Filmy - Powiew Orientu
trifle - Pon 24 Maj, 2010 00:29
Już czas, już czas!
Obejrzeć JWM po raz kolejny!
Admete - Pon 24 Maj, 2010 07:15
Tez ostatnio myslałam o powtórce
Calipso - Pon 24 Maj, 2010 15:40
| Trzykrotka napisał/a: | Calipso! Komputer działa?
Żebys nie miała zbyt łatwego wyboru: |
Komp jęczy, piszczy, skrzeczy, ale działa Na razie pomogła wymiana płyty głównej
Wybór faktycznie jest trudny, jak wybrać jedną wersję buziacznego Apollo .... dlatego zostawiam panie i dziecko ze zdjęć, a resztę biorę
trifle - Pon 24 Maj, 2010 21:52
Z braku JWM - ostał się w domu - zaczęłam oglądać MNIK. Kajol i Shah są cudni Aktualnie trwa akcja "Marry me"
Caitriona - Pon 24 Maj, 2010 23:36
Dzięki Trzykrotko za fotki Shahida: tego "mokrego dziś" biorę od razu
I muszę zobaczyć w końcu Kaminey.
trifle - Wto 25 Maj, 2010 01:34
Skończyłam oglądanie. Wreszcie rozumiem podpis naszego Admina
Rola życia Shah Rukha. Genialny był po prostu. Jestem pod wielkim wrażeniem, jak się potrafił hmmm wczuć. Ciekawa jestem, co by lekarze powiedzieli, na ile to właśnie tak wygląda.
Trudny problem w filmie - tak sobie pomyślałam, że mamy szczęście, że żyjemy w takiej, a nie innej kulturze. Bo rzeczywiście - co się musiało dziać z muzułmanami w USA po 11.9?
W drugiej części filmu - trochę miejscami za dużo patosu. Do reszty zastrzeliło mnie jak do Wilheminy przybyła ta grupa po Rizvanie, i wszyscy brnęli w wodzie niosąc różne rzeczy. Sama wioska też taki dość mordorowy wygląd miała, a Rizvan mi się przez moment z Frodem skojarzył.. Potem Rizvan we wszystkich wiadomościach, spotkanie z prezydentem - chyba jestem zepsuta i cyniczna, bo nie wierzę w takie rzeczy. Choć gdyby się wciągnąć, zapomnieć o rzeczywistości, to wydaje się to niesamowite i cudowne.
Ale! Co by nie było - dla Shah Rukha warto było obejrzeć. A Kajol piękna jak z obrazka i też mi się podobała.
Trzykrotka - Wto 25 Maj, 2010 08:36
Oglądałaś wersję indyjską! W europejskiej, tej, która była w naszych kinach, było mniej tego patosu w drugiej części. I w góle nie było Wilhelminy...
Znalazłayśmy recenzję filmu na amerykańskiej stronie aspargerowców - autor zachwycał się kreacją Shahrukha właśnie od strony autentyzmu jego zachowań i odruchów w pokazywaniu choroby, jak umykanie spojrzeniem, niechęć do dotykania, śmieszny kroczek, powtarzanie słów (he's not my friend, no no no, not a friend, no). Poza tym dobrze pokazano też inne rzeczy: nadszczerość (musiałaś byc miss Indii przed moim urodzeniem), absolutnie dosłowne rozumienie słów (jak kiedy Mandira mówi ja się zabiję, a Rizvan wpada w panikę, czy wielka podróż po słowach powiedz to prezydentowi), niechęć do koloru żółtego, brak zrozumienia nastrojów i emocji drugiego człowieka (jak sena z wymienianiem wad ex-męża, mimo miny Mandiry) itd.
Obiecuję, że jeśli znajdę jeszcze Shahida, będę się dzielić
trifle - Wto 25 Maj, 2010 11:24
O, to się cieszę, że pełną widziałam. Pewnie się skuszę też któregoś razu obejrzeć europejską, żeby zobaczyć.
| Trzykrotka napisał/a: | | Znalazłayśmy recenzję filmu na amerykańskiej stronie aspargerowców - autor zachwycał się kreacją Shahrukha właśnie od strony autentyzmu jego zachowań i odruchów w pokazywaniu choroby, jak umykanie spojrzeniem, niechęć do dotykania, śmieszny kroczek, powtarzanie słów (he's not my friend, no no no, not a friend, no). Poza tym dobrze pokazano też inne rzeczy: nadszczerość (musiałaś byc miss Indii przed moim urodzeniem), absolutnie dosłowne rozumienie słów (jak kiedy Mandira mówi ja się zabiję, a Rizvan wpada w panikę, czy wielka podróż po słowach powiedz to prezydentowi), niechęć do koloru żółtego, brak zrozumienia nastrojów i emocji drugiego człowieka (jak sena z wymienianiem wad ex-męża, mimo miny Mandiry) itd. |
Bardzo mi się on tutaj podobał. To unikanie spojrzenia, powtarzanie wyrazów. A czemu akurat żółtego nie lubił/nie lubią chorzy?
