Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP
Agn - Nie 28 Sie, 2011 23:13
Jak złowię na pewno dam znać.
Tymczasem podziwiaj bliźniaków, hehe.
Kurczę, okazuje się, że ekranizacje HP to kopalnia naprawdę interesujących (przynajmniej z oblicza) facetów. Może i większość jest zdecydowanie za młoda, ale... popatrzeć sobie można, hehe.
Aragonte - Nie 28 Sie, 2011 23:20
Patrzę i podziwiam Uwielbiam bliźniaków.
Admete - Pon 29 Sie, 2011 06:00
No wyrosły dzieci, wyrosły Ja sobie na pewno kupię książkę o filozofii w HP. I tak mam zamiawiać w Merlinie jeszcze jeden zaległy film. Thin Umbridge jako żywa
RaczejRozwazna - Pon 29 Sie, 2011 23:01
Czy na DVD będzie rozszerzona wersja wspomnienia Snape'a? Nie ukrywam, że to jeden z moich ulubionych wątkow, jak na sentymentalną babę przystalo
Agn - Pon 29 Sie, 2011 23:36
Oj chciałabym, chciała! Obaczym.
W książce jestem na fragmencie z zębami Hermiony. Dlaczego Dumbledore nie weźmie na dywanik Snape'a? W szkole to nie do pomyślenia, by nauczyciel tak sobie po prostu poniżał uczniów.
Anonymous - Wto 30 Sie, 2011 10:35
| Agn napisał/a: | | W szkole to nie do pomyślenia, by nauczyciel tak sobie po prostu poniżał uczniów. |
Też się zastanawiałam dlaczego Dumbel toleruje takie zachowanie. No są granice.
Moody nie mógł transmutować uczniów a Severusowi wolno było gnoić bezkarnie. Chyba, że coś do rzeczy mają gejowskie zapędy Albusa. Może ten tego, czuł jakąś miętę z lochów?
Agn - Wto 30 Sie, 2011 10:42
Kaśku, to nie było zabawne.
Acz ciekawe... Alastorowi nie wolno było transmutować. Co ciekawe, świadkiem tego zdarzenia była McGonnagall. Co by było, gdyby to był stary Drops? Choć w sumie mało który nauczyciel reaguje, kiedy uczniowie się wzajemnie tłuką albo wyzywają. Co najwyżej Snape, bo on jest dyżurnym nauczycielem od interwencji w waśniach między Slytherinem a Gryffindorem. I oczywiście zawsze na korzyść Slytherinu, choćby nie wiem co. Draconowi wolno praktycznie wszystko. Gdyby rzucił na kogoś cruciatusa, Snape pewnie odjąłby punkty ofierze za to, że dała na siebie rzucić niewybaczalne.
Anonymous - Wto 30 Sie, 2011 10:47
| Agn napisał/a: | | Kaśku, to nie było zabawne. |
ejjjj psieprasiam. Mówiłam, że mam chore poczucie humoru
Hortensja - Wto 30 Sie, 2011 10:49
| Aragonte napisał/a: | | Kiedy Trifle podrzuciła linka do kwejka, nie mogłam wyjść z podziwu, jak ładnie uchwycili przemianę Neville'a, a raczej Matthew |
No sie rozwinal chlopak, rozwinal. Ale ten komiks pokazuje akurat swietnie, ze samo rozwiniecie- jak u zwyklych smiertelnikow- nie wystarczy. Potrzebna jest tez korekcja uzebienia
| Admete napisał/a: | Jakbym ci napisałam, jakie historie u nas były na studiach z filozofią, to byś mi nie uwierzyła. Dlatego też nie znam się na filozofii nawet w takim zakresie, w jakim powinnam po moich studiach |
Problem filozofii na studiach jest taki, ze w Polsce nie ma jej obowizkowej w liceum. Ani logiki. I to nie historii filozofii, znanych autorow, dziel traktowanych jako literatury pieknej, ale pojec, problematyki. Bez tego ani rusz, filozofia wydaje sie belkotem. Nie ma sily aby przestawic czlowieka na filozoficzne myslenie w rok studiow. No chyba, ze w stylu "Swiata Zofii", ale to nie kazdy ma taki talent. A wykladowcy, coz...przewaznie sa malo szczesliwi ze wykladaja filozofie na innych wydzialach i sie kiepsko przykladaja.
