To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Aragonte - Wto 17 Lip, 2012 22:30

Admete napisał/a:
To kiedyś obejrzyj jeszcze Tragedię Posejdona też z lat 70. Jak to obejrzałam w szczenięcych latach, tak do tej pory nie mogę zapomnieć ;)

Ja tyż :mrgreen:

Admete - Wto 17 Lip, 2012 22:30

Tylko to film z Hackmanem, nie z Newmanem. W latach 70 mieli upodobanie w kinie katastroficznym ;)

http://www.filmweb.pl/fil...a%22-1972-11167

Anonymous - Wto 17 Lip, 2012 22:31

Agn napisał/a:
Obejrzałam już ten film, ale nie wiem właściwie, co powiedzieć. Gdyby ktoś pytał - Płonący wieżowiec (1974).


odkad wydarzyla sie tragedia WTC nie moge tego filmu ogladac...

Admete - Wto 17 Lip, 2012 22:32

Aragonte ten film wywarł na mnie takie wrażenie, że potem urządzałam zabawy na podwórku osnute na jego motywach ;) Chyba trochę za młoda na niego byłam ;) Jakieś 12 lat miałam ;)
Aragonte - Wto 17 Lip, 2012 22:35

Admete napisał/a:
Aragonte ten film wywarł na mnie takie wrażenie, że potem urządzałam zabawy na podwórku osnute na jego motywach ;) Chyba trochę za młoda na niego byłam ;) Jakieś 12 lat miałam ;)

Wiesz, mnie uwarunkował Piknik pod Wiszącą Skałą, obejrzany, kiedy miałam jakieś siedem lat, więc spoko :wink:

Agn - Wto 17 Lip, 2012 22:41

Cytat:

Tylko to film z Hackmanem, nie z Newmanem. W latach 70 mieli upodobanie w kinie katastroficznym ;)

Wiem, że nie z PN, bo tego nie ma w jego filmografii, ale nie szkodzi. Dobry film pozostaje dobrym filmem bez względu na obsadę. A obsada w postaci Hackmana to akurat świetna reklama. :mrgreen:
Admete napisał/a:
Aragonte ten film wywarł na mnie takie wrażenie, że potem urządzałam zabawy na podwórku osnute na jego motywach ;) Chyba trochę za młoda na niego byłam ;) Jakieś 12 lat miałam ;)

Jak zrobiłaś zatapianie? Bo o ile coś mi się dobrze kołacze w łepetynie Posejdon to był statek?

Akaterine - Wto 17 Lip, 2012 22:43

Nie potrafię opisywać swoich wrażeń tak ładnie jak Agn, ale wspomnę o trzech filmach, które niedawno obejrzałam, może kogoś zachęcę ;) .

Anonimus - historia o tym, że Szekspir był niepiśmiennym aktorem, a prawdziwym autorem dzieł mu przypisywanych był hrabia Oksfordu, który z racji swojego pochodzenia nie mógł wyjawić swojego autorstwa. Dla mnie świetny film historyczny, bardzo klimatyczny, cały czas trzyma w napięciu. Obsada też niczego sobie - Rhys Ifans, Vanessa Redgrave i Joely Richardson jako starsza i młodsza Elżbieta I (córka lepsza, Redgrave, mimo mojej sympatii, jakoś mnie nie przekonuje w rolach władczych kobiet). Jamie Campbell Bower, który w Camelocie mnie drażnił, tu był niezły. I Rafe Spall jako raczej wnerwiający Szekspir (wnerwiający z założenia, więc zagrany bardzo dobrze ;) ).

W.E. - z tego co kojarzę, to debiut reżyserski Madonny, według mnie bardzo udany. Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych - pierwsza przedstawia historię romansu Edwarda VIII i Wallis Simpson, lecz, co ciekawe, z jej perspektywy. Druga dzieje się współcześnie, bohaterką jest młoda kobieta Wally, zafascynowana Wallis, zmagająca się z problemami małżeńskimi. Obie historie zgrabnie się przenikają, zarówno fabularnie, jak i wizualnie.
Zapomniałam dodać - muzykę do filmu skomponował Abel Korzeniowski, więc jest bardzo podobna do tej z Single Man z Colinem, czyli bardzo przyjemna.

