To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Supernatural

praedzio - Śro 20 Lut, 2008 19:29

Admete napisał/a:
jest tam taka mała scenka, gdy Sam po śmierci Deana mknie Impalą przez noc...

Nooo... Gdybym obejrzała tego Taksówkarza, to pewnie naszły by mnie odpowiednie skojarzenia. :)

Admete - Śro 20 Lut, 2008 19:31

Dokształciłysmy się. Widać, że oglądanie seriali ma walor edukacyjny ;-)
praedzio - Śro 20 Lut, 2008 19:39

Co prawda, to prawda! :D
Przy okazji - dla fanek Deana:

P.S. Aha, uśmiałam się też jak norka, z jednego z określeń, jakie padło na forum SPN po emisji tych zwiastunów Jus in Bello (chodzi o moment recytowania egzorcyzmu przez Sama): Sammy - Samobieżna Encyklopedia Egzorcyzmów :rotfl:
I padło jeszcze tam zdanie: Po co Dean ma się uczyć egzorcyzmów na pamięć, skoro ma od tego Sama? Podział obowiązków jest jasny: Dean strzela, Sam czyta (moja bibliotekarska dusza aż piszczy z radości w tym momencie). :rotfl:

Deanariell - Śro 20 Lut, 2008 19:56

Admete napisał/a:
jest tam taka mała scenka, gdy Sam po śmierci Deana mknie Impalą przez noc...

A jest :-P Cofałaś ją ze dwa razy chyba :wink:

praedzio napisał/a:
Nooo... Gdybym obejrzała tego Taksówkarza, to pewnie naszły by mnie odpowiednie skojarzenia.

Ja oglądałam... kiedyś dawno temu, na studiach jeszcze, ale przyznam, że słabo pamiętam... może jedynie to, że De Niro był w tej roli naprawdę szalony i nieobliczalny :)

praedzio napisał/a:
Przy okazji - dla fanek Deana

Avatarek cudny! :rotfl: Dean in the moment!

praedzio napisał/a:
Sammy - Samobieżna Encyklopedia Egzorcyzmów

I jak tu zachować powagę? :rotfl:

praedzio napisał/a:
Podział obowiązków jest jasny: Dean strzela, Sam czyta

Chciałam skromnie nadmienić, że to ja pierwsza zwróciłam tutaj uwagę na walory recytatorskie Sama :rotfl: Nie jestem demonem (chyba :-P ) , ale coś mi się dziwnie gorąco zrobiło na dźwięk tych łacińskich formułek, kiedy oglądałam ten fragment... :mrgreen:

Admete - Śro 20 Lut, 2008 19:56

Dobre te opinie. Z którego forum? supernatural.com.pl? Musze tam zajrzeć. Czytam własnie z mozołem ( bo trudne słownictwo ) artykuł o obecności w fandomach sf kobiet. Jest tam mnóstwo o Spn:
http://www.popmatters.com...e-the-fangrrls/

Powody dla których uwielbiasz Spn:

How much they need each other/rely on each other/are there for each other.

Nic dodać, nic ując :-)

Tutaj jeszcze taka ciekawa socjologiczna opinia:
“It’s oversimplifying, but men tend more to go online to compete, to play fantasy sports or kill each other in online games; women tend more to go online to create community, to socialize.”

Deanariell - Śro 20 Lut, 2008 20:10

Admete napisał/a:
Powody dla których uwielbiasz Spn:
How much they need each other/rely on each other/are there for each other.

No tak... święta prawda. Amen! :wink:

Zerknęłam tylko na ten artykuł - ta pani na zdjęciu z laleczkami Winchester'ów ma podkoszulek z Metallicar'em!!! JA TEŻ CHCĘ! To niesprawiedliwe, że u nas te serialowe gadżety są praktycznie niedostępne... :cry2: A jeśli, to w cenach... lepiej nie mówić... Bu.

