To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Powiew Orientu

Trzykrotka - Czw 19 Sie, 2010 13:18

BeeMeR napisał/a:

kilka dalszych słów o Raavananie:

O, po zdjęciach widzę, że nie wszystko bylo kropka w kropkę takie samo :banan:

BeeMeR napisał/a:
mąż pałający rządzą zemsty - początkowo wydał mi się mdły, potem ładnie wyszedł w retrospekcji

To bardzo ciekawy aktor. Zaczęłam już wyszukiwać filmy specjalnie z nim :wink:
BeeMeR napisał/a:
Aish i Vikram stworzyli bardzo dobrą parę porwana - porywacz :oklaski: Bardzo podobała mi się scena, gdy Veera obejmuje brankę, nie dotykając jej :serduszkate:

Rewelacyjna. Kładą się na niej tylko cienie jego rąk :rumieniec: W wydaniu Abhiego - ueeee...


BeeMeR napisał/a:
ciekawa jest postać przewodnika-moczymordy

Jego właśnie grał Govinda - bardzo dobrze zresztą.
Mam nadzieję, ze tańce na jednej nodze lepiej szły Vikramowi niż Abhishkowi

BeeMeR napisał/a:
Udana scena potyczki na moście - po którym Vikram się porusza ze zręcznością małpy :lol:

Swoją drogą: aż rośnie szacun dla Vikrama i Ash, kiedy się pomyśli, ze oni w tych trudnych okolicznościach przyrody grali wszystko po dwa razy! Sponiewierana Ash kręciła sceny ociekające deszczową wilgocią na zmianę z mężem i z Vikramem, obtańcowywała jednego dnia Vikrama i Pritviraja (ładnie zarzucała im stopę na kolano :serce2: - Vikram miał w tej scenie bluze w pasy, taką marynarską i wyglądał, ze hej hej nanana :serce2: ), Vikram latał po moście i wisiał na nim raz z Abhim, raz z Pritvirajem :shock:
A most - od początku było widać, że fotoszopem dodali wąwozowi pod nim nieziemskiej głębi...
Strasznie teraz jestem ciekawa porównania, Basiu :kwiatek: I swoich własnych wrażeń :banan:

Admete - Czw 19 Sie, 2010 13:20

Ja na razie zaczęłam od tamilskiej wersji i wczoraj jakieś 40 minut obejrzałam i oglądałabym dalej, ale była już prawie pierwsza, więc musiałam iśc spać :) Ten tamilski mąz to jak na tamilskie warunki wcale przystojny jest ;) Zdjęcia i kolory mi się szalenie podobają. Dla mnie to czysta rozkosz.
BeeMeR - Czw 19 Sie, 2010 13:46

Admete napisał/a:
Ten tamilski mąz to jak na tamilskie warunki wcale przystojny jest ;)
Dokładnie tak samo sobie pomyślałam :mrgreen:

Sama jestem szalenie ciekawa porównania - nie da się ukryć, że trochę jestem do Abhiego w Ravanie uprzedzona :roll:
a Vikram mi się w tej roli podobał: nie szarżował, nie wytrzeszczał się czasem najwyżej szczeknął czy "zatataratał" ;) - co nadawało postaci nutkę szaleństwa.

Trzykrotka - Czw 19 Sie, 2010 13:51

Admete napisał/a:
Ten tamilski mąz to jak na tamilskie warunki wcale przystojny jest ;)

Noooo :rumieniec: . Widziałam go w filmie a la nasz Dług, w którym grał bezlitosnego egzekutora - ciarki chodziły po grzbiecie.

Podobno sceny Ash i Pritviraja wypadły o wiele lepiej niż Ash i Vikrama. A mnie się już mąż - Vikram bardzo podobał
Admete - napisz, jak obejrzysz :kwiatek:

Admete - Czw 19 Sie, 2010 13:56

Dzis wieczorem na pewno obejrzę :)
Trzykrotka - Czw 19 Sie, 2010 19:47

Shahrukh z dziećmi, pod nieobecność Gauri - z twittera.


Nie dość, ze wszyscy ładni (Aryan niedługo będzie siał pomór wśród dziewczyn, pewnie juz sieje!), to tatuaże z henny mi się podobają!

