Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Sob 10 Lip, 2010 00:49
A ja trochę wzruszam ramionami na jojczenie w sprawie kumoterstwa. Z tego może zrobić się łatwo sprawa odwrotna: ze jak ktoś jest bratankiem Manisha Malhotry, to znaczy, ze trzeba mu na wstępie dać szlaban, a koniecznie szukać kogoś nieznanego? U Karana (to tez tylko przykład) debiutowało wielu reżyserów, On kiedyś powiedział w wywiadzie, ze nie czuje się guru dla młodych aktorów; aktorów trzeba mu doświadczonych. I takich zatrudnia. Natomiast wypuszcza spod skrzydeł nowych reżyserów - Kaal, KHNH, Dostana, Wake Up Sid, Kurbaan, teraz I Hate Luv Storys - to wszystko sa pierwsze filmy ludzi, którzy nie przyszli z ulicy żeby im Karan dał kamerę i pozwolił kręcić, bo ich wujek o to prosił. Każdy z nich rzetelnie odpracował swoje jako asystent Karana. Punit Malhotra pracował przy KANK. Nie śledziłam ich życiorysów, ale jestem pewna, że nie wszyscy mają za sobą jakąś filmi family. A aktorzy? Cóż - choćby jedna z najlepszych obecnie na rynku - Vidya Balan - nie jest modelką, krewną ani miss. Podobnie Akshay Kumar, Jackie Shrof, czy Shahrukh nie są z żadnych "tych." A z drugiej strony - gdyby taka Konkona nie miała matki - reżyserki - jaka to byłaby strata dla kina. A bez tych, bez których kino może się obejść, choćby mieli koneksje - i tak się obchodzi i wypluwa ich poza nawias filmów klasy A. Udaj Chopra, Esha Deol, Bobby Deol, Sohail Khan, Shamita Shetty, Tanisha Mukherjee... - nic im nie pomogło sławne rodzeństwo i rodzice. W gruncie rzeczy - co mnie obchodzi, jak się kto nazywa i czyim jest synem, byle był interesujący i bylem lubiła na niego patrzeć!
Co do MNIK - przecież to od początku do końca jest film miłosny i obyczajowy! Ani on nie jest o polityce, ani o terroryźmie, ani o świętych dla niektórych widzach kwestiach społecznych, ani o religii. Jest to od początku do końca film o pewnej parze i ich drodze do siebie w trudnych okolicznościach przyrody, w jakie rzucił ich los. I tym wyłącznie Karan się w tym filmie zajmuje. Druga część, owszem, ma niedostatki, o których tu już pisałyśmy, ale nie wynikają one z tego, że reżyser przerzucił się na politykę.
Swoją drogą: jest w nas jakaś przekora. Każdy krytyk Karana wytacza argument; on kręci w kółko filmy o miłości i rodzinie. Niech wreszcie spróbuje czegoś innego. A kiedy odchodzi od pewnych utartych (trzema filmami, hehe) szlaków, zaraz pada: niech on się lepiej trzyma tego na czym się zna.
I jak tu ludziom dogodzić?
Admete - Sob 10 Lip, 2010 10:32
Ludziom dogodzic nie sposób Bollywood czy Hollywood - po obu stronach znajdzie się rzeczy dobre i złe. Ostatecznie ejdnak od dłuższego czasu szukam ciekawych rzeczy mimo wszystkow Bollywood nie w Hollywood. Do tego dorzucam jeszcze od czasu do czasu coś skośnookiego lub europejskiego
BeeMeR - Pon 12 Lip, 2010 15:42
LKD - Preity Zinta
Preity wchodzi w rytm "Preety Woman" - jest śliczna i czarująca. Podpytywana o romans zamyka usta Karanowi jak zwykle - mówiąc, że wyjdzie za mąż jak on się ożeni .
fani Preity dali czadu nieźle: a jest co najmniej tylu panów i chłopców, co pań i dziewcząt.
w rytm muzyki udają ciążę z Salaam Namaste, tańczą disco, i mają wiele innych pomysłów.
