Ekranizacje - Opactwo Northanger Northanger Abbey (2007)
Gosia - Pon 09 Kwi, 2007 15:23
Ja także obejrzalam pierwszą częsc "Opactwa Northanger", ze zrozumieniem Thanks!
I obejrzalam go z przyjemnoscią. Film dobrze zrobiony, dobry scenariusz, jak na razie jest swietnie.
Co prawda Henry moglby byc przystojniejszy, ale faktycznie ładnie się uśmiecha (choc od wczoraj mam jakies dziwne skojarzenia odnosnie jego osoby ) co dodatkowo wplywa na moje wrazenia z tego filmu
Co do Thorpa, niestety kojarzy mi sie z Robin Hoodem, czyli jednym z członków jego bandy. [Kurcze znowu to skojarzenie ]
Izabela czyli Ada (BH) i sama Katarzyna są swietne. Sama Katarzyna widac od razu jaka to szczera dziewczyna, moze byc faktycznie dla Henryka rozczulająca przez swoja naiwność.
Natomiast jesli chodzi o generala, obawiam sie ze jest nie do przebicia "demoniczny" i usmiechajacy się dwuznacznie general z poprzedniej wersji "Opactwa"... z 1986 r. (gral go Robert Hardy)
Bardzo jestem ciekawa czesci drugiej...
India - Wto 10 Kwi, 2007 00:59
Tak bardzo mi sie podoba ta ekranizacja, ze ogladalam ja dzisiaj juz 2 razy, i za chwilke (musze pranie powiesic), zaczynam kolejny raz
Harry_the_Cat - Wto 10 Kwi, 2007 01:09
Ja oglądam dzisiaj dopiero po raz pierwszy, ale niektóre sceny kilkakrotnie...
Harry_the_Cat - Wto 10 Kwi, 2007 02:15
Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam ten film
Jest w samej czołówce moich
Im wiecej razy go ogladam, tym bardziej go doceniam i dostrzegam co raz to nowe elementy. Scenariusz jest naprawdę genialny - jeśli S&S będzie w połowie tak dobre, to będę zupełnie zadowolona, panie D.
Ale oczywiscie scenariusz by wszystkiego nie załatwił, gdyby nie Felicity i JJ.
Ona jest naprawdę genialna - wspaniale weszła w te rolę.
Ma kilka zupełnie cudnych momentów - np. uśmiechy skierowane do Henry'ego ponad stołem w Opactwie - tak zaraźliwie, że nie mogę moich mięśni przekonać, że nie ma co za każdym razem robić . Świetnie oddaje taką szczerą naiwność - i zakłopotanie. Fantastyczna jest scena, kiedy zwierza sie Eleonorze, że miewa takie straszne sny - nic nie mówi, ale spoglada na Henry'ego i w jednej chwili wszystko jasne!
A jesli chodzi o Henry'ego..... ech...
Motylki w scenie z kciukiem (jejku, jak to brzmi) i w scenie rozmowy na łące sa przeogromniaste. Tak myślę, że on właśnie po tej przejażdżce w deszczu zdaje sobie naprawdę sprawę, że się zakochał. Nie pada żadnie słowo, a tyle sie dzieje!
I zupełnie mnie rozkłada jak Catherine sie własciwie wprost pyta co z nimi będzie, a on mówi, że to będzie ciężki sprawdzian jego charakteru. Jeszcze nie podjął decyzji, musi rozważyć ewentualne konsekwenje, ale jak w końcu zjawia się w domu rodzinnym Catherine to ja mam łzy szczęścia w oczach razem z nią....
Andrew D. jesteś wielki.
(ps. - nie wiem, czemu ta jedna klatka jest większa... miały być wszystkie jednej wysokości.. )
Alison - Wto 10 Kwi, 2007 10:12
Ja się tu muszę z koleżanką Kotem zgodzić w 165 %. Ja też jestem pod nieustającym urokiem tego filmu. Nawet dzisiaj do pracy nie poszłam, mam pretekst, jest inwentaryzacja, i tak będą łazić i tylko przeszkadzać, poza tym dostałam nowy kompik, który jeszcze nie jest całkiem skonfigurowany, więc same widzicie, że wszędzie dobrze, ale w domu z Opactwem najlepiej. Wszyscy w tym filmie są świetni. Właściwie nie ma ani jednej słabej roli. No może najsłabszy jest James, ale to taka mizerna postać.