A propos Harry'ego- jestem po seansie ostatniej czesci, mam w zwiazku z tym tez refleksje bardziej ogolne, ale musze miec chwile czasu, zeby je wyluszczyc Na razie zamowilam ksiazke nr 3 na ebayu i czekam
Agn - Wto 30 Sie, 2011 10:57
Trzeba też wziąć pod uwagę, że długo charakteryzacja Neville'a polegała na robieniu z niego clowna. Np. w trzeciej części DOROBIONO mu zęby i odstające uszy. Potem się tego coraz mniej trzymano.
Admete - Wto 30 Sie, 2011 13:24
Hortensjo nasz wykładowca przez większość roku akademickiego się w ogóle nie pokazywał, a jak się pokazywał, to coś tam bełkotał i tyle. W związku z tym dostaliśmy jeszcze semestr z innym wykładowcą i już było lepiej.
Tamara - Wto 30 Sie, 2011 20:48
Miałam filozofię przez jeden semestr na studiach i NIC z niej nie pamiętam , zresztą czego można było nauczyć na zajęciach raz w tygodniu prze półtorej godziny ludzi , którzy pod ławką się fizjologii czy czegoś podobnego uczyli
Aaa , kolega opowiadał , że asystent w jego grupie ciągle rozpatrywał zagadnienie następujące : jest jaskinia z wąskim wejściem i grypa grotołazów , część z nich już wlazła do środka a część nie , bo jeden z nich , grubas , utknął w wejściu i nie może się ruszyć ani w jedną ani w drugą . I co teraz zrobić - zostawić go , żeby schudł i wylazł , ale przez ten czas tamci w grocie zemrą , czy wysadzić go dynamitem razem z wejściem , ratując tamtych pod ziemią
Z filozofii jestem dętka i choćbym próbowała sama to nadrobić , to nici z tego , bo jak Hortensja słusznie mówi , u nas nie uczy się samego języka i pojęć filozofii , w związku z czym jest to bajeczka o żelaznym wilku .
Wracając do tematu - myślę , że Dumbledore mógł nawet nie widzieć o zębach Hermiony . Miał ważniejsze sprawy na głowie . I mam wrażenie , że w ogóle nie interweniował w sprawy między uczniami a ciałem pedagogicznym .
Agn - Śro 31 Sie, 2011 23:33
Co generalnie sprawia, że jako dyrektor nie zawsze się sprawdzał. Bo powinien. Dobrze wiedział, co się dzieje na lekcjach u Snape'a, a jednak nie ukrócił tego raz na zawsze. No pardon, uczeń w tym momencie zostaje bezbronny wobec wrednego nauczyciela.
Aragonte - Czw 01 Wrz, 2011 01:06
Myślę, że masz sporo racji. I jakoś mam wrażenie, że najlepszym dyrektorem Hogwartu byłaby McGonagall
Agn - Czw 01 Wrz, 2011 08:40
To fakt! To fakt! A była zastępcą. To pewnie po śmierci Dropsa i pomachaniu łapką na pożegnanie Snape'a... mam nadzieję, że awansowała na dyrektora.
Tamara - Czw 01 Wrz, 2011 12:29
| Agn napisał/a: | | Co generalnie sprawia, że jako dyrektor nie zawsze się sprawdzał. Bo powinien. Dobrze wiedział, co się dzieje na lekcjach u Snape'a, a jednak nie ukrócił tego raz na zawsze. No pardon, uczeń w tym momencie zostaje bezbronny wobec wrednego nauczyciela. |
Am nie się zdaje , że znając Snape'a wiedział , do czego jest on zdolny , natomiast szef nie może wtrącać się i ingerować w każdą sprawę , dziejącą się na terenie jemu podległym . Wtedy przestaje być szefem , a robi się czepialskim nieogarniającym całości typem . Od szczegółów ma podwładnych . I jak świat światem byli nauczyciele sekujący uczniów i nikt jeszcze nic na to nie wymyślił . I chyba tradycje angielskiego szkolnictwa dają nauczycielowi znacznie większą władzę nad uczniem niż u nas . Zauważcie , że nikomu z prześladowanych nie przyszło do głowy złożyć skargi na Snape'a , w żadnym z przypadków . A skoro uczeń nie złożył formalnej skargi , dyrektor nie miał co robić .
Myślę , że Minerva mogła być świetnym dyrektorem ale w czasach pokoju , w czasach wojny nie mogło być lepszego od Dumbledora .
Anonymous - Czw 01 Wrz, 2011 12:30
| Tamara napisał/a: | | w żadnym z przypadków |
Ba! nawet na Umbrige nie skladali skarki, nawet jak nie była taką Szychą jeszcze.
