To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

asiek - Pon 15 Lut, 2010 18:02

The heart of me, to piękny film ze świetnymi rolami Heleny Bonham Carter i Olivii Williams...
Alicja - Pon 15 Lut, 2010 22:23

można go zdobyć gdzieś na dvd?

Kasiek, przypominam że ostatnio jestem na etapie "lubienia" Biszkopta :wink:

BeeMeR - Wto 16 Lut, 2010 12:22

Mumia III - Grobowiec Cesarza Smoka

Niby klasyk gatunku "zabili go i uciekł", bo akcja m/w tak się prezentuje ;)
Niby wszystko ok, kontynuacja po latach wojennych, gdy syn łapaczy mumii jest już dorosły, ale jakoś klimatycznie coś nie leży. I czemu oni mieszkają w pałacu :shock:
Niby się tak strasznie kochają, miziają, ale jakoś coś gdzieś trzeszczy, dialogi są takie se, humor z odzysku. :roll:
A nawet pomysł był niezły - armia terakotowa, despotyczny cesarz Chin + orientalna magia jest ciekawym, niewyeksploatowanym tematem. Ale sprowadzenie tejże armii do komputerowej hałastry obudzonej tylko po to, żeby mogła komputerowo powalczyć z drugą komputerową, obudzoną armią i rozpaść się w pył to trochę mało. Bardzo widowiskowe, ale głupawe.
To, co naprawdę jest świetne, to efekty specjalne :oklaski: - i fajerwerki i wybuchy yeti - ta część filmu. I jeśli oglądać, to tylko z nastawieniem na ładne obrazki.

Ach, no i zabijający tekst na koniec, gdy bohaterski Rick (nieodmiennie póki co Brendan Fraser) krzyczy do Mumii Cesarza (Jet Li): "gdzie twój honor? Walcz jak mężczyzna! (1:1, bez magii)" I Cesarz, posłuszny amerykańskiej przemowie walczy jak mu kazali :rotfl:




Generalnie jednak... ;)

Caitriona - Wto 16 Lut, 2010 13:45

Widziałam wszystkie Mumie i jednak zostaję zdecydownie przy części pierwszej, która jest jednym z moich ulubionych filmów i czasami sobie do niej wracam :)
BeeMeR - Wto 16 Lut, 2010 14:02

Ja też już widziałam wszystkie - póki co, bo najwyraźniej będzie jeszcze co najmniej jedna (The Mummy 4: Rise of the Aztec), ale już tym razem bez Frasera (no w trójce nie zabłysnął :roll: - a zamiana Rachel Weisz na jakąś inna panią udającą tą sama postać też filmowi nie pomogła :roll:
John Hannah jako jej brat i aktor grający syna też kiepskawo - jeśli na nich ma być oparta czwórka to dziękuję - tam będą chyba same efekty specjalne :roll:

BeeMeR - Wto 16 Lut, 2010 15:06

Kochankowie z Kręgu Polarnego (1998)

To film o miłości, wieloletniej spełnionej i niespełnionej zarazem, szukająco-czekającej, a przede wszystkim tęskniącej, opowiadanej z perspektywy dwojga kochanków: Otto i Ana.
Akcja toczy się niezwykle wolno, ale klimatycznie, ciekawie i boleśnie. Film jest pięknie kręcony - i ładnie pokazuje bieg lat i bohaterów w tym czasie.
W moich oczach to też film o głupocie ludzkiej, w szczególności młodego, bezmyślnego bohatera, bo nie mogę inaczej odebrać jego poczynań
Spoiler:
odejścia bez słowa zabrawszy pieniądze ojca, czy też skoku ze spadochronem z pracowego, pocztowego samolotu, który się potem rozbił :bejsbol: a gość zawisnął na drzewie - i mógł sobie tak wisieć dniami :roll: kruszejąc :P










BeeMeR - Śro 17 Lut, 2010 13:40

Love n Dancing

Lubię filmy z tańcem i chciałam popatrzeć na ładny taniec i prostą, przewidywalną historię.
I ten taniec niby jest, ale na bardzo, bardzo dalekim tle - i niezadowalająco mało, w stosunku do reszty nie da cudów ;) - bardzo schematycznej opowieści i nieco pretensjonalnego aktorstwa.
Można obejrzeć, ale absolutnie nie trzeba.






