To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane

Alicja - Nie 14 Lut, 2010 13:12

RaczejRozwazna napisał/a:
Naprawdę tak uważasz? Że nie ma dookała żadnego normalnego księdza?

przecież nie napisałam ,że nie ma żadnego normalnego księdza. :roll: :roll: Napisałam zaś, że 3 tom jest najbardziej zgodny z rzeczywistością. Uwierz mi, że żyję blisko z wieloma księżmi, lubie ich, szanuję pracę i trud, i ich życie wcale nie jest " proste, łatwe i przyjemne". Wprost przeciwnie. Tych, jak piszesz, normalnych księży jest więcej niż pozostałych. Ale...Młody ksiądz opisany w innym tomie i jego problemy oraz zmagania z młodzieżą , własnymi lękami- właśnie tak jest. Nie u wszystkich, ale nie czarujmy się, księża w Polsce łatwego życia nie mają, wbrew obiegowej opinii. O większości rzeczy nie wiemy i nigdy się nie dowiemy. Księża z powołania, jak u Grzegorczyka , kroczą ponad kłodami, rzucanymi nie tylko przez wiernych ale i własny światek. Kryzys wiary- a komu on się nie zdarza? Grzegorczyk zgromadził kłopoty, całe zło w jednym właściwie tomie, ale ono też istnieje. Są to nieliczne przypadki, ale są. Nie będę pisać w szczegółach, bo to nie o to chodzi.
Nie zmienia to faktu - i to jest najważniejsze - , że Grzegorczyk pisze ciekawie.

RaczejRozwazna - Nie 14 Lut, 2010 14:26

rzadko się czepiam, ale dzis się trochę poczepiam, jeśli pozwolisz :kwiatek:

Alicja napisał/a:
Napisałam zaś, że 3 tom jest najbardziej zgodny z rzeczywistością.


No właśnie, a pod spodem, powołujesz się jednak na tom pierwszy - notabene dla mnie własnie najbliższy rzeczywistości:

Alicja napisał/a:
Ale...Młody ksiądz opisany w innym tomie i jego problemy oraz zmagania z młodzieżą , własnymi lękami- właśnie tak jest


No i twierdzisz, że Grzegorczyk zgromadził całę zło w jednym tomie, a to sa jak piszesz 'nieliczne przypadki"

Alicja napisał/a:
Grzegorczyk zgromadził kłopoty, całe zło w jednym właściwie tomie, ale ono też istnieje. Są to nieliczne przypadki, ale są.


Reasumując - z Twojej wypowiedzi tez mi wynika, że trzeci tom jest "przerysowany" w tym sensie, że skondensowane jest wiele problemów na małej przestrzeni. I dla mnie - z "logicznego punktu widzenia" (że zacytuję Zuzannę z Narni :wink: ) - przerysowanie (skondensowanie, za dużo grzybów w barszcz, jak zwał tak zwał) wyklucza jednocześnie "bycie najblizszym rzeczywistości".
To tyle. Ale ogólnie się z Tobą zgadzam - księża mają wiele róznych, trudnych problemów, są też rózni księża, bo to przeciez zwykli ludzie są. Ale mnie się wydaje, że tych w miarę normalnych jest ciągle więcej, i najczęściej (przynajmniej w dzisiejszej Polsce) nie muszą za to płacić męczeństwem jak Groser. Chwała Bogu.

trifle - Nie 14 Lut, 2010 15:26

Ja chyba przestaję rozumieć :mysle: Czy chodzi o to stwierdzenie "najbliższy rzeczywistości"? Może nie jest najlepsze, ale ja chyba rozumiem o co Alicji chodziło - w rzeczywistości może nie musi być tak czy nie jest tak, że te wszystkie problemy występują jednocześnie, w małym środowisku, wśród jakoś tam powiązanych ze sobą ludzi, ale one wszystkie mogą się zdarzyć, są bardzo realne. Powieść Grzegorczyka to przecież fikcja, pewnie opierał się na czymś, co zna, usłyszał i postanowił to posplatać obok siebie, skupić w jednym tomie.
"Najbliższy rzeczywistości" zrozumiałam jako "realny", a nie jako odzwierciedlenie świata - czyli że ja, M., trifle, gdzie się nie rozejrzę w swoim środowisku po świecie duchownych widzę brzemienne zakonnice, wrednych księży, męczeństwo tychże itp.

