Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
snowdrop - Czw 06 Gru, 2007 11:49
| Maryann napisał/a: |
Bo oczywiście prawdziwego powodu nikt się nawet nie domyśla... |
Tak, powinien powiedzieć - namiętnie kocham pana siostrzenicę! To byłaby scena
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 11:52
A czy musiał mówić ? Nie wiem, jak wujaszek, ale ciocia to już w Pemberley widziała, co się święci...
Alison - Czw 06 Gru, 2007 11:55
| Maryann napisał/a: | | Admete napisał/a: | Oj no... ja chcę dalej Bo ja już chyba po angielsku tego nie czytałam. Skąd macie resztę? |
Resztę nabyłyśmy w formie papierowej na Amazonie. Pamela wykazała się iście biznesowym podejściem i zakończenia w sieci nie zamieściła... |
Nabyłyśmy... Panno Maryann, proszę łaskawie nie dzielić niesprawiedliwie swoich zasług pomiędzy członkinie ABT. Jest pani nadto uprzejma .
Maryannek kupił za dewizy, a nam skserował nasze kawałki, ot cała tajemnica poliszynela Więc na kolanka przed Maryannkiem!!!
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 12:07
Ekhm... Bo się zarumienię... Dziękuję pięknie , ale...
Ja bym tego nie nazwała zasługami (chyba że dla upowszechniania literatury "okołoaustenicznej" ), tylko zwyczajnym chciejstwem - jak TO zobaczyłam, to się normalnie powstrzymać nie mogłam...
Zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz. Właśnie "pożeram" mój mikołajowy prezent...
Mag - Czw 06 Gru, 2007 12:54
Pięknie dziękuję Maryannku za Twą pracę i szczere dzielenie się literaturą " okołoausteniczną"
Gunia - Czw 06 Gru, 2007 15:36
| Cytat: | | a cierpi za to pańska siostrzenica |
Ciekawe, którą siostrzenicę miał na myśli?
Admete - Czw 06 Gru, 2007 15:52
Dzięki za podzielenie się zdobyczą A co dostałas na Mikołaja?
Czekam na dalsze części. Jaki smakowity ten ostatni fragment!
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 16:21
| Admete napisał/a: | | Dzięki za podzielenie się zdobyczą |
Proszę bardzo.
| Admete napisał/a: | | A co dostałas na Mikołaja? |
Eeee... Inkszą pozycję z literatury okołoaustenicznej...
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 16:36
| Gunia napisał/a: | | Cytat: | | a cierpi za to pańska siostrzenica |
Ciekawe, którą siostrzenicę miał na myśli? |
No Lidzię przecież... Wszak to ona padła ofiarą Wickhamowych machinacji...
Gunia - Czw 06 Gru, 2007 16:38
Niby tak, ale ta sprawa ma drugie dno.
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 16:41
No wieem... Przecież żadna z nas nie wierzy, że o Lidzi reputację mu chodziło... On sam zresztą też.
nicol81 - Czw 06 Gru, 2007 16:44
Zastanawiam się, czy Darcy by pomógł jakiejś innej rodzinie.
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 16:45
Sądząc ze słów pani Reynolds - na pewno pomagał rodzinom swoich dzierżawców.
nicol81 - Czw 06 Gru, 2007 16:48
Chodziło mi o pomoc rodzinie, gdyby korniszon położył łapki na innej młodej panience, nie Lidzi. Wiem, że pomagał dzierżawcom
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 16:51
| nicol81 napisał/a: | | Chodziło mi o pomoc rodzinie, gdyby korniszon położył łapki na innej młodej panience, nie Lidzi. |
Aaaa... To nie wiem. Ale szczerze wątpię.
Sofijufka - Czw 06 Gru, 2007 16:55
Nie sądzę - przy całej sympatii dlań. Chodziło mu wyłącznie o Elizabeth. Lidia mogła go tylko denerwować swoja głupotą i uporem.
Normalna reakcja jest: Ma, czego chciała.
Tylko dlatego ma wyrzuty sumienia, że mógłby ewentualnie oszczędzić ukochanej wstydu i stresu.
Zresztą facet był niegłupi i wiedział, że Lidia jeszcze bardziej zainteresowałaby się Wickhamem, gdyby wiadomo było, jakie to ziólko! JA go zmienię itd. I takie to romatyczne
asiek - Czw 06 Gru, 2007 17:12
| Maryann napisał/a: |
...Ja z drugiej strony nie starałem się zbytnio być szczególnie miłym wśród nieznanych mi ludzi. Panna Elizabeth Bennet była tak uprzejma, że zwróciła mi uwagę na tę wadę.
- O Boże ! – potrząsnął głową pan Gardiner – Chciałbym, żeby Lizzy bardziej dyskretnie dawała wyraz swemu dowcipowi, ale ona pierwsza uzna swój błąd… Jak tylko się o tym przekona.
- Nie, wyświadczyła mi przysługę. Tę i wiele więcej... |
Jak pięknie Darsik broni Lizzy ...złego słowa nie da powiedzieć na ukochaną.
Maryann'ku, wielkie
asiek - Czw 06 Gru, 2007 17:20
| Maryann napisał/a: | Admete napisał/a:
A co dostałas na Mikołaja?
Eeee... Inkszą pozycję z literatury okołoaustenicznej... |
Maryann'ek już od dłuższego czasu delektuje się "inkszą pozycją". Coś mi się widzi, że ta"pozycja" musi być baaardzo kontaktowa.
| Alison napisał/a: | | Maryannek kupił za dewizy, a nam skserował nasze kawałki, ot cała tajemnica poliszynela Więc na kolanka przed Maryannkiem!!! |
Padam... i bardzo dziękuję.
