Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
trifle - Nie 19 Lip, 2009 19:44
Agn, wreszcie, wreszcie!!! Ja tez sie bede usmiechac szeroko, ale moze jak powroce z wygnania dopiero... Zebym nie zapomniala!
Admete - Nie 19 Lip, 2009 19:46
Trifle dorwałaś się na wygnaniu do komputera?
Agn - Nie 19 Lip, 2009 19:55
Trifle, ja myślę, że przekazanie filmu odbyłoby się na żywo. *wymowne spojrzenie* I dobrze, że dorwałaś się do kompa - wiemy, że żyjesz.
trifle - Nie 19 Lip, 2009 20:02
Godzine drogi rowerem Kafejka kawal drogi, w miescie - spalam, bo rano pogoda byla paskudna, obudzilam sie, a tu niebieskie niebo, patrze na zegarek - 17.30, w zyciu sie tak nie zerwalam z lozka
Musze tu chwile posiedziec, zeby oddech zlapac
Agn, zatem Wroclaw it is
Anonymous - Czw 23 Lip, 2009 10:50
Dla Rufusa oglądnęłam "Amazing grace" przetłumaczeone jak to po polsku zwykle bywa doskonale dosłownie jako "Głos wolności", fakt tematycznie dosyć pasuje, bo film jest czymś na kształt biografii walczącego o zniesienie niewolnictwa w Imperium Brytyjskim Wiliama Wilberforce`a. W filmie roi się od znanych aktorów co moim zdaniem odbiło się na klasie gry. Postacie są świetnie zagrane, sceny w parlamencie trzymają w napięciu czasami a czasami przyprawiają o wybuch śmiechu. Roli kobiecych jest niewiele w sumie można naliczyć chyba trzy takie które pojawiają się częściej,. Najważniejszą zeńską jest postać, późniejszej żony głównego bohatera, którą gra nie kto inny jak blond-włosa- jędza z Daniela Derondy tu gra postać nieco bardziej sympatyczną, ale i tak jej nie lubię.
Sama historia jest ciekawie opowiedziana z kilkoma retrospekcjami, mnie wciągnęła. Informacje podawane o tym jak handlowano niewolnikami są wstrząsające dlateo przy końcu to aż mi świeczki w oczach na krótko stanęły. Tak ze wzruszenia.
A i jest Rufus Pojawia się kilkakrotnie w raczej krótszych ujęciach, ma taką dziwną rolę. Też walczy o zniesienie niewolnictwa, ale wygląda jak lump, lub zapuszczony Gej z Gisbourne, długie flejtuchowate kosmyi, nie tylko, że nie dodają uroku jego oczom jak stawy z nenufarami, ale podkreślają ich wyłupiastoś.... wstrząsające wrażenie. Ale kilka razy się uśmiecha i ślicznie wtedy wygląda. No i pod koniec obcina włosy i wygląda jak człoweik Wypowiada sie z fanatyzmem i ogromną żarliwością co doskonale podkreśla zalety Jego głosu.
Film naprawdę bardzo polecam do oglądniecia, nawet nie tylko dla Rufusa
Caitriona - Czw 23 Lip, 2009 13:06
Bardzo mi się ten film podobał, choć ja go oglądałam głównie dla Ioana Gruffudda Ciekawy i dobrze zrobiony, bardzo dobrze zagrany. Rufusa w nim aż tak dobrze niestety nie pamiętam...
Anonymous - Czw 23 Lip, 2009 13:37
Bo faktycznie Rufus jakoś się nie wrywa w pamieć.... po prostu jest.... i straszy włosami
BeeMeR - Wto 28 Lip, 2009 11:21
Merlin and the Book of Beasts (2009)
Oj, jakie to głupawe Lubię zabawę legendami, ale inteligentną, a nie durne popłuczyny po legendach. Ewentualnie docenię zabawne aspekty, choćby niezamierzone, sXenowania legendy - jak w Robin Hoodzie - ale zombie w czasach około arturiańskich?
I tyle patosu w dialogach to dawno nie widziałam
Powalił mnie zwłaszcza dialog:
Ktośtam: Ukryłeś miecz (wiadomo który )
Merlin: Nie, ukryłem jezioro :załamka:
A w dodatku Kobieta mówi: "my jesteśmy rycerzami okrągłego stołu"
Toć by ją chyba wyklęli za herezję, niezależnie czy to królewna czy wieśniaczka takie herezje by wypowiadała
Rycerze są dla mnie nierozróżnialni - choć się po szekspirowsku przedstawili w pierwszej scenie, w stylu: "a zatem powiadasz, sir Galahadzie....". "Ależ naturalnie, Tristanie..."