W studio trwa konkurs na najpiękniejszy dołeczek a trójka wybrańców ma robić okazjonalne zdjęcia turystom:
Wygrany szczęśliwy jak zwykle, a jak się okazuje marzył nie o tym by pośpiewać czy potańczyć lecz jak ten wierny, czekający Veer założyć jej łańcuszek na nogę - słodko (a miny Karana jak zwykle bezcenne )
Pomoc idzie dla biednego mężczyzny, który nawet nie ma na szkołę dla dzieci, a którego syn w wypadku został rażony prądem i ma zagrożone utratą obie ręce - bo martwica i gangrena - a na operację ich nie stać rzecz jasna.
Trzykrotka - Pon 12 Lip, 2010 15:47
Ten wygrany to istny pączuś Ale pomysł z łańcuszkiem miał przedni
Ooo! Jeden założyl nawet pomaranczowe bojówki!
Preity wygląda ślicznie - gdyby spotkała tego barana, który radził jej "odejść z honorem" i zająć się biznesem...
Admete - Pon 12 Lip, 2010 16:27
Mam nadzieję, że jeszcze coś pogra. Te nowe gwiazdki nie dorastają jej do pięt.
Trzykrotka - Pon 12 Lip, 2010 21:46
I ja mam nadzieję! Sama Aishwarya w tym przedziale wiekowym, to za mało. Preity i Rani są piękne, zdolne, mają osobowość.
Zdjęcia Amitabha z ambasadorem Polski.
http://www.bollywoodhunga...ador/index.html twittera:
Polish Ambassador to India over to the house to meet me.. speaks fluent and perfect 'shudh' Hindi.. ! The Polish Ambassador graduated from Univ in Krakow that taught Sanskrit ..!
Ambassador informs after WWII, many displaced Polish children were sent to India. Maharaja of Jamnagar adopted and looked after them..!
Admete - Wto 13 Lip, 2010 08:54
Ta historia z dziećmi mogłaby być kanwą niezłego polsko-hinduskiego filmu Może trzeba to Hindusom uświadomić
http://przeglad.australin...matwiejczyk.php
BeeMeR - Wto 13 Lip, 2010 09:08
LKD - Hrithik Roshan
Że Hritkih jest cholernie emocjonalny wiadomo nie od dziś - pamiętam, że trzeba było na następny dzień przełożyć scenę pojednania Rahula i Rohana z ojcem w K3G na następny dzień bo się tak wzruszył. Tu też Karan, który nie wiedzieć czemu zaburza wypracowaną, dobrą strukturę programu (pleple z gwiazdą - pokazanie szaleństw fanów - pleple- pokazanie trójki wybranych - pleple - potrzebujący pomocy - wyścigi fanów - spotkanie z gwiazdą - pomoc potrzebującemu), na początek, zamiast ucieszyć/zadziwić fanami, pokazał potrzebującą pomocy lekarskiej i finansowej rodzinę, czym rozłożył swojego gościa kompletnie, i widać było, że się nie mógł pozbierać emocjonalnie co najmniej pół programu. Nie to, żeby szlochał czy gadał od rzeczy - ale mina mu się zrobiła w podkówkę, jak małemu, skrzywdzonemu chłopcu i trwała nawet przy pokazywaniu fanów. Rozchmurzył się tak naprawdę dopiero, gdy maluchy zatańczyły dla niego, a potem z nim Dhoom Machale, prężąc swoje chude ciałka
A tu przeróżni fani i fanki:
Na szczególną troskę, tj. uwagę zasługuje fan, który wytatuował sobie na plecach przecudnej urody mhrrocznego Hrithika - i znów mina Karana bezcenna
Fani są chyba faktycznie gotowi na niemal wszystko dla gwiazdy, jednym z etapów rekrutacji było czołganie się Trójka wybrańców dostaje zadanie fryzjersko-balwierskie masując, strzygąc i goląc pacjentów.
Gdy jeden z "odpadniętych" fanów się rozpłakał z żalu, Hrithik wzruszył się ogromnie również, choć udawał że nie i obiecał, że po programie zadzwoni osobiście do obojga, którzy odpadli, a okazali mu tyle miłości pracując cały dzień by go spotkać.
