To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

Anonymous - Sob 05 Wrz, 2009 21:31

A ja z plakatu nie kojarzyłam nikogo... i fakt z dwójki bohaterów nie znałam ani jednego, ale na plakacie ona wygląda jak ostatnia wydra.... a on jak jakiś angielski gracz polo.... :roll:
Caitriona - Sob 05 Wrz, 2009 21:48

Gosia napisał/a:
że grał z Nicholsonem w "Lepiej być nie może" (ale kogo nie pomnę...) i w tym filmie mogłam go widzieć.

Ja też nie mogę sobie przypomnieć kogo on tam grał :mysle: Trzeba kiedyś ponownie obejrzeć i zwrócić uwagę na Skeeta ;)

aneby - Sob 05 Wrz, 2009 22:07

Ona grała w August Rush, a Skeeta z Lepiej być nie możeteż nie pamiętam :mysle:
Alicja - Nie 06 Wrz, 2009 12:16

lady_kasiek napisał/a:
Gosiu ja zauważyłam prawidłowość, że filmy polecane przez Ciebie mogę brać w ciemnoe

zgadzam się z Lady co do powyższego faktu :-D

Anonymous - Nie 06 Wrz, 2009 12:29

Po długim czasie oglądnęłam Genuę.... po tytule spodziewałam się jakiegoś romansu, na modłe "Pod słońcem Toskanii" okazało się, ze się myliłam... chciałam film, na rozświetlenie włoskim słońcem i optymizmem, ponurych dni a trafiłam na Genuę... I znowu się wzruszyłam. Film jest piękny, chociaż smutny. I bardzo prawdźiwy.... postacie na ekranie...i tutaj dziwny argument - mówią prawdziwie, płaczą realnie. Pamiętam płacz siostrzenicy gdy jako Maluch(gdy Siostra akurat była na weselu i się nią zajmowałam) budziła się i wołała Mamę, to był taki sam autentyczny płacz. Płacz przestraszonego smutnego dziecka, który pali w uszy i rozdziera serce i tak płaczące dziecko trudno utulić. Colin jest oczywiście przystojny nieludzko, chmurny, żałobny a jednocześnie kochający ojciec nieco zagubiony w tym wszystkim co na niego spadło. Żal mi oczywiście jego córek, najbardziej najmłodszej, bo tylko widz i siostra wiedzą co się stało naprawdę i dlaczego Mała ma tak ogromne poczucie winy... te wizyty matki w jej wyobraźni robią piorunujące wrażenie. Tą starszą miałam ochotę(przyznaję się bez bicia potelepać) ale kurczę do zwykłego w tym wieku buntu dorasta żal po stracie matki i pretensje do siostry. Mimo wszystko.
W końcowych scenach, biegu przez miasto a zwłasza w tej scenie na drodze aż mi się zimno zrobiło. Wyobraziłam sobie lęk tego ojca siostry a jednocześnie cierpłam na myśl o tym co się może stać tej dziewczynce :confused3:
Ale zakończenie jest chociaż optymistyczne.

Co do tytułu, czy Polacy mają jakąś manię zmieniania tytułów, czy gdyby nie dodali tego dodatku "Włoskie wakacje" to nikt by nie podzedł do kina? Nie rozumiem doprawdy...

Gosia - Nie 06 Wrz, 2009 20:55

Jakże mi miło, że i Wam się polecane przeze mnie filmy podobają :D
Alicja - Pon 07 Wrz, 2009 09:33

mnie Genua też się spodobała, Lady :kwiatek:
Anonymous - Pon 07 Wrz, 2009 11:01

Najważniejsze, ze się podobało :)
Agn - Pon 07 Wrz, 2009 18:31

Wczoraj obejrzałam Zgon na pogrzebie. Zaliczyłam zgon przed monitorem. Czarna angielska komedia. Wystraszyłam kota i sprowokowałam pytania, czy aby na pewno nie potrzebuję lekarza. Jezu... niesamowity film! :rotfl:
Trzykrotka - Pon 07 Wrz, 2009 19:22

