Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
Agn - Wto 29 Wrz, 2009 00:40
Ja zaś się na nowym Almodovarze odprężyłam. Nietypowe to dla niego kino, nietypowa tematyka. Przy wymyślonym przez Diego scenariuszu popłakałam się ze śmiechu (i macie to rozumieć DOSŁOWNIE).
Nie jestem bezkrytyczną wielbicielką Almodovara. Film jest inny, nie tak dziwny (i nie ma w nim żadnego transwestyty...), ale nie uważam, że tylko skończony fan Pedra da radę go obejrzeć. Jest lekki i przyjemny. Nie może się równać z choćby Wszystko o mojej matce, ale, jak napisałam, to przyjemny film. Całkiem przyjemny.
I Penelope wreszcie mi się podobała jako kobieta. Znaczy... erm, to źle zabrzmiało. Zawsze uważałam, że jest ładna, ale nie padajmy, narodzie, na kolana. A w tym filmie wyglądała przepięknie. Może dlatego, że jest ciuteńkę starsza?
Zobaczyłam jeszcze inne filmy.
Z Fanturią oglądałyśmy ostatnio Ostatniego Mohikanina. Młody Daniel Day-Lewis biegnie po przyrodzie z rozwianym włosem. Starczy za recenzję?
Oraz Restart (niestety, był tylko z lektorem, esz). Polecony mi przez znajomą, w drugiej części filmu nawet się zorientowałam, dlaczego kazała mi go obejrzeć. Choć i treść mi się podobała.
Film czeski. Bohaterką jest Sylva, kobieta z normalną, odpowiedzialną pracą, wieczorami balanguje i pije. Na którąś z balang nie przyszedł jej facet, Martin, bo nie mógł. Dzwoni do niego i mówi mu, że od pół roku zdradza go z jego bratem, Robertem. Jest już ciut wstawiona i nieco zła, że facet nie przyszedł, to strzela jej do łebka taki durny pomysł. Od tego momentu każda scena jest podwójna. Pierwsza - wyobrażenie Sylvy o sytuacji, w której weźmie udział za chwilę; druga - sytuacja realna.
Wraca do domu i widzi napisane wszędzie sprayem (po meblach, łóżku, kuchni etc.) "Żegnaj". Dziewczyna czeka poranka, budzi się i zaczyna szukać swojego faceta. Martin zniknął, Sylva go szuka. Ma kaca, dziwne wizje, męczy ją słońce. Gania jak opętana i sama się we wszystkim gubi.
Dziwne kino, acz nie zgubiłam się między wizjami, a realem ani razu. Praga nie wygląda w nim zbyt pięknie, jest brudna i wręcz odpychająca, zupełnie inna niż ta, którą widzą turyści.
Polecam. Niedługi, ale interesujący film.
miłosz - Wto 29 Wrz, 2009 08:28
mnie sie też Penelope podobała ale genaralnie ja lubie - i ta jej charakteryzacja na gwiazdy kina fajniutka była; rozważania o scenariuszu śmieszne do pewnego momentu
jak dla mnie za długie to było i wiało nudą aż sie prosił normalnie jakiś trans celem ożywienia
generalnie lubie Pedra choć są jego filmy, które wywołują we mnie obrzydzenie...... ciągle na czele ulubionych filmów "Drżące ciało"
BeeMeR - Wto 29 Wrz, 2009 08:51
| Agn napisał/a: | Młody Daniel Day-Lewis biegnie po przyrodzie z rozwianym włosem. Starczy za recenzję? | Starczy Ja bym dodała najwyżej, że przy dźwiękach pięknej muzyki
miłosz - Wto 29 Wrz, 2009 09:23
| BeeMeR napisał/a: | | Agn napisał/a: | Młody Daniel Day-Lewis biegnie po przyrodzie z rozwianym włosem. Starczy za recenzję? | Starczy Ja bym dodała najwyżej, że przy dźwiękach pięknej muzyki |
oooo tak rozwiany włos i rozwiana muzyka trza se przypomnieć
Harry_the_Cat - Śro 30 Wrz, 2009 00:36
Nie wiem, czy ktos juz o tym pisał - Fame - remake - jest BEZNADZIEJNE!
