Seriale - Dramy, czyli urok Azji
Agn - Czw 25 Lip, 2013 21:32
No, niestety. Miał problemy z prawem. Znaczy się wybuchł ostatnio jakiś skandal, że nie płacił ekipie, oskarżono go bodajże o defraudację i nie wolno mu było nigdzie się oddalać, dopóki śledztwo nie zostanie zakończone. Coś czuję, że popełnił samobójstwo.
| Trzykrotka napisał/a: | | Chyba po raz pierwszy zacznę szukać czegoś do oglądania nie według kodu aktora-mężczyzny, a kobiety, bo jestem tą dziewczyną zauroczona. Kiedyś moja współoglądaczka zapodała mi dramę, w której grała Park Min Young, ale to była taka historyczna mordownia, że nie dałam rady wyjść poza drugi odcinek, w którym jej bohaterka była jeszcze dzieckiem. |
A może warto? Zawsze możemy się umówić na wspólne oglądanie, jak skończy się zabawa z KSS (właśnie - kiedy następny odcinek???), w towarzystwie raźniej i obgadać można każdy detal i dłużyznę.
| Trzykrotka napisał/a: | | Mam wrażenie, że momentami jakby sobie na niej eksperymentował, sprawdzając, ile zniesie. |
Ja też. Jedną z najbardziej przykrych scen jest, kiedy po nią zadzwonił, ona pobiegła roześmiana, zrobiła makijaż, przegląda się w lusterku samochodu, a potem się odwraca - jest on. Z panną. I potem się z tą panną obściskuje i robi zakamuflowane uwagi pod adresem NaNa. I jak go rozumiem, że to najlepszy (choć brutalny) sposób, by trzymać ją z dala od niebezpieczeństwa, tak strzelić go chciałam w łeb. Wybaczyłam mu to tylko dlatego, że w najmocniejszych momentach widać jego prawdziwe uczucia (typu koniec 11-ego odcinka albo w następnym, w którym przytulił się do niej i poprosił, żeby została).
| Trzykrotka napisał/a: | Noo, seksowna LMH w wydaniu naughty jest perwersyjnie seksowny. |
Prawda?
| Trzykrotka napisał/a: | | Ale naj-najseksowniejszy był, kiedy siedział na brzegu wanny i mył NaNa włosy |
KOCHAM TĘ SCENĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
| Trzykrotka napisał/a: | | Zaczynam zwalniać z CT - właśnie olśniło mnie, jak mało zostało do końca. Żal się będzie żegnać. |
Uprzedzałam, że drama cymes.
A daje się zwolnić tempo tak w ogóle?
Trzykrotka - Pią 26 Lip, 2013 00:28
| Agn napisał/a: |
A może warto? Zawsze możemy się umówić na wspólne oglądanie, jak skończy się zabawa z KSS |
Możemy popróbować, zawsze to w kupie raźniej, ale początek Wam będę musiała opowiedzieć - albo umrzecie z nudów, albo ze śmiechu (niezamierzonego przez twórców). Przy okazji znajdę tytuł.
A propos śmiechu - po odcinku 13 robię sobie przerwę w CH - z powodów czysto technicznych - w weekend i tak nic obejrzeć nie będę mogła. Więc ot tak, zapuściłam sobie wieczorem 12 odcinek KoD, z tęsknoty za Siwonem - i padłam. OMG! To był chyba (prócz pławienia się w zimowym morzu) najbardziej jajcarny jego występ w roli Hyeon mina. Najpierw mały prezencik dla pani scenarzystki - dana lekką sponsorską rączką zimowa kurtka (bo zauważyłem, że masz jakieś... braki z garderobie - dyskretny niesmak na twarzy bezcenny). Potem rzucanie na kolana Min ah i wielokrotne obrywanie od niej po gębie na planie dramy - przy tej sekwencji już się nie krępowałam, wyłam ze śmiechu. Potem komiczne targi o wykreślenie sceny pocałunku (on: wolę znowu pływać w morzu, ona: tylko nie z tym bałwanem) i korona dzieła, sam czosnkowy pocałunek. I te miny Siwona, te miny
Wracając do CH: mycie włosów było rewelacyjną sceną
A jeszcze przed myciem włosów było przetaczanie krwi (nie do końca mam przekonanie, czy tak to powinno wyglądać, ale nie o tym w końcu jest drama ) i kupowanie strojów. Padłam, kiedy na pytanie sprzedawczyni LMH odpowiada szukam czegoś wygodnego, co mógłbym nosić w domu i zdejmuje z wieszaka sukienkę za sukienką
Scena z podwózką siebie i długonogiej laski była po prostu ..... uh! ale też mądra dziewczyna zareagowała jak należy i palnęła mu taką mówkę, że mu w pięty poszło. Znalazł sobie metodę odstraszającą, niech go....