A ja z niegasnącym sentymentem obejrzałam Gladiatora :wink:
Admete - Pon 07 Wrz, 2009 19:36

Trzykrotka napisał/a:
A ja z niegasnącym sentymentem obejrzałam Gladiatora :wink:


Ja też :) W towarzystwie Rielli :)

Alicja - Pon 07 Wrz, 2009 19:39

Agn napisał/a:
Wczoraj obejrzałam Zgon na pogrzebie. Zaliczyłam zgon przed monitorem.

od dłuższego czasu zastanawiam się czy kupić ten film :mysle:

Gladiator jest dla mnie filmem, który nigdy się nie nudzi :-D a Crowe takim aktorem

Anonymous - Pon 07 Wrz, 2009 19:56

Alicja napisał/a:
od dłuższego czasu zastanawiam się czy kupić ten film

to może się wstrzymaj....
zastanawiaj się tak do 24 września może? :mysle:

Agn - Pon 07 Wrz, 2009 21:41

A co? Wtedy będzie taniej?

Ja przemyślę kupno Zgonu..., już dawno się tak nie uśmiałam.

Alicja - Wto 08 Wrz, 2009 19:47

lady_kasiek napisał/a:
zastanawiaj się tak do 24 września może?

czyżby prezent urodzinowy :mrgreen:

Anonymous - Wto 08 Wrz, 2009 19:59

Alicja napisał/a:
czyżby prezent urodzinowy

prawie :wink: część powiedzmy :mysle:

Alicja - Wto 08 Wrz, 2009 20:00

mogę się dluużej zastanawiać :wink:
Anonymous - Wto 08 Wrz, 2009 20:04

Lista wciąż otwarta :mrgreen:
Trzykrotka - Śro 09 Wrz, 2009 09:51

Obejrzałam w weekend Jeszcze raz. Obejrzałam do towarzystwa, nie z własnego wyboru. Wiedziałam, że będzie to polska komedia romantyczna, więc na przeżycia artystyczne raczej się nie nastawiałam. Ale i tak podczas oglądania ogarnęła mnie rozpacz, z jednego prostego powodu: był nim występ Danuty Stenki.
Kocham tę aktorkę, od kiedy zobaczyłam ją, młodziutką, świeżą, intrygującą, w spektaklu Dam i huzarów z Poznania. Grała Zosię i to była jedyna fredrowska Zosia godna zapamietania.
Potem z wielką radością śledziłam jej karierę, jej role, wielką klasę, z jaką grała i George Sand i Judytę w Nigdy w życiu. No i chyba ta Judyta tak jej zaszkodziła...
Niestety. O ile Jan Frycz udowodnił, ze nawet w takim g... jest aktorem, to Danuta Stenka dała popis li i jedynie ładnej figury, ładnych zębów i maksymalnego zmanierowania. W roli uroczej czterdziestki desperacko szukającej faceta może nie było do odkrycia wiele nowego. Jednak sprowadzenie jej do perlistego śmiechu i malowniczego odrzucania głowy w tył, to nie na jej poziom i klasę. Okropność. A kiedy weźmie się pod uwagę, ze film ma dwa wątki i wątek Frycz-Stenka-Tatry był arcydziełem gry aktorskiej oraz pomysłowości scenariuszowej w porównaniu z wątkiem Cypryański-Antonowicz-Bałtyk, który zaczyna się od tego, ze Cypryański zdejmie majtki i wskoczy do basenu - macie jasność....
Odradzam zdecydowanie i z całą mocą.

Pemberley - Śro 09 Wrz, 2009 13:27

Obejrzalam na TVP1 rewelacyjny film Wyższość uczuć / Higher Love z Rufusem Sewellem w najlepszym wydaniu niczym z Middlemarch i wspanialym Nigelem Hawthorne. Film mnie bardzo zaskoczyl, bo oczekiwalam czegos zupelnie przecietnego.Piekne obrazy i muzyka poruszajaca serce, a piosenka chinska rozbawila mnie niezwykle i w sumie to rozbawia mnie jeszcze teraz, kiedy o niej mysle :rotfl: Fabula prosta, mimo to przeuroczo gleboka, niektore powiedzonka warto sobie zachowac na pozniej.. :rotfl: Bardzo polecam
http://www.filmweb.pl/f39...4%87,1998/opisy

Film ma juz 10 lat, no prosze..