No to spadam, bo my właśnie jemy zupkę w towarzystwie generała T.!
malmik - Wto 10 Kwi, 2007 17:56
Obejrzałam na i podobało mi się. Pierwsza odmiana Opactwa, która mi odpowiada, bo jakoś nawet do książki nie miałam serca i przeczytałam tylko raz. A teraz coś czuję, że chyba ją odgrzebię. Zdecydowanie najlepszy film z tych trzech ostatnich, nawet muzyka jest tu dobrze dobrana, w odróżnieniu od Perswazji, gdzie po prostu przeszkadza. Może jeszcze nie ustawiam tego filmu w jednym szeregu z N&S i JE.
malmik - Wto 10 Kwi, 2007 19:45
Czy mi się dobrze wydaje, że matka Kasi to Charlotta z D&U z 1995 r.? Bo panią Allen natychmiast rozpoznałam - świetna rola dla niej - w końcu wyraz twarzy jest wprost proporcjonalny do głupoty postaci
India - Wto 10 Kwi, 2007 20:01
Charlotta z DiU 1995 chyba duzo mlodsza jest
malmik - Wto 10 Kwi, 2007 20:02
12 lat temu była młodsza
malmik - Wto 10 Kwi, 2007 20:15
Nie no, to nie ta sama osoba ale ma podobną manierę mówienia. A że czasami ciężko rozpoznać te aktorki po charakteryzacji, to mi się jakoś tak skojarzyły :oops:
Harry_the_Cat - Wto 10 Kwi, 2007 22:32
Na tej stronie można znaleźć wywiady radiowe z bohaterami wszystkich 3 adaptacji:
http://www.classicfm.com/sectional.asp?id=13286
asiek - Wto 10 Kwi, 2007 23:33
Potraficie zachęcić ! :razz: Po trzech tygodniach spędzonych ciurkiem w robocie, tak zatęskniłam za motylami że prawie rzuciłam się na Perswazje 2007 i ....i nic :sad: ...stan motyli prawie zerowy
Jednak po Waszych postach w tym wątku odzyskałam nadzieję. :grin:
No to ruszam.
Harry_the_Cat - Śro 11 Kwi, 2007 10:23
Wczoraj znowu kawałek oglądałam. :oops: Muszę przestać. Choć na trochę - odkryłam, ze małżonek zamówił mi DVD na urodziny (skorzystał z mojego konta w sklepie internetowym, więc do mnie na maila przyszło potwierdzenie... ) - i postaram się powstrzymać do chwili dostania DVD. Tylko nie wiem, czy dam radę
India - Śro 11 Kwi, 2007 10:43
| achata napisał/a: | Harry, piękne te fotusie. Ja ciągle tęsknię za przesyłką od Indii z Anglii.
Matulu, pamiętaj, że ja też chętna na napisy. Nawet do "Perswazji" chętnie doczytam, chociaż z mniejszą chęcią... |
Achato, sprawdz wiadomosci
Harry, brawo dla malzonka za inwencje
Ja wczoraj znow ogladalam, bardzo mi sie podoba scena oswiadczyn i ten zachlanny pocalunek...
Malmik, masz racje, te dwie aktorki maja podobna maniere mowienia i to bardzo, dopiero wczoraj to zauwazylam dzieki Tobie
trifle - Śro 11 Kwi, 2007 11:17
Harry, w jakim sklepie internetowym?
bezpaznokcianka - Śro 11 Kwi, 2007 15:32
ja też zamówiłam na amazonie. Wpadłam w taki szał zakupów, ze chyba z 12 pozycji zakupiłam. Enough! Teraz czekam z niecierpliwością, bo ja w odróżnieniu od Harry nie mam tego filmu...
Alison - Śro 11 Kwi, 2007 15:37
Muszę przyznać, że ostatnio jestem pod urokiem sceny kiedy biedny Henry dławi się lemoniadką pani Morland. Jest po prostu boski z tymi minami, których prezentuje cały wachlarz. I jak cierpi mając ten nieletni sąd kapturowy za plecami. Henryś jest absolutly divine!
Harry_the_Cat - Śro 11 Kwi, 2007 15:45
| Alison napisał/a: | | Muszę przyznać, że ostatnio jestem pod urokiem sceny kiedy biedny Henry dławi się lemoniadką pani Morland. Jest po prostu boski z tymi minami, których prezentuje cały wachlarz. I jak cierpi mając ten nieletni sąd kapturowy za plecami. Henryś jest absolutly divine! |
Scena jest
No bo przecież dom państwa Allen widac z okna, hehe
* Z małutkim zastrzeżeniem magicznego napełnienia się jego szklaneczki.... Ale nic to
Alison - Śro 11 Kwi, 2007 16:47
| Harry_the_Cat napisał/a: |
* Z małutkim zastrzeżeniem magicznego napełnienia się jego szklaneczki.... Ale nic to |
A co ze szklaneczką było nie tak? Przecież na początku upił tylko troszeczkę, i takim ładnym gestem wyraził uznanie. A potem dopiero łyknął resztę, nie bardzo radząc sobie z połknięciem.
