Seriale - Seriale kryminalne i sensacyjne
Aragonte - Sob 29 Sty, 2011 23:28
Agn, cichaj Jestem przed tą sceną i w tym właśnie momencie sprzedałaś mi coś w rodzaju spoilera
Jakbyś nie wiedziała, to właśnie dyskusja okołospoilerowa się toczy
Agn - Sob 29 Sty, 2011 23:51
Oj... PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! KAJAM SIĘ I BŁAGAM O WYBACZENIE!!! Byłam pewna, że pisałaś to po obejrzeniu odcinka...
*idzie się ubiczować do krwi*
*oraz wyszorować sobie paszczę szarym mydłem*
Ja to jak już chlapnę, to z grubej rury.
trifle - Nie 30 Sty, 2011 00:25
Tak to jest jak się w czasie oglądania siedzi też na forum
Admete - Nie 30 Sty, 2011 08:52
Aragonte jest dość odporna na spoilery Nic jej nie będzie Faktycznie gra tam młody Orli I wielu innych znanych później aktorów.
Aragonte - Nie 30 Sty, 2011 10:21
Agn, nie biczuj się, byłam tuż przed wiadomą sceną użycią tego pożytecznego i wielofunkcyjnego narzędzia, i raczej nie miałam złudzeń, kto na nim zawiśnie Zresztą jestem spoileroodporna
A odcinka i tak nie obejrzałam do końca - padłam po wypiciu ferveksu, podziębiona jestem
Może dzisiaj wieczorem skończę.
Sofijufka - Nie 30 Sty, 2011 10:50
| Yvain napisał/a: | Kiedyś mocno szalałam za Midsomer i za detektywem Foylem na Hallmarku |
nadal szaleję, oglądam podczas wizyt u brata...
Hortensja - Nie 30 Sty, 2011 15:17
| Admete napisał/a: | Faktycznie gra tam młody Orli I wielu innych znanych później aktorów. |
Najśmieszniej jak zna się dość dobrze różne produkcje angielskie zarówno kinowe jak i telewizyjne. Oni się tam przewijają wszędzie! Morderca z panny Marple 20 lat później jest spokojnym obywatelem Midsomer
Ostatnie takie odkrycie miałam ze Stephenem Mayerem. Oglądam sobie zdjęcia z TB (jako, że jeszcze się nie zabrałam za serial) i tak patrzę i patrzę i kurcze skądś znam tę twarz Przeglądam ten wątek i nagle Eureka! Doczytuję, że grał w Midsomer. To sobie od razu przypomniałam kogo, nawet sprawdzać nie muszę- odcinek "z guru" (jako, że tytuły Midsomer czasami są dość kosmiczne, szczególnie w tłumaczeniu ja z moją mamą na własny użytek na nagrywanych kasetach pisałyśmy własne tytuły- np właśnie "odcinek z guru" albo "odcinek z zepsutym dżemem" )
A dziś wieczorem nowy Barnaby na France 3
Admete - Nie 30 Sty, 2011 19:12
Wczoraj jak byłam u przyjaciół, to zgodnie stwierdziliśmy, że nie warto się nawet zastanawiać skąd zna się jakiegoś aktora - znajome twarze wszędzie
milenaj - Nie 30 Sty, 2011 19:20
Ale mnie to męczy, jak nie potrafię zlokalizować, gdzie tą twarz wcześniej widziałam.
Agn - Nie 30 Sty, 2011 19:30
Hehe, ja też tak mam. Ależ to potrafi gryźć człowieka! Na szczęście zawsze istnieje forum w razie W, ktoś pomoże i znów będzie można spać spokojnie.
Aragonte - Pon 31 Sty, 2011 20:38
Ponieważ z "Castle'm" jestem na bieżąco, to chyba będę sobie oglądać coś innego z półki seriali kryminalnych. "Midsomer" na pewno, ale może coś jeszcze? O krótszych odcinkach? Zastanawiam się nad "White collar" albo "Justified" Pewnie zerknę jednym oczkiem na ten pierwszy, chociaż w sumie ten drugi też mam... Hmmm, osiołkowi w żłoby dano
Anonymous - Pon 31 Sty, 2011 20:42
White collar poprawi Ci humor
Admete - Pon 31 Sty, 2011 20:43
Jedno i drugie. White Collar dla śmiechu i Ślicznych Panów w Graniturach, a Justified dla jedynego w swoim rodzaju Raylana Givensa. Myślę, że jak zaczniesz Justified, to już tak szybko nie przestaniesz. Nadrabiaj, bo 9 lutego zaczyna sie druga seria.
http://www.youtube.com/wa...mMk&feature=fvw
trifle - Pon 31 Sty, 2011 20:54
Aragonte, nie wahaj się! Bierz Ślicznych Panów w Garniturach! Zobaczysz, spodoba Ci się tak, jak Castle Już pierwszy odcinek WC jest szałowy, a potem jest coraz lepiej
Eeva - Pon 31 Sty, 2011 20:57
Popieram, bierz White Collar!!!
