Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Alison - Czw 13 Gru, 2007 12:18
Carolku, nasz Miszczu Świata w przerywaniu w kluczowych momentach . Och wyszkoliłam was dziewczyneczki, aż się sama boję co będzie dalej
Maryann - Czw 13 Gru, 2007 14:11
| Alison napisał/a: | Carolku, nasz Miszczu Świata w przerywaniu w kluczowych momentach . Och wyszkoliłam was dziewczyneczki, aż się sama boję co będzie dalej |
Zwłaszcza że z tego, co pamiętam to najbardziej kluczowe momenta masz u siebie...
| snowdrop napisał/a: | | Ach jutro będzie smakowite ciacho. |
A będzie...
| snowdrop napisał/a: | Do Netherfield przywiodło go przede wszystkim dobro Bingleya? Hm - czyżby oszukiwał sam siebie |
Tak przynajmniej powiedział później Elżbiecie - że to był powód, do którego sam przed sobą się przyznał. A że podświadomie chodziło mu o coś innego...
Dione - Czw 13 Gru, 2007 17:20
Ja tam mu się nie dziwię, ze sam siebie oszukiwała. Jak pierwszy raz się oświadczał i nastawił się na zwycięstwo, to dostał "arbuza". Więc tak na wszelki wypadek wolał się nastawić negatywnie, żeby ewentualnie mieć niespodziankę (ale taką pozytywną)
Maryann - Czw 13 Gru, 2007 18:31
| Dione napisał/a: | Więc tak na wszelki wypadek wolał się nastawić negatywnie, żeby ewentualnie mieć niespodziankę (ale taką pozytywną) |
Tez tak mam...
Caroline - Czw 13 Gru, 2007 19:35
| Alison napisał/a: | | Carolku, nasz Miszczu Świata w przerywaniu w kluczowych momentach | To zasługa Mistrza Maryannka, któren tak zechciał sprytnie fanficzek podzielić
Dla niego te pochwały, a jutro uściski za opublikwanie ciągu dalszego
Alison - Czw 13 Gru, 2007 20:03
| Caroline napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Carolku, nasz Miszczu Świata w przerywaniu w kluczowych momentach | To zasługa Mistrza Maryannka, któren tak zechciał sprytnie fanficzek podzielić
Dla niego te pochwały, a jutro uściski za opublikwanie ciągu dalszego |
Miszcz a skromny, rzecz na tym świecie niebywała!
A Maryanek juz wczesniej pochwały odebrał tyz skromnie. Boże, w jakim ja sie wytwornym towarzystwie obracam
Matylda - Czw 13 Gru, 2007 21:06
do Netherfield przywiodło go przede wszystkim dobro Bingleya,
Jaki zrobił się z niego dobry Samarytanin
- dobro przyjaciela ponad wszystko, pieniążki dla wroga i co jeszcze....
Dziewczyny dzieki za ogrom bezinteresownej pracy
Gunia - Czw 13 Gru, 2007 21:36
Napięcie sięga zenitu...
Wiem, że się Wam narażam, ale bardzo lubię scenę przyjazdu Bingleya z DiU '05. Tak fajnie prowadzona kamera i te wymiany spojrzeń...
MiMi - Czw 13 Gru, 2007 22:02
Ja też, gdy czytałam ten fragment miałam przed oczami Bingley'a i Darcy'ego z '05, sama nie wiem czemu. Wcześniej widziałam Colinka...
Maryann - Pią 14 Gru, 2007 05:49
Rozdział X część 19
- Pan Bingley ! Jak wspaniale, że pan przyszedł ! – pani Bennet aż drżała z podekscytowania, gdy wchodzili do pokoju i składali ukłony – Właśnie zauważyłyśmy, nieprawdaż, dziewczęta, jak by to było cudownie, gdyby nas pan dzisiaj odwiedził. I oto pan jest ! Czyż to nie cudowne ?
