Fantastyka - Sapkowski
Wiedźma - Pon 18 Lut, 2008 18:59
A tak a'propos Sapka, to straszliwie mnie wkurzył zakończeniem trylogii husyckiej. Nie wiem czy Szanowne Damy ją czytały, mnie w każdym razie w trakcie lektury "Lux Perpetua" mało szlag na miejscu nie trafił.
Gosia - Pon 18 Lut, 2008 19:38
Nie wiem jak się ta trylogia kończy, bo tak mnie zniesmaczyła częśc druga, że nie kupiłam juz trzeciej. Uważam, że mistrz zszedł na psy....
Wiedźma - Pon 18 Lut, 2008 19:48
"Boży bojownicy" mi się podobali, acz nie ze wszystkim, jedak czytalo mi się smacznie. Co Cię tak, Gosiu, zniesmaczyło?
Gosia - Pon 18 Lut, 2008 20:37
Okrucieństwo, siermiężność, brak choc jednego pozytywnego bohatera.
Wojujący antyklerykalizm.
Wiedźma - Pon 18 Lut, 2008 21:06
| Gosia napisał/a: | Okrucieństwo, siermiężność, brak choc jednego pozytywnego bohatera.
Wojujący antyklerykalizm. |
Wojny husyckie były okrutne, obie walczące strony skutecznie zgubiły chrześcijańskie miłosierdzie i takie tam. Mnie się to podoba że Sapkowski nie owijał w bibułkę, tylko pokazał sytuację z całym swym cynizmem oraz ironią. Co się tyczy bohaterów pozytywnych, cóż... Von Bielau zaczął przynajmniej zachowywać się jak mężczyzna, nie jak gówniarz (przeszło mu niestety i zupełnie w tomie trzecim), Urban Horn którego w "Narrenturmie" bardzo lubiłam stracił na urodzie i kolorycie, Szarlej zafiksował się zaś na kopaniu pod kolanko.
W tomie trzecim było o tyle gorzej że mentalne rozwolnienie dotknęło nie tylko Reinmara i jego kompanię, ale również bohaterów negatywnych i neutralnych. Pomurnik zdurniał ze szczętem i do imentu, tracąc wszelką mrrroczność, Grześ Hejncze (nie wiem czy on pozytywny czy negatywny tak ostatecznie) też doznał ciężkiego zaćmienia umysłu, Horn skretyniał kompletnie, dyzenteria mózgu się szerzy i nikt nie wie co i po co właciwie robi.
Gosia - Wto 19 Lut, 2008 20:10
Obawiam sie że pewne symptomy widoczne są i u pisarza
Deanariell - Sob 20 Cze, 2009 01:25
Mag napisała:
| Cytat: | | Przeczytałam całość od opowiadań do tomu V w ciągu tygodnia- jedyne plusy przymusowego leżenia- jestem pod wrażeniem całości- fabuły, stylu i doboru bohaterów. Uroda książek zwiększała tylko przyjemność odbioru. |
Mag lubi sagę o Wiedźminie? No proszę, proszę... To ja już teraz nie rozumiem tej niechęci do braci Winchesterów - toż to bardzo dalecy, współcześni jakby, krewni Geralta, którzy się zamerykanizowali jedynie ciut ciut (Btw Jared Padalecki, który w serialu SPN gra postać Sama Winchestera, ma w rzeczywistości polskie korzenie )
Taaaa... Geralt z Rivii... Dean Winchester... typ twardziela o wrażliwym sercu - mój ulubiony!
Jeśli chodzi o zakończenie sagi (ktoś tu wcześniej o tym wspominał ) - osobiście nie jestem pewna czy Yen z Geraltem przeżyli - w dosłownym tego słowa znaczeniu - dla mnie to zakończenie było dość dwuznaczne ... Takie przynajmniej miałam wrażenie... Chyba pora na powtórne czytanie Pamiętam czasy, kiedy w napięciu biegało się do księgarni, żeby nie przegapić wydania kolejnego tomu - a teraz Wiedźmin staje się powoli kultową klasyką gatunku I pomyśleć, że zaczęło się od małego opowiadania w "Fantastyce" - zakochałam się w Geralcie od pierwszej linijki tekstu już wtedy! Byłam zachwycona, że Sapkowski zdecydował się rozwinąć te kilka opowiadań w dłuższą opowieść - nie zawiodłam się
Aragonte - Sob 20 Cze, 2009 09:15
| Deanariell napisał/a: | Mag napisała:
| Cytat: | | Przeczytałam całość od opowiadań do tomu V w ciągu tygodnia- jedyne plusy przymusowego leżenia- jestem pod wrażeniem całości- fabuły, stylu i doboru bohaterów. Uroda książek zwiększała tylko przyjemność odbioru. |
Mag lubi sagę o Wiedźminie? No proszę, proszę... To ja już teraz nie rozumiem tej niechęci do braci Winchesterów - toż to bardzo dalecy, współcześni jakby, krewni Geralta, którzy się zamerykanizowali jedynie ciut ciut (Btw Jared Padalecki, który w serialu SPN gra postać Sama Winchestera, ma w rzeczywistości polskie korzenie )
|
Riella, Mag, owszem, ale nie Mag13, to dwie różne osobistości forumowe
Deanariell - Sob 20 Cze, 2009 15:35
| Aragonte napisał/a: | | Riella, Mag, owszem, ale nie Mag13, to dwie różne osobistości forumowe |
No tak... rzeczywiście... Mea culpa To chyba późna pora pisania tak mnie przyćmiła Podświadomie czułam jednak, że coś w tym wszystkim nie gra Mało realne mi się to wydawało...