Trzykrotka - Wto 25 Maj, 2010 11:40
No właśnie nie wiem... ale pamiętam książkę Dziwny przypadek psa nocną porą, w której narratorem był chłopiec z Aspargerem. On też nienawidził żółtego i brązowego koloru, także na talerzu. Jedzenie nie mogło sie też nawzajem dotykać - jeśli makaron był polany sosem, nie tknął go.
Scena z żółtym płaszczem Mandiry była pięknie zagrana - to jak Rizvan zwija się ze strachu na jego widok - i ucieka z pękiem baloników i pudełkiem czekoladek, choć przed chwilą czekał na nią z miłym uśmiechem na twarzy, wyraźnie zadowolony z siebie. I ze scen kolorystycznych uwielbiam też tę, w której podbiega do niej w parku (drobiąc w ten dziwny sposób i z odgiętą w nadgarstku dłonią), ustrojony w różowy sweterek, kiedy usłyszał, że różowy to jej ulubony kolor
trifle - Wto 25 Maj, 2010 11:55
| Trzykrotka napisał/a: | | I ze scen kolorystycznych uwielbiam też tę, w której podbiega do niej w parku (drobiąc w ten dziwny sposób i z odgiętą w nadgarstku dłonią), ustrojony w różowy sweterek, kiedy usłyszał, że różowy to jej ulubony kolor |
Tak! So my color
Trzykrotka - Wto 25 Maj, 2010 12:27
A swoją drogą: Kajol wyglądała pięknie w filmie. Ubrana była niby zwyczajnie, ale świetnie to wszystko do niej pasowało - te kolorowe płaszcze, szaliczki, nawet spódniczki mini.
trifle - Wto 25 Maj, 2010 12:41
Prawda? Też tak myślę. Podobała mi się scena, kiedy Rizvan i Sam grali na konsoli, ona przyszła i chciała ich przytulać, oni obaj "don't hug me!"
Anaru - Wto 25 Maj, 2010 12:47
Obejrzałam My Name Is Khan drugi raz, z Asią. Asia wlepiona w ekran całą sobą, jak rzadko, chociaż napisy pozostawiały sporo do życzenia i na dodatek dla niej za szybko nieco leciały. I powiem szczerze - podobało mi się znacznie bardziej, bardzo. Jak już wiedziałam czego oczekiwać po Wilhelminie i całej pompatycznej otoczce, to skupiłam się na samym filmie i jego detalach, roli SRK i Kajol, rewelacyjnych zdjęciach i tych Karanowych drobnostkach, które się widzi za drugim i kolejnym razem i odkrywa z uśmiechem na twarzy lub ukłuciem w sercu. Rewelacja. I doszłam do wniosku, że pocięty w wersji europejskiej jednak chyba za dużo traci, wycięłabym tylko lub okroiła niektóre najbardziej irytujące sceny.
Na pewno kupię jak wyjdzie, na pewno chcę go zobaczyć w wersji z dokładnie zrobionymi napisami, dobrym tłumaczeniem, żeby się nie irytować dodatkowo niedoróbkami i chętnie zobaczyłabym jakiekolwiek dodatki, bo na razie jakoś do nich nie dotarłam.
Trzykrotka - Wto 25 Maj, 2010 13:46
| trifle napisał/a: | Prawda? Też tak myślę. Podobała mi się scena, kiedy Rizvan i Sam grali na konsoli, ona przyszła i chciała ich przytulać, oni obaj "don't hug me!" |
Albo kiedy mama Jenny zgniotła go w objęciach, a on, chudzinka, mógł sobie wrzeszczeć "don't hug me."
W wersji europejskiej nie ma mamy Jenny, w ogóle emocji jest o wiele mniej. Ale za to znalazła się scena, której nie ma w indyjskiej, o ta
Bardzo lubię małą niemą scenkę, kiedy stęskniony Rizwan staje pod oknem salonu fryzjerskiego, gdzieś w dalekim mieście, a w tej samej chwili Mandira spogląda w swoje, jakby go za nim wypatrywała.