Caitriona - Śro 20 Lut, 2008 21:47

Extra ten avek :mrgreen: Za takie (m.in) momenty uwielbiam własnie Deana :mrgreen:

Normalnie chyba sobie zrobię taki podkoszulek... ;)

Deanariell - Śro 20 Lut, 2008 22:19

Caitriona napisał/a:
Normalnie chyba sobie zrobię taki podkoszulek... ;)

W zasadzie, to my z Admete myślałyśmy już o tym od jakiegoś czasu, prawda? (I o BSG ;) ) Ale przydałby się jakiś poważny projekt grafiki... Coś totalnie powalającego :mrgreen: Nie no... na tegoroczne lato ja chcę koszulkę SPN-ową i już! :wsciekla:

Wow... jakie ja wideo odkopałam :mrgreen: Założę się, że już to pewnie kiedyś tam oglądałyśmy, ale uważam, że jest świetne i ta piosenka!!! :oklaski: Serce mi się z piersi aż wyrywa! :serce:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

A tu tekst piosenki Bad company - "Bad Company": :)

Bad company

Company, always on the run
Destiny is the rising sun
I was born six gun in my hand
Behind the gun I make my final stand
That's why they call me

Bad company, I can't deny
Bad, bad company
'Til the day I die

Rebel soul, deserters we are called
Chose a gun and threw away the sword
Now these towns, they all know our names
Six gun sound is our claim to fame
I can hear 'em say

Bad company, and I won't deny
Bad, bad company
'Til the day I die...

Doszłam właśnie do szokującej dla siebie refleksji: Ja pomijam niezaprzeczalne, widoczne gołym okiem walory Winchester'ów :slina: , ale ponad to wszystko chciałabym mieć (naprawdę!) takich dwu braci... być siostrą Sama i Deana... Catherine Winchester... normalnie WYPAS :love_shower: Bo tak w sumie jak patrzę na ten świat... ukochane się czasem zmieniają, a siostry są na całe życie... :przytul:

Ps. Apel do Papy Winchester'a - ADOPTUJ MNIE POśMIERTNIE, proszę! :thanx: :grobek:

No i proszę... Eru... zrobiło mi się sentymentalnie... i autentycznie zatęskniłam za Papą jak rodzona córka... :-P Co powiecie na jeszcze jedno wspomnienie dawnych dziejów? ;) To jest dokładnie to za co kochamy SPN... Oceńcie same :serce2:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related

I jeszcze wspomnijmy jak to Dean ratował Sama... Ciekawie się to teraz ogląda w świetle ostatniego odcinka... :mysle:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Caitriona - Śro 20 Lut, 2008 22:31

Kurczę, postaram się zobić taka podkoszulkę na to lato ;) Może mi wyjdzie ;)

A video świetne!Bardzo fajnie zrobione i ze świetną muzyką - dzięki!

Admete - Czw 21 Lut, 2008 14:32

Zaraz sprawdze te linki. Caitri pomysł z koszulkami jest świetny. Z przodu chłopaki, a z tyłu napis supernatural albo Impala? Może któraś z Twoich tapet by sie nadawała :-D Riella to jeśli Ty jesteś siostrą Winchesterów, a ja Twoją to wychodzi, że obie należymy do rodziny ;-)
Caitriona - Czw 21 Lut, 2008 19:53

Coś pokombnuję ;) :D Impala koniecznie być musi :mrgreen:
Deanariell - Czw 21 Lut, 2008 20:26

Admete napisał/a:
Riella to jeśli Ty jesteś siostrą Winchesterów, a ja Twoją to wychodzi, że obie należymy do rodziny ;-)

Chciałaś napisać do Rodziny :cool: :P Bobby mógłby być ojcem chrzestnym :rotfl:

Admete - Czw 21 Lut, 2008 20:32

Niech mi ktoś powie, jak to jest z tym czasem w Ameryce? Ich 21, to nasza która? Ciekawa jestem kiedy będą oglądać...
praedzio - Czw 21 Lut, 2008 20:41

Jaka niecierpliwa... :P
To jeszcze zależy, w jakim stanie. Myślę, że u nas to będzie jakaś 4-5 godzina rano.

