Admete napisał/a:
Może w prawdziwym małżeństwie też nie ma ognia?
Ech... no właśnie, może?
Ja mam nadzieję, że im się układa - na czerwonych dywanach i premierach ładnie im razem - nie tylko wizualnie, ale widać, że "są za sobą"
Kajol też ma serduszka w oczach gdy mówi o Ajayu a chemii ekranowej nie mają ni grosz
Do Ravaana też się przymierzam, ale cokolwiek wolniej Trzykrotka - Wto 17 Sie, 2010 08:35 Ja już delikatnie się rozglądam za wersją tamilską. Po tym Vikramie, jakiego tutaj można było tylko posmakować, mam zaostrzony apetyt.
Co do chemii, to oni powinni grywać razem - Ash i Ajay. Zawsze mi się razem podobali. A Abhishek z Rani. Co to była za ognista para! Te głupie osobiste układy i układziki psują nam przyszłe filmy.Admete - Wto 17 Sie, 2010 10:11 A jest juz tamilska, w kinach?Trzykrotka - Wto 17 Sie, 2010 10:14 Jest, recenzje były.Admete - Wto 17 Sie, 2010 10:15 Hmmm...To trza będzie się jakoś zorientować. To ma taki sam tytuł?
Jakie były recenzje?Trzykrotka - Wto 17 Sie, 2010 10:16 Pewnie już nie Admete - Wto 17 Sie, 2010 10:20 Znalazłam na IMDb krótkie porównanie obu wersji:
"Which do you like better, Raavan or Raavana?
Raavanan is showing in one theater in the Los Angeles area, but without English subtitles. I enjoyed Raavan so much, wanted to see it a second time just for the outstanding cinematography of the gorgeous locations in South India. I read that Raavanan was a better movie, so saw it instead. Yes, it’s over all better in several ways.
The editing of Raavanan is better. There are short transition scenes and fuller performances included that are missing in Raavan that make the story easier to follow, and give it more depth and interest. Vikram is an outstanding actor, and makes a much better Veeraiya/Raavanan than he does playing Dev/Rama, the husband. He does bring a certain villainous quality to the Dev character in Raavan, but the movie star handsome, romantic actor who plays the husband in Raavanan is more startling and chilling when his villainous side emerges at the end, in contrast to his romantic hero Rama at the beginning. The screen chemistry between him and Aishwarya is warm and vibrant, where as that of Vikram and Aishwarya is almost creepy. It makes the two movies very different.
Vikram is a natural Veeraiya, and physically seems more at home with the people and environment than Abhishek, who physically looms over the other actors, and just doesn’t seem to belong there. Perhaps, as Amitabh suggests, Raavan was poorly edited, and some of Abhishek’s best scenes were cut. Perhaps Abhishek is over exposed as an actor, making it more difficult for him to disappear into the different kind of character that is required for this film. Or- as much as I like Abhishek in other roles- he just doesn’t have the maturity as an actor to do the part justice. Vikram, in contrast, shines as the complex, multifaceted Veeraiya, now crazy, now threatening, now warm and tender. The sexual tension in the fight scene between him and Ash is electric. He genuinely seems to hate Aishwarya at the beginning, much more convincing than Abhishek, and it makes his transformation as a character more intriguing over the course of the film. Abhishek has been “Mr. Aishwarya Rai” too long to be convincing as her enemy, and the sexual tension between him and his wife is conspicuous by its absence. They are just too comfortable together as a couple.
If you enjoyed Raavan, and would like to go back for a second look, you will probably enjoy Raavanan even more, unless you absolutely have to have English subtitles, or Abhishek."Irm - Wto 17 Sie, 2010 10:27 Wersja tamilska ma tytuł Raavanan (w pierwszej wersji miał on brzmieć Asokavanam).Trzykrotka - Wto 17 Sie, 2010 11:02 Podejrzewam, że Vikram poradził sobie z rolą o wiele lepiej niż Abhishek, który - tak jak napisano, a ja się z tym zgadzam - nie pasował kompletnie do otoczenia. Jest zbyt gładki, "miejski."
A gadanie papy - Bachchana można między bajki włożyć. Akurat!BeeMeR - Wto 17 Sie, 2010 12:07
Trzykrotka napisał/a:
A gadanie papy - Bachchana można między bajki włożyć
coś w tym może być, skoro i autor recenzji to wzmiankuje, że edycja wersji bolly jest gorsza, ale na pewno nie tak, żeby wyrzucić kluczowe, najlepsze sceny Abhiego
Już to widzę: kręcimy film i edytujemy eliminując najlepsze sceny, akurat! Trzykrotka - Wto 17 Sie, 2010 12:23
BeeMeR napisał/a:
Już to widzę: kręcimy film i edytujemy eliminując najlepsze sceny, akurat!