Harry_the_Cat - Śro 11 Kwi, 2007 16:56
| Alison napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: |
* Z małutkim zastrzeżeniem magicznego napełnienia się jego szklaneczki.... Ale nic to |
A co ze szklaneczką było nie tak? Przecież na początku upił tylko troszeczkę, i takim ładnym gestem wyraził uznanie. A potem dopiero łyknął resztę, nie bardzo radząc sobie z połknięciem.
|
Tak, ale potem jest jeszcze jedno ujęcie z boku i tam znowu szklaneczka jest pełna.
asiek - Śro 11 Kwi, 2007 18:26
Obejrzałam !
Film jest .... u r o c z y !
Uroczy, zabawny, cieszy oko i serce.
Jedyny ból, to mój angielski ...dawno nie szlifowany.
Opactwo ... czytałam ...w liceum...znaczy lata świetlne wstecz Upływ czasu zrobił swoje, ale dzięki temu poczułam się jakbym na nowo odkrywała powieść.
Gosia - Śro 11 Kwi, 2007 18:48
Obejrzalam
Bardzo przyjemny film. Zrobiony lekko, z humorem.
No może tylko fajniejszy mogl byc general Tilney (bardziej mi odpowiadal ten z poprzedniej ekranizacji). I moglo byc tez troche wiecej atmosfery grozy.
Ale Catherine jest slodziutka. Tilney miły mimo braku urody.
Bardzo tez podobala mi sie Ada, to znaczy Isabella...
Zakonczenie troszeczke przyspieszone (mowie o ostatnich sekwencjach), ale scena oswiadczyn urocza. Dobra muzyka. Wlasciwie prawie same zalety.
Bardzo polecam tą ekranizacje.
Alison - Śro 11 Kwi, 2007 18:53
| Harry_the_Cat napisał/a: | Tak, ale potem jest jeszcze jedno ujęcie z boku i tam znowu szklaneczka jest pełna.
|
Może mu pani Morland w międzyczasie nalała, bo tak się ucieszyła przecież, że mu smakuje Pewnie do końca dni swoich jako teściowa, będzie go raczyla lemoniadkami
Alison - Śro 11 Kwi, 2007 18:59
| Gosia napisał/a: | Bardzo tez podobala mi sie Ada, to znaczy Isabella...
|
Tak, ja też uważam, że Isabella jest idealnie dobrana, pięknie zagrała. Te łaszenia się, złośliwości, kokieterię, naprawdę jest idealna do tej roli.
A co do braku urody Henry'ego...mężczyzna nie musi być piękny, wystaczy, że ma w sobie coś, a on to COŚ stanowczo posiada.
Omdlewam, jak on mówi Catherine... how could you... tyle w tym wyrzutu, a jaki namiętny głos.
Oh Henry!
I jeszcze bardzo wzruszajaca jest ta scena, kiedy on odjeżdża a Cathy płacze, robi to bardzo naturalnie i przekonująco. Uwielbiam ten film!
Acha! I jeszcze zapomniałam, że on jako chyba jedyny z wszystkich naszych kochasiów naprawdę dobrze wygląda w cylindrze. A nie udało się to ani Colinowi ani Ryśkowi :neutral:
Gosia - Śro 11 Kwi, 2007 19:44
Ale nie zapominaj, ze oni lepiej wygladają od niego bez cylindra
Przeczytalam sobie Wasze komentarze i widze ze zdania sa podobne do mojego.
Behindes the scenes ciekawe byly, zwlaszcza te tance ...
A co myslicie o scenie łózkowej? Nie razi mnie ona, ale przyznaje ze troche zaskoczyla.
Z drugiej strony to fajna nauczka dla takiej Isabelli byc tak potraktowaną?
Jesli chodzi o scene "wyrzucenia z Opactwa", to faktycznie jest dobrze oddane to, w jak okropny sposob postapil general z Catherine. W nocy! Sama! Bez sluzącego! I te twarze oblesne dookola! I w powozie! Swoją droga ciekawy ten publiczny transport ówczesnych czasow Jakos nie przypominam sobie, zeby w jakims filmie byla pokazana taka "zawartosc" dylizansu pocztowego. W takiej sytuacji wole jezdzic wspolczesnym PKS-em choc pociagi faktycznie czasem taki dylizans przypominaja ??:
|
|
|