Admete - Czw 21 Lut, 2008 20:47

O piatej to ja wstaję ;-) Naprawdę jestem niecierpliwa :-)

EDIT:

Bardziej niż niecierpliwa ;-) Przeglądam właśnie forum IMDb i znalazłam bardzo ciekawą interpretację watku Dean'a i Sama. Radzę ją jednak przeczytać po obejrzeniu odcinka 12. Ja jestem maksymalnie zaspoilerowana, więc mnie to nie robi róźnicy ;-)

http://imdb.com/title/tt0...thread/98415463

praedzio - Pią 22 Lut, 2008 20:58

W takim razie nie zaglądam do twojego linka... :P Nie przed niedzielą.

A co do najnowszego odcinka, to...

supernatural.com.pl napisał/a:
Fantastyczna wiadomość - Jus in Bello był bardzo chętnie oglądany przez Amerykanów! Zobaczyło go 3,22 mln widzów, co daje nam drugą pozycję wśród najchętniej oglądanych odcinków w trzecim sezonie (pierwsze miejsce zajmuje Bedtime Stories z 3,24 mln widzów. Jednak to nie koniec, bo godzinę przed nowym odcinkiem została nadana powtórka epizodu z drugiego sezonu Nightshifter, który miał oglądalność rzędu 2,57 mln widzów, a to bardzo dobry wynik jak na powtórkę.


I takie małe cuś:

Ostatnio wyłapuję animowane avatary z SPN-u. Takie moje nowe hobby. :D

Caitriona - Pią 22 Lut, 2008 21:11

No prosze jak sobie ładmnie chłopaki poczynają! Niezłe te wyniki!

Extra avek!

Admete - Pią 22 Lut, 2008 21:16

Cieszę się bardzo tymi wynikami. Jus in Bello to naprawdę dobry odcinek. Dodaje troche wiadomości na temat wojny z demonami i zapowiada niezła jazdę później.

Spoiler:
Wiecie jak zaczyna sie odcinek - aresztowaniem chłopaków. Aż mnie dreszcz przeszedł. To było nieprzyjemne. Z radością natomiast patrzyłam na interakcje Dean'a i agenta Henricksona. Obaj aktorzy maja świetny kontakt i dobrze im wychodzą wspólne sceny. Spodobał mi się sposób w jaki agent potraktował póżniej Dean'a, wtedy gdy przekonał się, że mówi prawdę. Sam mało się odzywałw tym odcinku ( za to pięknie egzorcyzmował ;-) . Był dziwnie wycofany. Mocniej zareagował tylko wtedy, gdy agent zaczął mówić o ojcu. I chyba zareagował głównie ze względu na Deana. Sprawiał wrażenie chłodnego obserwatora. I na serio rozważał mozliwość ofiary z człowieka! To jest przerażające. Dean natomiast nie uważa, że wszystko jest dozwolone na wojnie. Boi się utracić człowieczeństwo. Woli walczyć po swojemu, nawet jeśli oznacza to przegraną. Czy ja mówiłam, że kocham Dean'a? :serce2: ;-) Mam coraz większe wątpliwości w sprawie Ruby. Ewidentnie nie jest taka sympatyczna, jak się wydaje i za wszelką cenę chce przeciągnąć Sama na swoja stronę. Jej tekst o tym, że postawiła na niewłasciwą osobę był dość znaczący. Bela mnie wkurza. Coś mi się zdaje, że scenarzyści jeszcze coś o niej mają, ale i tak mnie wkurza.
Teraz to, co mnie zasmuciło...Zabili agenta, a ta postać zapowiadała się tak ciekawie. Rozumiem jednak, że dzięki temu scenarzyści skupią się teraz na wątku wojny z demonami. Wszyscy są przekonani, ze Winchesterowie nie żyją. Henricksen dopilnował tego. FBI i policja juz ich nie ścigają.
I ciekawe co powiecie o Lilith. Mała niespodzianka. Naprawdę mała...

praedzio - Sob 23 Lut, 2008 13:20

No, dobra, plany się zmieniły - obejrzałam dzisiaj. :D
Wszystkie odczucia odnośnie odcinka mam podobne jak Admete. Podobała mi się rozmowa Henricksena z Deanem - ten moment, kiedy odkryli, że są do siebie podobni. :D

