To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

praedzio - Pią 14 Sie, 2009 22:05

Ekhem, toż masz to na płycie.
Gosia - Pią 14 Sie, 2009 22:06

YUPI! :banan_Bablu: (Jeszcze nie zdążyłam zerknąć ;) ) :kwiatki_wyciaga:
praedzio - Pią 14 Sie, 2009 22:18

:mrgreen: *chrupie wiśnię w likierze*
Anaru - Pią 14 Sie, 2009 22:33

praedzio napisał/a:
*chrupie wiśnię w likierze*

Poooodziel się....... *oczy kota ze Shreka*
(wiśnią :slina: )

BeeMeR - Sob 15 Sie, 2009 01:16

Anaru napisał/a:
Poooodziel się.......
ze mną też :slina: (wisnią ;) )
praedzio - Sob 15 Sie, 2009 09:27

*wysupłuje wiśnie z cukierków i podaje*
A proszę bardzo! ;)

*pożera resztę*

BeeMeR - Sob 15 Sie, 2009 10:39

pewnie już pożarła... :mysle:
*wzdycha rozpacznie*

Agn - Sob 15 Sie, 2009 10:39

A ja byłam na Wrogach publicznych!!! I bardzo mnie się podobało. Po pierwsze styl, w jakim zrobiono film. Coś w guście teatru telewizji. Surowy, ziarnisty obraz, jakby go nie kolorowano. Oszczędna muzyka (pojawia się jej niewiele, najbardziej słychać chyba ze dwie piosenki z tamtego okresu), np. jest strzelanina. Kule rozpryskują się człowiekowi tuż przed nosem (co daje świetny efekt, cały czas się zastanawiałam, czy twórcy się przypadkiem nie pomylili i nie użyli ostrej amunicji), słychać głośne strzały, krzyki ludzi, odgłos kroków, ktoś biegnie, kamera ciut szaleje (ale bez przesady)... i nie ma w tym muzyki. Żadnego podniosłego bombardowania uszu widza bębnami i powiewającą amerykańską flagą. Miodzio.
No i Johnny Depp. To będzie głupie pytanie - czy jest coś, czego ten facet NIE POTRAFI zagrać?
Rzecz jasna twórcy nieco uromantycznili tę historię. John Dillinger nie był AŻ TAK sympatyczny (choć faktycznie był szarmancki i dbał o swój publiczny wizerunek), Billie aż taka słodka i śliczna, Baby Face Nelson dożył chyba starości w więzieniu, a Pretty Boy Floyd miał ksywkę "Pretty Boy", ponieważ był zwalistym chłopem, a nie faktycznie przystojniakiem. To była ironia. ;) Ówczesne FBI zaś nie było aż takie bystre, choć i oni dali się w filmie kilka razy wykiwać.
Ale to nie przeszkadza. Film ogląda się znakomicie. Polecam! :mrgreen:

PS Kupiłam mamie Kochaj i tańcz. Coś, co uważam, że w polskim kinie jest beznadziejne i nad czym nikt nie stara się popracować - dźwięk. Znowu to samo. Muzyka na full, a nie słychać dialogów. No comment. :roll:

Alicja - Sob 15 Sie, 2009 12:21

Agn napisał/a:
No i Johnny Depp. To będzie głupie pytanie - czy jest coś, czego ten facet NIE POTRAFI zagrać?

osobiście uważam, że nie ma takiej roli :serce: w przyszłym roku będzie można zobaczyć go w roli szalonego kapelusznika, widziałam już zdjęcia, nawet w tym koszmarnym makijaży jest cudowny

z kina polskiego mam ochotę tylko na Operacja Dunaj :roll:

Agn - Sob 15 Sie, 2009 12:56

Też widziałam go przerobionego na Kapelusznika! I Helenkę też widziałam (Dama Kier?). Nie mogę się doczekać.
I też wydaje mi się, że nie ma takiej roli, której Johnny by nie zagrał jak należy.
W ogóle na początku się zastanawiałam, co przyświecało twórcom, kiedy angażowali Johnny'ego do roli Dillingera. Tak, wiem, to głupie kombinowanie, w końcu Depp to jeden z najlepszych aktorów na świecie. Ale do Dillingera niespecjalnie jest podobny, a przy filmach, które choćby stały obok biografii, spece od castingu zazwyczaj tym się kierują. Okej, więc Johnny zapuścił wąsik, przystrzygli go a'la John Dillinger... no, podobny, ale wciąż 5 x za przystojny.
Ale machnęłam ręką - kogo to obchodzi, czy podobny? W Pianiście było jeszcze mniejsze podobieństwo. Nic to. Oglądam film. I w pewnym momencie jest scena, w której Dillinger ogląda film. Jest dłuuuugie ujęcie na twarz Deppa, a Depp zaczyna się tak krzywo uśmiechać. Usta robią mu się takie... jak to ująć? Prosta kreska nachylona do dołu. I thin olśniło. Ojaciękręcę... wypisz-wymaluj-Dillinger z policyjnego zdjęcia. :opad_szczeny:

