiadomo, że kupią.spin_girl - Wto 06 Lip, 2010 10:25 Kurczę, wyłączyły mi się powiadomienia e-mail i nie wiedziałam, że postowałyście
Już właśnie się zalogowałam, żeby rozpaczliwie pytać Agn, czy dojechała bezpiecznie
Agn napisał/a:
Bawiłam się świetnie. Cieszę się jak głupi do sera, że poznałam Spin, że mogłam z nią tyle pogadać (acz jakbym spędziła u niej bity tydzień, to i tak wciąż byśmy gadały i analizowały wszystko po kolei).
jeśli wymienić słowa "Spin" na "Agn" to będzie dokładnie moja opinia Było super, w życiu się tyle nie nadyskutowałam, to była czysta przyjemność unikalnego rodzaju.
Porozumienie międzyteamowe było wręcz niesamowite, w dodatku mamy bardzo zbliżone odczucia po filmie, co jest niesamowite i wydaje mi się, że podkreśla sukces producentów i scenarzystów - oba teamy znalazły w tym filmie coś dla siebie, oba są zadowolone. Nie sądziłam, że im się to uda. Twilight był dla Team Edward, New Moon dla Team Jacob, ale Eclipse jest dla wszystkich fanów sagi.
Też idę na ten film ponownie, tym razem z kolejną bliską memu sercu przedstawicielką Team Jacob - moją mamą BeeMeR - Wto 06 Lip, 2010 10:27 Naprawdę miło czytać, że Wam się spotkanie i seans udały