Admete - Pon 31 Sty, 2011 20:57
http://www.youtube.com/watch?v=NeCFdetQJTY
Prosze oglądać na zmianę Słodkie z ostrym
Aragonte - Pon 31 Sty, 2011 20:59
Wow, ile reakcji
A ja sobie przypomniałam jeszcze o Detroit 187 i w ogóle dostałam oczopląsu
Yvain - Pon 31 Sty, 2011 21:02
Nieźle dobrane ujęcia, aż się ciepło robi i muza świetna
praedzio - Pon 31 Sty, 2011 21:07
Ja postanowiłam, że jak zakończę przygodę z SG-1 (a to jeszcze daleka śpiewka), to się biorę za Blue Bloods, które dzielnie kompletuję po obejrzeniu zaledwie jednego odcinka. Mam nadzieję, że trzyma poziom.
milenaj - Pon 31 Sty, 2011 21:18
| Admete napisał/a: | Jedno i drugie. White Collar dla śmiechu i Ślicznych Panów w Graniturach, a Justified dla jedynego w swoim rodzaju Raylana Givensa. Myślę, że jak zaczniesz Justified, to już tak szybko nie przestaniesz. Nadrabiaj, bo 9 lutego zaczyna sie druga seria.
http://www.youtube.com/wa...mMk&feature=fvw |
Ja nadrabiam Justified i oderwać się nie mogę. Więc polecam.
Admete - Pon 31 Sty, 2011 21:39
| Aragonte napisał/a: | Wow, ile reakcji
A ja sobie przypomniałam jeszcze o Detroit 187 i w ogóle dostałam oczopląsu |
Detroit tez warto
Irm - Pon 31 Sty, 2011 22:29
Się "scastle'owałam" ostatnio i to w tempie, jakiego bym się po sobie nie spodziewała (2,5 sezonu w tydzień), bo żaden serial nigdy aż tak mnie nie wciągnąłem. A tutaj po prostu musiałam, musiałam, wiedzieć co będzie dalej. A oglądając ostatnio odcinek prawie w ekran weszłam i obejrzałam go trzy razy właściwie pod rząd <rumieni się> co mi się właściwie nigdy nie zdarza. I wciąż do niego wracam <rumieni się jeszcze bardziej>. I bardzo, bardzo mi się podoba Podzielę się więc, pięknie wypunktowaną dziesiątką powodów, dla których ten odcinek jest tak rewelacyjny, z którą w pełni się zgadzam
Postać Castle'a jest świetnie napisana i to, co dodaje jej wartości, to fakt, że dojrzewa ona w trakcie kolejnych sezonów - Castle z pierwszego odcinka to nie jest ten sam Castle z "Knockdown". I chwała za to twórcom. Tak samo zresztą jak Beckett.
I chciałabym, żeby Castle i Beckett finalnie byli razem (nie musi być teraz, zaraz, już, ale żeby byli ), bo uczucie między nimi (przynajmniej tak je odbieram) jest na serio. Jest głębokie i prawdziwe, na zasadzie "bycia sobie przeznaczonym" (jakkolwiek górnolotnie może to brzmieć). Tak, że trzymanie ich z dala od siebie z różnych idiotycznych powodów (bo po ostatnim odcinku nie ma szans, żeby nie zdawali sobie sprawy z własnych uczuć), byłoby sztuczne i bardzo niefajne. Nie wydaje mi się zresztą, żeby po ich ewentualnym sparowaniu chemia między nimi wygasła czy ich relacje się zmieniły - Castle nadal będzie irytował Beckett różnymi swoimi manierami, przyzwyczajeniami czy zachowaniem, a on nadal będzie jej dokuczał itd.
A z ulubionych odcinków (poza "Knockdown"), tak na szybko, to bardzo lubię "Nikki Heat", to jak zmienia się zachowanie Castle'a - ze sceptycyzmu w jawną fascynację - i Beckett - z zadowolenia po przerażenie. I nieodmiennie bawi mnie scena nazwana na YT "Hiding from creepy Beckett" Z "Last Call" lubię zaś oburzenia Castle'a na nastoletniego milionera, który nie uszanował 135 letniej whisky i wypił ją z zepsutym piwem
Podsumowując: "Castle"
* i nadal muszę - śniło mi się wczoraj, że Natan Fillion spłonął podczas kręcenia ostatniego odcinka serialu (sic!) i w związku z tym więcej już ich nie będzie i ma szans, żeby sezon jakoś sensownie zakończyć (czyt. Castle i Beckett będą razem ). To przekonanie było tak silne, że po tym jak się obudziłam w środku nocy, musiałam się intensywnie przekonywać, że to był tylko sen, że nic złego się nie stało i że serial trwa. Zdziwnie. Bardzo zdziwnie.
Oglądałam też kilkanaście odcinku "Midsomer". I mimo że lubię angielskość i upajanie się nią, postać Barnaby'ego i Troya oraz odnajdywanie zanajomych aktorów (trafiłam m.in. na odcinek z Orlando Bloomem, ale z Billem niestety nie, choć bardzo jestem go ciekawa) to całość nie do końca mi podchodzi. Przede wszystkim ze względu na motywację morderców - momentami mam wrażenie, że łatwiej im (zwykłym ludziom najczęściej!) zabić kogoś (z premedytacją a nie przez przypadek) niż np. pójść i poinformować o czymś policję. Dziwne nieco. I straszne
Hortensja - Pon 31 Sty, 2011 22:43
| Irm napisał/a: | | łatwiej im (zwykłym ludziom najczęściej!) zabić kogoś (z premedytacją a nie przez przypadek) niż np. pójść i poinformować o czymś policję |
Bo ten serial jest całkowicie nierealny (chociażby już tu wspominane dziwne nieubywanie populacji Midsomer ). Ale w tej nierealności kontynuuje stare dobre angielskie tradycje - bo przecież Poirot też realnością nie grzeszy
Aragonte - Pon 31 Sty, 2011 22:52
Castle'a uwielbiam
A co do Midsomer, to odbieram je jako czystą zabawę konwencją, nie traktuję akcji (i morderstw) specjalnie serio, dlatego "upajanie się angielskością" jest tak łatwe i przyjemne
Admete - Pon 31 Sty, 2011 23:00
Irm ale cię trafiło Bardzo przyjemny stan, prawda?
|
|
|