Film jest na tyle dobry (ironia :P ), że ja nawet nie pamiętam co oni tańczą - chyba cokolwiek (bo mam wrażenie, że w tych zawodach każdy co innego :roll: ), główna para jednak zwłaszcza rumbę.
Ja też lubię filmy z tańcem choćby w tle - i lubię Billy'ego Zane'a, który tu występuje w roli hm... narzeczonego co do którego od pierwszej sceny wiadomo, ze długo tym narzeczonym nie będzie ;) - ten film jednak jest taki na dostateczny - oglądalny, ale nic z motylków, nic z wiarygodności (nie wspomniałam o super wiarygodnym motywie, że główny tancerz jest głuchy, ale ma aparat, tylko go na czas tańca wyłącza i tańczy według wibracji czy rytmu, który czuje, ja wiem, w podłodze? Od partnerki? Coś w ten deseń - dla mnie durnota... - bo w tańcu i z jednym i z drugim traci się co chwilę kontakt :roll: ).
Ale jak pisałam - obejrzeć można bez przykrości :)

BeeMeR - Śro 17 Lut, 2010 15:03

Pretty Man

To bajka dla nie wymagających wiele - lekka, sympatyczna, w sam raz do nie myślenia (np. jaka jest moralna wyższość spania z osobą, która tego chce ale jest tak zaprana, że następnego dnia nawet tego nie pamięta, od spania z kimś za pieniądze - co nagle w połowie filmu zaczęło oburzać w ten sposób zarabiającego ;) ) ale bawienia się lekkością i żartobliwością tej bardzo życzeniowej opowiedzenia historii.
Dla odprężenia - polecam, choć nie jest to wielkie kino :P




aneby - Śro 17 Lut, 2010 15:18

BeeMeR napisał/a:
nie jest to wielkie kino

Nie jest :wink: Mnie ten film zdecydowanie poprawia nastrój, nagromadzenie ciach też nie jest tutaj bez znaczenia :twisted:

monka2212 - Śro 17 Lut, 2010 20:24

Management, czyli Hotelowa miłość
A mnie się wczoraj zdarzyło obejrzeć całkiem przyjemny filmik z Jennifer Aniston. Nie jest to typowa hollywoodzka komedia romantyczna, a partnerujący Aniston Steve Zahn absolutnie nie przypomina superprzystojniaka. Mimo to potrafi ująć fantazją i oddaniem.
Więcej o filmie: http://www.filmweb.pl/f46...5%9B%C4%87,2008 :-P

praedzio - Śro 17 Lut, 2010 22:51

Tymczasem ja zrobiłam coś przeciwnego mej naturze - obejrzałam obyczajówkę. :lol:

Mowa o filmie Waitress z Keri Russel i Nathanem Fillionem. Początkowo strasznie się męczyłam z tym filmem i nie mogłam wejść w konwencję, ale później ni stąd ni zowąd film mnie zauroczył i już do końca oglądałam z wyszczerzem na twarzy. :mrgreen:

Waitress jest komedią, ale taką trochę nietypową komedią. Są przerysowane postacie, szczypta nienachalnego humoru i mnóstwo pysznie wyglądającego ciasta. ;) Kurczę, aż się głodna zrobiłam. :P

Jenna jest skromną kelnerką z tzw. drygiem do pieczenia ciast - specjalności zakładu, w którym pracuje. Właściwie pieczenie ciast to jej jedyna przyjemność, gdyż życie z mężem-prostakiem trudno nazwać szczęśliwym. W dodatku Jenna dowiaduje się, że jest z nim w ciąży, co dodatkowo powoduje frustrację. Pewnego dnia do miasta sprowadza się przystojny aczkolwiek bardzo nieśmiały lekarz-ginekolog (N. Fillion), który ma wszelkie predyspozycje do tego, żeby odmienić los Jenny. :lol:

Ogólnie w filmie były takie sceny, podczas których płakałam ze śmiechu (uroczo jąkający się dr Pomatter ze skłonnościami do zahaczania o złośliwe meble i sprzęty na pewno miał w tym swój udział :lol: ), ale również i takie, podczas których zgrzytałam zębami i już mi nie było do śmiechu (mąż Jenny to naprawdę wredny typ).

Nawet jeśli mój opis filmu nie zachęca do obejrzenia go w całości, warto obejrzeć jedną scenę, podczas której Jenna uczy doktorka piec jedno z jej ulubionych ciast. Motyle w sercu gwarantowane! :serce:


Caitriona - Czw 18 Lut, 2010 00:19

praedzio napisał/a:
Mowa o filmie Waitress z Keri Russel i Nathanem Fillionem. Początkowo strasznie się męczyłam z tym filmem i nie mogłam wejść w konwencję, ale później ni stąd ni zowąd film mnie zauroczył i już do końca oglądałam z wyszczerzem na twarzy.

Miałam tak samo. Ogólnie jest to bardzo fajny i taki trochę nieszablonowy film. O dziwo podobała mi się w nim Keri Rusell, ja normalnie za nią nie przepadam. Fillion był naprawdę uroczy i sympatyczny :D Fajny film.

