Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
aneby - Sob 21 Lis, 2009 19:46
| Agn napisał/a: | | Ja też obejrzałam MKNK. I jestem rozczarowana. |
Uff, a już myślałam, że jakaś dziwna jestem, bo mnie przynudził
aneby - Nie 22 Lis, 2009 11:46
Obejrzałam wczoraj Drezno. Mnie ten film się tak średnio podobał
Historia ciekawa i obiecująca, ale wykonanie ..... Film długi, a wątki potraktowane tak po łebkach, twórcy chcieli upchnąć romans wraz z całą historyczną otoczką. Nie przekonuje mnie wielka miłość Anny do człowieka, którego widziała 2 razy i w dodatku prawie nic nie mówił Można było rozwinąć ten wątek kosztem migawek z angielskiego dowództwa .... Pokazać jej wahanie między obcym, a narzeczonym, którego chyba też kochała (nie zauważyłam, żeby wizja małżeństwa z Alexandrem ją przerażała ), pokazać scenę zazdrości na widok Anny z kochankiem ....
Poza tym jest w filmie sporo niekonsekwencji, a może po prostu niedopracowanie szczegółów np. odurzony i ranny Anglik ucieka przez dach nie robiąc sobie żadnej krzywdy, albo podczas bombardowania jak stopę miał przygniecioną gruzem, a potem wcale nie utykał .....
Więcej się nie czepiam
Uważam, że można było nakręcić ten film lepiej. Ale cóż, jest jak jest.
Charlotte Grey to przy tym majstersztyk
Edit: a propos Charlotte - jest dzisiaj o 14.00 na TV1000 http://www.teleman.pl/pro...lotte-gray.html
Gosia - Nie 22 Lis, 2009 17:14
W ostatnim czasie mam na bakier z komediami romantycznymi. Generalnie lubię ten gatunek filmowy, ale ostatnio trafiam na takie produkcje, które mnie do siebie nie przekonują.
Obejrzałam właśnie film "Narzeczony mimo woli". No i zachwycona nie jestem.
Owszem, przyjemnie było popatrzeć, zwłaszcza, że widoki ładne (kręcone przeważnie w Massachusetts, a nie na Alasce - podobno ekipa musiała przemalować kilkanaście szyldów, by sklepy wyglądały na alaskańskie) i w sumie nie było najgorzej, ale w komediach romantycznych szukam czegoś więcej, czegoś co mnie rozbawi i wzruszy. Tu brakowało mi trochę dobrych pomysłów, wszystko było zbyt schematyczne. Nie będzie to z pewnością moja ulubiona komedia romantyczna. Główny bohater w ogóle według mnie do Sandry nie pasował, wydawał się za młody. Chemii między nimi zero. Zastanawiałam się, kiedy to on zdążył zakochać się w Margaret? Sandra wygląda bardzo dobrze, zwłaszcza w negliżu, figurę ma świetną. Może to on po prostu wyglądał zbyt młodo? (Czasami przy tym przypominał mi młodego George`a Busha...)
Najbardziej podobała mi się obsesja Margaret na punkcie pewnego koca
Także striptease w klubie był elementem rozweselającym. Wykonany został przez jedynego w mieście stripteasera, którego występy budziły zachwyt pań z okolicy, a zwłaszcza babci bohatera. Najciekawsze, że ten pan pełnił w miasteczku też inne funkcje. Zabawne były też sceny z początku filmu, gdy Sandra jako szefowa wydawnictwa budziła postrach wśród swoich podwładnych.
Ogólnie film da się obejrzeć, ale bez rewelacji.