Z kolei Merlin ma taką staranną chrypę, że aż mnie film zaczął bawić .
Spotkanie w lesie zadziwiająco przypomina spotkanie z przemienionym Gandalfem w Fangorn, potem lokacja w w tunelach Camelotu przypomina Morię, hmmm...
Muzyka jest jak z gry komputerowej - kojarzy mi się z Revenantem Nie jest to niby złe skojarzenie, bo Revenanta lubię bardzo, ale niekoniecznie jest to muzyka filmowa Tj. cały czas leci ten sam motyw w kółko.
O! Jeszcze prawie-pterodaktyli tu trzeba było
W sumie to nawet trochę bawi ten film.
Ale śtućne to wszystko, śtućne - Camelot zwłaszcza
I tyle moich wrażeń
BeeMeR - Wto 28 Lip, 2009 12:18
Dużo ciekawszą propozycją jest polski film Mistrz (2005)
Jego niespieszne tempo przypomina mi filmy malayalam . No i fakt, że jest to jakby wycinek z życia tytułowego mistrza rzucania nożami, podróżującego ze spektaklami i kilkoma pomagierami od wioski do wioski, skupiając się w tej, w której bohater spotyka Annę - niewinną dziewczynę, przeczącą jego tezie, że wszystkie kobiety to dziwki.
Jest w tym filmie zaś jakiś mistycyzm oraz może i jest na koniec namiastka puenty, ale i tak zostaje jakiś niedosyt, niedopowiedzenie i przykrość, że czasem człowiek to potrafi każdą sprawę spartolić. I wcale nie musi się w tym celu jakoś wybitnie starać
To, co najbardziej zachwyca w tym filmie to sposób filmowania bardzo swojskich, a zarazem przepięknych, polskich ziem:
A bohaterami nie są jakieś wydumane postacie, tylko zwykli ludzie - ani szczególnie mądrzy, ani szczególnie zdolni (pomijając tytułowego bohatera), ot, popełniają głupie błędy jak każdy. Tylko scena miłosna jest moim zdaniem trochę przekombinowana - bardziej by pasowała do lirycznego romansidła niż dramatu. No ale ok - takie niby jest życie, słodko-gorzkie...
x
miłosz - Wto 28 Lip, 2009 18:13
ja tam w ramach odmóżdzania byłam na Kobietach - letnie seanse u nas po 6 złotych..........
meg Rayan lepiej wolę w wersji z loczkami, Anett Bening sie posunęła dość zncznie - ale podoba mi sie tutaj nie w wersji chłodnej redaktor naczelnej jakiegoś kobiecego badziewia, tylko jak te prace traci, Eva Mendes ma fatalny profil, fajna jest Debra Messing, Jada Pinkett to niezła laska, nigdy nie lubiałam Candic Bergen - a tu mi sie podobała, Betty Midler - chyba po kolejnej kuracji odchudzająco-odmaładzającej, Carri Fisher (tiaaaaa,ongiś księżniczka Leja) - poznałam ją tylko dzięki logice myślenia, bo już nikt inny nie mógł nią być
mimo wszystko to z jednej strony film dla kobitek spod znaku Cosmopolitana, z drugiej strony to ta amerykańska rzeczywistośc do bólu zębów
a film - za 6 złotych sie czepiać nie będę, ale żeby to była bardzo śmieszna komedia to nie powiem.............
ale to kolejny film, w którym obraz Nowego Yorku przyprawia o palpitacje
Caitriona - Nie 02 Sie, 2009 15:40
Obejrzałam, z dużą przyjemnością film Miłość Larsa (Lars and the Real Girl). W roli głównej Ryan Gosling, którego ja bardzo lubię. Całosć mi się ogromnie podobała. Ciepły, ciekawy film, z dobrą grą aktorską.
Więcej: http://i-love-impala67.bl...larsa-2007.html
Admete - Nie 02 Sie, 2009 17:14
Water - 1938 rok, Indie, dom wdów, które przez dawne zwyczaje skazane zostały na wegetację, życie poza społeczeństwem. Pozbawione praw, środków do życia, skazane na żebranie obok świątyni, żyją takim pół życiem, ale ciagle tęsknią za czymś innym. Za rodością dawnego życia, słodkim ladoo, miłością, tańcem. W ich domu pojawia się wdowa - dziecko, mała dziewczynka wydana za mąż tak wcześnie, że nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż jest żoną, a potem wdową. Przybycie dziecka sprawia, że kobiety w domu wdów zostają wybite ze swojego zwyczajnego rytmu i muszą się zastanowić nad sensem własnego losu. Jedna z nich dowiaduje się, że teraz prawo zezwala na powtórne małżeństwo wdów.