Moja płyta z Indii już do mnie idzie - jak zobaczę, co na niej jest, to zdam relcję . Bo nasze polskie wydanie będzie pewnie w wersji okrojonej
Tu ze scen usuniętych (wzięte z shahrukhkhan.pl)
Naprawiam prawie wszystko
Nie mogę odżałować, że nie dali Rizvanowi zaśpiewać!
A to z planu: lubię te minę króliczka
Dwa plakaty, na których Rizvan ujęty jest moim zdaniem genialnie: to spojrzenie, uważne i zagubione, ta drobna postać

Aniu
Strasznie się cieszę, że Asia obejrzała. Za każdym razem, kiedy pojawia się coś nowego, myślę, jak zareagowałaby Asia? Czy podobałby jej się Suri? Czy polubiłaby Rizvana?
trifle - Wto 25 Maj, 2010 19:22
Nie ma Mamy Jenny? Bez sensu. To był bardzo sympatyczny wątek.
A jeszcze jedną rzecz uwielbiam! Jak Rizvan sprzedawał kosmetyki
Trzykrotka - Śro 26 Maj, 2010 11:10
Tjaaa, nadszczerość bardzo przy tym pomagała . A mnie najbardziej podobała się autoreklama używałem i dlatego mam cerę błyszczącą, jak panna młoda
Shahida portret
W zapowiedziach premier wyczytałam, że w lipcu planowany jest w kinach Milenge Milenge z Kareeną i Shahidem. Poza tym od jakiegoś czasu media filmowe i plotkarskie spekulują, czy państwo Kapoor będą go reklamować. Poszukałam zdjęć - uppsss!
 
Cuduś i pulchna Bebo sprzed epoki "rozmiaru 0" i "najseksowniejszego ciała w Bollywood."
No i doczytałam, ze to półkownik... film, który został dokończony dopiero teraz, a nakręcony w okolicach 36 China Town
Mam złe przeczucia, Holmesie........
trifle - Śro 26 Maj, 2010 12:56
Oj, to niezbyt fajnie
| Trzykrotka napisał/a: | | A mnie najbardziej podobała się autoreklama używałem i dlatego mam cerę błyszczącą, jak panna młoda |
No właśnie! To się wlicza w sprzedawanie
Trzykrotka - Śro 26 Maj, 2010 13:13
Hyhy.... albo informowanie o dacie ważności
Marry me... - uwielbiam ten motyw . To jak Khan uparcie to powtarza, doprowadzając Mandirę do rozpaczy, jest przecudne. W trailerach jest odnotowany jego przeraźliwy śpiew marry meeeeee, który miałam przepięknie wypreparowany na komórke (Adminie ) oraz scenka, kiedy to Mandira zwiewa przed Rizvanem zakosami . A potem następują dwie absolutnie piękne i ściskające za gardło sceny dookoła tego wyznania. Pierwsza, przy której ja mam mokre oczy za kazdym razem to ta, kiedy on rzuca mimochodem, ze niedługo przeprowadza sie do Bonneville, a on, wstrząśnięty, zaczyna recytować: zabierz mnie ze sobą, jestem mały, chudy, nie zabiorę dużo miejsca, umiem naprawić lodówkę, pralkę, zmywarkę.... Boszsz... Połączenie kłębowiska rozpaczy i nadziei, które sie kryje za tymi słowami z mechanicznym recytowaniem słów jest porażajace.
No i drugie - prześliczna scena z mgłami nad San Francisco...
trifle - Śro 26 Maj, 2010 13:39
Tak sobie przypominamy sceny, że zachciało mi się to jeszcze raz obejrzeć. Mnie mocno ruszało to, jak za każdym razem, kiedy Mandira mówiła, że "się zabije", on od razu się przerażał "oh no no no, don't kill yourself" i to żeby go zabrała też
Admete - Śro 26 Maj, 2010 14:21
Ja to musze w końcu obejrzeć, ale nie chcę tak pośpiesznie między jednymi papierami i drugimi. Buuu...