Harry_the_Cat - Czw 18 Lut, 2010 00:41

A ja bylam w pt na Oswiadczynach po irlandzku - wiadomo, sztampowe na maksa, ale Irlandia cudowna i ja sie nawet sporo smialam - chyba film trafil na moj dobry dzien (czy ja juz o tym pisalam? mam deja vu...). Moja kuzynka co prawda stwierdzila, ze jestem jedyna osoba na sali ktora sie smieje, ale to w sumie i tak stawia mnie w lepszej sytuacji - przynajmniej sie dobrze bawilam ;)

A wczoraj z kolei widzialam Elegie z Penelope Cruz i Benem Kingsleyem. Trudne tematy - starosc, choroba, niewiernosc, lek przed miloscia. Dobry, w sumie zaskakujacy film. Tylko jak dla mnie nieco zbyt przygnebiajacy. Ale tak polecam!

trifle - Czw 18 Lut, 2010 02:56

Harry_the_Cat napisał/a:
czy ja juz o tym pisalam? mam deja vu...


Nie pisałaś :D Ja chciałam się wybrać, ale kiedy miałam czas przed pociągiem nie było seansu o dobrej godzinie :roll: Amy lubię, Goode do popatrzenia chyba (?), no i Irlandia. Obejrzę to kiedyś na pewno :-D

Caitriona - Czw 18 Lut, 2010 11:24

trifle napisał/a:
Goode do popatrzenia chyba (?),

Dla mnie nie chyba, a na pewno ;) Też widziałam, mnie się podobało. Prosty, ale sympatyczny. No i Irlandia ;)

praedzio - Czw 18 Lut, 2010 11:27

Wciąż się zastanawiam, czy to sobie obejrzeć. U mnie są dwa wabiki - Irlandia i Goode. W takiej właśnie kolejności. ;) Czy to leci jeszcze w kinach?
trifle - Czw 18 Lut, 2010 15:36

Caitriona napisał/a:
Dla mnie nie chyba, a na pewno


No w sumie :D

Patrzyłam na multikina we Wrocławiu - leci jeszcze, więc gdzie indziej też powinno być.

trifle - Czw 18 Lut, 2010 23:35

monka2212 napisał/a:
Management, czyli Hotelowa miłość
A mnie się wczoraj zdarzyło obejrzeć całkiem przyjemny filmik z Jennifer Aniston. Nie jest to typowa hollywoodzka komedia romantyczna, a partnerujący Aniston Steve Zahn absolutnie nie przypomina superprzystojniaka. Mimo to potrafi ująć fantazją i oddaniem.
Więcej o filmie: http://www.filmweb.pl/f46...5%9B%C4%87,2008


Obejrzałam dzisiaj ten film, ale trochę na siłę, bo właściwie mi się nie podobał. Ani to ładne, ani szczególnie wciągające, zakończenie oczywiste, bo to komedia romantyczna. Dla mnie trochę strata czasu :sorry3:

praedzio napisał/a:
Mowa o filmie Waitress z Keri Russel i Nathanem Fillionem. Początkowo strasznie się męczyłam z tym filmem i nie mogłam wejść w konwencję, ale później ni stąd ni zowąd film mnie zauroczył i już do końca oglądałam z wyszczerzem na twarzy.


Ten też obejrzałam dzisiaj - natchnęłyście mnie wczoraj generalnie :D
Te wszystkie ciasta, masy, niebiosa :thud: Uwielbiam oglądać takie rzeczy :thud:
W doktorze mogłabym się zakochać :thud: Jaki uroczy, przystojny, trochę ciapowaty, ale taki miły i fajny. Istnieją tacy w ogóle? :roll: Muszę jeszcze coś z nim obejrzeć, co polecacie? ;)
Ad rem: mąż Jenny powodował we mnie taką nienawiść do rodzaju męskiego, że gdyby nie doktor dla równowagi - nie wiem, z jakim nastawieniem skończyłabym ten film :uzi: :uzi: Uzi to za mało!
I jak to wszystko tak zbliżało się do końca, liczyłam na coś innego, a tu klops :P Ale zakończenie jest fajne, zresztą wcześniej trochę moment, kiedy Jenna widzi swoje dziecko po raz pierwszy to mój ulubiony w całym filmie, jest cudny po prostu :-)
Cały film może nie jest jakichś najwyższych lotów, ale dobrze mi się oglądało, choć strasznie mnie irytował taki amerykański akcent u niektórych i słowo "mama" w angielskim wydaniu. Wiem, głupie :thud:

Harry_the_Cat - Czw 18 Lut, 2010 23:48

Caitriona napisał/a:
trifle napisał/a:
Goode do popatrzenia chyba (?),

Dla mnie nie chyba, a na pewno ;) Też widziałam, mnie się podobało. Prosty, ale sympatyczny. No i Irlandia ;)