Alicja - Nie 22 Lis, 2009 19:40
| aneby napisał/a: | | Obejrzałam wczoraj Drezno. Mnie ten film się tak średnio podobał |
mnie w tym filmie rodrażniła końcówka, i tu- przyznaję trochę naciągane była miłość od pierwszego wejrzenia do wroga, gdy zaręczyny tuż tuż
| aneby napisał/a: | | Charlotte Grey to przy tym majstersztyk |
tak, bo miłość tutaj rodziła się powoli
| Gosia napisał/a: | | Najbardziej podobała mi się obsesja Margaret na punkcie pewnego koca |
ten paniczny strach przed kocem
Gosia - Nie 22 Lis, 2009 19:44
Prawdę mówiąc myślałam, że ten motyw jeszcze wróci w finale i byłam rozczarowana, że nie
BeeMeR - Śro 25 Lis, 2009 09:12
| Alicja napisał/a: | paniczny strach przed kocem | kocem - dzieciorobem
jak dla mnie film na raz, sympatyczny, ale nie do powtórek, które przy komediach romantycznych czasem lubię
i czasem bardziej mi pasował - naturalniejszy się wydawał - Ryan niż Sandra
choć też w wielką miłość nie uwierzyłam
BeeMeR - Czw 26 Lis, 2009 09:01
Parę słów o polskim filmie
Sztuczki (2007)
Opowiadającym o rozbitej rodzinie, dzieciach, ich mamie i być może tacie, skupiając się na chłopcu i jego starszej siostrze, starających się zrozumieć zasady działające ich małym światem i swoimi sztuczkami dopomóc sytuacji, by stało się to, co chcą.
Akcja toczy się leniwie, miejscami trochę życzeniowo, ale ogląda się bardzo dobrze - polecam.
Gosia - Pon 30 Lis, 2009 19:47
Kochankowie sztormowego morza
Anglia. XIX w. Amy Foster uważana jest za skrytą i smutną dziewczynę, ale pod tą maską kryje się prawdziwa namiętność - niewidoczna dla mieszkańców małego nadmorskiego miasteczka. Jej największą pasją jest zbieranie przedmiotów wyrzucanych przez morze na brzeg. Pewnego dnia w życiu Amy pojawia się Yanko - młody Ukrainiec, który opuścił rodzinne strony by szukać szczęścia w Ameryce. Młodzi zakochują się w sobie, ale nie wszystkim się to podoba.....
Ten film ma niesamowity klimat. Ponury, dziki, smutny pejzaż, urwiste brzegi Kornwalii, wiatr, deszcz i sztorm. Małe nadmorskie miasteczko, z jego prostymi, purytańskimi, a jednak nietolerancyjnymi i w głębi duszy pełnymi nienawiści mieszkańcami. A wśród tego wszystkiego dwoje ludzi, którzy są inni, pokochali się, a jednak ta inność jest czymś, co przeszkadza, co trzeba napiętnować i z czego należy szydzić.
Rachel Weisz gra samotną, zamkniętą w sobie dziewczynę, która kocha morze i to co od niego dostaje. Gromadzi te dziwne ale piękne przedmioty w swojej odludnej jaskini, którą czyni swoim własnym domem, gdyż nie żyje dobrze z własną rodziną (jest owocem grzechu) a pracuje jako służąca. Jest dziwną dziewczyną, gdyż mówi mało, żyje jakby we własnym świecie i tylko morze ją cieszy.
Pewnego dnia morze wyrzuca na brzeg rozbitka i to jest kolejny dar dla niej. Obcy, Ukrainiec, który nie mówi słowa po angielsku, jest traktowany wrogo przez mieszkańców, tylko Amy okazuje mu trochę serca. Yanko znajduje w końcu przyjaciela w miejscowym doktorze, który mimo swej wiedzy i otwartego umysłu, nie potrafi zaakceptować Amy.
Yanko i Amy zakochują się w sobie, co przeszkadza mieszkańcom, którzy posuwają się nawet do przemocy. Jednak znajdzie się ktoś, kto kochankom pomoże... Ale czy w tym nieprzyjaznym otoczeniu znajdą w końcu szczęście?
To opowieść o tęsknocie, miłości, nietolerancji i uprzedzeniach, braku zrozumienia i wybaczaniu. Nie powinna nikogo pozostawić obojętnym.
Warto wspomnieć o aktorach, o zjawiskowej Rachel Weisz w roli Amy, Ianie McKellenie w roli doktora oraz Vincencie Perezie w roli Yanko. Muszę pochwalić też muzykę Johna Barry, który znakomicie współgra z obrazem.
Film według powieści Josepha Conrada "Amy Foster".