Agn - Śro 30 Wrz, 2009 22:04
To Fame zrobili remake? A po co?
praedzio - Śro 30 Wrz, 2009 23:09
Obejrzałam przed chwilą film "W imię ojca". Nawet nie sądziłam, że tak dużo z niego zapomniałam (poprzednio film oglądałam, jak byłam jeszcze dzieckiem). W sumie to dobrze, bo oglądałam go tak jakby od nowa.
Podczas sceny spadających płonących kawałków papieru spłakałam się okrutnie...
Pemberley - Czw 01 Paź, 2009 14:43
| praedzio napisał/a: | | Pemberley napisał/a: | | Obejrzalam The Timetraveler's Wife/ Zakleci w czasie i bardzo mi sie podobalo.. |
Już jest??? Jak na razie dorobiłam się tylko muzyki do tego filmu (Mychael Danna). |
Graja w Niemczech w deutsch oczywiscie... Zapraszam
Obejrzalam Oyster Farmer... na szczescie moje DVD mialo napisy, bo moj australijski to nawet "G'day" by nie rozpoznal.. mial byc drama, a byla komedia, co mnie wielce ucieszylo, do tego dowiedzialam sie troche o uprawianiu ostryg i odpoczelam przy pieknych krajobrazach. A ze zdecydowanie nie hollywood, to polecam...
Caitriona - Czw 01 Paź, 2009 15:30
| Pemberley napisał/a: | | Obejrzalam Oyster Farmer... |
Czy tam nie gra przypadkiem Alex O'Loughlin?
aneby - Czw 01 Paź, 2009 22:13
| Caitriona napisał/a: | Pemberley napisał/a:
Obejrzalam Oyster Farmer...
Czy tam nie gra przypadkiem Alex O'Loughlin? |
Gra i nawet ze względu na niego kiedyś obejrzałam ten film.
Średni bym powiedziała, ale co kto lubi
Caitriona - Pią 02 Paź, 2009 20:43
Byłam wczoraj na Ostatniej akcji... nuuuuuuda......... Naprawdę, nuda. Pomysł może i mógłby być dobry, gdyby był dobrze wykorzystany i poprowadzaony, a tak mamy senność, mało śmieszne dialogi, niektóre wręcz drętwe i bardzo króciótką akcję. Najśmieszniejsza, w sumie to jedyna śmieszna, scena, to ta wykorzystana w trailerze.
Odradzam!
Nashira - Sob 03 Paź, 2009 23:16
| AineNiRigani napisał/a: |
Ja zawsze uwazalam, ze narod, ktory stworzyl corride jako sport narodowy, inkwizycje jako narzedzie Boga i mial wsrod wladcow alfonsow nie moze miec rowno pod sufitem... Teraz mam w zasadzie pewnosc.
Matko swieta, jak im sie musi nudzic! Ja nie wiem, czy oni sie rodza tacy bez celu w zyciu, bez poczucia sensu? Bo tylko tak sobie tlumacze te wieczna sklonnosc do utrudniania zycia sobie i innym, czynienia z rzeczy prostych trudnych az do granic mozliwosci (potem to nazywaja "bogate zycie wewnetrzne" badz "skomplikowana osobowoscia")
To wszystko pewnie przez ten upal... |
masz za ten tekst u mnie wielkiego buziaka kwintesencja, ot
A ja obejrzałam "Znachora" z 1937 r i po raz kolejny utwierdziłam sie w fakcie, ze uwielbiam stare filmy. MIędzywojnie, czy tuz po WW II lepiej do mnei przemawiają. Moze to kwestia gustu? Bo w sumei do "Znachora" z 1981 tez nic nie mam. Ale tamten jakiś pełniejszy mi się wydaje
i w temacie.. wsi spokojna, wsi wesoła...
mam etap "U Pana Boga w ogródku"... znów. pewnie dlatego, ze za polami mi sie zatęskniło, a tam tego pod dostatkiem
Alicja - Nie 04 Paź, 2009 19:16
Penelope - film, który dzisiaj obejrzałam. Nie bedę pisać streszczeń itp. To znaczy film całkiem dobry, jako opowieść na temat tego czym jest prawdziwa miłość, jakie są ważne rzeczy w życiu i tego , że wygląd nie jest jedna z nich. Po tym względem polecam.