Największa fanka Hrithika jest przemiłą gadułą, spotkanie bardzo urocze, a pomoc przekazana osobiście.
BeeMeR - Wto 13 Lip, 2010 11:45
LKD - Kareena Kapoor
To już nie jest skacząca na kanapie ze śmiechu chichotka, czarująco paplająca bzdury i emanująca seksapilem, jak np. w pierwszym KWK, tylko pełna wdzięku i - ze zdziwieniem lecz i uznaniem skonstatowałam - dystynkcji kobieta. Super
Widać, że wydoroślała i że jest szczęśliwa - może ma zbyt mocny makijaż lecz wygląda bardzo ładnie - o wiele ładniej niż za czasów rozmiaru zero
Jeśli chodzi o fanów, to spodziewałam się całej masy małolat, które chciałyby być takie jak Kareena- i nie zawiodłam się Prócz tego niemało panów, wśród których hitem jest tatuaż z imieniem Kareeny lub pieszczotliwym "Bebo".
Prócz tego mamy z Kareeną pamiętniczki, kubki, talerzyki, plakaty a nawet firanki i tapetę na ścianie (chyba padłabym ze szczęścia )
Oraz jeden z fanów prosi o dialog z JWM: "Kute, Kamine" tj Geety wyzywającej swego ex- przez telefon
Wybrańcy są przekrojem tychże fanów: ambitna małolata (która próbowała podbierać innym klientów), chłopiec i matka trzech synów
dostają za zadanie sporządzanie i sprzedaż lodów na mumbajskiej plaży:
Kareena tez dostaje zadanie sporządzenia loda bądź napoju chłodzącego - co też czynie z niejakim brakiem wprawy, aż Karan przeżywa załamkę i znów robi miny gratulując Saifowi zdolności kulinarnych Kareeny i licząc, że we wszystkim innym jest o wiele lepsza Nota bene indagowana wcześniej Kareena wspomina coś o chęci ustatkowania się
Wygrywa cioteczka i jej szczęście nie zna granic (to ona miała firanki w Kareeny) - w studio pojawia się z najmłodszym synkiem.
Pomoc wspiera chorego mężczyznę z również chorą żona - na AIDS, dziećmi i matką.
Admete - Wto 13 Lip, 2010 13:03
Basiu dzięki za te relacje Mam wrażenir, jakbym sama to oglądała.
BeeMeR - Pon 19 Lip, 2010 11:26
LIft Kara De - best of
Odcinek, którego bohaterem jest Karan, a właściwie wszyscy, którzy u niego zagościli - to przegląd gości, szaleństw fanów, najciekawszych reakcji, zadań, głupich i interesujących pytań/próśb do gwiazd, ludzi potrzebujących pomocy, wpadek itp. Bardzo fajny odcinek, generalnie: to był bardzo ciekawy show, chętnie pooglądam następny sezon, jeśli będzie
Galeria wybranych gwiazd:
Dodatkowo familia Deolów (bo oglądam właśnie Zuego Dharmendrę ):
BeeMeR - Pon 19 Lip, 2010 11:46
Welcome to Sajjanpur
To urocza, bardzo ciepła opowieść o małym miasteczku z galerią barwnych postaci (mnie rozbrajał wujek Zuego z ręcznikiem na głowie ). Pięknie pokazany flirt między młodymi, którzy zapewne nie powinni flirtować otwarcie, barwne korowody sunące przez wąskie uliczki, plotki, konspirację i intrygi.
Humorystyczna i zakropiona nutką goryczy opowieść Polecam, jak i poprzedniczki
Admete - Pon 19 Lip, 2010 18:29
Welcome to... bardzo mi się podobał A ja wczoraj obejrzałam Lucky by chance. Interesujący, jakkolwiek mnie nie porwał jakoś szczególnie.