I coś z zupełnie innej beczki - Vertigo Hitchcocka. Dla mnie - arcydzieło :paddotylu: . Niby leniwy klimat, niby niewiele się dzieje, ale trzyma w napięciu, a po obejrzeniu przez kilka minut siedziałam i gapiłam się w ścianę.
I tak przy okazji zapytam - jaki inny film Hitchcocka mogłybyście polecić, biorąc pod uwagę, że widziałam Ptaki, Północ - północny-zachód, Złodziej w hotelu, Okno na podwórze, Nieznajomi z pociągu, Starsza pani znika, Człowiek, który wiedział za dużo i M jak morderstwo, a Psychoza czeka w kolejce? ;)

Admete - Wto 17 Lip, 2012 22:46

Statkiem były huśtawki ;) A modyfikacje były duże, nawet bezludna wyspa się tam pojawiała. Smaczku dodawał fakt, że bawilismy się obok starego, zarośnietęgo wówczas cmentarza wojskowego z I wojny światowej ;)
Ania Aga - Wto 17 Lip, 2012 22:52

"Marni", momentami łapiący za serce, trochę nietypowy Hitchcock
Agn - Wto 17 Lip, 2012 23:03

Akaterine napisał/a:
Vertigo Hitchcocka. Dla mnie - arcydzieło

W końcu Hitchcock, to mówi samo za siebie. :-)
Akaterine napisał/a:
Nie potrafię opisywać swoich wrażeń tak ładnie jak Agn

Mój bełkot nazywasz ładnym opisaniem wrażeń?! Moja droga, ja się powinnam od ciebie uczyć, jak uporządkowanie i elegancko przedstawić film!
Akaterine napisał/a:
Nieznajomi z pociągu

O meine Boże, pamiętam jak dziś jak oglądałam ten film. Środek dnia, jasno, a ja prawie umarłam z nerwów.
No to możecie sobie wyobrazić co się działo, kiedy oglądałam Psychozę, która leciała mocno po północy. Brrr! Świetne kino grozy. Tylko niech cię ręka boska broni przed oglądaniem remake'u!!! (Psychol - przy całej mojej sympatii dla Viggo Mortensena i jego zgrabnego tyłka - nawet taki widok nie poprawił tego filmu, to po prostu był najbardziej zbędny remake, jaki w życiu widziałam.)

Anonymous - Wto 17 Lip, 2012 23:25

Admete napisał/a:
No nie wiem, czy barbarzyńcy mieli jakiś poziom nauki ;) Tylko nie wiem, co masz na mysli pisząc o barbarzyńcach.


Mieli nie tylko jakis, ale znacznie przewyzszajacy - biorac pod uwage takich Partow na ten przyklad. Celtowie, autorzy dokladnego kalendarza solarno-ksiezycowego (przy ktorym rzymianie mogli sie bujac na linach) tez sroce spod ogona nie wypadli...
Gdyby barbarzyncy byli banda nieogolonych prostakow, nie sprawiliby Rzymowi tak wiele problemow

P.S. Dodam tylko, ze to dieta byla bogata w bialko, a nie grupa :twisted:

Agn - Śro 18 Lip, 2012 01:37

Dobra, idę spać. Tylko się pochwalę, że obejrzałam Widok z tarasu (1960). Lubię filmy, w których Newman grał ze swoją żoną, między nimi jest chemia nie do podrobienia. A teraz to mnie zabili, bo grali małżeństwo, które się w gruncie rzeczy nienawidzi. Bohater pędzi ku karierze, jego związek się sypie, żona go zdradza, a jemu na horyzoncie pojawia się śliczna dziewczyna, która go chce. I naprawdę zagrali to wszystko świetnie.
A tak ogólnie to jest to potwornie smutny film. Ale za to
Spoiler:
kiedy już nadciąga happy end człek czuje nieziemską wręcz ulgę.

A oczy Newmana w tym filmie były piękniejsze niż zazwyczaj (o ile to w ogóle możliwe, ale jak się tak wbijał w kobietę wzrokiem, to ja bym się na jej miejscu stopiła jak masełko na ogniu).

Akaterine - Śro 18 Lip, 2012 08:58

Agn napisał/a:
No to możecie sobie wyobrazić co się działo, kiedy oglądałam Psychozę, która leciała mocno po północy. Brrr! Świetne kino grozy.

Ja chyba obejrzę w dzień, zbyt nerwowa jestem ;) . Gdy pewnego razu byłam sama wieczorem chciałam obejrzeć Turn of the Screw - poddałam się, obejrzałam następnego dnia ;) .