Ta książka mi zawsze jakoś tak konstrukcją przypominała film "To właśnie miłość" - tematyka zupełnie, zupełnie inna, ale chodzi mi o to, że w filmie mamy kilka odrębnych wątków, które jakoś tam, choćby minimalnie zazębiają się ze sobą - i wszystkie łączy miłość - nowa/zniszczona/nieudana itp. W książkach są też wątki różnych osób, dla mnie jednak odrębnych, ale łączy je to, że obszar mniej więcej jeden i są to duchowni z dramatami. Nie jest to najlepsze porównanie :thud: Ale mam nadzieję, że łapiecie, o co mi chodzi :mysle:

RaczejRozwazna - Nie 14 Lut, 2010 16:39

Tak, mnie chodziło o to sformułowanie "najbliższy rzeczywistości". Ja wytłumaczyłam jak je rozumiem i Ty wytłumaczyłaś - zobaczymy tylko czy Alicja się z tym zgodzi. Więc wszystko gra :-D :cmok:
trifle - Nie 14 Lut, 2010 17:13

Tak, czekamy na wersję Alicji :D
Bo podejście do duchownych chyba mamy takie samo albo podobne - fajnych jest całkiem sporo dookoła ;)

Alicja - Nie 14 Lut, 2010 19:51

RaczejRozwazna napisał/a:
ale dzis się trochę poczepiam

nie lubię słowa - poczepiam, mam taki niemiły wydźwięk :wink: jednak przyjmuję :kwiatek:
RaczejRozwazna napisał/a:
No i twierdzisz, że Grzegorczyk zgromadził całę zło w jednym tomie, a to sa jak piszesz 'nieliczne przypadki"

nieliczne nie znaczy nieistniejące, najbliższy rzeczywistości - jako zdarzające się i istniejace, choćbyśmy nie chcieli w to wierzyć
trifle napisał/a:
"Najbliższy rzeczywistości" zrozumiałam jako "realny", a nie jako odzwierciedlenie świata

może nie najlepiej dobrałam słowa, ale trifle zrozumiałam co miałam na myśli


trifle napisał/a:
fajnych jest całkiem sporo dookoła


rzekłabym nawet, że są w większości :-)

migotka - Pon 22 Lut, 2010 14:29

http://slowemmalowane.blo...a-moja-les.html
moja les

http://slowemmalowane.blo...ce-wydania.html

czas nadziei

migotka - Wto 23 Lut, 2010 21:46

http://slowemmalowane.blo...-tajemnica.html

Dagerotyp. Tajemnica Chopina.

Admete - Pią 26 Lut, 2010 19:04

Właśnie przecztałam artykuł z Dziennika Polskiego - "Lektury dzieciństwa" - autorm Andrzej Kozioł.
Jes tam takie zdanie:
"Lektury dzieciństwa stanowią lepiszcze, obszar pokoleniowej wspólnoty."

Pierwsza przeczytana ksiązka, która pamiętacie? Nie czytana przez rodziców, ale wasza samodzielna lektura.

Pamiętam, że jedną z moich lektur dzieciństwa, takich najwcześniejszych był zbiór baśni japońskich. Niestety nie pamiętam tytułu...A mój młodszy brat był uzależniony od zbioru baśni rosyjskich - Piórko Finista - jasnego cud-sokoła ;)

trifle - Pią 26 Lut, 2010 19:24

Admete napisał/a:
Pierwsza przeczytana ksiązka, która pamiętacie? Nie czytana przez rodziców, ale wasza samodzielna lektura.


Ja nie pamiętam. Przyszły mi na myśl "Dzieci z Bullerbyn", ale to na pewno nie była pierwsza. Hmm :mysle:
To mogły być "Baśnie Andersena", bo jak byłam mała to je uwielbiałam.

Admete - Pią 26 Lut, 2010 19:27

Chciałabym ustalić, co to były za baśnie - na pewno japońskie. Mam wrażenie, że coś tam było o zupie z jaskółczych gniazd...
BeeMeR - Pią 26 Lut, 2010 19:35

Ja czytałam cały zestaw bajeczek z cyklu "poczytaj mi mamo", takich kwadratowych cieniutkich :mrgreen:
Anonymous - Pią 26 Lut, 2010 19:36

Oooo nie mogłam sobie przypominać kto opowiadał o zupie z jaskółczych gniazd a to chyba Pippi była... zastanawiam się czy pierwszymi książkami samodzielnie przeczytanymi nie były opowieści o "Leśnym ludku"... chociaż to mogły być opowiadania ze zbioru lektur do pierwszej klasy(tyle, że ja wtedy malutka byłam) mógł to być też Elementarz ten taki biały.... albo książka, której już nie pamiętam a miałam ją w szpitalu leżąc w wieku 3 lat... nie wiem.... :mysle:
Sofijufka - Pią 26 Lut, 2010 20:00

i bajka chińska taka była, co to chyba siostrzyczka musiała zdobyc lekarstwo dla brata.... I śpiewała piosenkę:
zupa z gniazd jaskólczych jest podobno zdrowa
zupę z gniazd jaskólczych niełatwo gotować

Fibula - Pią 26 Lut, 2010 20:08

Moją pierwszą, samodzielnie wypożyczoną i przeczytaną, mogła być ukraińska Rękawica :mysle: Gdzieś do III-IV klasy prowadziłam zeszyty, w których wpisywałam autora, tytuł i chyba ilustratora czytanych lektur szkolnych i tworzyłam własną ilustrację (albo mniej lub bardziej udatnie odtwarzałam książkową :mrgreen: ), ale przepadły w latach 90. :cry2:
Caitriona - Pią 26 Lut, 2010 21:19

BeeMeR napisał/a:
Ja czytałam cały zestaw bajeczek z cyklu "poczytaj mi mamo", takich kwadratowych cieniutkich

Na nich się z bratem wychowaliśmy, teraz brat wychowuje na nich swoje dzieci :D :D Kocham te książeczki :D

A moja pierwsza samodzielna lektura? Nie pamietam tak dokładnie, ale plącze mi się w pamięci Oto jest Kasia, Historia żółtej ciżemki, Ania czy Mania.