- Miłe panie ! – Bingley skłonił się momentalnie, a Darcy zaraz po nim, zanim którykolwiek z nich odważył się spojrzeć na którąś z sióstr.
Kiedy się podnieśli, Kitty uśmiechała się do Bingleya. Szybko dygnęła w odpowiedzi na jego ukłon i wróciła do sterty wstążek na stole. Mary rzuciła zdawkowy ukłon i odwróciła się, żeby wrócić do książki w dalekim kącie pokoju. Darcy i Bingley odwrócili się do ostatnich dwóch. Panna Bennet i Elizabeth stały razem, rumieńce na ich policzkach pociemniały nieco, gdy składały swoje ukłony. Obraz wdzięku i skromności, jaki przedstawiała sobą Elizabeth, sprawił, że serce Darcy’ego uderzało o żebra tak mocno, że to aż bolało. Pozwolił sobie na luksus popatrzenia na nią, szukając spojrzenia, uśmiechu, który mógłby mu wskazać stan jej serca. Ale Elizabeth wydawała się zdenerwowana. Zmusił się do odwrócenia oczu i nakazał sercu spokój.
- Proszę siadać – odezwała się znowu pani Bennet – Panie Bingley, pan musi usiąść tutaj, w cieniu – skierowała go do prawie najwygodniejszego krzesła w pokoju – Tam. Czyż to nie miłe ? I jakie wygodne do rozmowy. Czy życzy pan sobie coś do picia ? – gdy Bingley wyszeptał odmowę, w końcu zwróciła się do Darcy’ego – I pan Darcy – machnęła ręką bez wyraźnego celu, zanim sama usiadła blisko swego uprzywilejowanego gościa.
Zostawiony samemu sobie, Darcy znalazł krzesło, ustawione w sposób niezwykle odpowiadający jego zamiarom, a równocześnie stojące wystarczająco blisko, żeby mógł, ale nie musiał rozmawiać z Elizabeth. Opadł na nie z wdzięcznością i odczekawszy kilka ceremonialnych chwil, nachylił się do Elizabeth z pytaniem, które uznał za bezpieczne.
- Czy mogę zapytać o pani wujostwo, państwa Gardinerów ? Czy dobrze się czują ?
Elizabeth poderwała się i zarumieniła, zanim poinformowała go jednym tchem, że tak, jej krewni mają się dobrze i pragną za jej pośrednictwem podziękować za jego uprzejmość wobec nich podczas pobytu w Pemberley.
- Cała przyjemność po mojej stronie - zapewnił ją i odwrócił wzrok, zdziwiony, że tak banalne pytanie mogło ją wprawić w zakłopotanie. Patrzył w podłogę, a wszystko w nim pragnęło odkryć, co ją tak zmieszało. Szykując się do tego, odwrócił się do Bingleya, tylko po to, żeby zostać z kolei zaskoczonym pytaniem Elizabeth.
- A panna Darcy ? Czy ma się dobrze ?
- Tak, dziękuję. Bardzo dobrze – odparł – I przesyła pozdrowienia i życzenie, żeby mogła ją pani jeszcze kiedyś odwiedzić.
- Jest bardzo uprzejma – może chciała powiedzieć coś więcej, ale nie dane mu było się tego dowiedzieć.
Ania1956 - Pią 14 Gru, 2007 07:24
| Maryann napisał/a: | | zdziwiony, że tak banalne pytanie mogło ją wprawić w zakłopotanie. Patrzył w podłogę, a wszystko w nim pragnęło odkryć, co ją tak zmieszało |
Faktycznie ciekawe co może sam jego widok, a może to że odkryła że go kocha ?
Dzięki Maryann za pyszne ciasteczko z rana.
Matylda - Pią 14 Gru, 2007 07:35
On nie wie , że ona wie ( o Wickhamie )
Matylda - Pią 14 Gru, 2007 07:38
Dzięki za poranne ciacho
Marija - Pią 14 Gru, 2007 07:45
Hehe, żeberka go bolały . Niech cierpi, niech cierpi...
