To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Supernatural

praedzio - Nie 17 Lut, 2008 18:15

Travis Bickle to postać grana w Taksówkarzu przez Roberta de Niro: http://taksowkarz.filmweb.pl/
Nie pisałam nic o nim, bo myślałam, że to tylko ja taki nieuk jestem, bo nie oglądałam filmu. Widzę, że jest nas więcej. :mrgreen:

O, tak - Mistyfikator czułby się jak u siebie. Zresztą kto mnie zapewni o tym, że go tu nie ma? ;)

Admete - Nie 17 Lut, 2008 18:16

Jakoś nigdy się nie załapałam na Taksówkarza, choć ogólnie wiem, o czym jest. Sama się dziwię. Chyba trzeba to naprawić. A Mistyfikator zapewne jest gdzies blisko ;-)
praedzio - Nie 17 Lut, 2008 18:21

Admete napisał/a:
Mistyfikator zapewne jest gdzies blisko ;-)


Sofijufka - Pon 18 Lut, 2008 10:35

Dla tych, co kochają Sama i Deana - pucio, pucio. I chusteczka, do ocierania łez
http://ngr.gu.ma/

Admete - Pon 18 Lut, 2008 13:30

Połączenie tej melodii z fragmentami serialu mnie zabiło :rotfl:
Sofijufka - Pon 18 Lut, 2008 14:33

Admete napisał/a:
Połączenie tej melodii z fragmentami serialu mnie zabiło :rotfl:
Dlaczego? Takie suszeszczipiatelana melodia i spojrzenia chłopaków takież :mysle:
praedzio - Pon 18 Lut, 2008 14:49

Jeszcze niech mi ktoś powie, o czym z grubsza jest ta piosenka... Bo coś mi się wydaje, że słowa tu mają niemałą wagę. :D
Sofijufka - Pon 18 Lut, 2008 15:02

praedzio napisał/a:
Jeszcze niech mi ktoś powie, o czym z grubsza jest ta piosenka... Bo coś mi się wydaje, że słowa tu mają niemałą wagę. :D

Dla znających hiszpański:
Siempre que te pregunto,
que cuando, como y donde,
tú siempre me respondes,
quizas...quizás...quizás...
Y así pasan los días
y yo, desesperando,
y tú, tú contestando,
quizás...quizás...quizás...
Estás perdiendo el tiempo,
pensando...pensando...
Por lo que tú más quieras,
hasta cuando...hasta cuando...
Y así pasan los días,
y yo desesperando,
y tú, tú contestando,
quizás...quizás...quizás...
W angielskim:
When I always ask you
what, when, how and where
You answer me
maybe, maybe, maybe
\Czyli:
Kiedy zawsze cię pytam
Co, kiedy, jak i gdzie
Ty odpowiadasz mi
Może, może, może

praedzio - Pon 18 Lut, 2008 15:08

Dzięki, Sofi! :kwiatki_wyciaga:
Admete - Pon 18 Lut, 2008 20:34

Chodzi o to, że Dean uznaje tylko rock sprzed roku 90 i po prostu jak lubię ten utwór, to mi do tego serialu nie pasuje. To jest żart albo nieszczęsny Wincest ;-) A z Wincestem to ja robię tak: :uzi:
praedzio - Pon 18 Lut, 2008 20:37

Też odniosłam takie wrażenie. Ale muszę dokładniej przetłumaczyć sobie tekst. Ha! Poćwiczę swój marny hiszpański! :D
Admete - Pon 18 Lut, 2008 20:41

Do Spn pasuje to:

http://www.youtube.com/watch?v=Tq3gsIhEHPc

I najbardziej TO :D

http://www.youtube.com/watch?v=M72BKiWkZJo

Jak oni tam na koncu mówią tatusiowi "yes sir" to ja wymiękam :-D

A tego jeszcze chyba nie widziałam:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

A tu sa ciekawe słowa:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=CUFIiGhK7P4

