To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

aneby - Pon 25 Sty, 2010 12:20

Przypadkiem natknęłam się wczoraj na świetny film kostiumowy "Królowa sceny" http://www.filmweb.pl/f10...owa+sceny,2004.
Akcja rozgrywa się w XVII wieku w Londynie, kiedy w teatrach role kobiece grali tylko mężczyźni, a Edward Kynaston, ze względu na swoją urodę i umiejętności, dostaje najlepsze role kobiece. Sytuacja się zmienia, gdy król wydaje zarządzenie nakazujące, aby role kobiece były obsadzane tylko i wyłącznie przez kobiety. Główny bohater z wielkiej gwiazdy staje się nikim. Jak sobie poradzi w nowej sytuacji ?

Film jest zabawny, motylkowy i świetnie zagrany. Popisowa rola Billy'ego Crudupa (znanego m.in. z Charlotte Gray), świetna Claire Danes, oprócz nich w epizodach Hugh Bonneville i Rupert Everett - jako król.
Końcowa scena to majstersztyk - czułam się jakbym naprawdę była w teatrze :mrgreen:
Pewnie nie wszystkim się spodoba, ja w każdym razie gorąco polecam :wink:











[/i]

Edit: jakby ktoś chciał, mogę pożyczyć :wink:

Tutaj trailer http://www.youtube.com/watch?v=s_-CzU1cqbo

Agn - Pon 25 Sty, 2010 17:31

O, Aneby, zachęciłaś mnie. Billy'ego Crudupa lubię od czasów Uśpionych (straszny, ale świetny film). A dla niego i Kasi dobrnęłam do końca niewydarzonej Charlotte Grey. A Claire Danes jest świetną aktorką, b. ją lubię. Tak więc i obsada i tematyka brzmi apetycznie. :)
EDIT: Aj, tam jeszcze grają Tom Wilkinson i Ben Chaplin! :mrgreen: A ty o nich ani słówka nie pisnęłaś, niedobra ti... *grozi paluszkiem*

Ja zaś dziś po raz nie wiem który obejrzałam komedię, która się nigdy nie zestarzeje - Pół żartem, pół serio (Some like it hot). Serio, ilekroć widzę uśmiech Jacka Lemmona w tym filmie, jestem cała w nim zatopiona i uśmiecham się wraz z nim. Uwielbiam ten film, mogę go oglądać w nieskończoność. A przy ostatniej kwestii zawsze wybucham śmiechem. :mrgreen: Plus cudowna Marilyn Monroe.
Słyszałam jakieś ploty, że zremasterowany film ma być puszczony w kinach. Jeśli to prawda - idę. Zobaczyć Marilyn, Jacka i Johna Curtisa na dużym ekranie to coś, czego sobie nie odpuszczę. :)

asiek - Pon 25 Sty, 2010 17:57

aneby napisał/a:
Przypadkiem natknęłam się wczoraj na świetny film kostiumowy "Królowa sceny"

Dobry film, oglądałam go parę lat wstecz... i nadal pamiętam. :wink:

Alicja - Pon 25 Sty, 2010 21:29

milenaj napisał/a:
Chyba zaczynam lubić Juda Law

ja dopiero po Holiday zaczęłam go "trawić" :wink:

Caitriona - Pon 25 Sty, 2010 22:32

aneby napisał/a:
Przypadkiem natknęłam się wczoraj na świetny film kostiumowy "Królowa sceny"

Też go oglądałam, jakiś już czas temu, ale bardzo mi się podobał. Szczególnie rola Crudupa. Sceny z przedstawienia na końcu filmu robią duze wrażenie. Dobry film.

aneby - Pon 25 Sty, 2010 22:45

Agn napisał/a:
tam jeszcze grają Tom Wilkinson i Ben Chaplin

To jeszcze jeden film mam z Billym i Tomem Wilkinsonem Dedykacja http://www.filmweb.pl/f295299/Dedykacja,2007
Jak obejrzę, to coś napiszę :wink:

