Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Filmy - Powiew Orientu
Admete - Śro 28 Kwi, 2010 20:09 Ja mam dylemat, którą wersje najpierw obejrzeć Znaczy czy czekać i iśc najpierw do kina na krótszą, czy od razu zapoznać się z dłuższą Trzykrotka - Śro 28 Kwi, 2010 20:53 Jeśli mogę radzić - idź teraz do kina, Admete. Potem dooglądasz sobie nie tylko wyciętych 40 minut, ale jeszcze sceny usunięte. Byłam wczoraj w kinie - wspaniale mi się oglądało, a publiczność reagowała naprawdę świetnie.Admete - Śro 28 Kwi, 2010 20:54 Tylko nie wiem, czy mam siłę jechac w sobotę do Krakowa...Gdybym tak mogła u siebie iść...Trzykrotka - Śro 28 Kwi, 2010 23:42 Nie żartuj sobie, przyjedź BeeMeR - Czw 29 Kwi, 2010 08:13 W sobotę, powiadasz...
M/w w jakich godzinach?
Rozważam powtórne pójście na seans Admete - Czw 29 Kwi, 2010 14:08 Jeśli w Multikinie ( Monika jest z Huty ) to tylko 13.10 wchodzi w grę. Szkoda, że nie grają w Kijowie.Admete - Nie 02 Maj, 2010 19:03 No i nie pojechałam...czuje się jakoś nieszczególnie, a mnóstwo przede mną stresującyh dni...
Ukradzione z innego źródła Dajcie Shahidowi rolę, żeby mógł tak wyglądać Niech będzie jakaś strzelanina, pościg itp.
http://img571.imageshack.us/i/plsha.jpg/Trzykrotka - Pon 03 Maj, 2010 19:51 Widziałam to zdjęcie i aż jęknęłam - genialna stylizacja przy jego słodkiej urodzie!
W tym tygodniu premiera Badmaash Company, prawda?Admete - Pon 03 Maj, 2010 20:06 Wygląda świetnie. Taka niegrzeczna stylizacja mu służy Nie wiem dokładnie, kiedy premiera, ale chyba niedługo.Anaru - Wto 04 Maj, 2010 10:32
Trzykrotko
(widzisz jakie zaległości? ale nadrabiam, a za rodzinne zdjęcie i ślicznie uśmiecham się o jeszcze )
Z pytań po lekturze kolejnych stron - czy Filmfare jest gdzieś z napisami w calości dostępne, czy kawałki na pagali? Bo nie widziałam również, a po Waszych zachwytach mam dużą chętkę. Trzykrotka - Wto 04 Maj, 2010 10:49 Było dostępne w całości i chyba linkowałyśmy tutaj relację . Ja na pewno oglądałam w całości, ale bez napisów.
Jak tylko pokażą się jakieś ładne zdjęcia, nie omieszkam wrzucić BeeMeR - Wto 04 Maj, 2010 13:36 Veer (2010)
Olaboga...
Chaos - zaczyna się chaosem, a potem jest nuda, pomieszana z poplątaniem - znaczy się widać wielką kasę wyłożoną na dekoracje i stroje, ale już nie na sytuacje i dialogi, dlatego też całość wychodzi tandetnie i niekonkretnie.
Na szczęście nie idzie w stronę chacha - śmieszną, pomijając jeden bieg Sohaila (bo tu oprócz Salmana, który jest za stary z 10-15 lat, ale nawet ok, gra Sohail ) z ananasem przyczepionym do pupy i wpadającym na panią która usyfia się lodami
Braku spójności: bo najpierw mamy komputerowo generowaną bitwę, poznajemy złych Angoli nękających dobrych Hindusów oraz Złego Zdradliwego króla plemienia M. (Jackie Stroff), który zdradził plemię P. (Mithun Chokhaborthy - plemion nazw nie pamiętam), więc mamy motyw planowanej zemsty, potem na scenę wkraczają Salman i Sohail i przeradza się to w sceny napadu na pociąg rodem z westernu i lataniem z Krrisha , potem romansidło z koledżu i głupota goni głupotę.
Po pewnym czasie zaczęłam chichotać szaleńczo, takie to wszystko głupie i niby natchnione - Tomek zaś coraz to wyrażał swoje niezadowolenie z filmu, określając go "nędzną namiastką Gladiatora" a Salmana Ochlajtusem, jego partnerkę podrzędną aktoreczką itp. aż około intermission stwierdził, że wstydzi się, że to ogląda i odmówił dalszej współpracy
Ja przyznaję dokończę, bo dawno nie widziałam podobnej bzdury
Sohail Khan gra etatowego głupka, zaś Salman, nie wydurnia się, co cenne.