Admete - Pią 26 Lut, 2010 21:21

Sofijufka napisał/a:
i bajka chińska taka była, co to chyba siostrzyczka musiała zdobyc lekarstwo dla brata.... I śpiewała piosenkę:
zupa z gniazd jaskólczych jest podobno zdrowa
zupę z gniazd jaskólczych niełatwo gotować


To w takim razie może to były baśnie chińskie? Ta ksiązka utkwiła mi w pamięci, bo była chyba pierwszą pożyczoną przeze mnie w bibliotece. Pamiętam, jak mama zaprowadziłą mnie do biblioteki pierwszy raz.

Właśnie pierwszy raz w życiu zdemolowałam książkę. Dziwne uczucie. Za radą mojej znajomej pani logopedy włożyłam pojedyncze kartki kwestionariusza obrazkowego w "koszulki" i umieściłam w segregatorze. Dzieci przy oglądaniu i nazywaniu obrazków czesto niszczą strony w książce. Tak opakowane mają dłuższy termin przydatności ;)

Anaru - Sob 27 Lut, 2010 01:27

Admete napisał/a:
Pamiętam, że jedną z moich lektur dzieciństwa, takich najwcześniejszych był zbiór baśni japońskich. Niestety nie pamiętam tytułu...

Kojarzę "Czarodziejski imbryczek: Baśnie i legendy japońskie", możliwe, że to to samo, bo podobny rocznik ;)
http://www.book.hipopotamstudio.pl/?p=173

Fibula - Sob 27 Lut, 2010 09:38

A może to był Dar rzeki Fly Kruger? Tu masz spis treści, może skojarzysz po tytule. Ewentualnie popatrz na opracowania baśni Markowskiej i Milskiej.
BeeMeR - Sob 27 Lut, 2010 16:26

Ja nie umiem demolować książek :mysle:
Nie umiem też wyrzucać - właśnie obmyślam, jak się pozbyć nadmiaru książek nie robiąc im krzywdy i najlepiej nie tracąc ani jednaj :mysle:

Trzykrotka - Sob 27 Lut, 2010 16:39

Dla nas, mamutów przywiązanych do ksiązki papierowej to jest problem :roll: . W takim kindle mieści się podobno 200 tytułów... a zajmuje tyle miejsca, co większy telefon komórkowy.
BeeMeR - Sob 27 Lut, 2010 17:14

Trzykrotka napisał/a:
W takim kindle mieści się podobno 200 tytułów...
tak, ale to nie to samo, co książka trzymana w ręce
Tamara - Sob 27 Lut, 2010 17:31

Moją pierwszą lekturą był Elementarz Mariana Falskiego , potem na pewno seria Poczytaj mi mamo , tylko że wtedy były prostokątne i podłużne , Baśnie Andersena , Sierotka Marysia , Koziołek Matołek i Małpka Fiki-Miki . Aaaa , no i Baśnie narodów Związku Radzieckiego :mrgreen:
A Dar Rzeki Fly pamiętam jako ulubioną lekturę świetlicową .

Admete - Sob 27 Lut, 2010 19:23

To na pewno nie był Dar rzeki Fly, tego jestem pewna.
Deanariell - Sob 27 Lut, 2010 20:04

Hmmmm... pierwszą dłuższą książką (jak dla mnie na owe czasy ;) ), którą w całości samodzielnie przeczytałam (i z czego byłam niezmiernie dumna :mrgreen: ) był Julii Duszyńskiej "Cudaczek-Wyśmiewaczek"... Oczywiście tak w ogóle nie była to pierwsza lektura w moim dziecięcym życiu, ale ją jakoś tak wyjątkowo zapamiętałam. To ciekawe, że akurat teraz przyszła mi na myśl... :mysle: :-P

Opis treści: "Cudaczek-Wyśmiewaczek" - to zabawna opowieść, której bohaterem jest małe złośliwe licho, "co nie je, nie pije, a tylko śmiechem żyje", ponieważ wyśmiewa wasze, często spotykane wady."
"Jest to wesoła opowieść o skrzacie, który... żyje śmiechem. Cudaczek "licho malusie i cieniutkie jak igła", mieszka w warkoczykach panny Obrażalskiej i bez trudu nakłania ją do złości. Ale dziewczynka, z pomocą rady dziwnego staruszka, postanawia się z nim rozprawić: musi wytrzymać trzy dni bez obrażania, a wtedy licho zniknie... " ;)

A tu dwie strony z jakiegoś bardzo starego wydania:
http://www.book.hipopotam...zek_srodek2.jpg
http://www.book.hipopotam...zek_srodek1.jpg



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group