Agn - Wto 22 Wrz, 2009 19:58
Musicie to przeczytać!
http://forum.mirriel.net/...hp?f=29&t=11506
Gosia - Wto 22 Wrz, 2009 20:18
Zgadzam się z autorem recenzji na temat antyklerykalizmu Sapkowskiego.
To właśnie mnie ostatecznie odstręczyło od przeczytania dalszych tomów Narrenturm. Dotrwałam do drugiego i dalej nie mogłam. Czułam wyłącznie niesmak. Jeśli pojawia się tam ksiądz, to na bank będzie rozpustnikiem lub okrutnikiem, w każdym razie będzie zdemoralizowany.
Poziom turpizmu i okrucieństwa też jak dla mnie za wysoki
Nie da się lubić żadnego bohatera...
Swego czasu pisałam także recenzję Narrenturm na stronie Merlina...
To był 2002 rok:
Ciemności kryją ziemię.....
Mam mieszane uczucia. Kawalek bardzo dobrej prozy. Profesjonalnej, pisanej mięsistym, żywym językiem, z zacięciem historycznym. Współczesny Sienkiewicz? To złudzenie. Nie ma tu bowiem nic na pokrzepienie serc. Trudno utożsamiać się z głównym bohaterem. Reinmar jest bezduszny, działa bezmyślnie. Nie jest bohaterem pozytywnym, ani w połowie pozytywnym. I to nawet nie jest złe, bo w każdym z nas są sprzeczności, nikt nie jest całkowicie dobry. Ale w tej książce właściwie nie ma bohaterów pozytywnych. Każdy jest mniej lub bardziej zły. Każdy zabija - czy to jest konieczne, czy nie. Może najmniej zły jest Samson Miodek, który na dobrą sprawę nie wiadomo, kim jest. Czyżby o to właśnie chodziło? To jedynie Samson jest inny? Razi mnie jeszcze wojujący antyklerykalizm. Naprawdę nie było wtedy prawdziwych dobrych wierzących księży czy mnichów, którzy wiedli życie w zgodzie z przykazaniami wiary? Wszyscy byli okrutni, rozpustni, żądni dóbr materialnych, zdemoralizowani? Jest za to wiele bezinteresownego okrucieństwa, karania innych za wszystko i za nic. Są walki niby w obronie swojej wiary, ale właściwie w tym świecie działa jedynie prawo zemsty i pastwienia się nad winnymi i niewinnymi. A credo bohatera to spódniczka, trudno bowiem mówić tu o prawdziwej miłości. Daleko mu do Wiedźmina, którego jednak podziwialiśmy. Za to, jaki był i za to, że można się było z nim utożsamiać. Dodam jeszcze jedno: wiem, że Sapkowski sam mówił, że nowy bohater to ktoś, z kim trudno się będzie utożsamiać. Mam tego świadomość. Niemniej w powieściach fantasy jest zwykle tak, że pośród morza zła i okrucieństwa jest promyk nadziei, jakaś iskra, która pozwala myśleć dobrze o przyszłości, o świecie... czasem tym promykiem jest sam bohater-ten dobry pośród złych. Tak jest u Tolkiena, Ursuli Le Guin i innych. W świecie nowej serii Sapkowskiego (jak narazie) nie ma iskier ani promyków, jest ciemność. Jest zło pod różnymi postaciami, jest morze krwi i męki. Jest śmierć zadawana na wiele sposobów. Są popisy erudycji, jest zjadliwy humor. I nie ma światła. Po przeczytaniu Narrenturm jest mi smutno i pusto. Mimo wszechobecnego humoru, ta książka nie niesie żadnego małego choćby ciepełka. A Wiedźmin to ciepło miał w sobie, choć nie był człowiekiem..