Agn - Czw 01 Wrz, 2011 19:41
| Tamara napisał/a: | | Am nie się zdaje , że znając Snape'a wiedział , do czego jest on zdolny , natomiast szef nie może wtrącać się i ingerować w każdą sprawę , dziejącą się na terenie jemu podległym . Wtedy przestaje być szefem , a robi się czepialskim nieogarniającym całości typem . Od szczegółów ma podwładnych . I jak świat światem byli nauczyciele sekujący uczniów i nikt jeszcze nic na to nie wymyślił . I chyba tradycje angielskiego szkolnictwa dają nauczycielowi znacznie większą władzę nad uczniem niż u nas . Zauważcie , że nikomu z prześladowanych nie przyszło do głowy złożyć skargi na Snape'a , w żadnym z przypadków . A skoro uczeń nie złożył formalnej skargi , dyrektor nie miał co robić . |
Niekoniecznie. Władza nad uczniem - uczeń nie jest meblem, na którym można się wyżywać. W mojej szkole kiedy nauczyciel się do kogoś bezpodstawnie rzucał też mało kto chodził na skargę do dyrektora, ale mógł zawsze pójść z tym do wychowawcy. I do dyrektora faktycznie mógł, bo on sam nie wiedział. Natomiast kiedy się dowiedział... to nie jest czepianie się podwładnego, chodzi o sytuację, w której nauczyciel szykanuje i poniża uczniów. A Snape właśnie to robi.
Odnośnie tego, do czego zdolny był Severus. To były śmierciojad, był zdolny do mordu, tortur i trucia uczniów (ostatecznie antidota można z pewnością inaczej sprawdzić niż trując ucznia i każąc mu wypić wymyślone przez niego antidotum, "zobaczymy, czy przeżyjesz"). Na to też miał Drops pozwalać? Ja rozumiem, że on jest zajętym facetem, ale przede wszystkim był dyrektorem szkoły, dla czego nie chciał zostać ministrem magii, choć mu to proponowano. No to dyrektor nie tylko siedzi w swoim gabinecie i wygląda nobliwie i mądrze, ale też ma inne obowiązki. W tym interwencji. ZWŁASZCZA jeśli wie, do czego zdolny jest Snape.
| Tamara napisał/a: | | Myślę , że Minerva mogła być świetnym dyrektorem ale w czasach pokoju , w czasach wojny nie mogło być lepszego od Dumbledora . |
Czy ja wiem? To twarda kobieta, która umie zachować porządek, kiedy panuje chaos. W siódmym tomie Dumbla nie ma, za to jest wojna z całym dobrodziejstwem inwentarza. I świetnie sobie radziła, choć nie miała wtedy stanowiska dyrektora. Myślę, że spokojnie dałaby radę.
| lady_kasiek napisał/a: | | Ba! nawet na Umbrige nie skladali skarki, nawet jak nie była taką Szychą jeszcze. |
Acz to tylko przez upór Pottera. Hermiona mu wyraźnie powiedziała, by poszedł do dyrektora i powiedział, że Umbitch go torturuje.
Hura! Hura! Znowu się rozwija dysputa!
Admete - Czw 01 Wrz, 2011 19:47
Z tym truciem ucznia to jednak było według mnie tylko takie gadanie
Agn - Czw 01 Wrz, 2011 20:37
Nie sądzę. W końcu była lekcja a'la Snape i mówił śmiertelnie poważnie. Severus powiedział, że zaraz wypróbujemy na kimś jego antidotum i spojrzał na Pottera. Harry od razu wiedział, że na nim będzie wypróbowywał antidotum. Zastanawiam się, czy (jako że Harry'emu udało się uniknąć tej lekcji) przypadkiem Neville nie stał się następnym wybrańcem do zwalczania trucizny.
Admete - Czw 01 Wrz, 2011 20:57
Nadal uważam, że to było gadanie
Agn - Czw 01 Wrz, 2011 21:08
No dobrze. Wpada Colin Creevey, by zawołać Pottera. Snape usiłuje go zatrzymać, Colin tłumaczy, że Harry absolutnie musi pójść. Snape:
| Cytat: | | Very well, very well. Potter, leave your things here, I want you back down here later to test your antidote. |
Uparł się. I szlag go mało nie trafił, gdy Potter musiał iść ze swoimi bambetlami i już na eliksiry nie wróci.