Agn napisał/a:
Tylko niech cię ręka boska broni przed oglądaniem remake'u!!! (Psychol - przy całej mojej sympatii dla Viggo Mortensena i jego zgrabnego tyłka - nawet taki widok nie poprawił tego filmu, to po prostu był najbardziej zbędny remake, jaki w życiu widziałam.)

Obiecuję, nie sięgnę ;) . Za to remake "M jak Morderstwo" z Viggo, Gwyneth Paltrow i Michaelem Douglasem, "Morderstwo doskonałe", był bardzo dobry (przynajmniej taki mi się wydawał gdy go oglądałam kilka lat temu).

Ania Aga napisał/a:
"Marni", momentami łapiący za serce, trochę nietypowy Hitchcock

Zanotowałam, sprawdzę, dzięki :) .

Admete - Śro 18 Lip, 2012 09:34

Aine, to ty pisałaś o barbarzyńcach z punktu widzenai Rzymian, a nie mojego ;) Dlatego pytałam ;)
Agn - Śro 18 Lip, 2012 11:49

Akaterine napisał/a:
Za to remake "M jak Morderstwo" z Viggo, Gwyneth Paltrow i Michaelem Douglasem, "Morderstwo doskonałe", był bardzo dobry (przynajmniej taki mi się wydawał gdy go oglądałam kilka lat temu).

To też widziałam i bardzo mi się ten film podobał. :mrgreen:

Na filmwebie nie podają opisu The Turn of the Screw, możesz przybliżyć z czym to się je?

primavera - Śro 18 Lip, 2012 12:35

Agn napisał/a:

Na filmwebie nie podają opisu The Turn of the Screw, możesz przybliżyć z czym to się je?


The Turn of the Screw czyli W Kleszczach Lęku to film oparty na novelli Henry'ego Jamesa. Często pisuje sie ten utwór jako ghost story ale to nie do końca prawda. W filmie z 2009 roku w roli Ann występuje nasza dobra znajoma Mary z Downton Abbey :)

a sam film to
"Młoda guwernantka o imieniu Ann zostaje zatrudniona do opieki nad dwójką dzieci. Po przybyciu do posiadłości, w której ma sprawować swój urząd, stwierdza, że z przyjemnością wykona powierzone jej zadanie... Ale pod powłoką normalnej scenerii, wśród ludzi zupełnie zwyczajnych kryje się jakaś straszna zagadka."

Akaterine - Śro 18 Lip, 2012 13:04

primavera napisał/a:
W filmie z 2009 roku w roli Ann występuje nasza dobra znajoma Mary z Downton Abbey :)

Jest też postać psychiatry, grana przez Matthew ;) . Właściwie ze względu na nich sięgnęłam po ten film.
Jest też wersja z 1999 roku, z Colinem.

Agn - Śro 18 Lip, 2012 21:13

Bilardzista (1961)
Film, który udowadnia, że cierpliwość popłaca. :wink:
A poważnie - na początku mamy rozgrywkę bilarda... która trwa, trwa i trwa (Paul, stary, robię to tylko dla ciebie...). Po piętnastu minutach zaczęłam się obawiać, że cały film to będzie jedna wielka rozgrywka (chyba jaja sobie robią!). Na szczęście skończyło się po dwudziestu (chwała Eru nie zrobili czasu rzeczywistego, bo panowie niby grali 25 godzin non stop). I dopiero po tej grze zaczyna się naprawdę interesujący film. Co ciekawe, bez takiego początku obraz nie miałby... tego "czegoś", co sprawia, że historia jest ciekawa.
To historia młodego zdolnego bilardzisty, który spektakularnie przegrywa rozgrywkę bilardową i traci kasę (pamiętacie te magiczne dwadzieścia minut, na które zrzędziłam akapit temu?). Po tym rezygnuje z bilardu, znajduje sobie dziewczynę (co on w niej widział, to ja nie wiem, możliwe że butelkę, z której oboje pociągali, bo dziewczę miało energię i sposób mówienia chodzącego trupa; no dobra, może potrzebował jej do bzykania) i mieszka u niej. Aż tu nagle pojawia się jego wspólnik (? tak mniemam, bo nie było sosu i mogłam czegoś nie pojąć, ale to taki jego wspólnik bilardowy) i namawia go do powrotu do gry. Eddie jednak wolałby się odegrać na przeciwniku, który go ograł z kasy. Problem w tym, że pomimo niewątpliwego talentu często przegrywa. No i nie wystarczy sobie przyjść do klubu i zagrać.
Ciekawy dramat, wciągnął mnie.