BeeMeR - Wto 26 Sty, 2010 15:00

Królowa sceny mnie zainteresowała :mrgreen:
Jak nie zdobędę to się pouśmiecham kiedyś :)

milenaj - Wto 26 Sty, 2010 20:19

Obejrzałam "Zaklęci w czasie", na podstawie książki "Żona podróżnika w czasie". Mam mieszane uczucia. Z jednej strony podaobało mi się, ale nie w takim stopniu jak książka. Czytałam ją kilka lat temu i pamiętam, że mnie zauroczyła. Bardzo szybko ją pochłonęłam.
Od tamtego czasu do niej nie wracałam i mam wrażenie, że muszą to zrobić. Czasem zauroczenie książką mija mi, kiedy czytam ją drugi raz. Chcę ją na świeżo porównać z filmem.
Nie przejęłam się aż tak losami filmowych bohaterów. Nie wiem, czy to wina scenariusza, aktorów, czy może całokształt. Rachel McAdams absolutnie mnie nie przekonała. Eric Bana wypadł lepiej, ale w całości czegoś mi brakowało.
Na pewno jest to bardziej romans niż fantasy, ale pamiętam, że takie zarzuty stawiano i książce i nie przeszkadzało mi to. Nie mam nic przeciwko romansowi, jeśli jest dobrze napisany i można w nim znaleźć coś więcej. Muszę wrócić do niej, żeby zobaczyć co poszło nie tak.

BeeMeR - Śro 27 Sty, 2010 08:28

9 (2009)


Bajka opowiada o szmaciankach, w szczególności o bohaterskim 9, które próbują odnaleźć swoje miejsce i przeznaczenie w opuszczonym przez wybitych ludzi świecie, który zajmują tylko zgliszcza i zabójcze maszyny.
Treść nie jest odkrywcza, dialogi miejscami kuleją - no, ale to szmacianki, można im wybaczyć ;) tym bardziej, że wizualnie film jest wspaniały - :oklaski: Pięknie animowane szmacianki, każda ich niteczka, pięknie narysowane ruiny - zachwyconam :oklaski:
No i bajka ma zgoła nietypowy bajkom klimat grozy, utrzymujący się co najmniej 3/4 filmu, a więc w moim przypadku dużo dłużej niż np. w filmie 2012 :P
A ponieważ to jest chyba najbardziej stresująca bajka jaką widziałam, nie polecam jej dzieciom, tylko lubiącym dobry thriller i szmacianki :mrgreen:





BeeMeR - Śro 27 Sty, 2010 09:23

2012 (2009)
Chyba jest moda na numerki... ;)

O czym jest ten film, to chyba nie trzeba pisać ;)
Koniec świata bliski, ludzkości zagraża wyginięcie. Pewne szanse na przeżycie mają tylko mądrzy Amerykanie (kosztem Hinduskich myślicieli) i ci, których (pieniądze) lubią (czujemy się pominięci, że polskiego rządu nikt nie zdawał się ratować :P ).

To - podobnie jak - Awatar - czysta komercja w dobrze sprawdzonej formule - z tym, że tamto było bajową przygodówką, a to jest film katastroficzny. Ale zasada nadal ta sama: modelowe dialogi, czarno-białe charaktery i kilka barwnych, bardzo ładne zdjęcia + bardzo dobrze odrobiona praca grafików komputerowych przy zagładzie ludzkości, okraszone niestety jednym z największych grzechów filmów, w których napięcie powinno sięgać zenitu: przewidywalność do bólu :roll: dialogów i tego co się zaraz stanie i kto następny i jak zginie :roll:

Jest w sumie pewna rozbrajająca naiwność w tym, że ziemia zawsze pęka/bulgoce/wybucha itp. tuż za samolotem/samochodem pędzącego Bohatera, ;)


lub rozdziela oczywiście bezbłędnie przez środek to, co powinno :P


Szkoda, bo początek był niezły, akcja wprowadzona w porządku, efekty świetne - ale jak nam po półgodzinie siadło napięcie (bo wiadome się stało, że z każdą sprawą Bohater poradzi sobie śpiewająco, w odróżnieniu od kilku bohaterów pobocznych, którzy dla zmylenia przeciwnika znaczy widza zginą), to już nie wróciło i pozostało patrzenie na ładne obrazki i wysłuchiwanie farmazonów, którymi przeplatana jest akcja :P .