BeeMeR - Czw 19 Sie, 2010 19:54

Trzykrotka napisał/a:
tatuaże z henny mi się podobają!
ładne i ładni :)
Admete - Czw 19 Sie, 2010 21:13

Jacy ładni wszyscy :) Ciekawe jaką droge obiorą dzieci Shahrukha.
Trzykrotka - Czw 19 Sie, 2010 21:32

Aryan ma gwiazdorską urodę. Ale gdyby poszły w ślady ojca, lekko im nie będzie.
Jeszcze jedno

Admete - Czw 19 Sie, 2010 21:44

I chyba umie mały cholernik pozowac ;) Córeczka strasznie podobna do taty. To niestety częste w przyrodzie ;)
Trzykrotka - Czw 19 Sie, 2010 22:05

Mówię Ci, amant rośnie!
Admete napisał/a:
Córeczka strasznie podobna do taty. To niestety częste w przyrodzie ;)

Na szczęście też jest ładna, choć nie tak, jak brat. Jest taka drobniutka! Kruszynka w rękach ojca, a on teraz schudł wygląda, jakby go prawie nie było.

Admete - Pią 20 Sie, 2010 10:07

Obejrzałam wczoraj w nocy Raavanan :) I potem jeszcze fragmenty Raavana :) Powiem tak - wersja hindi jest nieudana, bo nie pasuje tematem. Wersja tamilska jest w jakis sposób naturalna - ludzie, wydarzenia, przesłanie - pasuje mi w tamilskiej wersji. Nawet język lepiej brzmi w otoczeniu takiej a nie innej przyrody. Aktorzy wypadają naturalnie - bohaterowie są dzicy i okrutni, ale w jakiś sposób honorowi. Aish pasje dzięki temu, że jest jak z innej bajki, piękna, miastowa, wykształcona, jasna, o przejrzystych oczach. Vikram jest świetny - taki wibrująco, przejmujący ;) Piekna jest ta scena obejmowania bez dotykania, bardzo zmysłowa. Takie rzeczy lubię, za to pokochałam to kino i teraz mi czesto w tych nowych filmach tego brakuje. Ale moja ulubiona sceną jest ta, gdy na końcu:

Spoiler:
Gdy Ragini przychodzi do Veeraiya na koncu i on taki rozradowany przychodzi do niej i zrzuca płaszcz/koc :) Piekne. Miałam wrażenie, że zaraz ją obejmie i przytuli, ale nie zrobił tego.


Zdjęcia są malownicze i własciwie w dużej mierze to one przesądzają o charakterze filmu. Zdjęcia i muzyka. Jak jest z muzyką w obu wersjach? Jest ta sama? Teksty wiadomo są w innych językach, ale co z muzyką?

Abhi chyba nie czuł postaci, którą grał, była mu obca. Bo ja nadal uważam, że to dobry aktor - udowodnił to wcześniej wiele razy. Natomiast Vikram pasuje zarówno jako rzezimieszek o gorącym sercu, jak i bezwzględny policjant :) Być może jest aktorem bardziej wszechstronnym, a na pewno ma więcej charyzmy, a o to w kinie chodzi najbardziej ;) Bardzo podobał mi się policjant z wersji tamilskiej - taki duznaczny był :) I całkiem przystojny - chwilami - nie śmiejcie się - przypominał mi młodego Salmana Khana ;)

BeeMeR - Pią 20 Sie, 2010 11:34

Właśnie się zabieram za Raavana - ciekawe jak mi się spodoba :mrgreen: - będę sobie notować na bieżąco ;)
Trzykrotka - Pią 20 Sie, 2010 12:31

Muzyka była ta sama, tylko teksty w innych językach.
Jak ja się cieszę, ze Vikram dostał wreszcie rolę na miarę swoich możliwości! Przywykło się marudzić, ze bollywood daje aktoro sam lukier i nic poza tym, a to guzik prawda. Na południu taka perła jak on wiecznie ma do zagrania rolę osiłków o mocnej pięści, a jak się trafi coś jak ostatni przed Raavananem Kanthaswamy, to jest tak zmarnowany, że płakac się chce.

Z Abhim właśnie jest ten problem, ze on w gruncie rzeczy nie zagrał źle. Tylko jego postać była jakby wyjęta z innego filmu. Ktoś napisał, ze grając takiego Robin Hooda z dżungli, nie można przechadzac się jak Roy z Bluffmastera po ulicach stolicy. No właśnie. I na dodatek między Ash a nim nie było ani trochę napięcia, ani strachu, ani erotyzmu, nic.