Inne zdjęcia:
http://margotte-gosia.blo...wego-morza.html
Agn - Pon 30 Lis, 2009 22:10
Widziałam ten film. I jak lubię Vincenta Pereza i Rachel Weisz, tak wynudziłam się na tym filmie jak rzadko.
Gosia - Pon 30 Lis, 2009 22:21
Bo nie kupujesz takich klimatów, ja kupuję. Lubię niespieszną akcję i piękne zdjęcia.
Agn - Pon 30 Lis, 2009 22:43
Och, ja lubię, tylko ten film jakoś do mnie nie trafił.
Anaru - Wto 01 Gru, 2009 00:39
A mnie się nawet podobał, lubię niespieszne filmy. Nie pamiętam już wprawdzie całości, ale wspominam dobrze.
BeeMeR - Wto 01 Gru, 2009 13:56
| Cytat: | | Kochankowie sztormowego morza | Pamiętam ten film, podobał mi się
BeeMeR - Pią 04 Gru, 2009 14:07
Praedzio, masz mnie na sumieniu
zdobywszy Nightflyers anno domini 1987 chciałam sprawdzić jak tam wygląda Michael Praed, a trafiłam akurat na scenę, ewidentnie wskazującą, że jest to arcydzieło gatunku
*leży i kwiczy*
ps. nie wiem niestety czy to właśnie jest Michael Praed
praedzio - Pią 04 Gru, 2009 14:15
Nigdy nie twierdziłam, że to jest wybitna produkcja. Chyba nawet w wątku Robinowym przyznałam się do obejrzenia "jakiegoś koszmarku SF" z Praedem w roli głównej. Jednakowoż całkiem niedawno dowiedziałam się, że film zrobiono na podstawie opowiadań George'a R.R. Martina, którego właściwie nic nie czytałam, ale słyszałam dużo dobrego - więc się troszkę zdziwiłam.
Poza tym oglądałam ten film wieeeki temu - chyba byłam wtedy w liceum - i byłam dość bezkrytycznie nastawiona do wszelkich filmów z moim kochanym.
Na zdjęciu nie rozpoznaję Praeda. On tam miał długie włosy i zabójczy makijaż.
BeeMeR - Pią 04 Gru, 2009 14:24
I chyba jest tu jakimś hologramem, bo nieco prześwituje
- cóż, nie będę sobie spoilerować więcej - ale już mam banana na samą myśl o oglądaniu
praedzio - Pią 04 Gru, 2009 14:36
To jeszcze dodam zdjątko przechwycone z Youtube:
BeeMeR - Pią 04 Gru, 2009 14:46
Nawiasem, jeśli chodzi o George'a R.R. Martina, to bardzo podobały mi się Piaseczniki i jest to wystarczająca zachęta, żeby obejrzeć ten film
Fibula - Pią 04 Gru, 2009 21:03
Piaseczniki - opowiadanie czy Piaseczniki - zbiór opowiadań? Lubię Martina i z ciekawości chętnie bym zerknęła na film.
Film powstał na podstawie opowiadania, które u nas ukazało się w II tomie Retrospektywy pt. Żeglarze nocy. Trzeba będzie przeczytać .
Gosia - Nie 06 Gru, 2009 18:45
"Rewers" - dawno nie widziałam tak dobrego polskiego filmu.
To popis aktorski trzech pań: Agaty Buzek (świetna, naprawdę), Krystyny Jandy (nie drażniła mnie tu wyjątkowo, bo jej gra, jak na nią była bardzo stonowana) i Anny Polony (tej aktorki reklamować nie muszę) w rolach córki, matki i babci.
Do tego dołączam Marcina Dorocińskiego, który z tą fryzurą i w tym prochowcu wydaje się żywcem wyjęty z tamtych czasów, a wygląda jak Humphrey Bogart, a jego bohater jest równie brutalny jak bohaterowie Bogarta. Gdy ten przystojny macho pojawia się w życiu niepozornej dziewczyny, trudno uwierzyć, że to może być bohater romantyczny..