Deanariell - Wto 19 Lut, 2008 22:16

Admete napisał/a:
Jak oni tam na koncu mówią tatusiowi "yes sir" to ja wymiękam

No tak... czy ja już mówiłam jak bardzo kocham SPN? :wink: Nie no... niesamowici są jednak... :serce:

Admete - Śro 20 Lut, 2008 09:00

Riellusia jaki cudny avatarek! Tęsknię za nimi...Będziesz oczywiście w weekend? Zrobimy sobie podwójny seans.
Caitriona - Śro 20 Lut, 2008 18:03

Obejrzałam "MS". No ja wszystkich przepraszam, ale ten odcinek był momentami brutalny (biedny Dean)! Przy pierwszych dwóch razach naprawdę było niewesoło; przy trzecim 'wypadku' siem przestraszyłam...; potem (sori Dean) to się uchachałam! :mrgreen: Niezła mieszanka!
Bardzo fajny odcinek - fajny historia, extra zagrany - chłopaki się popisali!
I tak mi niesamowicie było żal Sama... Tyle się chłopak nacierpiał... I trochę mnie przestraszył jak zaczął się zachowywać jak robot, po tych kilku miesiącach bez Deana.
No i rozczuliła mnie ostatnia scenka - braterski uscisk...
Dzięki Admete!! :kwiatek:

Admete - Śro 20 Lut, 2008 18:08

Przy tym uścisku Dean nie uciekł, więc jest postęp. Co prawda udawał, że go nie rusza i próbował żartowac, ale został na miejscu. Przypomina mi się taka scena z 1 serii, w której Sam miał ochote objąć starszego brata, ale ten tylko zażartował "no chick flick moments" ;)
Faktycznie przy kolejnych pechowych wtorkach najpierw jest się przerażonycm, a potem rozbawionym. Tacos były rewelacyjne i prysznic tez ;-)

praedzio - Śro 20 Lut, 2008 18:18

... i jeszcze ten moment z psem! :rotfl:
Dziś ponownie sobie obejrzałam ten odcinek (w ogóle to zrobiłam sobie maraton: PB/Kroniki Sary Connor/SPN) i zauważyłam, że był moment, w którym Dean nie umarł, a i tak Sama obudziła Asia. To było wtedy, kiedy Sammy kapnął się, kto stoi za tym wszystkim. :D
Aaaa... i jeszcze coś. Zauważyłam to już, co prawda, za pierwszym razem, ale jakoś zapomniało mi się o tym pisnąć tutaj.
Chwyciło mnie za gardło w momencie, kiedy Sam takim głodnym wzrokiem spojrzał na rozbabrane łóżko Deana (tylko nie mieć mi tu żadnych skojarzeń! :bejsbol: ). Przypomniałam sobie, jak Sam się zachowywał podczas tych miesięcy po śmierci Deana - jak zawsze starannie ścielił łóżko po wstaniu. Jak strasznie mu wtedy musiało brakować tego całego bałaganu Deana. Też ten moment z tubką od pasty do zębów, czy samotne śniadania... Buuu! Zaraz znowu się rozkleję! :cry2:

Admete - Śro 20 Lut, 2008 18:21

O tak! To nieludzkie uporządkowanie Sama po śmierci brata było przerażające. Dzięki Praedzio, że napisałaś o tym - nie skojarzyłam tych dwóch rzeczy, ale teraz to wydaje się oczywiste.
praedzio - Śro 20 Lut, 2008 18:27

*skromnie*
Jak na fanatyczkę przystało, staram się nie uronić żadnej czynności Samowej... :lol:

Deanariell - Śro 20 Lut, 2008 18:30

Admete napisał/a:
Riellusia jaki cudny avatarek! Tęsknię za nimi...

