Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Maryann - Czw 29 Lis, 2007 13:50
| Alison napisał/a: | | Wickham'owi - szubrawcowi, który niemal zrujnował...- przerwał zagryzając wargę, po czym kontynuował - który rzucił ci w twarz całe dobro jakie mu okazałeś, który jest winien pieniądze każdemu handlarzowi i przeprosiny każdemu ojcu i córce pomiędzy Londynem a Derbyshire |
Miły facet, jednym słowem...
| Alison napisał/a: | | Porucznik! - prychnął - Pozwól mu zacząć od zera, nauczyć się dyscypliny i szacunku jeśli tak pragnie być żołnierzem! |
Pragnie... On przecież jeszcze nie wie, że pragnie...
Gunia - Czw 29 Lis, 2007 16:03
który jest winien pieniądze każdemu handlarzowi i przeprosiny każdemu ojcu i córce pomiędzy Londynem a Derbyshire
Pięknie ujęte.
Alison - Czw 29 Lis, 2007 16:10
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Porucznik! - prychnął - Pozwól mu zacząć od zera, nauczyć się dyscypliny i szacunku jeśli tak pragnie być żołnierzem! |
Pragnie... On przecież jeszcze nie wie, że pragnie... |
Się chłopczyna zdziwi, że ma takie niebanalne pragnienia. Pewnie sam się o nie nawet nie podejrzewał
Maryann - Czw 29 Lis, 2007 16:15
Właściwie to powienien się ucieszyć , no bo przecież do stanie awans - nie będzie już się pałętał po jakichśtam oddziałach pomocniczych, tylko zostanie z prawdziwego zdarzenia Oficerem Jego Królewskiej Mości. I mundurek ładny mu dadzą...
nicol81 - Czw 29 Lis, 2007 21:12
Darsik odgaduje nieświadome pragnienia Dżordźyka
Mam pytanie odnośnie 10 tys. One były oprócz długów, czy miały je pokryć? I czy w nie był wliczony patent oficerski?
Maryann - Czw 29 Lis, 2007 21:27
| nicol81 napisał/a: | | Mam pytanie odnośnie 10 tys. One były oprócz długów, czy miały je pokryć? I czy w nie był wliczony patent oficerski? |
O to by chyba trzeba zapytać Czarującego George'a, bo to on z tą kwotą wystartował jako ceną za małżeństwo z Lidzią. Jak go znam, to to miało być netto...
Ale z relacji pani Gardiner wynika, że raczej musiał się obejść smakiem.
nicol81 - Czw 29 Lis, 2007 21:34
Tak właśnie pamiętałam z książki i mnie to zdziwiło. 10 tys. to określił Bennet, jako cenę, którą wuj mógłby zapłacić Wickhamowi.
Przeglądałam dzisiaj polskie tłumaczenie i znalazłam błąd. Tam napisano, że Wickham zażyczyl sobie całego spadku, nie równej części. Tzn. 5 tys., nie 1 tys. Pamiętam, że jak czytałam pierwszy raz, to mnie uderzyło jako wygórowane...
Maryann - Czw 29 Lis, 2007 22:04
| nicol81 napisał/a: | | Przeglądałam dzisiaj polskie tłumaczenie i znalazłam błąd. Tam napisano, że Wickham zażyczyl sobie całego spadku, nie równej części. Tzn. 5 tys., nie 1 tys. |
W oryginale jest "her equal share of the five thousand pounds" - czyli chodzi o udział Lidii w tych pięciu tysiącach (1/5), a nie o całą sumę.
Chociaż znając apetyty i możliwości Wickhama, to nawet i te 5 tys. nie wydaje się kwotą wygórowaną - prebendę sprzedał za 3 tysiące, a teraz miał przecież asa w rękawie.
Alison - Pią 30 Lis, 2007 07:55
Rozdz. IX, cz. 5
- Znajdź jednostkę stacjonującą tutaj w Anglii ale w ponurym miejscu, najlepiej w takim, w którym nie ma zbyt wielu pokus do popełniania błędów.
Richard uniósł brwi - To znaczy zakopać go gdzieś! - parsknął - Dobra, muszę powiedzieć, że twój pomysł teraz brzmi lepiej niż na początku. Nie powinno być trudności z ulokowaniem oficera, który życzy sobie być wysłanym do spokojnej jednostki gdzieś donikąd. Być może będę miał szczęście i znajdę jakąś z bojowym dowódcą, który szczerze wierzy, że torturując swoich żołnierzy wyprowadzi ich na ludzi. - zaśmiał się złośliwie - Przyślę listę do Erewile House.
