To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

trifle - Sob 08 Mar, 2008 23:34

Ale kim on tam był? [Doktor] :shock: Głównym bohaterem? :shock: Nie, ja ich nie odróżniam :mrgreen:
To mieszanie języków - hindi i angielskiego jest zabójcze momentami ;) My dil goes hmmmm Dil to serce? Też mi się bardzo podoba ta piosenka :) Rozczulający jest moment, kiedy ona kładzie się spać, a on wyciąga jej z szuflady pachnące mydełko, żeby od razu było na wierzchu rano :)
Końcówka szpitalna jakby nie pasowała stylem do reszty, dziwnie tak. Ale pan doktor mnie rozbrajał :cool:

Anonymous - Sob 08 Mar, 2008 23:44

trifle napisał/a:
My dil goes hmmmm Dil to serce? Też mi się bardzo podoba ta piosenka

o tak już mi po głowie chodzi motyw ten. Hmmmm ;D
trifle napisał/a:
Końcówka szpitalna jakby nie pasowała stylem do reszty, dziwnie tak

to był właśnie ten mankament. ale to był tylko koniec, a tak film bardzo przyjemny i cieszę się, że dorwałam go jednak.

Trzykrotka - Sob 08 Mar, 2008 23:53

Pana doktora w grubaśnych okularach grał Abhishek Bachchan, czyli mąż Aishawaryi - czyli dzielny wojak z Kroków w chmurach. Trudno go było poznać :mrgreen: .
My dil goes hmmmmm: Moje serce robi hmmmmmm. Rzeczywiście, pomieszanie języków jest dla nas szokujące, ale ci którzy byli w Indiach twierdzą, że wykształceni Hindusi tak tam rzeczywiście mówią. W Indiach jest tyle języków, że angielski obok hindi stanowi podstawę porozumiewania się. W zeszłym sezonie oglądałyśmy hinduskich Milionerów: prowadzący kładł nacisk na to, żeby mówić w hindi, jednak pytania zadawał w obu językach.[/i]

Anonymous - Nie 09 Mar, 2008 00:30

Trzykrotka napisał/a:
W zeszłym sezonie oglądałyśmy hinduskich Milionerów: prowadzący kładł nacisk na to, żeby mówić w hindi, jednak pytania zadawał w obu językach

ta wielojęzykowośc jest dla mnie fenomenem, którego nie mogę sobie wyobrazić.
to fascynujące jest.

Trzykrotka - Nie 09 Mar, 2008 01:00

Kolega pracujący z Hindusami z Kolkaty mówił, że jego współpracownik, z urodzenia Benglczyk, mówi w hindi i po angielsku, bo tego go uczyli w dobrej szkole. W swoim ojczystym bengali nie mówi w ogóle. W Milionerach występowała córka znanego pisarza - ona w ogóle nie mówiła nawet w hindi! twardo używała wyłącznie angielskiego. A inni mieszają oba języki w jednym zdaniu, nawet tego nie zauważając.
maniutka - Nie 09 Mar, 2008 01:09

Trzykrotka napisał/a:
A inni mieszają oba języki w jednym zdaniu, nawet tego nie zauważając.

Nie chciałabym, aby tak się stało z polskim.
:(

trifle - Nie 09 Mar, 2008 12:58

Dokładnie, ta wielojęzykowość to dla nas nie do pojęcia. Musi być sporym wyzwaniem tłumaczenie ich filmów..
Caitriona - Wto 11 Mar, 2008 19:09

Jedwab

Kolejny, po Dumie i uprzedzeniu, Pokucie i Piratach (a czeka nas jeszcze Księżna) film kostiumowy z Keirą Knightley w jednej z głównych ról.

Oficer Herve Joncour (Michael Pitt) zakochuje się w Helene (Knightley); biorą ślub. Ponieważ Herve chce rzucić karierę wojskowego wykorzystuje ofertę Baldabiou (Alfred Molina), właściciela trzech fabryk jedwabiu, by wyruszył do Japonii w długą i niebezpieczną podróż po zdrowe jajeczka jedwabnika (wszędzie dookoła panuje jakaś zaraza która niszczy larwy). Joncour podejmuje się zlecenia, a gdy dociera do Japonii spotyka pewną konkubinę...