Agn - Czw 10 Wrz, 2009 22:51

Właśnie wróciłam z Janosika. Co by wam tu napisać? Po pierwsze bite 6 lat czekałam na ten film, więc MUSIAŁAM kurcgalopkiem pognać do kina. Już dawno tak nie czekałam na wypłatę... Esz...
Lojalnie uprzedzam, że będą fruwały spoilery.
No dobra, poszłam. Siama. :( Ale moim zdaniem warto. Nasłuchałam się o tym filmie wiele dobrego (a dziś Fanturia rzekła, że ona wręcz przeciwnie, że ludzie odradzają). Tak więc ja uważam, że lepiej pójść do kina. Nie tylko dla pięknych, górskich widoków i ładnych oczu Václava. Ale po kolei.
Zacznę może od minusów - wizje Janosika. Wyglądały cokolwiek dziwnie. Nie mówię, że są pomysłem samym w sobie złym, ale wyglądają dziwacznie. Ten lot nad górami... erm... no dobra.
Był moment ze sztucznym niemowlakiem - mocno widać, że to lalka.
I chwilami nieco patetyczna muzyka z obowiązkowym wyciem. Ale poza tym muzyka jest całkiem ciekawa, z góralskimi motywami (jakże by inaczej :mrgreen: ).
Plusy? Dużo. Po pierwsze film trwa chyba 2,5 h, a mi się nie dłużył. Mało tego, wydaje mi się, że jest całkiem elegancko rozłożony. Nie ma się wrażenia, że po kwadransie już masz za sobą szturm na zamek, dwa pierwsze morderstwa, porwaną księżniczkę i smoka na dokładkę. Zaleta dłuższego filmu - wszystko na spokojnie. Powiedziano, że tego Janosika (jako bohatera filmu) raczej nie polubimy. Bzdura. Swój chłop z niego był. Jasne, dopisek "historia prawdziwa" jest mocno naciągany. To zadziwiające, jak te wszystkie "prawdziwe" historie wyglądają podobnie - bohater się nie pcha na złą drogę, ktoś go w nią wkopie, dużo rzeczy mu się przytrafia, ale on pozostaje czysty w sercu. Bla bla bla. Ale jakoś mi się tu to podobało. Możliwe, że dlatego, że Juro ostatecznie sam podejmuje decyzję, by zostać zbójnikiem. A być może to dlatego, że czekałam na ten film tak długo i wreszcie go dostałam, to z radochy po prostu nie widzę, że coś z nim może być nie tak. Tak więc moje zachwyty proszę wziąć pod rozwagę. Jestem tak do bólu subiektywna, że już bardziej nie mogę.
Co jeszcze? O muzyce było, widoki były... stroje świetne. I niezła kamera, choć motyw z roztrzęsioną kamerą jak bohaterowie się tłuką już widziałam wiele razy. Czyli widzimy wszystko, ale jesteśmy jakby w tłoku i tak do końca nie mamy pewności, co się, do diaska, dzieje. Nic to, nie przeszkadza mi. Humoru w filmie nie ma za wiele, jeśli ktoś się spodziewa Kwicoła i Pyzdry, to od razu uprzedzam - to NIE jest uwspółcześniona wersja serialu z Markiem Perepeczko.