- Będzie mi potrzebna raczej szybciej niż później - Darcy podniósł się, tak jak jego kuzyn.
- Tak jest, sir! - Richard zasalutował mu elegancko, po czym pochylił się szepcząc - Ale jeśli wyda się, że przyłożyłem rękę do umieszczenia tego łotra w armii, nie będę miał dla ciebie litości.
Niewiele później tego wieczoru przesyłka zawierająca bazgroły Richarda została położona na jego biurku - Wiadomość od pułkownika Fitzwilliama, sir - zaanonsował Witcher, stojąc w drzwiach, po czym wszedł do pokoju na skinienie Darcy'ego.
- Dziękuję, Witcher. To wszystko - sięgnął po pakiet i zaczął łamać pieczęć.
Jego kamerdyner, zanim wyszedł, spoglądał na tacę pod łokciem swojego pana - Nie jest pan zadowolony, sir?
- Nie, wszystko dobrze - spojrzał na artystycznie zaaranżowany posiłek z konsternacją - W całym zamieszaniu - wskazał na biurko - zapomniałem o tym.
- Mam to zabrać, sir? - z tonu Witcher'a i z długiego doświadczenia Darcy’ego wynikało, że odesłanie nietkniętego posiłku, będzie przyczyną nadmiernego zainteresowania na dole.
- Nie, nie, zostaw to. Teraz kiedy to już przyszło - odpowiedział, machając pakietem - będę miał więcej czasu. Podziękuj swojej dobrej żonie, Witcher.
- Tak, sir - mężczyzna odetchnął z ulgą - oczywiście, sir.
Pieczęć złamana, Darcy odłożył papiery na biurko i sięgnął po jedno z cytrynowych ciasteczek swojej gospodyni. Pół godziny później, pochylił się nad papierem i piórem, i zaczął załatwiać przydział dla Wielmożnego Georga Wickham'a, w jednym z regimentów z listy pułkownika Fitzwilliama, położonym najdalej jak tylko się dało od Hertfordshire i dobrego towarzystwa.
Ania1956 - Pią 30 Lis, 2007 08:01
| Alison napisał/a: | | - Mam to zabrać, sir? - z tonu Witcher'a i z długiego doświadczenia Darcy’ego wynikało, że odesłanie nietkniętego posiłku, będzie przyczyną nadmiernego zainteresowania na dole. |
Na zasadzie "nic się przed służba nie ukryje" Biedny Darcy, głodny czy nie musi jeść
maenka - Pią 30 Lis, 2007 08:07
No nareszcie nadrobilam zaleglosci w czytaniu calego fanfika i moge dołaczyc do szacownego grona wiernych stałych czytelniczek (codziennych).
Przede wszystkim wielkie podziękowania za ogromny trud szacownych tłumaczek . WIELKIE DZIĘKI DZIEWCZYNY. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ilu osobom sprawiacie radość.
Bardzo ciekawy fanfik chociaż jest trochę niespójności z książką.
Dlaczego Darcy zwraca sie do Wikhama per George chociaż go nie cierpi. Czy Wikham nie byłoby bardziej na miejscu i zrozumiałe dla obu stron. Myśle, że dla Wikhama też.
Marija - Pią 30 Lis, 2007 08:38
| nicol81 napisał/a: | | Przeglądałam dzisiaj polskie tłumaczenie i znalazłam błąd. Tam napisano, że Wickham zażyczyl sobie całego spadku, nie równej części. Tzn. 5 tys., nie 1 tys. | Ale świnia normalnie .
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 08:44
| maenka napisał/a: | | Dlaczego Darcy zwraca sie do Wikhama per George chociaż go nie cierpi. Czy Wikham nie byłoby bardziej na miejscu i zrozumiałe dla obu stron. Myśle, że dla Wikhama też. |
Zważywszy. że znają się od dziecka, to mimo wszystko byłoby trochę dziwne...
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 08:45
| Alison napisał/a: | - Znajdź jednostkę stacjonującą tutaj w Anglii ale w ponurym miejscu, najlepiej w takim, w którym nie ma zbyt wielu pokus do popełniania błędów.
Richard uniósł brwi - To znaczy zakopać go gdzieś! - parsknął - Dobra, muszę powiedzieć, że twój pomysł teraz brzmi lepiej niż na początku. Nie powinno być trudności z ulokowaniem oficera, który życzy sobie być wysłanym do spokojnej jednostki gdzieś donikąd. Być może będę miał szczęście i znajdę jakąś z bojowym dowódcą, który szczerze wierzy, że torturując swoich żołnierzy wyprowadzi ich na ludzi. - zaśmiał się złośliwie - Przyślę listę do Erewile House.
