Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
BeeMeR - Śro 02 Wrz, 2009 08:30
Trzykrotko, cieszę się, że Ci się Il Mare podobało - tym bardziej zachęcam do April Snow, które ma podobnie wolno snujący się klimat i jest podobnie słodko-gorzki i piękny.
Opowieści o zwyczajnym szaleństwie też mi się podobały, a ja nie jestem szczególną amatorką amatorką czeskich filmów - ciepły, spokojny, nieco szalony
Accidental Husband zaś mi się podobał - owszem, postać Umy mnie też nie przypadła jakoś do gustu, ale przyjęłam ją z dobrodziejstwem inwentarza i przymrużeniem oka Postać Colina budziła moją sympatię i cieszę się, że nie zrobili z niego jakiegoś zakłamańca - tylko nieco sztywnego gościa zajadającego skrycie czekoladki - z babeczkami też uważam, że przesadzili Ale i tak film obejrzałam dla Jeffreya Deana Morgana, który wygląda w nim obłędnie - kamera z lubością po wielokroć ukazuje jego uśmiech i nieco szalone pomysły.
Film nie przekonał mnie o wielkiej miłości bohaterów, ani o stałości ich uczucia w ewentualnej przyszłości - bardziej o potrzebie choć szczypty elastyczności i radości życia.
Muzyka mi współgrała z filmem dobrze - ale też biorę pod uwagę, fakt, że 1. lubię bolly 2. jestem do niej przyzwyczajona
Ot, - ja bardzo miło spędziłam czas
Trzykrotka - Śro 02 Wrz, 2009 09:49
| Gosia napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: |
To jest piękny, niespieszny film o tęsknocie, samotności, ciągłym szukaniu drugiego człowieka i rozmijaniu się z nim. |
Tak właśnie myślę o filmie "Dom nad jeziorem". Nie przeszkadzają mi niekonsekwencje. Bardzo lubię ten film. |
Mnie się wydaje, że to kwestia tego, czego się akurat szuka. Film amerykański był bez wątpienia gładszy, ładniejszy (nawet tytułowy dom był piękniejszy), bardziej "motylkowy" (podobno, bo moje motyle spały przy nim snem zimowym), ale był mocno pociągnięty w kierunku komedii romantycznej, z całym jej pocałunkowo - niespodziankową otoczką.
Film koreański urzekł mnie właśnie brakiem tej otoczki, swoją tajemniczością i niedopowiedzeniem.
Na szczęście też - jak napisałam - miał on zachodni sznyt. Gdyby to był film japoński (mam nadzieję, że elfkaa tego nie przeczyta ), aktorzy graliby nieruchomymi twarzami i nie okazywali uczuć. Tu okazywali, byli jak my, tylko skośnoocy. Byli jednak po azjatycku powściągliwi. Ja tak wolę .
Admete, ja odkrywam kino czeskie i jestem nim zachwycona. Ona mają coś takiego... Poczucie pogodnego absurdu, dystans, optymizm... I mają świetnych aktorów. Nie oglądam wszystkiego jak leci, ale staram się zobaczyć jak najwięcej.
BeeMeR - Śro 02 Wrz, 2009 12:00
Ella zaklęta
To zdecydowanie film dla nastolatek i dzieci (a ja zdecydowanie czuję się późną nastolatką ) o czym świadczą np. bajkowe krajobrazy:
wątek miłosny jest wielce sympatyczny, bohaterowie piękni jak marzenie, (aczkolwiek ona składa się głównie z oczu, ust i nóg, a książę ma wybitnie maślany wyraz twarzy )
wątek złych sióstr i macochy oraz ogromnie złego, knującego wuja jest uroczo przerysowany - i na tym jak dla mnie powinna się była bajka skupić, ponieważ czułam się za stara i zbyt i zbyt mało amerykańska na słuchanie o równości i równouprawnieniu ogrów, elfów, olbrzymów i ludzi... - w sumie ok, ale trochę tego było za dużo
Ale bajkę można obejrzeć
Trzykrotka - Śro 02 Wrz, 2009 12:14
Fanklub Księcia był fajny - i jak znajomo piszczał... . I seksowna Minnie - Wróżka. Ale miałam bardzo podobne wrażenia po obejrzeniu. Bardzo ładna i zabawna bajka z morałem, tylko niemiłosiernie amerykańska.