Natomiast Veer jak jest zły, to ryczy jak lew
Ale głos tamilski ma fajny, chrapliwy
Do panny zaś pasuje mi określenie "pupusia" Ładna jest, ale chyba jedyne co potrafi, to uśmiechać się
Muzyka - okropne plumkanie, którego powstydziłaby się niejedna telenowela, bo nie zostaje w głowie Choreografia też jest wybitnie liniowa - tj. wszyscy tańczą w rządku, w ekstremalnych przypadkach w kilku rządkach
Pindari - Madhavgarh
Dalibóg nie wiem, co sprawia, że ten film przepadł, a równie idiotyczny, lecz dalece bardziej wnerwiająco haha-śmieszny Ajab Prem był hitem - mnie się ten film lepiej oglądało, z tym, że Ajab Prem miał o wiele ładniejsze piosenki, no i Katrinę
Pośmiać się można, ale nie trzeba.
Ach, ach w pewnym momencie Salluś atakuje tygrysa-pluszaka
Odczucia mam mieszane, jak już pisałam, z przewagą "olaboga"
Powiem tak, zdjęcia są ładne, ale obiekty wybrane są monumentalne i nieco przytłaczają
Tym bardziej, że ich ogromu ani trochę nie potrafiła wykorzystać choreografia - tu jaskrawe przykłady wielce wyrafinowanych układów (tak, samotna postać Salmana też jest takim układem ):
A skoro mowa o Salmanie, przegląd jego mniej lub bardziej fatalnych fryzur - pierwszy image podoba mi się najbardziej W bonusie panna (aktorsko nie reprezentuje sobą nic) i Jackie Stroff (należy zwrócić uwagę na jego złotą prawicę ):
Jak Salman to i klatowy i wojowniczy Salman ( i szkoda, że na wojowniczym motywie film się nie skupił, tylko wysyłał błaznów tj. braci do Londynu, gdzie się wydurniali i czarowali panny, ech )
Anaru - Wto 04 Maj, 2010 14:27 Uffffff, doczytałam wreszcie , miałam jakieś 350-400 postów w plecy, nie pamiętam dokładnie.
Czyli długi weekend nie jest tak całkiem zmarnowany
Trzykrotka napisał/a:
Czy ja Wam się chwaliłam, że kupiłam sobie Still Reading Khan? Udało się, książka, którą na pół z Gosią przetłumaczyłam dzięki pożyczce od Anaru, już do mnie jedzie z Gdyni. Pięć kilo przyjemności
Podrzucam recenzyjkę, a właściwie takie wrażenia na szybko i bardzo świeżo pisane po wczorajszym seansie My Name Is Khan, które wczoraj w nocy skrobnęłam na innym forum, wtedy jeszcze bez czytania Waszych opinii i jakiejkolwiek wiedzy o filmie.
***
Obejrzałyśmy dzisiaj z Moniką My Name Is Khan i jak tylko skrobnę tu lekko pewnie chaotycznie kilka słów na świeżo, to zaraz się zabiorę za czytanie Waszych recenzji, których dotychczas nie tknęłam, tak jak nie tknęłam niczego na temat tego filmu, żeby sobie NIC nie spoilerować, nawet niechcący i żeby się nie sugerować niczyim zdaniem. Dotychczas jedyne, co na temat wiedziałam, to że grają tam SRK i Kajol i że główny bohater jest muzułmaninem i ma syndrom Aspergera. I że rzecz dzieje się w Ameryce. I tyle.
A zatem uwaga - nisko latające spoilery, które postaram się poukrywać, bo tu chyba nie wszyscy jeszcze widzieli, choć pewnie większość już i tak wie co i jak w dużej mierze...
Obejrzałyśmy wersję, która ma prawie 2,5 godziny i jak zaczęłam Basi w drodze powrotnej od Moniki zrzędzić na temat filmu, to powiedziała, że to chyba ta dłuższa. No to teraz pragnęłabym obejrzeć krótszą dla porównania, jeżeli faktycznie. Czy ta krótsza jest wersją oficjalną, normalnie kinową, a dłuższa to reżyserska, z wyciętymi normalnie scenami? Czy coś okastrowano, żeby nie męczyć Europejczyków/Amerykanów? I która jest wersją DVD? Ile w ogóle trwa krótsza?
Szczerze powiem, że cały film mnie nie zachwycił bez reszty i bez zastrzeżeń (stąd zrzędzenie ), za to rola Shahrukha zdecydowanie tak, był absolutnie rewelacyjny.