Agn - Wto 22 Wrz, 2009 23:40
Ja tak mrocznie i dobijająco tej trylogii nie odebrałam. A Reynevana polubiłam. Nie identyfikowałam się, ale polubiłam. Nie oczekiwałam drugiego Geralta, więc może dlatego nie czułam się rozczarowana. No i tyle.
Trzykrotka - Śro 23 Wrz, 2009 08:36
Ja się zgadzam z Gosią co do mroczności. Te książki - za przeproszeniem - śmierdziały krwią, tak jak Praga na początku 2 tomu. Makabra jest czasami potrzebna, konieczna i uzasadniona artystycznie, a w tej trylogii też była. Jednak Sapkowski przedawkował do stanu, w którym nie pełniła już funkcji wstrząsowej, tylko przyjmowało się ją ze spokojem. A nawet przebiegało wzrokiem po kolejnych akapitach czekając na dalszy ciąg, tak, jak czasem przebiega się po opisach zachodów słońca. Główny bohater był niezauważalny. Trudno mi było go lubić czy nie lubić - mnie po prostu nie interesował. Przez trzeci tom przebrnęłam wyłącznie po to, żeby się dowiedzieć, co Sapek wymyślił dla jego towarzyszy. Oni byłi wspaniali.
Nie podobała mi się ta śląska trylogia, co stwierdzam z bólem, bo spodziewałam się wiele po kombinacji faktów historycznych, fikcji, magii i nieprzeciętnego talentu autora. Bo jego talent wielbię, mimo wszystko. Czernieję z zazdrości, kiedy widzę, z jaką łatwością dobiera słowa w fascynujące obrazy, postaci, sytuacje, światy, fabuły.
Gosia - Śro 23 Wrz, 2009 17:02
Dlatego właśnie się rozczarowałam. Oczekiwałam cudów, dobrego pisarstwa z duszą, a dostałam produkt pisarsko niby dobry (popisy erudycji) ale bezduszny.
Agn - Śro 23 Wrz, 2009 21:55
No dobrze, nie każę wam lubić husyckiej. Nie podobało się wam, trudno, to przecież rzecz gustu. Pragnę jednak zwrócić uwagę na to, że tekst nie traktuje wyłącznie o husyckiej, ale wyłazi też saga o Geralcie.
Poza tym nie chodzi o to, by się zgadzać bądź nie zgadzać z antyklerykalną wymową trójksięgu, ale by autor nie przesadzał. Biskupi czczący szatana? Nie zagalopował się aby czasem? Chodzi o zwykłą rzetelność i uczciwość.
BeeMeR - Czw 24 Wrz, 2009 12:24
Ja uwielbiam sagę o Wiedźminie (zwłaszcza opowiadania) - wielbię Maladie i bardzo lubię Świat króla Artura - i do tych pozycji wraca
ale na Narrentum utknęłam, i przeczytawszy pierwszy tom ani trochę mnie nie ciągnęło dalej.
Mam jak Trzykrotka - bohater ani mnie grzał ani ziębił - zupełnie jakby go nie było - a otaczający go świat też nie zainteresował
Trzykrotka - Pią 25 Wrz, 2009 08:59
| Agn napisał/a: | | Poza tym nie chodzi o to, by się zgadzać bądź nie zgadzać z antyklerykalną wymową trójksięgu, ale by autor nie przesadzał. Biskupi czczący szatana? Nie zagalopował się aby czasem? Chodzi o zwykłą rzetelność i uczciwość. |
No właśnie . Też tak na to patrzę. Jeżeli autor ma poglądy, to niech je demonstruje przez świat przedstawiony. Nie jestem zwolenniczką cenzury, sama mogę wybrać, czy mam kogoś czytywać bez względu na niezgodność naszej ideologii, czy nie. Ale autor zacietrzewiony i zaślepiony prędzej czy później przepada i robi się nie wiarygodny i śmieszny. Przydałoby się Sapkowskiemu trochę pokory i ochłonięcia, imo (ten wywiad ). Jest chyba na dobrej drodze do zostania drugum Łysiakiem. Łysiaka kiedyś kupowało sie spod lady i na czarnym rynku, polowało na nowe ksiązki, zdobywało bez względu na cenę. Miał świetny styl i rozległą wiedzę, okraszoną zacięciem trochę reportażysty, trochę dziennikarza śledczego. Jego Francuska ścieżka, Wyspy zaczarowane, Flet z mandragory - to była baza, której nie wypadało znać. Pamiętam, że rozpoznawałam pokrewne dusze pytając który rozdział z MW lubisz najbardziej. I często byłam o to samo pytana. A teraz... dobry pisarz zmienił się w zajadłego publicystę, którego mało kto traktuje jeszcze poważnie. Od lat nie miała w rękach jego ksiązki. Kupiłam sobie nowe wydanie MW 5 lat temu. Ani razu go nie otwarłam.