Trzykrotka - Pią 20 Sie, 2010 13:45

Obejrzałam Namastey London (2007) i od razu o nim pisze, bo choć film nie najnowszy, to polecam go z czystym sercem
Film podobno był wielkim hitem, który ustabilizował powodzenie wśród publiczności pary Akshay - Katrina, a ją w ogóle wyniósł do rangi aktorki pierwszopalnowej. Pamiętając o Singh is King, już się bałam. A to - siurpryza!
Oczywiście na wstępie trzeba założyć pewne rzeczy:
- film nie jest dziełem społecznym o problemach NRI z dziećmi, które już nie są NRI, są obywatelami kraju, w którym się urodziły.
- nie jest też analizą postaw i obyczajów na styku kultur
- nie jest dziełem psychologicznym
- jest po prostu komedią romantyczną
I jako taką trzeba go traktowac, z wszystkimi wadami i zaletami.
Wad jest trochę, powiem od razu, ze od stereotypów az się roi, zwłaszcza od stereotypu pogardliwego, "głupiego Angola," któremu nawet wiejski Punjabczyk utrze nosa, bo jest od niego lepszy, silniejszy, mądrzejszy, a że przystojniejszy, to się rozumie samo przez się. Że w Punjabie wszyscy tylko jedzą i tańczą, a jeżdżą tylko traktorami. Że "dobry chłopiec z Indii samym dotykiem potrafi uleczyć zastarzałe rodzinne rany i żale. Że panna, która nie chce być tradycyjną Induską, musi być nieco zdzirowata. Że po ślubie londyńska laseczk w poskokach poleci zamieszkać na punjabskiej wsi. I tak dalej i tak dalej
Ale mimo to przyjemnośc oglądania jest większa niż napady niedowierzania albo zniecierpliwienia. Bo scenariusz poprowadzono nieźle, dodając pewnych fajnych smaczków. Jednym z nich jest autentyczny, nie -filmowy smutek rodziców, pogubionych w obcym im świecie, konflikty pokoleniowe, poczucie, ze nic nie jest łatwe, a autorytet rodzicielski przestaje się liczyć. Są liczne kpinki i fajne żarty, zwłaszcza z konwencji bollywoodkich. Jak pierwsze wejście hiroła, to na motorze... ale mało bohatersko. Jak amant wchodzi na dziedziniec domu, opada na niego łagodnie czerwona materia, jak na Ducha w Paheli - ale to nie dupatta ukochanej, to lunghi jej tatusia :twisted: . Kandydat na męża jest wielbicielem indyjskich oper mydlanych, dlatego prezentuje overacting, a pewne kwestie powtarza po trzy razy z jednakowym gestem. A już Rishi Kapoor - brzuchaj - grający w rugby, to sam smak.
Muzyka na poczatku poraziła mi uszy koszmarnym umca umca. Ale na szczęście akcja przeniosała się do Punjabu i bhangry zagraly az miło. A kiedy jeszcze Akshay zatańczył w dyskotece - :excited:
Bo cały ten film - o dziwo - Akshayem i Katriną stoi. Nie do wiary, ale ona jest w nim dobra! Może dlatego, ze nie gra jakiejś niuni ze spuszczonymi oczkami, ani plastikowej lali, tylko przebojową i niegrzeczną dziewczynę z Londynu, która pije, bawi się i nosi mini i chce żyć po swojemu. Świetnie wygląda, nieźle gra - slusznie zrobiła furorę.
Ale Akshay - Łał! Takiego Akshaya to ja mogę łyżkami... Bałam się, ze będzie znowu jakimś prostaczkiem nieśmiałaym i wręcemocnym. Ale... uuuuu :serduszkate: . Scena, w której pojawia się po raz drugi, na ciemnym tarasie i przypiera Katrinę do muru, wyjmując równocześnie zapalniczke, podnosi temperaturę do stanu tak przyjemnego, że dalej idzie przełknąć i jego patriotyczne gadki i inne cudowne wyczyny pod tytułem jestem-z-Punjabu-kto-mi-podskoczy. Akshay emanuje seksem do tego stopnia, ze trudno jest uwierzyć, że Jazz w ogóle zauważa, ze jakiś Charlie Brown pałęta się u jej stóp.

BeeMeR - Pią 20 Sie, 2010 14:10

Trzykrotka napisał/a:
Z Abhim właśnie jest ten problem, ze on w gruncie rzeczy nie zagrał źle.
Nie do końca się zgodzę (jestem m/w w 2/3 filmu). Bo owszem, był nieco wyjęty z kontekstu, nawet nie to, że "za duży", ale i też w moim odczuciu położył postać w tym miejscu, gdzie Vikram był świetny, tj. przede wszystkim w scenach z Aish. Vikram jest seksowny i niebezpieczny z nutką szaleństwa, nutką! Abhi zaś zrobił z postaci psychola, szaleńca z rozdwojeniem jaźni gdakającego do siebie, z wysuniętą dolną szczęką i naburmuszeniem pięciolatka :zalamka: :frustracja:

A miał facet warunki wspaniałe - mroczną postać i nieogoloną gębę zaprezentował w Yuvie i podobał mi się tam bardzo :mysle:
Tu przeszarżował i wyszedł na żałosnego, agresywnego głupola, który dla swoich jest królem, powód zemsty też można zrozumieć, ale postać nie budzi ni grosz sympatii ani u widza ani najwyraźniej u branki :confused3:
Niby jak ma być napięcie między branką a wywalającym jęzor oprawcę? :frustracja:

Właściwie to doszłam do wniosku, że na moje prywatne potrzeby można by sklecić trzecią wersję: Nie mam nic do tamilskiego męża, ale nie obraziłabym się dwa Vikramy: męża i nie-męża ;)

Trzykrotka - Pią 20 Sie, 2010 14:23

A tak chciałam tego Abhiego wybronić :mrgreen: . Źle obsadzony, po prostu. No bo racja, jego Beera jest tylko o tyle groźny, że widać na kilometr że to wariat i może mu cos do łba strzelić. Ale poza tym - ani tej Ash nie nienawidzi, ani nie kocha...

BeeMeR napisał/a:

Właściwie to doszłam do wniosku, że na moje prywatne potrzeby można by sklecić trzecią wersję: Nie mam nic do tamilskiego męża, ale nie obraziłabym się dwa Vikramy: męża i nie-męża ;)

To jak zmontuj sobie MNIK sam . Nie obrazilabym się na taką wersję :lol: Ale Pritviraj, mam nadzieję, poradził sobie jako mąż?
Zrób koniecznie te notatki!

BeeMeR - Pią 20 Sie, 2010 15:11

Trzykrotka napisał/a:
Ale Pritviraj, mam nadzieję, poradził sobie jako mąż?
Jak najbardziej, a scenę łóżkową to mu nawet znacznie ładniej nakręcili niż Vikramowi :mrgreen: Poza tym z Vikramem Aish ubrali w byle co. a z Pritvirajem w śliczną koszulkę ;)

Trzykrotka napisał/a:
Ale poza tym - ani tej Ash nie nienawidzi, ani nie kocha...
Uhum, a po kiego licha ona tam wraca to nie wiadomo... :roll:
Bo serio nie ma po co do furiata :roll:

Co jest takie samo, lub podobało mi się tak samo:
- ujęcia promieni, gałęzi, wody, łódki itp, tj. neutralne :mrgreen:
- muzyka - nie pisałam jeszcze, ale świetnie pasuje klimatem :oklaski:
- Aish ;) zresztą widać że niektóre ujęcia wzięli te samo, we pozostałych zagrała niemal tak samo.
- pomagier Beery - ten, który wchodzi do Ragini z wielkim liściem - świetny w obu wydaniach :oklaski:
- leśniczy - pijus
- końcowa scena upadku jest tak samo spartaczona w obu wersjach :frustracja:
to jak siwizna Saifa z KHNH czy stromizna Gubałówki w Fanaa - burzy klimat i powoduje nieprzystojne parsknięcie :zalamka:

Natomiast różnice:
- Vikram - Abhi, jak wyżej :P
- bolly wersja mostu - olaboga! :paddotylu: bije sztucznością na kilometr, tamilska jakoś mniej rzucała się w oczy

Admete - Pią 20 Sie, 2010 15:15

Ogólnie dla mnie ten most to niewypał ;)
Anaru - Sob 21 Sie, 2010 17:12

Hmmm, w gruncie rzeczy poczułam chętkę na obie wersje :mrgreen:

Shahrukh z pociechami wygląda rewelacyjnie, młodszy faktycznie będzie pogromcą niewieścich serc. A córeczka to nadal dziewczęca kopia tatusia. ;)

:kwiatki_wyciaga: za skarby z twittera

Trzykrotka - Sob 21 Sie, 2010 17:59

Obejrzyj, Ania, jak będziesz miała okazję. Mogą sobie krytycy i my wybrzydzać na to i owo, ale to jest kawał kina, z którym warto się zapoznać.
BeeMeR - Sob 21 Sie, 2010 18:01

Oczywiście, że warto się zapoznać (zaczynając od tamilskiej wersji :mrgreen: )
Admete - Sob 21 Sie, 2010 20:17

Nawet bardzo warto :) Ja pewnie obejrzę też wersję hindi, bo chciałabym miec porównanie. Poza tym tam jest Govinda i Vikram też jest ;)
Calipso - Pon 23 Sie, 2010 06:36

Admete, którą ja mam wersję ? :wink:
Admete - Pon 23 Sie, 2010 07:47

Nie pamiętam niestety, ale wydaje mi się, że z Abhim ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group