Niestety, zepsuła mi świetny początkowo film jego druga połowa, która odarła go z realizmu, idealnie wzbudzając irytację huraganowym patosem, rozwleczoną nadmiernie tragedią w amerykańsko-murzyńsko-muzułmańskim sosie.
Spoiler:
Na litość - gdzie były jakiekolwiek amerykański służby ratownicze i wszelkie inne, które po kataklizmach zazwyczaj w jakikolwiek sposób działają???? Dlaczego li i jedynie dobrzy muzułmanie w dwóch grupach - najpierw mała z kamerą (absurd), a potem większa z identycznymi paczkami, jak z jednej poczty w objęciach, przedzierali się do zalanej po pas wioski poprzednio-szczęśliwych-murzynów??? A tam jeden jedyny pomagający - Rizwan Khan, muzułmanin...
I tylko muzułmanie są tymi dobrymi, muzułmanom pomagają murzyni, a murzynom muzułmanie, biali potrafią tylko niszczyć i podejrzewać...
I te flagi wszędzie i ekrany...
Choć z drugiej strony całkiem nieźle ukazana amerykańska psychoza po 11 września...
Natomiast pierwsza połowa świetna, poruszająca, znakomicie zagrana. Shahrukh genialny w roli odmieńca w obcym świecie, a przystojny niesamowicie w momentach gdy przez chwilę patrzy normalnie i nie wykonuje dziwacznych ruchów. A jako dotknięty autyzmem - te ruchy, mowa całego ciała, ruchy palców, głowy, stóp, sposób chodzenia i w ogóle poruszania, spojrzenia, mówienia - fantastyczny.
Kajol stonowana trochę bardziej niż w dawniejszych filmach, przepiękna, samo patrzenie na nią już było przyjemnością. I naprawdę jej rola mi się podobała, bardzo ciepła wcześniej jako matka i żona,
Spoiler:
znakomicie ukazana rozpacz po stracie dziecka.
Natomiast jeżeli faktycznie w tej wersji kinowej, której nie miałam na razie możliwości zobaczyć, huragan jest skrócony, jak Basia twierdziła, to mogło filmowi wyjść tylko na dobre. Tu rozciągnięcie ponad miarę, te wszystkie patetyczne sceny raziły sztucznością. Mam jeszcze kilka zastrzeżeń do filmu, które nasuwały mi się w czasie oglądania, ale w tym momencie nie pamiętam dokładnie - zwróciłam uwagę, że w kościele ludzie płakali po przemowie Rizwana bądź co bądź głównie w hindi...
Za to Karanową rękę widziałam w kadrach, jak zwykle bardzo malarskich - pięknie filmowane miasto, piękne ujęcia bohaterów, piękna modlitwa SRK w czasie drogi i ujęcia jego samego w czasie podróży, zdjęcia na pogrzebie sąsiada, w czasie zalotów i "marry me" ze zwiedzaniem i wiele, wiele innych. Pod względem wizualnym uwielbiam jego filmy. I te wszystkie małe scenki - perełki, jak po ślubie czy wzajemnej tęsknoty - cudne.
Idę sobie zerknąć na Wasze przemyślenia, może mi się coś jeszcze nasunie.
***********
ps - przemyślenia doczytałam wreszcie dzisiaj, jak pisałam.
Spoiler:
Jeżeli wycięto całą sekwencję z Wilhelminą huraganowo-przedhuraganową, to szkoda, bo ona była tylko za długa i zbyt absurdalna, biorąc po uwagę ową pielgrzymkę z darami, która jak widzę razi chyba wszystkich i wcześniejszą z dziennikarzami, ale w Wilhelminie dzieje się też kilka ważnych rzeczy. Scena z sukienką - cudna, szkoda by mi jej było, śpiewy w kościele mi nie przeszkadzały, biorąc pod uwagę, że to murzyni, ale dziecko z solówką jakoś mnie też nie przekonało.
Muszę film zobaczyć jeszcze raz, w wersji krótszej i chyba ponownie w dłuższej, najwyżej co nieco sobie poprzewijam Trzykrotka - Wto 04 Maj, 2010 14:56
Anaru napisał/a:
A któż to taki całuśny (tyłem)?
Sąsiad, tatuś Reesa
Ja w tym tygodniu nie dam rady, ale jeśli film będą jeszcze grać w przyszłym, to pójdę do kina - w sumie po raz trzeci
A tu gwoli estetycznej przyjemności - to Arjun Rampal w obiektywie Daboo Ratnaniego Trzykrotka - Czw 06 Maj, 2010 09:32 Shahid w radiu
Admete, przeczytałam, że od jutra MNIK pojawił się w repertuarze kin w mniejszych miejscowościach! Może u Ciebie też? Admete - Czw 06 Maj, 2010 14:11 Miejmy nadzieje, ale w zapowiedziach nigdzie nie widziałam. Poza tym to pewnie będzie jeden seans...Trzykrotka - Pią 07 Maj, 2010 00:25 na dobranoc Raavan jeszcze raz w trailerach.