Wbrew reklamie nie uważam, żeby film był jakoś szczególnie okrutny. Owszem, scena tortur nie jest przyjemna (ani wieszanie na haku), ale nie jest to kręcone tak, że pół godziny człowiek ma ludzkie flaki na widoku, wszystko pokazane tak dokładnie, że zakrawa niemal na pornografię. Te sceny trwają krótko. Po prostu są nieprzyjemne przez samą świadomość tego, co się dzieje. Zresztą te momenty są łagodzone przez piękno krajobrazu i takie momenty kiedy widz może po prostu sobie odetchnąć. Ach, najbardziej podobał mi się moment, kiedy Janosik umiera na haku i patrzy w dal. W tym momencie leci podniosła muzyka, która kapkę psuje tę scenę, ale za to świetny jest motyw tego, co widzi skazaniec. Nie twarz ukochanej, zapłakanej, czekającej na niego wiecznie w domu, tylko patrzy na poranne słońce, widzi przed sobą przecudne góry. Awww, aż mnie się płakać chciało. (W zasadzie można by było na tym film zakończyć, ale potem jeszcze dorzucono scenę, jak to jego ukochana rodzi jego syna. No, niech im tam będzie.) Brutalność? Śmieszny zarzut. Widziałam naprawdę dużo filmów, które są o wiele bardziej brutalne i nie muszę przy tym wchodzić na kategorię Sweeney Todd.
Na dokładkę uważam, że scena miłosna była bardzo ładna. Nie upiększona, ale na swój sposób... ładna.
Ach, no i nieco o obsadzie. Żebrowskiego chyba nigdy nie widziałam w takiej roli. Już mi się kiedyś trafił do obejrzenia w parze z Mają Ostaszewską i jego bohatera miałam ochotę trzasnąć stojącą obok lampą w łeb. Tutaj go i nienawidziłam, i nieco mu współczułam. Huncaga jest trochę tchórzem, trochę wrednym typem, trochę po prostu małym, dwulicowym człowiekiem. Ale to ciekawa postać. (Zbójcy ogólnie nie są ideałami, każdy ma coś za uszami.) Powiem wam szczerze, że Michał z brodą, zaniedbany, gwałtowny, ale i budzący litość jest naprawdę niezły.
Ach, no i na deser Václav Jiráček. Trochę się go obawiałam. Wiadomo - jak większość Polaków wychowałam się na serialu z Markiem Perepeczko. Wielki. Przystojny. Taki... góral z marzeń jak w mordę strzelił. No po prostu kawał chłopa. A teraz Janosika gra cokolwiek wątły, niezbyt wysoki, za to cudny na obliczu Czech. I powiem wam szczerze, że mile mnie zaskoczył. Na ekranie prezentuje się, rzecz jasna, bardzo ładnie (i ma wielkie zębiska), ale i grać potrafi. Ma w sobie coś takiego... sympatycznego. Przykuwa wzrok. Jest bardzo naturalny. Szkoda aż, że został zdubbingowany, ale należało się tego spodziewać. Może jednak na wydaniu DVD będzie można obejrzeć film w wersji czeskiej.
Podsumowując jestem bardzo zadowolona, że poszłam na Janosika do kina. Z pewnością go kupię, jak tylko wyjdzie na DVD, ze wszystkimi możliwymi dodatkami, najbardziej wypasione wydanie, jakie tylko będzie dostępne na rynku. Wprawdzie zadzwoniłam do mamy, że chcę to pod choinkę lub urodziny (zależy, kiedy wyjdzie), ale diabli wiedzą, czy mnie niecierpliwość nie zeżre. :mrgreen:

Edycja: W mordę jeża, ale się rozpisałam... Wybaczcie bełkot!

achata - Pon 14 Wrz, 2009 16:56

Porządnie długa recenzja. Wszyscy moi znajomi się z tego filmu wyśmiewają a tutaj wreszcie ktoś docenia. Film ma być w telewizji puszczony w formie czterech odcinków, więc jakby co może nie wywalaj niepotrzebnie kasy na DVD, skoro będzie można obejrzeć więcej- przynajmniej tak piszą na filmwebie a to u nas w kraju czesty proceder wiec bardzo prawdopodobne. Myślę, że sama zaczekam właśnie na wersję telewizyjną, wtedy obejrzę i porównam wrażenia. I powiem tak- ogrom oczekiwań, po których następuje pozytywna recenzja to tylko dla filmu pozytyw. Takie wielkie oczekiwania bardzo łatwo zniszczyć jak przekłuty balonik. Jeśli tak się nie stało to by znaczyło, że film jest ok.
Agn - Pon 14 Wrz, 2009 21:48

Podejrzewam, że będzie jak z Ogniem i mieczem - wersja serialowa i filmowa do wyboru. Wtedy kupiłam serialową. Więcej Janosika? Yes, please. Mam nadzieję, że pojawi się dużo dodatkowych scen z góralami, bardzo mi się podobały.
Achato, poczekaj, czy ja dobrze rozumiem? Nie widziałaś jeszcze filmu?
Ja się mogę śmiać z serialu z Markiem Perepeczko. Uroczy serial, wychowałam się na nim, ale naiwny jak nie wiem. Z uśmiechem bym go obejrzała, ale... ale teraz mam inną wersję w głowie i nie wiem, jak bym odebrała teraz serial.
A ten film mi się zwyczajnie podobał. Zresztą od początku byłam pozytywnie do niego nastawiona - w końcu reżyseruje Agnieszka Holland (do spółki z córką), a ja jej filmy lubię.
Nie wiem, to kwestia odczuć i kompletnego subiektywizmu. Ale ja w tym tygodniu idę na powtórkę, bo już później nigdy więcej nie obejrzę Janosika na wielkim ekranie. Nie szkodzi, że nie mam w zasadzie pieniędzy. Później będę się tym martwić. :mrgreen:

achata - Wto 15 Wrz, 2009 19:54

No dobrze rozumiesz, nie widziałam jeszcze filmu. Twój avek mnie zaciekawił, bo każdy kto się styka z tematem kiwa z politowaniem głową, że szajba ludziom odbija i co to ma być. Jedyny, poprawny Janosik to ten z MP itd. itp. Aż mnie zaczął drażnić taki, jak by to nazwać? Szowinizm?
To co na chwile obecna mnie zniechęca to te ponoć jakieś porąbane wizje Janosika i loty nad górami. Czy da się to jakoś wytłumaczyć?

Agn - Wto 15 Wrz, 2009 21:31

Owszem, Janosik ma kilka wizji z lotem nad górami włącznie. Biorą się z upojenia alkoholowego, miłosnego, z ziół w winie itd. Nie, nie zrobili z niego świętego, który widuje Matkę Boską (aczkolwiek też mu się to przytrafiło - ale to raczej coś jakby rozmowa z sumieniem). Janosik jest po góralsku wierzący, dzięki czemu jest taki... swojski.
Achato, masz 2,5 h filmu, a wizje chyba ze trzy. Da się przeżyć, naprawdę. :)
Odnośnie serialu z MP - tak, oczywiście, najlepiej tak od razu. Jedyny Słuszny Janosik to Marek Perepeczko i nikt inny się nie nadaje. Tak najlepiej z góry założyć. Tylko że film Agnieszki Holland i Kasi Adamik jest bardziej zbliżony do prawdy (podkreślam - ZBLIŻONY, w filmie też to i owo wygładzili). Serialowy Janosik to Robin Hood na polską modłę. Jakby większość tych, co tak plują, nie pamiętała, jak sami śmiali się na serialu. Wiesz, to jak po raz stutysięczny oglądani Czterej pancerni i pies. Przyjemnie się ogląda, ale obok historii to nawet nie stało, bo, jak to było w kabarecie Tey, jak byśmy dwa takie czołgi mieli to byśmy se sami te wojnę wygrali! Janosik Marka Perepeczko to sympatyczny gość, a zbójem był tylko z nazwy. Sprawa sprowadzała się bardziej do brużdżenia murgrabiemu pod nosem. Zabawne, ale jeśli się weźmie pod uwagę, że Juraj naprawdę istniał, to jakoś wierzyć się nie chce, by to tak wyglądało. Filmowy ideałem nie jest, choć ma momenty, kiedy mięknie serce (np. jak odsyła chłopaka, który chce dołączyć do zbójów). Rządzi bandą, ma serce na właściwym miejscu, ale... potrafi się też zemścić.
Sentyment sentymentem, ale zaparcie się, bo Marek Perepeczko wielkim Janosikiem był, to zwykła intelektualna nieuczciwość.
A ja kocham obie panie reżyserki za ten film. I jutro idę na powtórkę. Już kupiłam bilet. :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group