Co do Ruby... Nie wiem, czy to postrzegacie tak jak ja, ale moim zdaniem ta demonica ma zbyt duży wpływ na Sama. Nie wiem, jak inaczej tłumaczyć to, że Sam zastanawiał się czy nie poświęcić życia niewinnej osoby. Ciągle jeszcze mam w pamięci przedostatni odcinek (Mystery Spot) i sądzę, że wtedy w Samie coś pękło. Może to narastało w nim już od dawna - w końcu tyle wycierpiał, aż granica wytrzymałości została przekroczona.
No, dobra, ale ja znowu o Samie, kiedy to tym razem odcinek skupił się bardziej na starszym Winchesterze. Uroczy jak zwykle, ze śmiesznymi minami i grypsami... i jak to kiedyś Admete określiła - z sercem po właściwej stronie.

Tak sobie myślę, że bracia uczą się od siebie nawzajem. Sam próbuje być twardy, pozbyć się wyglądu i zachowania "szczeniaczka" (usłyszałam gdzieś, jak pewne osoby tak go nazywają :lol: ), natomiast Dean stara się przyhamować samego siebie, trochę zostawić sobie czasu na zastanowienie się i wyciągnięcie wniosków. O ile zmiany postępujące w Samie niezbyt mi się podobają, o tyle w Deanie - jak najbardziej! :D

No, a teraz Lilith... No, no... Niezły orzech do zgryzienia! I pytanie za sto punktów: co zrobi Sam?

P.S. Odcinek mimo tego, że był mocny, niezbyt mi się podobał. Chyba po prostu nie lubię batalistycznych momentów, które wysoce tu przeważały. Za to podobały mi się chwile "pomiędzy". Szkoda, że agenta Henricskona ubito. Zapowiadała się ta postać naprawdę ciekawie. Szczerze mówiąc, nie miałabym nic przeciwko, gdyby się pojawiał od czasu do czasu w następnych odcinkach. Już roiłam sobie o ewentualnej współpracy chłopaków z Henricksonem. Przydałaby im się taka wtyczka w FBI. No, ale na rojeniach się zakończyło. Rest in peace. :(

Admete - Sob 23 Lut, 2008 13:27

Wszyscy tak myślą w przypadku Henricksona i żałują tej postaci. Myślę jednak, że twórcy serialu nie chcieli ciągnąć tego wątku, wolą się skupić na wojnie z demonami. Ruby ma zdecydowanie za duży wpływ na Sama. Manipuluje nim, tresuje ( wiem, to okropne słowo ). Nie zdziwiłabym się wcale, gdyby ona albo ktoś z jej zwolenników trzymał cyfograf na duszę Dean'a. Tak mi jakoś teraz to przyszło do głowy...To byłoby ciekawe rozwiązanie. Lilith - połączenie takiego zła i dziecięcej twarzyczki zawsze jest efektowne. Chłopaki maja przerabane.
Mnie się sceny akcji bardzo podobały, lubię takie :-D

O Lilith

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lilith

praedzio - Sob 23 Lut, 2008 13:47

Może źle się wyraziłam. Nie tyle nie lubię batalistycznych scen, co odcinków poświęconych wojnie (jakiejkolwiek). Ale to już takie moje zboczenie ;) . Wyjątkowo dziś mój brat oglądał razem ze mną, aczkolwiek później nie chciał się przyznać, czy mu się podobało czy też nie ;) . Ale myślę, że oglądał dlatego, bo właśnie tym razem tematem była wojna, a on w przeciwieństwie do mnie lubi taką tematykę. :D

Podobał mi się tekst Deana nawiązujący do I shot the Sheriff Marleya. :lol:
No i kolejne pytanie: kiedy chłopaki zdążyli sobie wytatuować te symbole? :shock:

Deanariell - Sob 23 Lut, 2008 14:31

No ja jeszcze nie oglądałam, ale oczywiście przeczytałam wszystkie możliwe spoilery na ten temat :-P Wcale nie jestem zaskoczona, że ubili tego, kogo ubili... Można się było domyśleć nawet bez spoilerów. No szkoda, szkoda, bo to faktycznie ciekawa postać była... niestety nie można mieć wszystkiego naraz widocznie... Bo jak tu walczyć na serio z demonami, kiedy FBI sieci na karku i dokłada dodatkowych problemów? Scenarzystom widocznie nie chciało się ciągnąć tego wątku, a to pewnie było najbardziej eleganckie i prawdopodobne rozwiązanie - ubić... Już się nie mogę doczekać tego odcinka ;)

praedzio napisał/a:
kolejne pytanie: kiedy chłopaki zdążyli sobie wytatuować te symbole?

No ja się właśnie zastanawiam nad tym faktem od momentu, kiedy zobaczyłam je na jednej ze "spoilerowych" fotek, do których linki wklejałyście... miałam nadzieję, że to się w tym odcinku wyjaśni, ale z tego, co piszesz Praedzio, to widzę, ze moja nadzieja płonną była... Kolejna zagadka zatem... :-|

Przy okazji różnych mitologicznych poszukiwań znalazłam coś ciekawego o Mistyfikatorze (jak to przetłumaczono na język polski) - tak naprawdę chodzi tu o istotę zwaną Trickster - tak zresztą chyba nazywają go w filmie chłopaki? Kurcze... ci scenarzyści z SPN-u naprawdę odwalają kawał dobrej roboty, czytając wszelkie możliwe mitologie i wierzenia z przeróżnych stron świata - trudno się więc dziwić dlaczego ten serial nam się tak bardzo podoba :serce: Jak ktoś lubi takie tematy, to ma tu prawdziwe używanie... :mrgreen:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Trickster
http://m_avara.w.staszic.waw.pl/trickster.html

Admete - Sob 23 Lut, 2008 16:26

Nawiązanie do piosenki też wyłapałam :-D Całe egzorcyzmy nad agentem świetnie wyszły, biedaczek ;-)
Nie mam problemu z tymi tatuażami. Przeciez nie widzimy wszystkich momentów z życia chłopaków. Mogli to zrobić kiedykolwiek.
Ten drugi artykuł jest interesujący. Mamy odpowiedż dlaczego Mistyfikator tak potraktował Sama. To leży w jego naturza. Gra z ludźmi i ze światem, brak zasad moralnych.

EDIT:
Doszłysmy dziś z Riella do wniosku, że Dean za wszelką cenę będzie chciał pozostać człowiekiem. Nie będzie się juz zachowywał jak w serii 2, nie będzie maszyną do zabijania. Bo nie chce zostać demonem po śmierci.

Deanariell - Nie 24 Lut, 2008 00:01

Admete napisał/a:
Doszłysmy dziś z Riella do wniosku, że Dean za wszelką cenę będzie chciał pozostać człowiekiem. Nie będzie się juz zachowywał jak w serii 2, nie będzie maszyną do zabijania. Bo nie chce zostać demonem po śmierci.