Alicja - Śro 02 Wrz, 2009 16:22
| Trzykrotka napisał/a: | | Mój ulubiony bohater - niewzruszony lokaj. |
racja, popijający szampana i pomagajacy grzebać pieska. Kobieta lekkich obyczajów bardzo dobrze zagrana, świetna odmiana dla aktorki - Biel po serialu "7 niebo"
BeeMeR - Czw 03 Wrz, 2009 10:03
Hornblower
Na razie obejrzałam tylko jeden odcinek, ale już w nim, aczkolwiek w drugiej połowie Ioan przekonał mnie, że umie grać, a nie tylko pięknie wyglądać. Oj, jak pięknie i z pasją potrafi krzyczeć
I ma takie wymowne oczyska
Sama radość patrzeć
A w dodatku w filmie główną rolę gra moja wieloletnia miłość - żaglowce:
I jeszcze kilka obrazków:
Alicja - Czw 03 Wrz, 2009 10:35
dlaczego ciekawych filmów nie można kupić na dvd?
BeeMeR - Czw 03 Wrz, 2009 11:08
| Alicja napisał/a: | | dlaczego ciekawych filmów nie można kupić na dvd? | A tego to nie wiem...
A ja obejrzałam też Ślubne wojny - czy jak to tam się nazywa - tytuł mówi sam za siebie
Dwie największe psiapsióły kłócą się o termin i formę ślubu, posuwając się w sprzeczce do różnych postępków na szkodę tej drugiej - podkupywanie sali, podmianę koloru farby itp. - w moich oczach to obrzydliwe świństwo . Film taki se, a końcówka najgorsza - z wielką bitwą panien wśród tiulu i gości Żenujące.
Odradzam.
Calipso - Czw 03 Wrz, 2009 14:45
Wczoraj widziałam urywek filmu "27 sukienek".Film lekki i przyjemny.Opowiada o wielokrotnej druchnie,która zatrzymuje każdą sukienkę na pamiątkę.28 ślub ma być jej siostry.Cały problem w tym,że Jane jest zakochana w przyszłym szwagrze.jednak na jej drodze staje złośliwy dziennikarz Kevin.
Niestety nie udało mi się obejrzeć całego filmu,więc jeśli ktoś ten tego,no wiecie.....
Anonymous - Czw 03 Wrz, 2009 16:55
| Alicja napisał/a: | | dlaczego ciekawych filmów nie można kupić na dvd? |
właśnie to samo pytanie zadałam sobie szukając "Magi zwyczajnych dni" polecanego filmu, którego inną drogą nie mogę wydrzeć... bez sensu.
Caitriona - Czw 03 Wrz, 2009 20:28
| BeeMeR napisał/a: | Hornblower
Na razie obejrzałam tylko jeden odcinek, ale już w nim, aczkolwiek w drugiej połowie Ioan przekonał mnie, że umie grać, a nie tylko pięknie wyglądać. Oj, jak pięknie i z pasją potrafi krzyczeć |
Prawda, że Ioan jest świetny? Ja czytałam kilka książek Forestera: Ioan jest jakby z kart wzięty! Pasjami kocham te filmy i Horatio!!! Same filmy też są bardzo fajnie zrealizowane i więcej niż dobrze się oglądają. Więcej moich wrażeń: http://i-love-impala67.bl...lubi-morza.html
Caitriona - Czw 03 Wrz, 2009 20:31
Ellę zaklętą widziałam i uważam, że jest to bardzo sympatyczna, nieco udziwniona, słodka bajka. Dobrze mi się ją oglądało
A jeśli chodzi o Dom nad jeziorem i Il mare, to podobały mi się oba, ale wolę Il mare - ma w sobie jakąś magię, spokój i nostaligię.
Harry_the_Cat - Czw 03 Wrz, 2009 21:28
Zdaje mi się, że miałyśmy nawet osobny wątek o Domu nad jeziorem...