BeeMeR - Wto 20 Lip, 2010 16:17
Ayee Milan ki Bela (1964)
Dwaj rozdzieleni w dzieciństwie bliźniacy – jeden trafia do rodziny bogaczy, w której matka tej samej nocy urodziła martwe dziecko, drugi wychowuje się z własną matką, biedną wdową. Po latach dobroduszny Shyam (Rajendra Kumar) przewodzi wiosce, orze pole, biega po łąkach, bawi się z psem, ratuje życie pannie i – początkowo z oporami – romansuje z tąże bogatą, irytującą Barkhą (Saira Banu, późniejsza żona Dilipa Kumara), dla zmyły przewija się też kombinantka Rupa
w związku z czym Ranjit (Dharmendra) w pierwszej połowie zdąża raptem się pojawić oraz wypowiedzieć kilka banałów o matczynej miłości i braterstwie – do swojej rodzonej matki i bliźniaka rzecz jasna
Ale jak już się pokazuje, to wygląda, że ach więc kto prócz irytującej panny interesowałby się tym drugim
Druga część wykazuje irracjonalność rodziców panny, którzy wysyłają ją samą na piknik z dwoma dorosłymi, młodymi mężczyznami (w załączeni dwa gołąbki w wersji namientowej ) zabiegającymi o jej względy oraz haha-śmiesznym służącym w roli przyzwoitki chyba
Bardzo chciałam zobaczyć ten film, jeden jedyny w którym Dharmendra jest Zuy, i przyznaję, że jest to bardzo przystojne Zuo z pazurem, przy którym Bohater jest głupkowaty, rozmemłany i porządny do mdłości
Np. Bohater pieści kwiatki na łąkach, a Zuy lufę swej strzelby
Niestety jest to film dobry, zwłaszcza w części pierwszej (trochę przewinęłam, głównie piosenki), to po prostu bardzo przeciętny, trochę nudny, przewidywalny film, w dodatku zawiera trochę bezsensownego montażu . Ale kolorystyka jest zabójcza – wnętrz i taśmy, która czasem w pół sceny zmienia kolorystykę z żółtawej na niebieskawą czy różowawą Wieżowce i tapetki urocze, jedna nawet z traktorem (plakat z traktorem był tudzież) Park maszynowy z dumą pokazywany też robi wrażenie
Ach, i jeszcze mamy tygrysa sztucznego i żywego,
I sporo dramatu, gdyż Bohater-ciepłe kluchy zmuszony jest wziąć sprawy i strzelbą w swoje ręce - i tu film robi się znacznie ciekawszy - aż do końcówki z dreszczykiem
!spoileruję!
i absurdalnym pościgiem - a ja lubię anbsurdalne pościgi, jak ten gdy Bohater na białym koniu a potem pieszo ściga Zuego z jeepie - walkę wręcz oraz wielkie, łzawe pojednanie – aż wreszcie bracia się całują (Dharmendra jakby się nieco wyrywał ) i nie tyle Zuy co zagubiony Dobry-inaczej wraca na matczyne łono
Ach, jednak warto było obejrzeć przynajmniej drugie pół
Calipso - Wto 20 Lip, 2010 18:36
Nabrałam ochoty na jakiś film, tylko nie wiem który z zaległych wybrać Najchętniej jakiś wesoły i do bólu kolorowy, hmmm..... pewnie zrobię losowanie
Calipso - Śro 21 Lip, 2010 13:35
Prawie obejrzałam wczoraj Kismat Konnection. Prawie, bo byłam tak padnięta że zaraz po tańcu Shahida w czerwonym szalu padłam jak kawka I muszę przyznać wam rację, miny ma cudusiowate Chwilami miałam tez wrazenie ze jest podobny do Shah Rukha z lat młodości
Trzykrotka - Pią 30 Lip, 2010 09:25
Obejrzałam Kartik Calling Kartik zachęcona przez Caitrie. Bardzo mi się dobrze oglądało. Historia jest dość zwarta, opowiedziana sprawnie. W srodku akcja nieco zwalnia, ale na rzecz romansu bohaterów, na co narzekac nie będę. Deepika ma świetnie ciuchy, wygląda uroczo i pięknie tańczy (na dyskotece), a Farhanowi nic nie brakuje.
Nie wiem, czy do końca przekonalo mnie wyjaśnienie sprawy ale i tak polecam z czystym sumieniem.