Plusy tej produkcji to piękne zdjęcia, przepiękne krajobrazy, dobre kostiumy i piękna, aczkolwiek melancholijna muzyka Ryuichi Sakamoto.
Cały ten film jest ekranizacją powieści Alessandro Baricco, której nie znam, ale po obejrzeniu Jedwabiu jakoś nie jestem zachęcona by po nią sięgnąć. Ogólnie film jest nieco nudny i przeciętny. Nie widzę miłości państwa Joncour, a tymbardziej nie widzę i nie rozumiem uczucia Joncoura do konkubiny. Moze to wina Pitta - miałam cały czas wrażenie, ze chłopak jest śpiący i ma mętne spojrzenie i jednakową minę. A ja jeszcze na dodatek nie lubię Keiry... Także ja osobiście nie polecam za bardzo.

Admete - Wto 11 Mar, 2008 20:07

Caitri mam takie same odczucia jak Ty :-)
Caitriona - Wto 11 Mar, 2008 20:33

Serio? :D :D :D

Ale zdjęcia i muzyka są piękne. I Keira bardzo ładne wygląda - ma ładnie uczesane włosy.

Admete - Wto 11 Mar, 2008 20:39

Takie samiutkie. Słuchałam też takiego radiowego teatru według powieści Jedwab i stwierdziłam, że to naprawdę taka przeciętna opowiastka. Za Keira nie przepadam, ale ładnie tam wygląda. Natomiast odtwórca głównej roli męskiej to jakaś porażka.
Caitriona - Wto 11 Mar, 2008 20:44

Ja go oglądałam w Śmiertelnej wyliczance czy czymś takim (z Goslingiem i Bullock) i od tamtej pory on mi się kojarzy tylko z psychopatą... Na dodatek ma jakieś takie puste oczy... Porażka w obsadzie, zdecydowanie. Do książki sięgac nie będę ;)
Ale Keira wyglada ładnie (i to w zasadzie można o niej powiedziec bo w sumie nie nagrała się dużo...).

miłosz - Śro 12 Mar, 2008 08:38

o to jest nas trzy ;) straszliwie toto przciętne - Keira niby fajna, ale chłop straszny; nie lubie takich beznamietnych historii - lubie jak miedzy bohaterami coś iskrzy a tak to się gapie i gapie i po 15 minutach guzik mnie ich miłość obchodzi......ale zdjecia ładne i kostiumy tyle że w sumie to mozna sobie fotki pooglądać ;)
Sofijufka - Śro 12 Mar, 2008 09:05

Admete napisał/a:
Takie samiutkie. Słuchałam też takiego radiowego teatru według powieści Jedwab i stwierdziłam, że to naprawdę taka przeciętna opowiastka. Za Keira nie przepadam, ale ładnie tam wygląda. Natomiast odtwórca głównej roli męskiej to jakaś porażka.

Obejrzała tego faceta w tubisiach - fuj! Jakby był stale na prochach, oczy teoretycznie ładne, ale coś z nimi nie tak... Poza tym - za bardzo mi Di Caprio przypomina... No nie :obrzydzenie:

Caitriona - Śro 12 Mar, 2008 11:23

Sofijufka napisał/a:
... Poza tym - za bardzo mi Di Caprio przypomina... No nie :obrzydzenie:

Sama nie wierzę że to pisze, ale do Leo mu daleko!!!

Witamy Miłosz w klubie ;)

Admete - Śro 12 Mar, 2008 14:03

Bez porównania! Leoś zawsze dobrze grał, a i wygląda czasami nieźle. Po Krwawym diamencie mam dla niego sporo sympatii. W Romeo i Julii też mi się podoba.
Sofijufka - Śro 12 Mar, 2008 14:21

Admete napisał/a:
Bez porównania! Leoś zawsze dobrze grała, a i wygląda czasami nieźle. Po Krwawym diamencie mam dla niego sporo sympatii. W Romeo i Julii tez mi sie podoba.

Dla mnie im starszy, tym bardziej obrzydliwawy jest...

Caitriona - Śro 12 Mar, 2008 14:28

Admete napisał/a:
Po Krwawym diamencie mam dla niego sporo sympatii.

Ja również :D

Admete - Śro 12 Mar, 2008 16:45

Gra dobrze, a to zawsze ( dla mnie ) najważniejsze :-)

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Gunia - Śro 12 Mar, 2008 18:32

Caitriona napisał/a:
Ja go oglądałam w Śmiertelnej wyliczance czy czymś takim (z Goslingiem i Bullock) i od tamtej pory on mi się kojarzy tylko z psychopatą... Na dodatek ma jakieś takie puste oczy... Porażka w obsadzie, zdecydowanie.