Film niespieszny, z długimi, spokojnymi ujęciami, piękną muzyką i bardzo poruszający.
Agn - Nie 02 Sie, 2009 17:33
Widziałam. Niesamowity film.
Admete - Nie 02 Sie, 2009 17:37
| Agn napisał/a: |
Widziałam. Niesamowity film. |
Ja się prawie popłakałam podczas oglądania sceny z odjeżdżającym pociagiem.
praedzio - Nie 02 Sie, 2009 20:24
A ja w końcu obejrzałam sobie Armię Boga. Dooobry film. Pytanie czy dwójka jest równie dobra.
Admete - Nie 02 Sie, 2009 20:30
Z tego co pamiętam, to pierwszy film jest najlepszy.
Agn - Nie 02 Sie, 2009 20:35
Ja nawet dwójki nie oglądałam. Pierwszą Armię Boga obejrzałam dla Viggo Mortensena, a okazało się, że przy okazji obejrzałam świetny film. Jednakowoż kontynuacjami się nie zainteresowałam. Dla mnie ta historia była dobra właśnie taka, jaka była, z takim zakończeniem. Nie chciałam oglądać kolejnych kombinacji scenarzystów, jak by to pociągnąć dalej.
BeeMeR - Pon 03 Sie, 2009 13:19
Water jest świetnym, bardzo wzruszającym filmem - powtórzyłam go sobie w kinie przy okazji ostatniego biletu - chyba jeszcze bardziej mnie rozjechał ten film niż oglądany po raz pierwszy na kompie.
Polecam zdecydowanie.
Pemberley - Pon 03 Sie, 2009 15:48
Obejrzalam ostatnio
Magia zwyczajnych dni /The Magic of Ordinary Days bardzo mily i spokojny film.
http://www.filmweb.pl/f13...ajnych+dni,2005
Zaczyna sie tak samo jak Wszystko przez tancerza /Falling for a Dancer , ale skierowywuje nas w inna strone. Bardzo polecam.
A tym, ktorzy nadal lubia mlodziez, tudziez tym, w ktorych problemy mlodziezy wywoluja cos wiecej procz irytacji polecam bardzo goraco serial :
Moje tak zwane życie /My So-Called Life
Bardzo milo bylo sobie przypomiec wlasne rozwazania typu " jakie to dziwne, ze ludzie jedza i to tak publicznie" i z przerazeniem stwierdzic, ze jednak duzo bardziej rozumiem postawe rodzicow. No coz, wiek dojrzewania kolejna raz przede mna, tym razem z innej strony barykady..
http://www.filmweb.pl/f39...%C5%BCycie,1994
praedzio - Pon 03 Sie, 2009 20:37
Swego czasu bardzo polowałam na Magię zwyczajnych dni - i jakoś nie upolowałam do tej pory. Jak ktoś by miał, to ja się szczerzę.
praedzio - Pon 03 Sie, 2009 23:06
Zaczęłam oglądać Dekameron/The Virgin Territory. Jeeeezuuuuu.....
Aczkolwiek widoczki to tam serwują wcale wcale... I nie mówię tylko o przyrodzie.
Admete - Pon 03 Sie, 2009 23:29
Valley of flowers - piękny film z elementami magicznymi. O miłości i przeznaczeniu. Do tego malownicze górskie plenery.
Anaru - Pon 03 Sie, 2009 23:29
| praedzio napisał/a: | Zaczęłam oglądać Dekameron/The Virgin Territory. Jeeeezuuuuu..... |
Oooo? Tytuł obiecujący
Valley of Flowers bardzo mi się podobało, pięknie kręcone, piękni ludzie, oniryczny lekko...
Admete - Pon 03 Sie, 2009 23:31
Właśnie oniryczny i tajemniczy.
miłosz - Wto 04 Sie, 2009 10:50
| praedzio napisał/a: | Swego czasu bardzo polowałam na Magię zwyczajnych dni - i jakoś nie upolowałam do tej pory. Jak ktoś by miał, to ja się szczerzę. |
mogę sie poszczerzyć praedziem
|
|
|