Caitriona - Sob 15 Sie, 2009 13:26

Agn napisał/a:
Też widziałam go przerobionego na Kapelusznika! I Helenkę też widziałam (Dama Kier?). Nie mogę się doczekać.
I też wydaje mi się, że nie ma takiej roli, której Johnny by nie zagrał jak należy.

Patrzcie, jak ja się z Wami zgadzam! :D Nie ma roli której Johhny dobrze by nie zagrał. I czekam niecierpliwie na Kapelusznika :excited: To będzie uczta!

Admete - Sob 15 Sie, 2009 16:09

Też obejrzałam dziś Accidental Husband. Naprawdę miło było popatrzec na Papę Winchestera ;) czyli Jeaffrey'a Dean Morgana i Colina Firtha w jednym filmie. A na dodatek dostać sympatyczne motywy hinduskie. Zdziwiłam się na końcu, gdy usłyszałam tamilską piosenkę i pomyślałam, że chyba Rahman ;) Wydaje mi się, że znalazłam ten utwór na YT. Szczegóły w wątku orientalnym.
BeeMeR - Śro 19 Sie, 2009 09:40

Under the Greenwood Tree - Pod drzewem, pod zielonym (2003)

Bardzo ładna ekranizacja powieści Thomasy Hardy'ego, (nie wiem na ile dokładna :P ) sfilmowana w pięknych lokacjach :serce: .


Młoda nauczycielka przyjeżdża do małego miasteczka, wzbudzając zainteresowanie gawiedzi i deliberacje, za kogóż to wyjdzie za mąż: za bogacza Shinara


czy pastora Maybolda?


Jednakowoż młody syn przewoźnika - Dick Dewy - choć stojący o wiele niżej w drabinie społecznej, ma własne plany - i swoje atuty ;) Bohater nie jest może szczytem urody w kanonicznym tego słowa znaczeniu, ale jest bardzo zgrabny, fajny, zadziorny i intensywny :serduszkate: - dokładnie tak, jak młody bohater powinien :twisted:


Nie można nie wspomnieć przeuroczego Chóru Męskiego :love_shower: szczególnie ujmująca jest scena wychodzenia zalanego w trupa chóru :party: na mszę :lol:
Oj, chór zajmuje w mym sercu szczególne miejsce :love_shower:


Film ma posmak ramotki dzięki absolutnie cudownemu sztucznemu śniegowi :rotfl:
Poza tym jak wspomniałam zbieranie wielkich muszli morskich w rzece zdecydowanie rozłożyło mnie na łopatki :rotfl: (może ja w Rabie też znajdę :P )

Ablucje damskie, męskie i koedukacyjne ;)


I jeszcze kilka obrazków:


I drzewo:

Alicja - Śro 19 Sie, 2009 10:11

najpiękniej wyszło drzewo, w różnych odcieniach i kolorach, nie zawsze zielone :wink:
BeeMeR - Śro 19 Sie, 2009 15:29

Klub Porywaczy - The Abduction Club (2002)
To przesympatyczna kostiumowa komedia romantyczna - bazująca na fakcie, że kto z młodszych synów nie dziedziczy, może sobie zawsze dziedziczkę przygruchać lub porwać i w ten sposób zabezpieczyć byt, jeśli mu się mundur lub sutanna nie uśmiecha.
No więc bohaterowie porywają, gonią, uciekają, uwodzą i zwodzą się wzajem - wszyscy razem i każdy osobno, ale głównie w parach :thud:
Ogląda się sympatycznie, ani na chwilę nie bojąc, że coś się bohaterom stanie (np. widząc gotowy stryczek :P ) lub że ktokolwiek stanie na drodze ich miłości ;)
Lekkie, łatwe i przyjemne - polecam :)






Caitriona - Śro 19 Sie, 2009 20:08

BeeMeR napisał/a:
Klub Porywaczy - The Abduction Club

Lubię ten film! Jest bardzo sympatyczny, nieskomplikowany. Czysta rozrywka.