Czarna komedia - w drugiej części trudno to już nazwać komedią, gdyż niektóre sceny były niesmaczne
Jednak przez połowę filmu bawiłam się świetnie, zwłaszcza gdy pojawił się amant grany przez Adama Woronowicza
Film wysmakowany, bardzo dobre czarno-białe zdjęcia, świetny klimat. Chwilami można było mieć wrażenie, że ogląda się komiks.
Tylko zakończenie... - nie wiem czemu musiano dodać wątek gejowski .
Coś mi w tym wszystkim zgrzytało.
Ale "Rewers" polecam, bo mało jest u nas takich filmów.
Nie pisałam więcej, żeby nie spoilerować.
Agn - Nie 06 Gru, 2009 18:49
Ja zaś (przed)wczoraj widziałam bardzo rozrywkowy film - Hot fuzz. Komedia sensacyjna o gliniarzu, którego zesłano na prowincję, ponieważ był zbyt dobry w tym, co robił. I na tejże prowincji dzieją się różne dziwne wypadki. Oczywiście on WIE, że to są morderstwa, natomiast wszyscy inni uważają, że przegina i wręcz starają się mu przeszkodzić w śledztwie, "bo tak". Rozwiązanie jest rozczarowujące i to mocno. Tak naciągane i durnowate, że się we łbie nie mieści. Ale poza tym jako komedia jest przekwikaśny. Daję mu taką mocną trójkę z plusem (za rozwiązanie i, nawet jak na komedię sensacyjną, przegiętą ilość ketchupu).
Dzień wcześniej za to podziwiałam czeską komedię o tytule Franciszek kobieciarz (albo może Franciszek podrywacz? ). Kilka momentów było całkiem zabawnych, ale poza tym nic aż tak specjalnego...
Admete - Nie 06 Gru, 2009 19:12
Na Rewers pójdę, jak już będą to u nas grali czyli po 18 grudnia, bo właśnie sprawdziłąm zapowiedzi kinowe. Niestety grają w tym drugim kinie, dalej ode mnie, ale trudno. W drugim mają grać Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet i Sławę.
Hott Fuzz lubię bardzo
BeeMeR - Pon 07 Gru, 2009 11:40
| Cytat: | | Piaseczniki - opowiadanie czy Piaseczniki - zbiór opowiadań? | Właściwie nie pamiętam ale to nie ma większego znaczenia, ponieważ utkwiły mi w pamięci właśnie Piaseczniki - bo to genialne opowiadanie
Widziałam potem jakąś ekranizację Piaseczników, ale nie była w stanie oddać magii słowa pisanego i mojej wyobraźni
T4eż bym przeczytała Żeglarzów nocy - podejrzewam, że film też nie jest w stanie oddać całokształtu opowiadania - aczkolwiek uroczy jest
Alicja - Pon 07 Gru, 2009 21:06
Mikołajek
film nakręcony wg znanych nam w większości opowiadań o małym chłopcu - Mikołajku i jego kolegach. Obejrzałam wczoraj z lekką obawą, jak poradzono sobie z, było nie było , kultowymi opowiadaniami. Scenarzyści, reżyser i aktorzy wyszli z tego obronną ręką. Film składa się z fragmentów najlepszych opowiadań, tak umiejetnie ze sobą splecionych w jedną całość , że lepiej nie mogło być. Film jest niesamowicie śmieszny. Aktorzy dali z siebie wszystko, no może trochę mama Mikołajka wyszła zbyt nerwowo, a tata jakby trochę pod pantoflem Mogę czepiać się jeszcze tego, że Rosół tylko raz "powiedział spójrzcie mi w oczy" , pozostali - pierwszorzędnie
W kinie cała sala buchała śmiechem raz po raz, nie tylko dzieci, może nawet bardziej dorośli. Od śmiechu bolał mnie brzuch, a to rzadko się zdarza
Wiele osób chciało obejrzeć ten film, ludzie spod kasy odchodzili z kwitkiem i musieli wykupić bilety na następne seanse.
Film polecam z czystym sumieniem
Agn - Pon 07 Gru, 2009 22:08
Idę na Mikołajka w następny wtorek!!! Alicjo, strasznie mnie zachęciłaś.
|
|
|