Piszę o filmie, gdyż albo jestem niedowidząca albo po raz pierwszy zwróciłam uwagę na Jamesa McAvoya. Klepnijcie mnie, ale nie przypominam go sobie w niczym. Przez pół filmu zastanawiałam się, skąd ja znam te urokliwe oczyska, a z końcowymi napisami przyszło olśnienie - Jane Austen
wyruszam na poszukiwanie kolejnych tytułów. Muszę się jeszcze poprzyglądać Jamesowi
Agn - Nie 04 Paź, 2009 20:51
Dżemik zagrał także w BBC Shakespear retold: Macbeth, serialu Dzieci Diuny, Bright young things, a poza tym w Ostatnim królu Szkocji, rzecz jasna w Becoming Jane, Inside I'm dancing (polecam!), a także w Atonement (przepiękny film). Oraz paru innych filmach, których nie mogę sobie teraz przypomnieć z tytułu. *wstydzi się*
A, no i był w filmie z Angeliną Jolie... errr... nie widziałam... yyyy... O, wiem! Wanted! Ale z trailera było widać, że chłam, więc ominęłam szerokim łukiem. Są rzeczy, których nie obejrzę nawet dla Angeliny (którą uwielbiam), Dżemika (którego wielbię) czy Morgana Freemana (którego szanuję, albowiem to dobry aktor jest).
Alicja - Nie 04 Paź, 2009 20:53
no dobrze, przyznam się - pocałunek w Penelope, ten gdy ona w masce, a on ją... , końcowy,obejrzałam kilka razy, przewijając oczywiście ehhh...
Caitriona - Nie 04 Paź, 2009 23:44
Uwielbiam Penelope, strasznie lubię rodziców głównej bohaterki i lokaja rodziny w tenisówkach I nawet McAvoya, którego ja dla swego użytku zwę 'Chłystkiem' (sori dla wszystkich fanek) nie jest w stanie zmienić mego nastawienia do tego filmu
Trzykrotka - Nie 04 Paź, 2009 23:50
| Caitriona napisał/a: | | którego ja dla swego użytku zwę 'Chłystkiem' (sori dla wszystkich fanek) |
Ja też sori, ale "Chłystek" to świetne określenie dla niego. Podobał mi sie tylko jako pan Tumnus w Lwie, Czarownicy i starej szafie. Obsadzanie go w rolach amantów budzi mój głęboki sprzeciw. Nawet z Ostatniego króla Szkocji nie pamiętam jego, tylko pozostalych aktorów.
Alicja - Pon 05 Paź, 2009 18:54
| Trzykrotka napisał/a: | | Podobał mi sie tylko jako pan Tumnus w Lwie, Czarownicy i starej szafie. |
Widziałam ten film i nie pamiętam go
Gosia - Pon 05 Paź, 2009 20:55
Mi tam też się podobał. Może dlatego, że nie wyglądał jak on
Gunia - Pon 05 Paź, 2009 20:57
| Alicja napisał/a: | | Penelope - film, który dzisiaj obejrzałam. |
Nie wiem, ile razy już widziałam ten film, ale go kocham.
| Alicja napisał/a: | no dobrze, przyznam się - pocałunek w Penelope, ten gdy ona w masce, a on ją... , końcowy,obejrzałam kilka razy, przewijając oczywiście ehhh... |
Przy każdym oglądaniu nie mogę się powstrzymać. Tak chyba ze trzy razy to minimum.
Agn - Wto 06 Paź, 2009 14:44
Guniu, to nie ze mnie ten cytat.
Wczoraj nie mogłam zasnąć, tak mnie brzuch bolał. Więc włączyłam sobie jeden z moich ulubionych filmów.