No cudny :mrgreen: "Znaleziony, niekradziony" :-P Jak myślę o tym nadchodzącym odcinku, to mam ochotę "wyczarować" jakąś odpowiednią dla siebie broń i ruszyć Winchesterom na pomoc... postrzelać trochę do demonów :uzi: :wink:

Caitriona - Śro 20 Lut, 2008 18:42

Trochę mnie przeraził ten moment z psem... Niby taka sympatyczna rasa... :mrgreen:
A, i ubawiło mnie jak Dean się dowiedział że go potrącono zadał pytanie 'czy wyglądało to jak na filamach' - cały starszy Winchester! Ale potem się rozejrzał zanim wszedł na ulicę :mrgreen:

Admete - Śro 20 Lut, 2008 18:48

Deanariell napisał/a:
Admete napisał/a:
Riellusia jaki cudny avatarek! Tęsknię za nimi...

No cudny :mrgreen: "Znaleziony, niekradziony" :-P Jak myślę o tym nadchodzącym odcinku, to mam ochotę "wyczarować" jakąś odpowiednią dla siebie broń i ruszyć Winchesterom na pomoc... postrzelać trochę do demonów :uzi: :wink:


Ty mi nie mów o strzelaniu, bo ja jestem w połowie serii 4 24! Ależ tam się dzieje. Na dodatek znów praca i zwolnienia, więc nie powiem - odstresowałabym się chętnie.
Caitri to z psem było straszno - śmieszne. Rozejrzał się jak przedszkolak ;-)

Caitriona - Śro 20 Lut, 2008 18:49

Tak jak większość deanowych śmiertelnych przypadków, ale ja się boję psów...
Deanariell - Śro 20 Lut, 2008 19:01

Caitriona napisał/a:
Bardzo fajny odcinek - fajny historia, extra zagrany - chłopaki się popisali!

Koncertowo :oklaski: :oklaski: :oklaski: Jak dla mnie jest to w tej serii odcinek, który oceniam 10/10 :cheerleader2: Historia w istocie ciekawa, wciąga jak bagno, choć wykorzystuje dobrze znany motyw "dnia świstaka". Mnie najbardziej podobało się właśnie to ujęcie - mogę się teraz przyznać, że obawiałam się jak to umieranie Deana będzie wyglądało... wyszło idealnie - trochę przerażająco, momentami zabawnie (uwielbiam czarny humor - z jednej strony śmiech, z drugiej niepokojący dreszcz na karku... :-P ), na koniec głęboko i refleksyjnie... tragizm sytuacji wynikający z bezsilności wobec śmierci, a z drugiej rozpaczliwe pragnienie odwleczenia jak najdalej w czasie tego, co ma nastąpić - świetny portret Sama i rewelacyjna scena, kiedy prosił Mistyfikatora o przywrócenie mu Deana... był jak piłka bez powietrza... zupełnie pusty poza tym jednym, rozpaczliwym pragnieniem... :cry2: "Nasz" Padalecki nawet nieźle to zagrał :oklaski:

praedzio napisał/a:
... i jeszcze ten moment z psem! :rotfl:

"Potrzebujesz przyjaciela?"... :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Admete napisał/a:
Tacos były rewelacyjne i prysznic tez

To z prysznicem prawie mnie wykończyło śmiechowo! :rotfl:

praedzio napisał/a:
zauważyłam, że był moment, w którym Dean nie umarł, a i tak Sama obudziła Asia. To było wtedy, kiedy Sammy kapnął się, kto stoi za tym wszystkim.

No był taki moment - Mistyfikator "zresetował" Sama :wink:

Admete napisał/a:
To nieludzkie uporządkowanie Sama po śmierci brata było przerażające.

Też to zauważyłam, zwłaszcza ta scena z pastą w łazience... Dość kontrastowa w stosunku do scen z bratem... Taka... milcząca... No właśnie... Wyobrażam sobie Sama dzień w dzień w tej morderczej ciszy... I tylko myśli kotłujące się w głowie... brrrrrr... :confused3: Od czegoś takiego łatwo zostać psychopatą... Taki mrrroczny Impala Driver :cool:

Admete - Śro 20 Lut, 2008 19:17

Impala Driver! Niezły pomysł :-) jest tam taka mała scenka, gdy Sam po śmierci Deana mknie Impalą przez noc...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group