Dean zaczyna mieć skrupuły... Bardzo podobał mi się ten motyw z dziewicą :rotfl: I to spojrzenie Deana, pełne podziwu zmieszanego z niedowierzaniem, że coś takiego jest możliwe... i później to stwierdzanie, że nikt tutaj nie będzie zabijał dziewic :rotfl: Odcinek był niezły, coś dla fanów szybkiej akcji - w końcu to wojna, musi być walka... Przyznam, że ta czarna chmura demonów była niepokojąca... :shock: Ale chłopaki są geniuszami (to jak załatwili demony - hurtem! :mrgreen: ) - Ruby ich trochę nie doceniła myśląc, że tak łatwo dadzą się zabić... Naprawdę szkoda agenta H. :( Byłby to kapitalny wątek, gdyby po tej całej akcji "nawrócił" się i został łowcą... Ten moment, kiedy uświadomił sobie, że ścigał Winchesterów jako najgorszych przestępców, a w rzeczywistości jest podobny do jednego z nich w postępowaniu i wartościach, którymi sam się kierował całe życie - bezcenne... ;) No i dowiedział się, że demony oraz duchy istnieją nie tylko w bajkach... To musiało przewrócić jego światopogląd do góry nogami... Dean był szczerze zmartwiony śmiercią tych ludzi z posterunku... O Sama powinnyśmy się zacząć martwić, coś go gryzie i to nie wygląda dobrze. Podobała mi się rozmowa Deana z agentem H., kiedy tamten powiedział mu, że nie ma domu - ale ma brata... Bo to prawda - w całym tym szaleństwie obaj mają jedynie siebie nawzajem, tylko sobie mogą ufać. Jak się nad tym zastanowić, to nieciekawa sytuacja. Nie mają zbyt wielu przyjaciół, bo kiedy mieli zawierać przyjaźnie, skoro połowę swojego życia są ciągle w drodze? Dlatego tak chyba wkurzają mnie wincesty w tym przypadku... Czy ludzie nie potrafią zrozumieć, że braterska miłość może być taka? Po co robić z braci kogoś, kim nawet w najbardziej chorych snach nie mogliby się stać dla siebie? Ale prawda jest taka, że chłopaki autentycznie się kochają - jak bracia, szczególni bracia - wystarczy pomyśleć ile musi ich łączyć, nawet może więcej, niż rodzeństwo w normalnych warunkach (mieliśmy przecież wersję alternatywną ich relacji w II serii w odcinku z dżinem)... przez tyle lat dzielili jedynie z sobą tajemnice, których nie mogli dzielić z innymi ludźmi, bo albo by ich wystraszyli, albo zostaliby uznani za szalonych... Dean był matką i ojcem dla Sama - jak sobie człowiek uświadomi odpowiedzialność, którą musiał się wykazać chłopak od najmłodszych lat... brrrr... A Sam? Brat go przecież wszystkiego nauczył, zastępował mu praktycznie oboje rodziców... Większość życia Sammy'ego, to Dean... Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości jak wiele (i dlaczego aż tak wiele) znaczą obaj dla siebie nawzajem? I nie trzeba do tego seksu mieszać... Ale w sumie nie dziwię się osobom o odmiennej orientacji - my też w końcu "zakochujemy się" w bohaterach, którzy nas pociągają... a tutaj mamy taką miłość! Założę się o cokolwiek, że każdy "homo" chciałby bez wątpienia mieć tak oddanego partnera, jak bracia W. są względem siebie i trudno im się dziwić :-P Skoro na nas to działa, to na nich musi podwójnie... Mimo wszystko to "bezczeszczenie" czystej braterskiej miłości poprzez tego typu insynuacje nadal mnie odrobinę wkurza - moda jakaś czy co?! :sorry3: Niedługo to pary hetero będą uważane za zboczone, jeśli to wszystko będzie szło w tym kierunku... :confused3: Tak się rozpisałam, ale jestem pewna, że po tym odcinku i tylu wymownych spojrzeniach braci, wincesty będą wykwitać jak grzyby po deszczu (znaczy się pleśń :-P )... :obrzydzenie: No ale taki już jest ten świat. :party:

Co do Lilith... cóż... same widziałyście, co się święci... :paddotylu: Biedny Sam... stał się zwierzyną łowną dla demonów... biedny Dean... śmierć ma na karku, a tu braciszek mu mrocznieje w oczach... horror normalnie... teraz trzeba przetrwać jakoś do kwietnia, a później nawet nie chcę myśleć... :omg: Końcówka sezonu... brrrr...

W ramach ilustracji moich rozważań ;) :
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Na koniec dla odmiany Jensen w "Ten inch hero" (tego fragmentu jeszcze chyba nie widziałyśmy) - mam nadzieję, że kiedyś uda mi się obejrzeć w całości ten film, myślę, że może być całkiem sympatyczny :cool:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

I jeszcze coś specjalnie dla Admete :kwiatek:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
A w tym... a w tym się zakochałam... :thud:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Admete - Nie 24 Lut, 2008 12:07