primavera - Śro 18 Lip, 2012 23:24

ostatnio w UK leci seria filmów opartych na powiesciach Catherine Cookson - świetnie sie ogląda
Anonymous - Śro 18 Lip, 2012 23:32

a gdzie??? Na ktorym kanale? O ktorej godzinie?
Agn - Czw 19 Lip, 2012 00:03

*nieśmiało zagląda* Nie chcę konkurować z filmami na podstawie Catherine Cookson (kurczę, jak to się stało, że nie widziałam żadnego z nich???), ale właśnie obejrzałam Młodych filadelfijczyków (1959). Jeżu szłodki a kolczasty, jaki boski film! Jest w nim wszystko - historia rodziny, złamane serca, miłość, gniew, gierki i nawet wielka sala rozpraw w sądzie się znalazła. I trochę humoru też, a co! Oglądałam z wypiekami na twarzy i różowymi serduszkami zamiast źrenic. Ach, jej! :serce:
I wiecie co jeszcze? Nie widziałam Paula Newmana - widziałam postać, którą grał. Genialny był. :serce2:
Polecam!

[Tak, wiem - jestem zdrowo pieprznięta.]

beatrice - Czw 19 Lip, 2012 13:17

Cytat:
[quote="Akaterine"]

W.E. - z tego co kojarzę, to debiut reżyserski Madonny, według mnie bardzo udany. Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych - pierwsza przedstawia historię romansu Edwarda VIII i Wallis Simpson, lecz, co ciekawe, z jej perspektywy. Druga dzieje się współcześnie, bohaterką jest młoda kobieta Wally, zafascynowana Wallis, zmagająca się z problemami małżeńskimi. Obie historie zgrabnie się przenikają, zarówno fabularnie, jak i wizualnie.
Zapomniałam dodać - muzykę do filmu skomponował Abel Korzeniowski, więc jest bardzo podobna do tej z Single Man z Colinem, czyli bardzo przyjemna.

Właśnie wczoraj oglądałam. Wizualnie, muzycznie, fabularnie piękny film. Jest owszem parę niedociągnięć, ale i tak jestem oczarowana. Super dobrani aktorzy. Polecam obejrzeć nawet dla pięknych stroi i wnętrz. :-)

Agn - Czw 19 Lip, 2012 16:42

Zaczęło się w Neapolu (1960)
Jeśli przez myśl wam przeszło, że główną rolę gra tu Paul Newman, to się mylicie - tym razem na ząb wzięłam lekką komedyjkę z Clarkiem Gable i Sophią Loren.
http://www.filmweb.pl/fil...polu-1960-36816
Przyjemne filmidełko, piękne widoczki, ładna Sophia i posunięty w latach (ale ciągle jary!) Gable. Film jest naprawdę zabawny, w taki sympatyczny, trochę absurdalny sposób. Polecam ku odprężeniu. :-)

Admete - Czw 19 Lip, 2012 17:13

A u ciebie ciągle stare filmy :) To dobrze, bo są jak dobre wino ;)
Agn - Czw 19 Lip, 2012 17:17

Admete, strasznie mnie wzięło na stare filmy (najlepiej amerykańskie... najlepiej zawierające sama wiesz kogo). Mają w sobie mnóstwo uroku, są zupełnie inne, a aktorzy grali też zupełnie, zupełnie inaczej. Są jakieś takie... prawdziwsze dla mnie. Nawet jeśli sytuacja, która właśnie rozgrywa się na ekranie, wydaje się nieprawdopodobna, to i tak mi to nie przeszkadza. Podziwiam to, co kiedyś było w kinie i porównuję z kinem współczesnym. To komercyjne, mam wrażenie, zgubiło gdzieś fabułę, a to przeszkadza. Jasne, fajnie się na nich bawię, ale stare filmy dostarczają mi całkowicie innego typu rozrywki. Doceniam w nich też to, że póki co nie nadziałam się na żaden wulgarny żart. Być może takie też były, ale nie widzę ich. No i na razie nie ma scen erotycznych (a przynajmniej takich pełnych, bo wstępy, a juści, były!), które, choć nie powiem, mogą być ładne, tak w tych filmach by mi wadziły.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group