Z jeszcze czystszym polecam film, przez który zarwałam noc, choc poczatkowo nic na to nie wskazywało. Zarwałam, bo nie mogłam się oderwać, choć akcja toczy się raczej niespiesznie, a to, co najistotniejsze rogrywa się w sercach i sumieniach bohaterów.
Dharm z 2007, kręcony w świętym mieście Banaras na brzegu Gangesu opowiada historię pewnego bramina, którego życie upływa na nieustannym wypelnianiu posług i powinności jego religii. Żona i córka również wypełniają doskonale rolę, jaką hinduizm przeznacza żonom i córkom. Nasz panditji cieszy się nieposzlakowanym szacunkiem i autorytetem jako zwierzchnik miejscowej świątyni i początkowo budzi nawet lekką niechęć, jaką się ma do takich rygorystów. Jednak wszystko się zmienia z chwilą, gdy w domu pojawi się ktoś jeszcze - dziecko, niemowlę przyniesione z ulicy przez córkę pandita.
Film został zadedykowany ofiarom pogromów muzułmańsko - hinduskich i rzeczywiście, w piękny sposób mówi o pojednaniu. Dla mnie jednak była to opowieść o religii i jej pojmowaniu. Przepiękna, mądra, dyskretnie pokazana.
Główną rolę zagrał Pankaj Kapoor, ojciec Shahida. To jest genialna rola. Ten niepozorny pan jest znakomitym aktorem. Utwierdzam się w tym przekonaniu po każdym filmie, w którym go widziałam.
Na dodatek film ma przepiękną, snująca się w tle muzykę (śpiewa Sonu Nigam), a sfilmowany jest tak, że chciałoby się kazdy kadr zachowac w pamięci.
Goraco polecam.
BeeMeR - Pią 30 Lip, 2010 09:37
| Trzykrotka napisał/a: | | Główną rolę zagrał Pankaj Kapoor, ojciec Shahida | Nop proszę, tego nie wiedziałam - rola w mej pamięci bardzo statyczna, ale piękna, jak i cały film. Muzyka - koncentrująca się w dużej mierze na religijnych śpiewach też zapadła mi w pamięć.
Trzykrotka - Pią 30 Lip, 2010 11:29
Właśnie, była bardzo statyczna. Tym trudniej było to zagrać, imo. Pankaj pięknie to zrobił - spokojnie, ale nie blado. Cała druga część filmu to jego popis.
Mam nadzieję, że Shahid będzie dostawał rownie ciekawe role, bo widać, że po ojcu odziedziczył dobre geny aktorskie.
Admete - Pią 30 Lip, 2010 19:03
Wiesz, jak zachęcić do poszukiwań
Trzykrotka - Sob 31 Lip, 2010 12:18
Już nie szukaj, Admete
Admete - Sob 31 Lip, 2010 13:50
A to dzięki
Trzykrotka - Pon 02 Sie, 2010 09:59
Poszukam mu jeszcze jakichś ładnych sąsiadów
Chwila na promocję - strona shahrukhkhan.pl na swoje konto na twitterze (zasługa, pomysł i realizacja - GosiaJ merytorycznie, an87 graficznie )
http://twitter.com/shahrukhkhanpl
W zamierzeniu będą się tam ukazywać linki do nowosci na stronie: zdjęć, tapet, artykułów, wywiadów... Najnowszy wpis to link do książki - biografii Shahrukha autorstwa Mushtaqa Shiekha Still Reading Khan - przetłumaczyłyśmy ją z Gosią
Zapraszam
Trzykrotka - Pon 16 Sie, 2010 15:31
Czekałam na tego Raavana jak na Gwiazdkę, śledziłam trailery - i... srodze się zawiodłam jego przyjęciem. Krytyka zmiażdżyła film, określiła jako nudny, pusty, choć piękny technicznie. Byłam pewna, że chcę to sprawdzić naocznie i nausznie. I sprawdziłam - na razie połowicznie, bo w wersji hindi, czyli Abhishek Bachchan – Aishwaria Rai-Bachchan -Vikram.