BeeMeR - Pią 04 Wrz, 2009 08:22
| Caitriona napisał/a: | | Prawda, że Ioan jest świetny? | Prawda, prawda... aż żal, że nie mam czasu obejrzeć pozostałych odcinków jakoś szybko Ale mi nie uciekną
Alicja - Pią 04 Wrz, 2009 08:24
| BeeMeR napisał/a: | | że nie mam czasu |
właściwie powoli możemy składać życzenia, ale nie w tym wątku
BeeMeR - Pią 04 Wrz, 2009 09:05
a ja się powoli będę żegnać, ale też nie w tym wątku
Aragonte - Pią 04 Wrz, 2009 13:00
| Harry_the_Cat napisał/a: | Zdaje mi się, że miałyśmy nawet osobny wątek o Domu nad jeziorem... |
Jest na bank:
http://forum.northandsout...topic.php?t=442
Podobnie jak wątek Hornblowera:
http://forum.northandsout...topic.php?t=505
Anonymous - Sob 05 Wrz, 2009 20:48
Oglądnęłam "Magię zwyczajnych dni" dziękuję Alicji, że zwróciła mi uwagę na ten film. BeeMer za pomoc i Gosi za początek "szaleństwa"
Dawno mi się tak film nie podobał. Dla mnie był wyjątkowo motylkopędny. Tematyka troszkę jak w "Malowanym welonie" no chociaż nie do końca a ja lybię takie filmy. Strasznie mi było żal Jego no i Jej nie ukrywam też, zwłaszcza na początku. Strasznie przeżywałam czy oni się odnajdą... I podobały mi się krajobrazy, muzyka była świetna wprost aktorzy (skąd ja znam siostrę tego Ray`a? ) I cieszę się, że trafili do siebie bo oboje zasługiwali na szcęście.....
Więcej takich filmów, więcej, wiecej!!
aneby - Sob 05 Wrz, 2009 21:05
Jako, ze czepiactwo mam we krwi przyczepię się do głównego bohatera. Nie rozumiem, dlaczego poszedł na taki układ, przecież w czasie wojny był deficyt facetów, a nawet na tej zabitej dechami wsi organizowano jakieś potańcówki. Mógł sobie znaleźć pannę bez zobowiązań ....
Anonymous - Sob 05 Wrz, 2009 21:12
| aneby napisał/a: | | Mógł sobie znaleźć pannę bez zobowiązań .... |
Też się nad tym zastanawiałam... ale tam było coś mówione o tym, że panien w okolicy niet... ale fakt to było słabo wyjaśnione. Co nie zmienia faktu, że i tak mi się strasznie podobał.
Caitriona - Sob 05 Wrz, 2009 21:20
Gdyby bardzo się postarał to pewnie by znalazł jakąś, tymbardziej że chodził na potańcówki i do biblioteki, a chłop był z niego niezły Sądzę, że wpłynął na niego pastor. I sam chłopak (nie pamiętam jak on miał na imię) był dośc nieśmiały.
Gosia - Sob 05 Wrz, 2009 21:24
Siostrę Raya możesz znać z Greysów, grała drugą żonę ojca Meredith
Ciesze się, że film ci się podobał.
aneby -a czy źle trafił? Warto było posłuchać pastora
Sprawa braku samotnych panien i mnie zaskoczyła, ale powiedzmy, że żadna nie chciała zamieszkać na odludziu.
Anonymous - Sob 05 Wrz, 2009 21:25
| Gosia napisał/a: | | Siostrę Raya możesz znać z Greysów, grała drugą żonę ojca Meredith |
właśnie sprawdziłam na filwebie i zajarzyłam
Gosiu ja zauważyłam prawidłowość, że filmy polecane przez Ciebie mogę brać w ciemnoe
aneby - Sob 05 Wrz, 2009 21:25
| Caitriona napisał/a: | | chłop był z niego niezły |
Faktycznie niezły a w Miracles jeszcze lepszy
Gosia - Sob 05 Wrz, 2009 21:29
Ja się zastanawiałam, skąd znam jego i znalazłam w jego filmografii, że grał z Nicholsonem w "Lepiej być nie może" (ale kogo nie pomnę...) i w tym filmie mogłam go widzieć.
|
|
|