Ja wiem, że on jest nauczyciel i w razie czego by interweniował, by mu uczeń jednak nie umarł na lekcji, ale dam sobie ręce uciąć, że kazałby mu wypić i truciznę i antidotum. Bo gdyby Colin nie wpadł to... co? Snape nie zwykł rzucać słów na wiatr ani sypać czczymi pogróżkami. Zapewniam, że byłoby picie trucizny, gdyby nie to, że Creevey przerwał lekcję.
Aragonte - Czw 01 Wrz, 2011 22:01
Wiecie co, w tej scenie uznałabym zachowanie Snape'a za coś więcej niż przejaw tego, że bywał często po prostu wrednym sukinsynem
Eliksiry to nie piknik, Snape uczył czegoś, co mogło się okazać potencjalnie śmiertelnie niebezpieczne. Uczniowie musieli się nauczyć, że to nie przelewki, że muszą być absolutnie skupieni, precyzyjni i dać z siebie wszystko, bo inaczej skończy się to naprawdę źle. Zakładam, że faktycznie zamierzał poddać Pottera temu testowi - w ramach lekcji, a nie po prostu szykanów - jednak sądzę też, że miał w rezerwie już gotowe antidotum.
Pamiętam, jak w książkach o Heroldach Valdemaru objaśniano surowość i niemalże okrucieństwo nauczyciela sztuk walki - po prostu starał się być gorszy od każdego możliwego zagrożenia, żeby go do niego swych podopiecznych przygotować.
A co do tych nauczycielskich szykanów, to zastanawiam się, czy nie podrzucić tego linka Zelence, bo kiedyś rozmawiałyśmy o tym, że schemat szkoły w HP odzwierciedla dość dobrze to, jak to wygląda w Anglii - może faktycznie nauczyciele mogą tam sobie na więcej pozwolić?
Agn - Czw 01 Wrz, 2011 22:09
A Zelenka gdzie się podziewa, hę? Dawać ją tu, skoro lubi Pottera!
Odnośnie - może i picie trucizny to nie kwestia szykan, ale zadziwiające, że do tego wybrał akurat Pottera. Nie Malfoya, w ogóle żadnego ze Ślizgonów, nie Hermionę, która na pewno dała radę coś wykoncypować, tylko akurat Pottera, któremu, jak wiadomo, eliksiry nie idą, którego TRZEBA będzie na mur beton ratować. Ciekawe, w którym momencie zacząłby mu pomagać wyjść z opresji. Dlatego uważam, że w tym było zawarte złośliwe działanie. A Snape uczący czegokolwiek - oklumencji Harry'ego w ten sposób nie nauczył. Wg mnie to beznadziejny przypadek pedagoga.
Aragonte - Czw 01 Wrz, 2011 22:18
| Agn napisał/a: | | A Zelenka gdzie się podziewa, hę? Dawać ją tu, skoro lubi Pottera! |
Lubi, ale na razie sobie tylko forum podczytuje po cichu
| Agn napisał/a: | | Odnośnie - może i picie trucizny to nie kwestia szykan, ale zadziwiające, że do tego wybrał akurat Pottera. Nie Malfoya, w ogóle żadnego ze Ślizgonów, nie Hermionę, która na pewno dała radę coś wykoncypować, tylko akurat Pottera, któremu, jak wiadomo, eliksiry nie idą, którego TRZEBA będzie na mur beton ratować. Ciekawe, w którym momencie zacząłby mu pomagać wyjść z opresji. Dlatego uważam, że w tym było zawarte złośliwe działanie. A Snape uczący czegokolwiek - oklumencji Harry'ego w ten sposób nie nauczył. Wg mnie to beznadziejny przypadek pedagoga. |
Agn, chodzi mi raczej o to, że ta sytuacja mogła (mogła, nie musiała) mieć drugie dno. I że nie chodziło może o samo szykanowanie. Szykany to jedno, nauka - drugie. Gdyby ukatrupił na minutę Pottera, naukę wynieśliby zapewne wszyscy uczniowie na lekcji, a Neville pewnie prawie padłby na zawał Jasne, że to szokujący sposób uczenia, ale pewnie skuteczny. I jakoś mi się z saperami kojarzy, co to mylą się tylko raz. Od razu mi się też powiedzonko o jadalności grzybków przypomniało
I niezależnie od tego, że Snape nie był tak dobrym pedagogiem jak Lupin, to Potter zdał Eliksiry wcale nieźle, prawda? Wiem, że miał podręcznik z dodatkowymi wskazówkami, ale coś tam jednak Snape'owi zawdzięczał, mimo jego wrędoty i uprzedzeń.
|
|
|