Dokładnie to samo sobie pomyślałam! Na dodatek robimy to aktorowi, ktory już raz zapewnił nam nielichy sukces.BeeMeR - Wto 17 Sie, 2010 12:39
Trzykrotka napisał/a:
Na dodatek robimy to aktorowi
i samemu sobie - to pewnie jakaś nowa taktyka filmowców trifle - Wto 17 Sie, 2010 20:23
Czy ktoś się zachwycił zdjęciami? Fantastyczne są!Anonymous - Wto 17 Sie, 2010 20:25 Błagam ona ma tak szkliste oczy jakby sztuczne miała. Szklane. Oba.Trzykrotka - Wto 17 Sie, 2010 20:42 E nie, to ten makijaż. Ona ma jasne oczy, a tutaj zrobili jej czarne obwódki, przez co oczy wydają się szkliste. Ale fakt, po niej bardziej widać, ze jest przyzwyczajona do pozowania. On wypadł jak miły dla oka prawdziwek
Chwaliłam się, że kupiłam sobie pakistański kohl do oczu? Początkowo o mało sobie oka nie wydłubałam, bo to zamiast pędzelka na patyczek... Ale podkreśla rewelacyjnie, a oko nie boli i nie piecze. Jak mi się skończy, znowu sobie kupię!trifle - Wto 17 Sie, 2010 20:47 Czy Wy w ogóle słyszałyście, co za tragedie się teraz w Pakistanie dzieją? Jestem w szoku, że w naszych mediach ani słowa o tym nie ma. Ech..
Dharm nadal czeka... Nie wiem, kiedy obejrzę, muszę mieć spokojny wieczór, czyli pewnie w którąś niedzielę dopiero.Calipso - Wto 17 Sie, 2010 23:34
trifle napisał/a:
Czy Wy w ogóle słyszałyście, co za tragedie się teraz w Pakistanie dzieją?
Kolejna powódź. Tak samo jak we wschodnich rejonach Bangladeszu BeeMeR - Śro 18 Sie, 2010 08:44
trifle napisał/a:
Czy Wy w ogóle słyszałyście, co za tragedie się teraz w Pakistanie dzieją? Jestem w szoku, że w naszych mediach ani słowa o tym nie ma.
Nie wiem jak tv, bo bardzo mało oglądam, ale w gazecie już drugi raz dziś czytałam o Pakistanie - poprzednio o powodziach, dziś o wielkim głodzie, pomocy, do której nakłania Angelina Jolie oraz pomocy USA, co do której talibowie zabraniają jej przyjmowania
A Aishwarya to i według mnie ma wodniste oczy, niezależnie od makijażu Admete - Śro 18 Sie, 2010 09:04 Trzykrotko gdzie ty ten kohl kupiłaś? Bo ja tuszami nie mogę malowac oczu.Trzykrotka - Śro 18 Sie, 2010 09:18 Pakistan zderzył się z czymś potwornym. Ja już nie wiem, zaczyna ten rok wyglądać apokaliptycznie
Kohl - na allegro http://allegro.pl/item118...o_goth_hit.html
Mam ten sam problem - oczy mi niemal wypływają po zastosowaniu ołówka, tuszu, czegokolwiek. A kohl jest wręcz zdrowotny. I niedrogi. Tylko stosowanie wymaga kilku prób. Przede wszystkim - jest to proszek. Po drugie - nakłada się go patyczkiem. Ja robię korekty wacikiem do czyszczenia uszu nasączonym płynem do demakijażu - i udaje się. A efekt znakomity.
Kites - film długo kręcony, głownie w Las Vegas, na pustyniach USA i w Meksyku, z długo odkładaną premierą, z meksykańską heroiną, kosztowny, o którym mówiło się, że to furtka Hrithika do światowego kina. Reżyserował pan od Life In Metro. Premiera pokazała, że Latawce zbyt wysoko nie poleciały - film zderzył się nie tylko z fatalnymi recenzjami, ale i z obojętnością widzów i poległ, zarówno w Indiach, jak za granicą.
Obejrzałam wczoraj.
No i tak. To naprawdę przyjemny kawał kina przygodowego, kina drogi, kryminału gangsterskiego, romansu... Coś jak łagodny Desperado, Miłość szmaragd i krokodyl, Thelma i Louise w jednym. Piękne lokacje, ale bez przesadnego ich eksponowania (co zarzucano Raavanowi). Para urodziwych bohaterów, na których patrzy się z przyjemnością. Hrithik ma piękne oczy i ciało, Barbara Mori jest bardzo urodziwa w inny sposób, niż heroiny indyjskie. Na dodatek fajnie wygrywa się to, że żadne w nich nie zna języka drugiego, a ona zna tylko kilka słów po angielsku - sposoby porozumiewania się wyglądają na autentyczne wysiłki. Maja kilka gorących scen (ale żadnych przesadnie erotycznych, pewnie jednak autocenzura zadziałała), kilka komediowych, wiele bardzo dramatycznych. Hrithik zwlaszcza wydaje się bardzo swobodny i odprężony przy Barbarze, co wychodzi na dobre ich wspólnej chemii.