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 19:01
| asiek napisał/a: | Maryann'ek już od dłuższego czasu delektuje się "inkszą pozycją". Coś mi się widzi, że ta"pozycja" musi być baaardzo kontaktowa. |
kontaktowa ?
asiek - Czw 06 Gru, 2007 21:07
| Maryann napisał/a: | | kontaktowa ? |
I to baaaardzo, o czym świadczy pamiętna zmiana sygnaturki i wzruszenie na wspomnienie Darsikowych ramion.
Maryann - Czw 06 Gru, 2007 21:17
Aha. No jeśli tak, to rzeczywiście jest bardzo kontaktowa...
Oj, jak bardzo... Tak bardzo, że aż
Maryann - Pią 07 Gru, 2007 05:50
Rozdział IX część 12
- Znalazł pan ich ! Dobry Boże! – pan Gardiner zerwał się z kanapy i chwycił Darcy’ego za ramię – Gdzie ? Jak ?
- Lepiej, żeby pan nie wiedział, gdzie – odparł Darcy szczerze – A „jak”, to teraz nieważne. Zostali odnalezieni i rozmawiałem z obojgiem. Pańska siostrzenica ma się dobrze.
- Naprawdę ? Tak się bałem – przesunął dłonią po oczach i odwrócił się od Darcy’ego, żeby zapanować nad sobą.
Darcy odczekał kilka chwil, zanim zaczął mówić dalej.
- Czuje się dobrze, ale stanowczo odmawia opuszczenia Wickhama. On przyznał mi się prywatnie, że nigdy nie miał zamiaru się z nią żenić.
- Nikczemny drań ! – zawołał pan Gardiner odwracając się.
- Wielu tak mówi, a z takim najlepiej się ułożyć. Uświadomiłem mu, że powinien postąpić właściwie wobec pańskiej siostrzenicy.
- Z pewnością nie apelując do jego sumienia ! - naciskał pan Gardiner – Domyślam się, że zdobył pan przewagę w inny sposób – pieniędzmi. Mam rację ?
- Mam wszystkie jego długi.
- Aha ! – odparł pan Gardiner – To z pewnością motywacja, ale powiedziałbym, że to mogłoby być niewystarczające do przekonania go. Cóż, przyrzekłby wszystko, a kiedy spłaciłby pan jego długi, po prostu by zniknął ! – pan Gardiner rozrzucił ręce – Czy nawet teraz nie może uciec ?
- Jest obserwowany, sir i nie może zrobić ruchu, który nie zostałby odkryty. On o tym wie. Wie też, że gdyby to zrobił, miejsce jego pobytu zostałoby ujawnione jego pułkownikowi, zostałby aresztowany i oddany pod sąd wojskowy. Nie, on nie ucieknie.
- Wielkie nieba, sir ! – rozemocjonowany pan Gardiner chwycił rękę Darcy’ego i żarliwie nią potrząsnął – Zrobił pan więcej, niż ktokolwiek… - wykrztusił urywanym głosem – Musi pan podać mi wszystkie wydatki, jakie pan poniósł, a przyrzekam, że wszystko panu zwrócę.
Darcy cofnął się.
- Nie, sir. Ta kwota znacznie przekracza wartość długów Wickhama. Proszę mi wybaczyć zuchwałość, ale jeśli mamy zabezpieczyć przyszłość pańskiej siostrzenicy, to trzeba zrobić więcej, niż pan, czy jej ojciec jesteście w stanie.
- Nieważne – odparł zdecydowanie pan Gardiner – Ratowanie jej opinii i ponoszenie tego kosztów należy do jej krewnych.
- Rozumiem, sir i chciałbym zastosować się do pańskiego żądania – odpowiedział na zacięte spojrzenie pana Gardinera takim samym – Ale to niemożliwe.
- Umph ! – parsknął po chwili gospodarz – Zobaczymy ! Więc co jeszcze zostało do zrobienia ? Muszę się na coś przydać !
Darcy rozluźnił się i usiadł.
- Zgodzi się pan przyjąć swoją siostrzenicę, żeby tu została aż do dnia ślubu ? Wszystko musi wyglądać tak, jakby wyszła za mąż z pańskiego domu.
- Oczywiście ! – odparł, po czym dodał z demonstracyjnym oburzeniem – W każdym razie stać nas na zorganizowanie wesela !
maenka - Pią 07 Gru, 2007 11:43
"- Nieważne – odparł zdecydowanie pan Gardiner – Ratowanie jej opinii i ponoszenie tego kosztów należy do jej krewnych.
- Rozumiem, sir i chciałbym zastosować się do pańskiego żądania – odpowiedział na zacięte spojrzenie pana Gardinera takim samym "
Mam nadzieję , że jego wyznanie , że chciałby dostosować się do żądania pa Gardinera należy rozumieć jako pragnienie zostania krewnym p. Gardinera poprzez skuteczne zaciśnicię więzów z Lizzy
Maryann - Pią 07 Gru, 2007 11:48
| maenka napisał/a: | | Mam nadzieję , że jego wyznanie , że chciałby dostosować się do żądania pa Gardinera należy rozumieć jako pragnienie zostania krewnym p. Gardinera poprzez skuteczne zaciśnicię więzów z Lizzy |
Chyba jednak chodzi mu tylko o to, że chciałby, ale mimo wszystko nie powie mu, ile zainwestował...
Alison - Pią 07 Gru, 2007 11:52
Ale kombinacje z powodu głupiej rozpuszczonej pannicy . A Maryannkowi należy się Oscar za podział tego fragmentu. Przerwy wypadły w bosko kluczowych momentach. Moja krew, ta moja córcia!
|
|
|