Królestwo niebieskie (Kingdom od Heaven) Ridleya Scotta
Ale tym razem w wersji reżyserskiej. Robi wrażenie. Tym większe, że wersja reżyserska (film trwa 3 godziny) nie została wzbogacona li i tylko o większą rąbankę. Tzn. samych walk też jest więcej, ale okazuje się, że z wersji kinowej wyleciało b. dużo scen. Reżyserska mi się bardziej podoba, bo np. tłumaczy, skąd nasz drogi Balian-prosty-kowal wiedział, jak się przygotować na atak Saracenów na Jerozolimę (wcześniej już był na wojnie jako inżynier, budował m.in. machiny oblężnicze)?
Tylko niepotrzebnie wydłużono scenę miłosną (i jako podkład dali utwór, który otwiera (imho rewelacyjną) składankę "Global Chillout"). Wolałam poprzednią - była krótsza. Choć dla mnie w ogóle mogłoby jej nie być, bo po zdmuchnięciu świecy dla mnie JASNE było, co się zaraz wydarzy. No ale... Nikt nie jest doskonały, nawet Ridley.
W każdym razie polecam wersję reżyserską, choć zdaję sobie sprawę, że ja ślepo uwielbiam ten film i tylko się radowałam, że mam go więcej, ale dla niektórych wstęp do wszystkiego może być stanowczo zbyt długi. Mnie nie przeszkadzał.
Że nie wspomnę, że po zakończonym seansie nic mnie już nie bolało.
Alicja - Wto 06 Paź, 2009 19:54
| Agn napisał/a: | | Królestwo niebieskie |
nie oglądałam, polowałam kilka razy na allegro i ... zawsze mnie ktoś przebił, w końcu dałam sobie spokój
Agn - Wto 06 Paź, 2009 21:49
Właśnie skończyłam oglądać Śniadanie u Tiffany'ego (po raz pierwszy w życiu). Rzecz jasna na czym się wzruszyłam? Nie na tym, że oni w końcu są razem, tylko że ona znalazła tego biednego, zmokniętego kota. Bo jak go "wypuszczała" z samochodu, to miałam ochotę na nią nawrzeszczeć i bohaterki szczęście, że później go poleciała szukać i znalazła, bo ten fragment przekreśliłby mi cały, skąd inąd sympatyczny, film. (Mój kot przeżył prawdopodobnie właśnie taką sytuację, tylko bez szukania, dlatego jestem podwójnie przewrażliwiona na tego typu rzeczy. Ja wiem, że to tylko film.)
Ale poza tym oglądało się b. fajnie. Audrey cudna.
Anonymous - Śro 07 Paź, 2009 01:11
scena z kotem to jedyna jaką kojarzyłam i mi było smutno
BeeMeR - Pon 12 Paź, 2009 13:25
Piątek 13-go
Ten film nie jest zły - on jest bardzo, bardzo zły
Ja naprawdę nie oczekuję wiele od horroru, którego samo założenie jest głupiutkie, bo oczywiście jak zwykle chodzi o to, że grupka młodych, durnych ludzi jedzie do lasu, gdzie po kolei wybijana jest przez tajemniczego mordercę w bandażu lub masce na łbie,
ale miło jest, jeśli mimo wszystko akcja trzyma w napięciu a tu nic nie trzyma w napięciu
A ja tu co najwyżej śmiechem mogłam wybuchnąć, a nie przerażeniem, bo krańcowa przewidywalność jest dobra w obyczajowym filmie, nie horrorze
Nawet końcówka jest skopana - bo też do przewidzenia a wiarygodności tam za grosz
No i zagrane jest cieniutko, oj, cieniutko - wszystkie niemal panny jak jeden mąż pokazują biusty mniej lub bardziej silikonowe i zgrabne tyłki w kusych ciuszkach, wszyscy niemal panowie podniecają się na widok powyższych tudzież gazetowych wdzięków pań
Wyjątkami są jedna panna i Jared Padalecki - ale jego postać smęci się po wiosce wypytując ze zbolałą mina o zaginioną siostrę, więc nie podnosi to wartości filmu ani trochę.
Fotki wybrane tendencyjne
Nie polecam
Krwawa walentynka to przynajmniej trzymała się kupy i coś niecoś potrafiła zaskoczyć, no i motywy mordercy były jaśniejsze - ale ja pierwowzoru F13 nie oglądałam, to może dlatego
|
|
|