Ale być może właśnie przez tą całkiem zgrabnie ujętą i ładnie opakowaną przewidywalność film tak trafił do odbiorców :P A może dzięki naprawdę dobrym efektom specjalnym :oklaski: wymieszanym oczywiście, bo jakże by inaczej, z pleplaniem, farmazonami, oraz moralizatorstwem na koniec co oznacza bycie człowiekiem i człowieczeństwo - no, ale to jest hamerykański film, tego się więc spodziewałam :mrgreen: No i to tez niewątpliwie do tej sprawdzonej formuły należy :mrgreen:

Nawiasem, film skłonił nas do przemyśleń, że krakowscy krezusi też budują (dobrą) arkę, bo całkiem nowa galeria handlowa (Bon)arka jest wystarczająco duża, by i w jej czeluściach pomieścić statek kosmiczny :P






Caitriona - Czw 28 Sty, 2010 21:36

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia

Nudy! Nudy, nudy, nudy. Kijanka biega, w sumie nie przesadzajmy, chodzi, z jeszcze bardziej drewnianą miną niż normalnie, Jennifer Connelly ciągle powtarza We can change i eko-przesłanie, nachalne. Okropny film s-f.

BeeMeR - Pią 29 Sty, 2010 15:03

Bezkresne morze sargassowe / Wide Sargasso Sea (2006)

Już kiedyś pisałam bardzo mało zachwycone wrażenia odnośnie tej wersji historii Rochestera i jego pierwszej, szalonej żony - teraz kilka spraw na obronę filmu:

Ładnie ograne ręce:


Trochę ładnych zdjęć Jamajki - zwłaszcza dużo ujęć bambusów - mam wrażenie, że tam są same bambusy :roll:


Całkiem niezła główna bohaterka i dla kontrastu fatalny, ale to FATALNY Rochester :zalamka: który pokazuje więcej golizny niż jakichkolwiek zdolności aktorskich: nie mówi, tylko mamrocze niewyraźnie, nie czeka na innych aktorów i to, co mają do powiedzenia, w ogóle ma jeden znudzony wyraz twarzy: ergo: mój kandydat na najgorszego aktora w przyszłorocznej ankiecie :frustracja:



Ogólnie odnośnie filmu mam wrażenia jak przy Pokoju z Widokiem: niby wszystko ok (oprócz w/w Rochestera :roll: ), ładne i zgrabne, ale lepiej obejrzeć starszą wersję :P




A tu płonie Thornfield :oklaski:

BeeMeR - Pią 29 Sty, 2010 15:53

Bezkresne Morze Sargassowe (1993)

Ten film oglądałam lat temu dobre kilka (naście?) i to co pamiętam najbardziej, to atmosfera namiętności i narastającego szaleństwa - czyli to, czego ani trochę nie odnalazłam w wersji z 2006 roku :roll:

Klimat tworzony jest przez nie pruderyjne, lecz i nie epatujące nagością zdjęcia (jak niby ma się zachowywać młode, podobające się sobie małżeństwo?), egzotyczną urodę głównej bohaterki i jej przepastne oczy, które potrafią pałać i miłością i nienawiścią oraz nieodłączne bębny, do których tańczą tambylcy.





Pięknie filmowana przyroda - nie tylko bambusy :P


I faktyczne morze sargassowe wciąga bohatera - i nie tylko jego - w trakcie filmu :)


No i stokroć lepsze aktorstwo filmowego Rochestera - i chyba jednak lepszy scenariusz (zwłaszcza budowanie i niszczenie relacji między głównymi bohaterami, przez narastające zainteresowanie, wspólne zabawy, seksualne napięcie, niezrozumienie, frustrację i odsuwanie się od siebie, zapadanie w stupor czy szaleństwo oraz nienawiść) i całokształt.

I tambylcy też lepsi - nie tak sterylnie czyści i jakoś ogólnie bardziej wiarygodni:




Pożar Thornfield mamy za to umowny, ale powiedzmy sobie szczerze, że nie o to w filmie chodzi

Caitriona - Pią 29 Sty, 2010 18:50

2012

Obejrzałam i właściwie mogę się podpisać pod tym co kilka postów wyzej napisała BeeMeer. Na pewno świetne efekty specjalne, to spory plus tego filmu. Dla mnie drugim był John Cusack, bo mam do faceta słabość już od długiego czasu. Co więcej? Trochę napięcia, odpowiednie dialogi, przewidywalna akcja. Do obejrzenia jak się nie ma co robić w jakiś zimowy wieczór. Wsio.

miłosz - Sob 30 Sty, 2010 23:20

połypałam jednem okiem na Slumdoga zabijcie mnie nie wiem za co dostał Oscara............ może musze łypać dwojgiem oczu :-| ani mnie ział ani grzębił ten film
trifle - Sob 30 Sty, 2010 23:38

miłosz napisał/a:
połypałam jednem okiem na Slumdoga zabijcie mnie nie wiem za co dostał Oscara............