No ja sie tylko rozczarowalam, ze Goode nie jest Irlandczykiem tylko Anglikiem :-P

trifle - Czw 18 Lut, 2010 23:58

Harry_the_Cat napisał/a:
Caitriona napisał/a:
trifle napisał/a:
Goode do popatrzenia chyba (?),

Dla mnie nie chyba, a na pewno ;) Też widziałam, mnie się podobało. Prosty, ale sympatyczny. No i Irlandia ;)


No ja sie tylko rozczarowalam, ze Goode nie jest Irlandczykiem tylko Anglikiem :-P


Da się to znieść :cool: :-D

praedzio - Pią 19 Lut, 2010 08:57

trifle napisał/a:
W doktorze mogłabym się zakochać Jaki uroczy, przystojny, trochę ciapowaty, ale taki miły i fajny. Istnieją tacy w ogóle?


Jak znajdę, to Ci powiem. :mrgreen: Jak mi się podobała scena w domu Jenny (pieczenie ciasta z doktorkiem), podczas któej ona narzeka ze jest gruba, a on z taką czułością w głosie mówi, że nie jest gruba, tylko spodziewa się dziecka. I jak patrzył na nią takim zakochanym wzrokiem, no normalnie :serduszkate:

Czy coś polecam z tym aktorem? Sama jestem na etapie wyszukiwania filmów i seriali z jego udziałem. Nie wiem, czy serial fantastyczny by Ci się spodobał (Firefly), ale ze swojej strony gorąco polecam. Tylko że Malowi tam bliżej do twardziela Eastwooda niż romantycznego kochanka. ;) Lojalnie uprzedzam. :mrgreen:

Jeszcze kręcę się wokół filmu Trucker.

trifle - Pią 19 Lut, 2010 12:40

praedzio napisał/a:
Jak mi się podobała scena w domu Jenny (pieczenie ciasta z doktorkiem), podczas któej ona narzeka ze jest gruba, a on z taką czułością w głosie mówi, że nie jest gruba, tylko spodziewa się dziecka. I jak patrzył na nią takim zakochanym wzrokiem, no normalnie


A mnie się podobało jeszcze, jak kazał jej przyjść do gabinetu o 7 rano, żeby w sumie jej powiedzieć, że wszystko ok :lol: Jak go zapytała: po co kazał przychodzić? On biedny: nie mam na to odpowiedzi :-D

praedzio napisał/a:
Tylko że Malowi tam bliżej do twardziela Eastwooda niż romantycznego kochanka.


Nie musi być od razu romantycznym kochankiem :D (przypomniało mi się! jak pisałam kiedyś historię/kronikę swej klasy w liceum, zaczęłam tak: "Historia klasy II D niczym "Namiętności i rozterki wenezuelskiego kochanka romantycznego" porywającą, obfitującą w niezwykłe, podniosłe, wzruszające, piękne, niesamowite, wspaniałe, fenomenalne, niezwykłe, fantastyczne, poruszające, tragiczne wydarzenia nie jest." :thud: Ja nie wiem, na jakiej fazie wtedy byłam :rotfl: ) ale twardziel niczym Eastwood to chyba nie ;) Zlustrowałam filmografię i chyba jak będę na głodzie serialowym to wezmę się za Castle :mysle:

Caitriona - Pią 19 Lut, 2010 18:02

Harry_the_Cat napisał/a:
Caitriona napisał/a:
trifle napisał/a:
Goode do popatrzenia chyba (?),

Dla mnie nie chyba, a na pewno ;) Też widziałam, mnie się podobało. Prosty, ale sympatyczny. No i Irlandia ;)


No ja sie tylko rozczarowalam, ze Goode nie jest Irlandczykiem tylko Anglikiem :-P


Nie spodziewałam się fajerwerków, tylko sympatycznej historii i to dostałam. Poza tym lubię Amy Adams. A że Goode jes Anglikiem to wiem, i ciągle jest moim zdaniem na czym oko zawiesić ;) :cool:

Anonymous - Pią 19 Lut, 2010 18:55

Jeśli mogłabym odradzić, pragnę zdecydowanie odradzić "Przypadkowego męża" 90 straconych minut.... a w tym czasie można oglądnąć dwa odcinki Fringe, a "Przypadkowy mąż" nie jest ani bardzo zabawny ani jakoś strasznie romantyczny...
Admete - Pią 19 Lut, 2010 20:56

Cytat:
a w tym czasie można oglądnąć dwa odcinki Fringe, a "Przypadkowy mąż" nie jest ani bardzo zabawny ani jakoś strasznie romantyczny...


Fringe romantyczny :rotfl: Zwłaszcza jak robią sekcje zwłok ;) Albo łapią robale ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group