BeeMeR - Śro 26 Maj, 2010 15:20
| Trzykrotka napisał/a: | | W zapowiedziach premier wyczytałam, że w lipcu planowany jest w kinach Milenge Milenge z Kareeną i Shahidem. | och, wreszcie... Toć to było kręcone jakoś w okolicach JWM - ten poślizg nie zwiastuje dobrze, ale ja i tak obejrzę
Trzykrotka - Śro 26 Maj, 2010 15:34
Zobacz, jak wygląda Shahid - cudusiowość w rozkwicie. To chyba wcześniej jeszcze kręcili. Na dodatek ani Kareena ani Shahid, mimo zapewnień, ze są zawodowcami, nie palą się do wspólnego reklamowania filmu i brania udziału w jakiejkolwiek promocji. Takie poślizgi zwykle kończą się upadkiem na tyłek.
Calipso - Śro 26 Maj, 2010 15:48
| Trzykrotka napisał/a: | Hyhy.... albo informowanie o dacie ważności
Marry me... - uwielbiam ten motyw . To jak Khan uparcie to powtarza, doprowadzając Mandirę do rozpaczy, jest przecudne. W trailerach jest odnotowany jego przeraźliwy śpiew marry meeeeee, który miałam przepięknie wypreparowany na komórke (Adminie ) oraz scenka, kiedy to Mandira zwiewa przed Rizvanem zakosami . A potem następują dwie absolutnie piękne i ściskające za gardło sceny dookoła tego wyznania. Pierwsza, przy której ja mam mokre oczy za kazdym razem to ta, kiedy on rzuca mimochodem, ze niedługo przeprowadza sie do Bonneville, a on, wstrząśnięty, zaczyna recytować: zabierz mnie ze sobą, jestem mały, chudy, nie zabiorę dużo miejsca, umiem naprawić lodówkę, pralkę, zmywarkę.... Boszsz... Połączenie kłębowiska rozpaczy i nadziei, które sie kryje za tymi słowami z mechanicznym recytowaniem słów jest porażajace.
No i drugie - prześliczna scena z mgłami nad San Francisco... |
Chcę, pragnę zobaczyć ten film !
BeeMeR - Śro 26 Maj, 2010 15:53
Być może, ale pamiętam, że o obu filmach usłyszałam razem, właśnie o JWM i Milenge Milenge, w takiej kolejności, pierwszy był promowany, a drugi "w toku produkcji", przy czym tuż po szczęśliwej premierze JWM Shahid rozstał się z Kareeną i początkowo, zanim trochę zmądrzał radośnie udzielał niedyplomatycznych wywiadów, mówiąc coś w stylu, że "równie dobrze mógłby zagrać scenę miłosną z krową jak i Kareeną, bo jest profesjonalistą i za to mu płacą"
Pełny profesjonalizm, nie ma co...
Ten rozpad i malejące zainteresowanie parą aktorów też był jednym z przyczynków przełożenie filmu - a może nawet kończyli kręcić już po rozstaniu...
Co do zdjęć to i tak i nie -
młodzi i nieco cudusiowaci - ale Kareenie daleko do pulchności z Fidy
Kareena po odchudzaniu, a Shahid po cudusiowaniu - oboje mają zupełnie inne oczy IMHO
Trzykrotka - Śro 26 Maj, 2010 16:04
| BeeMeR napisał/a: |
Kareena po odchudzaniu, a Shahid po cudusiowaniu - oboje mają zupełnie inne oczy IMHO |
Może faktycznie masz rację... W każdym razie producenci dobrze kombinują, chcąc wypuścić film i pewnie trochę pożerować i na historii rozstania pary i na tym, ze oboje należą aktualnie do najgorętszych nazwisk w branży. Tylko boję się, ze to nie pomoże. Choć - z drugiej strony - kto wie? Podobno frekwencja w kinach, po generalnym odpływie wywołanym sezonem krykietowym, już wzrosła.
A Khana trzeba obejrzec, koniecznie! Po namyśle i opiniach BeeMer, Anaru i Trifle, na dodatek rekomenduję na początek wersję dłuższą, karanowo-indyjską. Co prawda ma w drugiej części kilka momentów, za których miałam ochotę kopnąć scenarzystkę i reżysera w kostkę, ale za to poziom emocji nie równa się z niczym.
Admete niedługo przykre obowiązki się skończą
Na zachętę powiem, ze w dłuzszej wersji Shahrukh występuje w sukience
No i czy nie boskie były obie sceny łóżkowe - że tak powiem? Przy nocy poślubnej i pewnym podręczniku ja o mało nie spadłam z fotela (ach, to naukowe podejście Rizvana ),a moja komóreczka teraz proponuje mi raz po raz głosem Shahrukha can we have seks, please?
|
|
|