Bo za pierwszym razem podobna sytuacja była całkiem gorąca: NaNa w cekinowej super-mini za kierownicą, prokurator w czarnej skórze na glebie, laska wije się na tylnym siedzeniu wokół LMHot, a on patrzy tylko na NaNa, co ona widzi w lusterku... Uuu, ciepło było!
| Agn napisał/a: | | A daje się zwolnić tempo tak w ogóle? |
(Ach, te długaśne nogi!) Ciężko jest Najgorzej, że dopiero w niedzielę wieczorem będę mogła sobie zapuścić odcinek kolejny. A tu akcja takimi susami zmierza do końca, że nie wiem, jak dam radę...
W ramach spowalniania rozważałam jeszcze sprawę traktowania NaNa przez Yong Seoka. Może nie potrafił w ogóle obchodzić się z dziewczynami? Amerykański trening zaczął się, kiedy chłopak był już właściwie ukształtowany, a jaką szkołę mu tatuś zafundował, to wiemy. Może - mimo wszystko - trochę był niepewny swojego uroku? Bo strasznie agresywnie reagował właśnie w sytuacjach, w których był niepewny. Kiedy ona z roziskrzonym wzrokiem mówiła przy nim o prokuratorze. Kiedy on niósł dla niej kawę, a ona go ignorowała.
Może powielał szkołę ojca? Mam na myśli coś, jak scenę z Poseidona, o której Agn kiedyś pisała - kiedy dziewczyna się załamuje, chłopak zabiera ją na ring i robi z nią sparring, potem przytula, a potem wali na odlew - i ona dopiero po czymś takim może się zebrać do kupy. Ale NaNa nie potrzebuje takiej mobilizacji, jest dość wewnętrznie twarda.
Może chciał być posłuszny słowom w nikim się nie zakochuj, tylko sobie z tym słabo radził.
No bo od pewnej chwili wiadomo już było, że zwyczajnie, przebywanie obok niego jest dla niej zagrożeniem życia. Ale wcześniej?
Tak czy inaczej - przeczołgał dziewczynę nieziemsko.
Agn - Pią 26 Lip, 2013 10:07
| Trzykrotka napisał/a: |
Możemy popróbować, zawsze to w kupie raźniej, ale początek Wam będę musiała opowiedzieć - albo umrzecie z nudów, albo ze śmiechu (niezamierzonego przez twórców). Przy okazji znajdę tytuł. |
O rany, teraz to się boję...
Ja mam dramę, w której ona występuje w jednej z ról głównych. Już kiedyś do niej podchodziłam, ale nie dałam rady. Bo to drama szkolna. Ale będę twarda. Tam po drugim planie pałęta się LMH, a wiadomo, że jak coś zawiera LMH, to muszę obejrzeć.
| Trzykrotka napisał/a: | To był chyba (prócz pławienia się w zimowym morzu) najbardziej jajcarny jego występ w roli Hyeon mina. Najpierw mały prezencik dla pani scenarzystki - dana lekką sponsorską rączką zimowa kurtka (bo zauważyłem, że masz jakieś... braki z garderobie - dyskretny niesmak na twarzy bezcenny). Potem rzucanie na kolana Min ah i wielokrotne obrywanie od niej po gębie na planie dramy - przy tej sekwencji już się nie krępowałam, wyłam ze śmiechu. Potem komiczne targi o wykreślenie sceny pocałunku (on: wolę znowu pływać w morzu, ona: tylko nie z tym bałwanem) i korona dzieła, sam czosnkowy pocałunek. I te miny Siwona, te miny |
A wszystko przez zazdrość! I jak to się skończyło? Ostatecznie związkiem, jak wiadomo, raz jeszcze udowadniając, że stara ludowa mądrość "kto się czubi ten się lubi" wciąż ma zastosowanie w życiu.