Oglądanie zaczęłam o 22.00, co samo w sobie jest pierwszą próbą wytrzymałości dla filmu. I--- próba została zaliczona. Od pierwszych scen film przykuł oczy do ekranu i tak było do samego końca, mimo wielu spadków napięcia po drodze. No, ale też zaczynał się mocno, a szedł dalej podobnie - scen okrutnych jest w nim masę i na to się trzeba przygotować.
Ale też - jaki on jest piękny - nie do opisania perfekcyjny i poetycki w połączeniu dźwięk - obraz + montaż. Zdjęcia Santosha Sivana - klękajcie narody. Powiedzieć, ze czyste kolory i ładne ujęcia to obraza dla tego artysty. Absolutnie piękne zdjęcia, fantastyczne ujmowanie rzeczywistości. A wszystko jeszcze przeniknięte muzyką - muzyka tła jest genialnie dodana, nawet w formie kilkusekundowych wstawek, urywanych zaśpiewów. Rahman nie tylko dał z siebie wszystko, ale jeszcze zatrudnił doskonałych wokalistów. Mnie zwłaszcza zachwycał jeden, z wysokim, schrypniętym głosem. Obejrzyjcie dla samej rozkoszy zmysłowej.
Akcja - oparta jest na micie o bogu Ramie, któremu dziesięciogłowy demon Raavan porywa żonę, Sitę. Bogini opiera się zalotom demona, a małżonek uwalnia ją przy pomocy boga- małpy, Hanumana. Uwolniona Sita musi jednak przejść przez próbę ognia, żeby dowieść, ze wyszła z przygody nietknięta.
Sita - Ragini (Aishwarya) jest śmiałą kobietą, kochającą męża. Ram – Dev (Vikram), to nowy komendant okręgu zdominowanego przez wpływy demonicznego Raavana – Beery (Abhishek). Wszystko wydaje się być tak, jak w micie. Beera okrutnie zabija, a wcześniej torturuje. Przesłuchiwani ludzie znający Beerę mówią o nim, ze jest mądry i dobry... I rzeczywiście - im dalej w opowieść, tym bardziej niejednoznaczna sie ona staje, aż do jak najbardziej jednoznacznego końca.
Jak mówię - jest trochę spadków napięcia wynikających ze scenariusza. Ale tak naprawdę film rozłożyli sami aktorzy
Kto mi się podobał - Govinda - Hanuman jest świetny, gibki, zwinny, małpi. Bardzo podobał mi się Vikram. Tylko było go tak mało... Ale zrobić coś z niczego - to sztuka. Jako policjant jest skupiony i twardy, jako mąż - pełen elektryczności. Nic dziwnego, że sceny Aishwaryja - Vikram wypadają tak dobrze, że marzy się o obejrzeniu filmu z tą parą w centrum wydarzeń. Bo niestety - duet Aishwarya - Abhishek to słabość filmu.
Ona to jeszcze pół biedy. Ash wystarczy, że wygląda obłędnie. Brak makijażu i blasku w niczym nie przeszkadzają, a wręcz pomagają - jest piękna. Gorzej z graniem - spojrzenie zranionej sarenki przez większość scen zaczyna w końcu trochę nużyć. A już najgorszym grzechem jest kompletna ściana między nią, a Abhishkiem.
Całe napięcie filmu ma brać się z tego, jak oni dwoje na siebie oddziałują, w całym tym splatanym węźle relacji między porywaczem, a porwaną, w którym nienawiść przeradza się w fascynację. Pięknie to pewnie było napisane, ale Abhi nie tchnął w ten schemat ani odrobiny życia. Totalny brak chemii, aż zastanawiający między małżonkami w prawdziwym życiu.
Abhi jest chyba źle obsadzony. Beera miał budzić przerażenie – budzi politowanie. Jak brać na serio zwykłego psychola z wytrzeszczem? Kiepsko. Ale prorokuję, że Ash dostanie wiele nagród za swoją rolę.
Czekam teraz na wersję tamilską.
Admete - Pon 16 Sie, 2010 21:41
Szkoda, że Abhi połozył rolę...Może w prawdziwym małżeństwie też nie ma ognia?
|
|
|