:shock:

Admete - Nie 31 Sty, 2010 10:24

trifle napisał/a:
miłosz napisał/a:
połypałam jednem okiem na Slumdoga zabijcie mnie nie wiem za co dostał Oscara............


:shock:


Za emocje w sensie odczuwania razem z bohaterami. Nie przejęłaś się ich losem? Ja bardzo. Świetne zdjęcia, montaż, zgranie obrazu z muzyką. Z ocenami jest tak, że nie da się robić tego całkiem obiektywnie. Widać wtedy wśród oceniających było dużo osób o takim typie wrażliwości, do którego Slumdog przemawiał ;)
Przegięcie będzie, jeśli Avatar dosatnie Oscara ;) Ale z drugiej strony dostał kiedyś Zakochany Szekspir i to też było dziwne ;)

trifle - Nie 31 Sty, 2010 11:19

Zakochany Szekspir dostał Oskara? :paddotylu:
A Slumdog to tak jak powiedziała Admete - za, moim zdaniem, genialny montaż, muzykę, zdjęcia, sam pomysł scenariusza też jest świetny - wykorzystanie Milionerów.

Admete - Nie 31 Sty, 2010 11:29

Dostał w 1999 - nawet nie jeden, ale kilka ;) Za najlepszy film też :roll: Nie pamiętam, co jeszcze wtedy mieli do wyboru.
trifle - Nie 31 Sty, 2010 13:06

O niebiosa :paddotylu:
To tylko potwierdza mój stosunek do tej nagrody. Choć akurat przy Slumdogu zgadzam się ze wszystkim, bo rewelacyjny to film jest.

A ja właśnie obejrzałam sobie dalsze losy Ani z Zielonego Wzgórza w tv. I nie wiem no - co pił/palił/wdychał/czytał scenarzysta tego filmu - skąd takie fantazje to ja nie wiem :thud: Co za polot :thud:

Admete - Nie 31 Sty, 2010 13:10

Dlatego nie oglądam nigdy tej ostatniej części Ani, żeby sobie humoru nie psuć.
Aragonte - Nie 31 Sty, 2010 13:16

Ja oglądałam raz w TV, ale zaparłam się, że nie kupię. Ale w piątek i wczoraj przypominałam sobie pierwszą część i tę kontynuację, która jeszcze daje się oglądać.
Pierwszą część uwielbiam :D

Nie mogliby to zrobić kiedyś rzetelnego serialu na bazie Ani, bez kombinowania? :roll:

trifle - Nie 31 Sty, 2010 13:25

Admete napisał/a:
Dlatego nie oglądam nigdy tej ostatniej części Ani, żeby sobie humoru nie psuć.


Mnie to nawet nie psuje humoru. To jest takie:
:opad_szczeny: yyyy... ale czemu? yyyy :opad_szczeny: tego nie było...o, tego też nie... o, tego też.. :opad_szczeny: :co_stracilam:
:thud:
A nie da się całkiem powiedzieć, że z Anią nie ma to nic wspólnego, bo jest Ania, Gilbert i czasem się pojawia Diana i Zielone Wzgórze :thud:

Właśnie, mogliby zrobić piękny serial z tych książek. Przecież to by cudeńko wyszło, jakby się postarać.

Admete - Nie 31 Sty, 2010 13:47

Dziś mogłaby wyjśc piękna seria, taka wierna ksiązkom...Mogliby zrobić łącznie w Wymarzonym Domem Ani.
damamama - Nie 31 Sty, 2010 17:18

Może zainteresować BBC i A. Davies'a :wink: Tak na poważnie, to jest moja ulubiona książka i nie oglądam tego filmu właśnie ze względu na pomiesznie z poplątaniem, brrr :bejsbol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group