Akcja pokrótce jest taka: dwoje biednych i zdesperowanych (J- Hrithik, Linda - Barbara) spotyka sie w domu bajecznie bogatego właściciela kasyn w Las Vegas, jako narzeczeni jego dzieci, Giny (Kangana Ranaut) i Tony'ego (Nicholas Brown). No i orientują się, ze już są mężem i żoną - J za pieniądze służy jako "mąż" nielegalnym imigrantkom - Linda jest jego żoną nr 11... Starają się od siebie trzymac z daleka (biedny biednego zrozumie), ale chemia nie wybiera - na dzień przed ślubem Lindy uciekają razem waląc wcześniej w głowę jej narzeczonego - brutala. A że rodzina pana młodego należy do tych, co to najpierw strzelają, potem pytają, o co chodzi, w pościg za wiarołomnymi wyrusza sfora łowców...
Jest dużo scen pościgów, strzelanek, płonących samochodów. Są piękne krajobrazy, olśniewające zdjęcia Las Vegas, numer taneczny specjalnie dla Hritkika, człowieka - gumy. W sumie - bardzo pierwsza klasa.
Ale sama wiem, ile razy sobie przerywałam seans, żeby zrobić coś innego. Ten film jest zgrabnie, dobrze zrobiony, ale jakby... wszystko to już było, na dodatek jaskrawsze, wyrazistsze, bardziej kolorowe. Seans nie boli, ale i nie porusza. Obejrzeć można, bo miły dla oka. I to właściwie tyle
Kilka zdjęć
Miłe okoliczności i zdarzenia
Bohaterowie pomniejsi, choć ważni
Lokacje (niewiele sfotografowałam, ale było na co popatrzeć!)
Główni bohaterowie: Barbara Mori
Hrithik
i jego karolyfer
BeeMeR - Śro 18 Sie, 2010 11:59 Zaczęłam Raavanan_2010
Yes!
To jest Vikram, na jakiego długo czekałam , a poprzedni Kadasaamy nie spełnił moich oczekiwań. Świetny jest jako zły (tak nie do końca, oczywiście) Veera
Aish też jest póki co (pierwsze pół godziny) świetna i śliczna - i to mówię ja, nieszczególna zwolenniczka wdzięków Aish
Jedyne co mnie na razie irytuje na poły z zachwyca to zdjęcia. Zdjęcia są bowiem piękne - te promienie prześwitujące przez gałęzie, te bagniste tereny, dżungla - wilgoć aż mi kapie z komputera
A jednocześnie jest w tym taki chaos i fragmentaryczność, że to trochę przeszkadza. Już nie wspomnę o naprzemiennych ujęciach, pięknych skądinąd, Aish w rozczochranych/reklamowo wystylizowanych włosach
Powiedzmy jednak, że to drobiazg, bo Vikram jest wspaniały , mówiłam już? Trzykrotka - Śro 18 Sie, 2010 12:24 To teraz Raavana już nie zdzierżysz...
Ja sobie wczoraj na chwilkę przed snem włączyłam scenę Vikram-Ash z Raavana i jakkolkwiek ubawiła mnie myśl, ze w sytuacjach intymnych oraz kuchennych, żona miałaby pląsać przed mężem falując dłońmi z groźbą uszkodzenia mu nosa, to ten Vikram... dający się obtańcowywać, leniwie pewny siebie, męski...BeeMeR - Śro 18 Sie, 2010 13:01
Trzykrotka napisał/a:
To teraz Raavana już nie zdzierżysz...
być może , jednakowoż i tak obejrzę, a chciałam zacząć od lepszego filmu BeeMeR - Czw 19 Sie, 2010 12:55
Trzykrotka napisał/a:
Jaseeta zagra Kunal Kapoor
Cóż, nie powiem mu nie
kilka dalszych słów o Raavananie:
porywacz Veera (Vikram )
mąż pałający rządzą zemsty - początkowo wydał mi się mdły,
potem ładnie wyszedł w retrospekcji,
następnie wykazuje twardość stali i równą nieustępliwość, trochę tu brak konsekwencji, ale zrzucam to na karb przeżyć związanych z porwaniem młodej, ślicznej żonki oraz przyjętej konwencji,
Spoiler:
która wraz z filmem ewidentnie wybiela Veerę (przy jego wyznaniu, że był poszukiwany za niewinność to już tylko oczami można przewrócić ) a oczernia tegoż męża jako nieugiętego wredę
więc powiedzmy, że jest ok.
porwana żona (Aish) - wygląda ślicznie, ale ma z początku za długą perukę
Aish i Vikram stworzyli bardzo dobrą parę porwana - porywacz Bardzo podobała mi się scena, gdy Veera obejmuje brankę, nie dotykając jej
A wszystko w pięknych okolicznościach przyrody
i w ociekającej wodą dżungli - nawiasem - ciekawa jest postać przewodnika-moczymordy oraz wiejskich rytuałów tanecznych
Udana scena potyczki na moście - po którym Vikram się porusza ze zręcznością małpy
Natomiast sama końcówka
Spoiler:
jakbym widziała powtórkę z Rishiego spadającego z Gubałówki w Fanaa
Generalnie: film całkiem dobry, ale do bardzo dobry brakuje mu nieco spójności, przeszkadzały mi też szarpane-urywane zdjęcia, aczkolwiek niebanalne.