Maryann - Pią 14 Gru, 2007 08:49
| Marija napisał/a: | Hehe, żeberka go bolały . Niech cierpi, niech cierpi... |
Maryś sadystka...
Alison - Pią 14 Gru, 2007 10:48
A ja kocham panią Bennet. Zawsze ją kochałam, bo jest tak cudnie popieprzona. Prawie jak ja
Maryann - Pią 14 Gru, 2007 10:49
| Alison napisał/a: | A ja kocham panią Bennet. Zawsze ją kochałam, bo jest tak cudnie popieprzona. Prawie jak ja |
Nie wierzę...
Alison - Pią 14 Gru, 2007 10:55
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | A ja kocham panią Bennet. Zawsze ją kochałam, bo jest tak cudnie popieprzona. Prawie jak ja |
Nie wierzę... |
Bo mnie nie znasz uosobiście
Maryann - Pią 14 Gru, 2007 10:55
Mam jednak wrażenie, że wystarczająco dobrze, żeby się nie zgodzić z Twoją teorią...
A w pani Bennet - mimo wszystkich jej wad- bardzo lubię jedną rzecz - to, jak nie oglądając się na nic, najlepiej jak potrafi walczy o dobro swoich dzieci.
Alison - Pią 14 Gru, 2007 11:00
| Maryann napisał/a: | Mam jednak wrażenie, że wystarczająco dobrze, żeby się nie zgodzić z Twoją teorią...
A w pani Bennet - mimo wszystkich jej wad- bardzo lubię jedną rzecz - to, jak nie oglądając się na nic, najlepiej jak potrafi walczy o dobro swoich dzieci. |
No to wypisz wymaluj ja . Chociaż mój syn pewnie by się z tym nie zgodził, bo mu się z wszystkich kłopotów, w jakie popadł, każę samemu karaskać i on to odbiera, że mam go gdzieś a inni rodzice to latają do szkoły i własną piersią kryją dzieckowe wpadki.
snowdrop - Pią 14 Gru, 2007 12:13
Ależ Lizzy zmieszana i zakłopotana, a on biedak zastanawia się czemu ....
Hihihihi Coraz ciekawiej się robi.
Dzięki Maryannku, pyszne ciasteczko
Alison - Pią 14 Gru, 2007 13:21
Ta scena w filmie jest cudna, bo to on rzuca nerwowe spojrzenia, a Lizzy trochę patrzy na niego przez moment jak ciele na malowane wrota. To chyba jej najbardziej tępa mina w całym filmie.
Marija - Pią 14 Gru, 2007 13:51
| Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | A ja kocham panią Bennet. Zawsze ją kochałam, bo jest tak cudnie popieprzona. Prawie jak ja |
Nie wierzę... |
Bo mnie nie znasz uosobiście | Eeee, cuś przesadzasz?
Maryann - Pią 14 Gru, 2007 14:46
| Alison napisał/a: | Ta scena w filmie jest cudna, bo to on rzuca nerwowe spojrzenia, a Lizzy trochę patrzy na niego przez moment jak ciele na malowane wrota. To chyba jej najbardziej tępa mina w całym filmie. |
Cielę... Ali, jak możesz...
Matylda - Pią 14 Gru, 2007 14:49
| Maryann napisał/a: | Mam jednak wrażenie, że wystarczająco dobrze, żeby się nie zgodzić z Twoją teorią...
A w pani Bennet - mimo wszystkich jej wad- bardzo lubię jedną rzecz - to, jak nie oglądając się na nic, najlepiej jak potrafi walczy o dobro swoich dzieci. |
A ja za to , że w żaden sposób nie ograniczała swoich dzieci
Tu można podyskutować jak z tej wolności korzystała Lidzia , a ja Ela
Moją ukochana bohaterka jest Baska Niechcicowa , ona też była szurniętą matką i dlatego jest mi taka bliska
|
|
|