Agn - Wto 20 Paź, 2009 23:15
Weekend miałam beznetowy, spędziłam go więc z Sapkowskim (jakkolwiek to brzmi). Po pierwsze - przesłuchałam całe Narrenturm. Jejciu, jak ten audiobook jest zrobiony. Miodzio! Głosy są świetnie dobrane (no, może jak na mój gust Dzierżka ma ciut zbyt młody, ale poza tym w porządku). Przede wszystkim narrator (Krzysztof Gosztyła). Bardzo fajnie to czyta, powoli, ale nie ślimaczo, z energią, ale nieco jakby się słuchało opowieści kogoś starszego przy kominku, z herbatą...
No i Reynevan... Reynevan przemawia głosem Lesława Żurka. Cudo. Młody, przyjemny dla ucha, ojjj...
Poza tym muzyka, efekty dźwiękowe... Słucha się tego znakomicie. Jak słuchowiska. Audiobook zajmuje 3 płyty i jest nagrany w formacie mp3. Kosztuje 49,90 (cena boli jak cholera, ale poświęciłam się dla sprawy).
Kiedy już skończyłam Narrenturm, wzięłam się za najnowszą książkę Sapkowskiego, Żmiję. Nietypowa to powieść, bardzo męska, wojna, Afganistan, rosyjscy żołnierze (rzecz się dzieje jakieś 5 lat po Breżniewie) itd. Ale nie jest to też zwykła durna rąbanka i rzucanie mięchem. Poza tym Sapek nie byłby sobą, gdyby walnął jakiegośtam sensacyjniaka. Pojawiają się też wątki fantastyczne, wyjaśnia, czym tak naprawdę jest żmija, a wizje, które miewa Lewart, elegancko wpasowują się w książkę.
Nie powiedziałabym, by to była najlepsza książka Sapkowskiego. Ale czyta się sprawnie i całkiem przyjemnie (Sapek ma "rękę" do tworzenia bohaterów, przynajmniej moim zdaniem), choć tym razem nie ma takiego humoru, jak to autor zazwyczaj czytelnikowi szczodrze serwuje. Jest poważniej, ale miewa momenty (szczególnie przy porównaniach). Mnie się podobało. A poza tym byłam na sapkogłodzie.
Niemniej audiobook był dla mnie ciut większą radością. No i znów się wkręciłam w tę historię. Czekając na kolejną część do słuchania zabrałam się znów za czytanie. Ech...
Caitriona - Wto 20 Paź, 2009 23:17
| Agn napisał/a: | | Po pierwsze - przesłuchałam całe Narrenturm. |
U, koniecznie muszę się zainteresować!
edit: moja biblioteka jeszcze tego nie ma, ale może niedługo...
praedzio - Śro 21 Paź, 2009 05:50
A miałam tę Żmiję w ręku i zastanawiałam się nad kupnem. Stwierdziłam jednak, że w tym miesiącu nie mam co szaleć.
Agn - Śro 21 Paź, 2009 07:52
Też miałam nie szaleć, ale w promocji ją mamy, więc... nie pójdę w tym miesiącu na nic do kina, ale za to mam Sapka.
Trzykrotka - Śro 21 Paź, 2009 08:33
Ech Ja chyba jednak wybiorę festiwal Kino w pięciu smakach. Żmiję okropnie zjeżdżają krytycy.
Gosia - Śro 21 Paź, 2009 16:05
Ja się Sapkowskim rozczarowałam głęboko przy okazji "Narrenturm" i nie kupię na pewno jego nowej książki.
Agn - Śro 21 Paź, 2009 20:25
Cóż, nie czytałam żadnych opinii (i nie zamierzam, mam własną). A i tak wychodzę z założenia, że lepiej przeczytać na własną rękę niż opierać się na opinii innych (chyba że ktoś ma wybitnie identyczny jak nasz gust). Nie żałuję wydanych pieniędzy ani czasu spędzonego na lekturze, choć rozumiem ogólne rozczarowanie. Przyzwyczailiśmy się do innego Sapka, a tu... Żmija.
Trzykrotka - Czw 22 Paź, 2009 09:48
Kiedy niekoniecznie... Sapkowski nie należy do pisarzy, którego ksiązki wydawane są tanio. Sparzyłam się na Narrenturm, bo nie czytałam wczesniej żadnych opinii. A one pokryły się potem z moją. Teraz wolę być ostrożna, zanim polecę do księgarni po książkę, przez którą będę brnąć z irytacją. Nie będę mówic, że książka jest dobra lub zła, dopóki jej nie przeczytam, ale zanim kupię, pomyślę dwa razy.
|
|
|