Dzięki za filmik z dedykacją, myślę, że Caitri tez sie spodoba :-) A ten ostatni jest prawdziwym dziełem sztuki! Montaż, czarno - biała stylizacja, muzyka, dobór scen. Pięknie są zmontowane te fragmenty z ojcem. Być może John nie był idealnym ojcem, ale robił co mógł, by uratować swoje dzieci, ochronić Sama, nauczyć Deana walki. Teraz widać, że jego szkolenie bardzo im się przydaje. Nie miał wyjścia. A teraz chłopaki są zdani sami na siebie, otacza ich rpzemoc i kłamstwo, bo nie wierzę w szczerość Ruby. Szkoda, że agenta H. ubito, ale może to także dlatego, żeby już całkowicie wyalienować Winchesterów. Coś czuję, że czekają ich wielkie próby charakteru, odwagi i wzajemnego przywiązania. Chyba wpadłam w patetyczny nastrój.
Wincestom mówimy: nie :uzi:

Tutaj wklejam tę wypowiedź z IMDb, bo przypomniało mi się, że tam trzeba być zalogowanym, żeby czytac forum:

Okay, this is just a theory that could easily become obsolete or just plain wrong in April.

At the beginning of the season, it looked as though we'd get a storyline where Sam would go dark trying to save Dean, with Dean's main function being bait to lure Sam into becoming the Demon King. Dean's main storyline seemed to be going slowly bonkers, though he was making some rather interesting metaphysical discoveries even early on.

Since then, things have become considerably more complex. In a nutshell, Sam is being corrupted; Dean is being tested. Last season, we saw Dean get pretty dark and Sam pull him back. This year, as Sam is becoming increasingly dark, we see Dean pulling *him* back. There's been a lot of focus on Sam's going dark, but not so much on what is actually happening to Dean. This episode was especially startling coming so close after DALDOM. *This* is Dean with a demonic alter ego inside his head, probably talking to him through the whole thing, whispering despair in his ear about his coming death and damnation. And yet, what did we get? A warrior saint, essentially. He got shot by a demon; he forgave a former enemy; he put aside an easy, evil option in favor of the hard, good option and forced Sam to go along with it; he stood up to Ruby the persuasive demon (all that snarking aside, she knows perfectly well Dean won't just go along with her the next time, either).

Now, you're thinking, but what about DemonDean? Well, even that's a saint's trope. Saints *always* have demons bugging them, buzzing away in their ears. What they eventually do is learn how to control the demons.

Now, Sam is going pretty dark. Dean wasn't at all thrilled to hear Sam had lied to him about the new rival. But Sam isn't going dark because he's into becoming the Demon King; he's only there because he wants to save Dean, just as Dean was going dark last season partly because of his desperation to save Sam, no matter what John had said.

But we've been ignoring that while Sam is going dark, Dean is not just reacting to Sam's corruption. Without Sam to pull him back, Dean has had to make more and more moral decisions on his own and has actually matured in his approach to good and evil. I don't think it was a coincidence that Dean is the last person pictured before the credits this week.

I think that a sort of manichaean struggle is going on, almost a bet between the cosmic forces. Somebody has bet heavily on Dean's deal--more to the point, Dean's ability to find a way out of or through it. I think this is how Dean is going to save Sam. Sam's been thinking for three seasons now that he's tainted and corrupted and probably damned no matter what he does. Dean tried to help him, but couldn't really do more than be a solid support because Dean himself was not tainted, corrupted or damned. Crazy, certainly, but as Lois McMaster Bujold once put it, the mad are especially close to God.

But with the deal, Dean is now actually in a worse position than Sam. Or is he? If he's so damned, why all the handicapping? I bet it's because if Dean can find a way to save himself (and somebody somewhere is betting that he can), then Sam can be saved, too. Because if a guy who sold his soul to the Devil can be redeemed, certainly the Antichrist can, too, especially if the two of them are brothers.

I think this just may be how the two brother's fates (and storylines) are linked. And I think it's also why Dean's soul is still in play. Both sides are going to test Dean hard for their respective purposes (kind of like Job). But also, the bad guys are going to do their level best to kill Dean early, before he figures out how to save himself. If they can, then they've got Sam, too. If they can't, then Hell may well lose both of them.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group