Anonymous - Śro 19 Sie, 2009 21:43

Dzięki inspiracji ze strony Alicji oglądnęłam Firelight film stary(ale jary) Sphie jest śliczna jak porcelanowa lalka. Widziałam ją kiedyś w Annie Kareninie(nawet mam film jak coś :wink: ) i tutaj w sumie nie pokazuje nic wiecej.... te same gesty, uśmiechy, ta sama cierpiętnicza mina. A jednak film ma coś w sobie. Dobrze, ze tytułu nie mam na polski przetłumaczonego bo znająć naszych tffurców wyjdzie z tego "Ogień pożadania", albo inne "Płonąc z namiętności" (skoro z z Mistrzyni przypraw zrobili Magię zmysłów)
Film ma klimat, te płatki śniegu, dom na jeziorze, ogień kominka... ta woskowa Pani Godwin, nieznośna Mała Luisa, która jednak pragnie miłości ponad wszystko. Film bardziej przypomina bajkę, wszytsko ładnie i pięknie, ale jednak bardzo miło się oglądało.

Gosia - Śro 19 Sie, 2009 22:15

Ten film jest bardzo dobrze nakręcony, pamiętam z niego sceny... jak obrazy. I klimat.
Anonymous - Czw 20 Sie, 2009 09:13

Jeśli będę jechała nie zapomnę. Jesli... a jak nie to też się pomyśli :wink:
Trzykrotka - Nie 23 Sie, 2009 02:24

O rany, wreszcie wiem, skąd znam aktora obejrzanego na świeżo w Miłość i inne nieszczęścia! Z Klubu porywaczy! :wink:
Dzięki :kwiatek:

praedzio - Nie 23 Sie, 2009 07:31

Z Miłości... to ja najlepiej pamiętam Santiago Cabrerę. ;) Och, stęskniłam się już za nim!

A tymczasem wczoraj wieczorem zachęcona przez Was obejrzałam sobie do poduszki Klub Porywaczy. Właściwie wszystko zostało tu już powiedziane (aczkolwiek przy scenie ze stryczkiem poczułam się niepewnie) - główni bohaterowie piękni jak z obrazka, plenery malownicze, akcja taka jak powinna być - ani za szybka ani za wolna. Ale muzyka... MUZYKA!! Przepiękna! Wyszła na jakimś soundtracku? Czy nie?

Aha, i wciąż mnie męczy, gdzie widziałam już aktorkę grającą starszą z sióstr. :mysle:

Admete - Nie 23 Sie, 2009 12:31

Sophia Myles grała w Moonlight, ale to pewnie nie o nią chodzi. Nie pamiętam, która siostrę grała.
Caitriona - Nie 23 Sie, 2009 12:42

Admete napisał/a:
Sophia Myles grała w Moonlight, ale to pewnie nie o nią chodzi. Nie pamiętam, która siostrę grała.
Grała młodszą.
praedzio napisał/a:
Aha, i wciąż mnie męczy, gdzie widziałam już aktorkę grającą starszą z sióstr
Ja ją znam z Dalmatyńczyków z Ioanem ;)
praedzio napisał/a:
MUZYKA!! Przepiękna! Wyszła na jakimś soundtracku? Czy nie?
A nie wiem...

edit: jest ost z filmu: http://www.amazon.co.uk/A...y/dp/B00006C2OH

BeeMeR - Pon 24 Sie, 2009 08:14

A "młodsza siostra" grała też w Tristanie i Izoldzie, jako ta ostatnia, ale tam najbardziej podobał mi się Rufus Sewell :P
BeeMeR - Pon 24 Sie, 2009 11:56

A Viking Saga Son Of Thor (2008)

Wikingowie, saga o dzielnym woju, miłość z dzieciństwa, walki o władzę - samograj. Niby.
Większej nudy dawno nie widziałam :zalamka:
Wszystko jest nie tak: aktorzy o ponurych minach, drętwe dialogi (no. "Siadaj." /koniec dialogu/), statyczne ujęcia - nawet przy końcowej "wielkiej" walce. :roll: I tysiąc pięćset retrospekcji, pokazujących to samo zdarzenie z dzieciństwa bohatera pod różnymi i tymi samymi kątami :frustracja:


Pomijam fakt, że około 10-letni bohaterowie po następnych 10 latach dziwacznie wyrastają: jeden ma okropniastą perukę, :zalamka: , drugi wygląda na czterdziechę :zalamka: trzecia panna na twardo osadzoną trzydziechę - i (jako najgłówniejsza tancerka rusza się najsztywniej i najmniej :roll: ) a tylko jedna na śliczną dwudziestkę, ech. Jedyny bohater, który mi się jakoś podobał grał wielce poboczną rolę i został ubity :(


Jedyne, co by się jakoś obroniło to kostiumy, scenografia i muzyka.



Zmarnowany potencjał i 80min :confused3:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group