(...)
Pół godziny później, pochylił się nad papierem i piórem, i zaczął załatwiać przydział dla Wielmożnego Georga Wickham'a, w jednym z regimentów z listy pułkownika Fitzwilliama, położonym najdalej jak tylko się dało od Hertfordshire i dobrego towarzystwa. |
biedny Wickham...
Alison - Pią 30 Lis, 2007 08:46
| maenka napisał/a: | | Dlaczego Darcy zwraca sie do Wikhama per George chociaż go nie cierpi. Czy Wikham nie byłoby bardziej na miejscu i zrozumiałe dla obu stron. Myśle, że dla Wikhama też. |
Prawdopodobnie po to żeby go "wziąć pod włos". Jakby sie do niego zwracał per panie Wickham albo jakoś lekceważąco, to niewiele by zyskał w tych negocjacjach. To zdaje się zabieg psychologiczny, odwołanie się do przyjaźni z dzieciństwa, żeby wyciągnąć bardziej szczere wyznania, co do dalszych planów względem uwiedzionej panny
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 08:49
Jednem słowem - jakby MrD jakimś nieszczęsnym zrządzeniem losu stracił swoje wspaniałe Pemberley, to mógłby zarabiać na życie jako utalentowany negocjator...
Alison - Pią 30 Lis, 2007 08:51
| Maryann napisał/a: | Jednem słowem - jakby MrD jakimś nieszczęsnym zrządzeniem losu stracił swoje wspaniałe Pemberley, to mógłby zarabiać na życie jako utalentowany negocjator... |
Ja tak myślę, że mógłby sie rozwinąć na tym polu, w jakiejś brytyjsko-amerykańskiej firmie colsultingowej
Jeszcze zwieje z Wickhamem do Ameryki!
Marija - Pią 30 Lis, 2007 08:54
| Alison napisał/a: | Jeszcze zwieje z Wickhamem do Ameryki! | Coś wiesz? Ja tam Pameli nie wierzę...
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 09:08
A cóż Ci biedaczka zawiniła ?
Marija - Pią 30 Lis, 2007 09:20
| Maryann napisał/a: | A cóż Ci biedaczka zawiniła ? | Wyobraźnia Pameli lata kędy chce, może i do Ameryki zalecieć .
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 09:22
Mogę Cię zapewnić, że wyobraźnia Pameli ogranicza się do czasu i miejsca DiU, tzn. do Wysp Brytyjskich, a właściwie do jednej.
Gunia - Pią 30 Lis, 2007 16:12
| Maryann napisał/a: | nicol81 napisał/a:
Przeglądałam dzisiaj polskie tłumaczenie i znalazłam błąd. Tam napisano, że Wickham zażyczyl sobie całego spadku, nie równej części. Tzn. 5 tys., nie 1 tys.
W oryginale jest "her equal share of the five thousand pounds" - czyli chodzi o udział Lidii w tych pięciu tysiącach (1/5), a nie o całą sumę.
Chociaż znając apetyty i możliwości Wickhama, to nawet i te 5 tys. nie wydaje się kwotą wygórowaną - prebendę sprzedał za 3 tysiące, a teraz miał przecież asa w rękawie. |
No ja się właśnie też zdziwiłam, bo jak to? Oddali im cały swój majątek, zostawili pozostałe córki na lodzie i jeszcze mówią, że to niezła cena. Ale myślałam, że tak ma być.
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 16:16
W sumie kawał szczęściarza z tego Wickhama. Koniec końców zawsze trafił na kogoś, kto go wyciągnie z kłopotów.
Grunt to zainteresować się właściwą panną...
Gunia - Pią 30 Lis, 2007 16:17
| Maryann napisał/a: | W sumie kawał szczęściarza z tego Wickhama. Koniec końców zawsze trafił na kogoś, kto go wyciągnie z kłopotów.
Grunt to zainteresować się właściwą panną... |
A właściwie siostrą właściwej panny.
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 16:22
Nie wyszło z panną z dużym posagiem - cóż, trudno. Znalazła się panna nie dość, że głupia, to na dodatek bez posagu. Ale za to dobrze "skoligacona".
Dochodzę do wniosku, że on miał chyba jakiś szósty zmysł...
|
|
|