Ten w okularach, co go na końcu wsadzili do paki? Nie wiem, jak on mógłby kogokolwiek poruszyć w historii miłosnej... :confused3:

przecinek - Czw 13 Mar, 2008 14:37

Piękny film oglądałam wczoraj. "August Rush" To historia chłopca, Evana, który ma niesamowity słuch muzyczny. Wszystko dla niego jest muzyką, szum zboża, piłka uderzana o boisko, samochody. Wychowuje się w sierocińcu, ale wciąż szuka swoich rodziców, dlatego też wyjeżdża do Nowego Jorku. Tutaj trafia do Central Parku, do grupy młodych ludzi żyjących z grania na ulicy, a opiekuje się nimi Czarodziej (Robin Williams). Dopiero tutaj Evan pierwszy raz gra na gitarze i uczy się muzyki. Jest to też historia miłości irlandzkiego gitarzysty oraz wiolonczelistki, a drogi tej trójki w pewnym momencie się połączą. Cudowny film, z niesamowitą muzyką, która tworzona jest z ze wszystkich dźwięków dużego miasta. Do tego śpiewający Jonathan Rhys-Meyers.
Caitriona - Czw 13 Mar, 2008 17:30

przecinek napisał/a:
Piękny film oglądałam wczoraj. "August Rush"


Filmu nie znam, ale bardzo lubię ścieżkę z niego; szczególnie This Time (klik) śpiewaną przez Jonathana Rhys Meyersa

Anonymous - Nie 16 Mar, 2008 23:37

Oglądnęłam(tak jakoś wyszło) "Polubić czy poślubić" zaczęłam oglądać mniej więcej w połowie. bardzo sympatyczna komedia. Naprawdę szczerze się kilka razy uśmiałam. ładne widoki. i chociaż od początku wiedziałałam, ze oni się zejdą to fajnie się oglądało i się nie dłużyło. Oboje są sympatyczni. Nie, żeby tacy piękni, ze aż w oczy kuje, że obiecujesz sobie, natychmiastową dietę i odkładanie kasy na operację plastyczną.
Miałam się oczywiście uczyć i pewnie będę tego żałować jutro, ale dziś się cieszę, że oglądnęłam ten film. Skojarzył mi się z "Salaam namaste" tematyka podobna.

Antuś - Śro 19 Mar, 2008 14:30

Cytat:
Piękny film oglądałam wczoraj. "August Rush"


I rzeczywiście pięknie się zapowiada, a zaintrygowana słucham muzyki i jest ciarkogenna!

Cytat:
Do tego śpiewający Jonathan Rhys-Meyers.


On ma w sobie coś tak elektryzującego, że nie sposób (przynajmniej ja nie potrafię :wink: ) nie patrzeć na niego, kiedy pojawia się na ekranie.
Wpisuję dużymi literami na wirtualną listę ,,Do obejrzenia"!

Agn - Nie 23 Mar, 2008 21:22

Właśnie skończyłam oglądać Ballet shoes, nieznany film, ale może wśród potteromaniaków jakaś plotka o nim się obiła, jako że jedną z głównych ról gra Emma Watson.

Starszy pan, naukowiec, wielki oryginał, podróżujący po świecie w poszukiwaniu skamielin, tym razem przywozi z podróży... dzidziusia, ocalałego z katastrofy morskiej. Następne wyprawy kończą się przywiezieniem jeszcze dwóch dziewczynek. W ten niecodzienny sposób osierocone dziewczynki zyskują przybranego ojca, który wyjeżdża na kolejną , tym razem wieloletnią wyprawę. Dziewczynki wcześnie zdają sobie sprawę, że muszą pomóc w utrzymaniu domu i starają się jak mogą. Ich szlachetność i ambicja w połączeniu z pracowitością zostają nagrodzone.Każdą z nich czeka niezwykły los. Przedtem jednak przeżyją mnóstwo perypetii. Pełna ciepłego humoru opowieść nieznanej jeszcze w Polsce niezwykle popularnej na świecie, angielskiej autorki książek dla dziewcząt.

Powiem tak - sympatycznie się to oglądało, chociaż w sumie żadna gigantyczna rewelacja. Ale dobrze zrobione. No i znane buzie. Emmę Watson już wymieniłam (jak zwykle gra brwiami), dochodzi do tego Lucy Boynton (Margaret z Sense and sensibility 2008), Lucy Cohu (hrabina z Becoming Jane), Emilia Fox (Georgiana z DiU 1995), Richard Griffits (Vernon z filmów o Harrym Potterze) oraz dwie aktorki, których nazwisk nie pamiętam, ale jedna grała matkę Bridget Jones, a druga matkę Cee (Atonement).

Polecam na odprężenie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group