Trailer hindi (a Abhishkiem) już tu był, wklejam dla porównania
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Trailer tamilski (z Vikramem)
http://www.youtube.com/watch?v=5ZSEYK6oLOkAdmete - Pią 07 Maj, 2010 05:28 Sprawdzałam i na razie u nas nie zapowiadają Nazywam się Khan...Cóż trudno. W ten weekend pracuje w komisji, ale w przyszłym juz obejrzę, co trzeba.
Raavan będe chciała w obu wersjach Trzykrotka - Pią 07 Maj, 2010 09:27 A dziś premiera Baadmash Company. Cały fanklub Shahida zaciska kciuki BeeMeR - Pią 07 Maj, 2010 20:28 Tandoori Love - Hinduski smak miłości (2008)
Przyznaję pierwszy raz widziałam filety drobiowe tańczące z nadzieniem (i nawet solistka była) czy pomidory synchronicznie obierające się ze skórki
I zapewne ostatni - i tak, jedzenie jest tu pokazane pięknie - bohaterem jest bowiem szpetny kucharz, Tamilczyk z Bombaju (tu wszyscy Tamilczycy są z Bombaju i kręcą bollywood ), który z ekipą filmową trafia do Szwajcarii, gdzie kręcą są piosenki do jakiegoś tam filmu - on zaś ma gotować dla heroiny - równie pięknej co dąsającej się Priyi.
Ona - jest narzeczoną właściciela gospody, nudnego i twardo stąpającego po ziemi, z zerową dawką romantyzmu.
Film jest sympatyczny, ale niczego się nie straci nie oglądając, zwłaszcza, że końcówka jest niewiarygodna - przynajmniej ja wyrosłam z filmów: "oni się tak strasznie kochają, że nic im więcej nie trzeba" - bo nie od dziś wiadomo, że jeszcze przynajmniej jakiejś miejsce na świecie i fundusze trzeba mieć.
Ale za to sceneria i góry w tle - prześliczne
stali bywalcy karczmy - cudni
Przerabianie Szwajcarii na Indie wkurzające tubylców - nie bez uroku
Nie da się nie zauważyć, że nie tylko u nas nie tłumaczy się wszystkich dialogów - tu najwyraźniej trudno było przetłumaczyć kwestie angielskie ale pozostałe lektor czytał przyjemnie Anaru - Pią 07 Maj, 2010 23:54 Pięknie tam
BeeMeR napisał/a:
Nie da się nie zauważyć, że nie tylko u nas nie tłumaczy się wszystkich dialogów - tu najwyraźniej trudno było przetłumaczyć kwestie angielskie ale pozostałe lektor czytał przyjemnie
Co znaczy "nie tylko u nas"?
To znaczy gdzie? To nie polska wersja była? BeeMeR - Sob 08 Maj, 2010 14:04
Anaru napisał/a:
Co znaczy "nie tylko u nas"?
To jest film głównie szwajcarski, imdb szumnie wymienia liczne języki Swiss German | English | Hindi | German | French - mam wrażenie, że tłumaczono tylko ten pierwszy - de facto nie wiem, czy u nich, cz u nas, ale reszta była pominięta w tłumaczeniu, np. angielski - pozostałych było jak na lekarstwo Trzykrotka - Sob 08 Maj, 2010 22:45 Nie ma jeszcze recenzji, ale podobno Baadmash Company wystartował bardzo dobrze http://www.bollywoodhunga...date/index.html
Krótki film pokazuje reakcje publiczności wychodzącej z kina Trzykrotka - Śro 12 Maj, 2010 09:09 Z twittera Filmfare'a - rozmowy z czwórką bohaterów o Baadmash Company. Przechodzimy o jednej do drugiej klikając na ich zdjecia
http://www.yashrajfilms.c...ews/shahid.html
Po tygodniu wyświetlania już wiadomo, ze film jest sukcesem Admete - Pon 17 Maj, 2010 21:54 ShahRukh ma świetne te swoje wpisy na twitterze, na przykład taki:
Cytat:
wife, her mother & her mother & my daughter together make men feel outnumbered at home. beautiful wrinkles,twinkles & dimples surround us
Poza tym naszła mnie refleksja, że gdyby Lec żył w naszych czasach, to byłby królem twittera