Komizm tych postaci (bo ta aktorka taka damesa też jest przerysowana i robi za świetny kontrapunkt dla postaci Si Wona) jest niezaprzeczalny.
Speaking of Si Won! Bo ja zrobiłam sobie przerwę w Poseidonie, ale wczoraj stęskniona wróciłam do seansu i odpaliłam odcinek nr 10 (shit! jeszcze tylko 6 odcinków! chlip!). Jestem średnio usatysfakcjonowana, bo Si Won nikomu nie skopał rzyci. Ale za to dużo biegał na koniec.
Podoba mi się, jaki twist zrobili z postacią kapitana, który w sumie odwala całą tę akcję "Poseidon". W ogóle teraz to ja b. lubię tego kapitana. I zauważam, że jest przystojny jak jasny gwint, tylko nie taki młodziutki jak np. Si Won.
| Trzykrotka napisał/a: | nie do końca mam przekonanie, czy tak to powinno wyglądać, ale nie o tym w końcu jest drama |
Ja wiem? Grunt, że pani weterynarz miała odpowiedni sprzęt i była w stanie to zrobić. No i że Yoon Sung oddał krew, żeby NaNa przeżyła. Oj, widać było, że rozkazy tatusia rozkazami tatusia, a serce sercem. Bo wiadomo, każdego by pewnie ratował, tylko taki atak strachu miał, że oj...
| Trzykrotka napisał/a: | | ale też mądra dziewczyna zareagowała jak należy i palnęła mu taką mówkę, że mu w pięty poszło. Znalazł sobie metodę odstraszającą, niech go.... |
I jeszcze dziewczynę wytargała z samochodu i wcisnęła ją w taksówkę.
| Trzykrotka napisał/a: | Padłam, kiedy na pytanie sprzedawczyni LMH odpowiada szukam czegoś wygodnego, co mógłbym nosić w domu i zdejmuje z wieszaka sukienkę za sukienką |
Ja też, ale zastanawiam się, czy to nie wina tłumaczenia. Choć diabli wiedzą.
| Trzykrotka napisał/a: | | Bo za pierwszym razem podobna sytuacja była całkiem gorąca: NaNa w cekinowej super-mini za kierownicą, prokurator w czarnej skórze na glebie, laska wije się na tylnym siedzeniu wokół LMHot, a on patrzy tylko na NaNa, co ona widzi w lusterku... Uuu, ciepło było! |
Oj, gorąco tam było jak w saunie. Nawet ja parowałam, jak jej takimi spojrzeniami trzaskał w lusterku.
| Trzykrotka napisał/a: | | Najgorzej, że dopiero w niedzielę wieczorem będę mogła sobie zapuścić odcinek kolejny. |
Biedactwo... A co staje ci na przeszkodzie? Praca? Obowiązki domowe? Wizytacja Si Wona w twoim domu? Oby to trzecie...
| Trzykrotka napisał/a: | | Może nie potrafił w ogóle obchodzić się z dziewczynami? |
Wydaje mi się, że potrafił, bo uwodzenie szło mu świetnie... tylko nie radził sobie kompletnie w momencie, gdy do całości dochodziły jeszcze uczucia wyższe. Raz - opiekował się NaNa "zza winkla", pilnował, by nic jej się nie stało itp.itd. W końcu ajhussi go poprosił (hihi ktoś, bez kogo nie potrafi się obejść). Dwa - był w niej zakochany i nieźle go to musiało kołować. Dlatego też pewnie serwował jej takie traktowanie ogień - lód. Wiedział, że mu nie wolno, bo to dla niej niebezpieczne, ale nie potrafił się trzymać od niej z daleka.
Tak btw ten jego "tatuś" to też logiczny jak cholera. Z jednej strony mówił mu tak: "Nie zakochuj się. Jeśli twoja tożsamość wyjdzie na jaw, popłynie krew tych, których kochasz." A potem co? Wiecznie mu truł, że w takiej, a takiej sytuacji powinien NaNa zastrzelić, wypuścić z rąk, niech spadnie z iluśtam pięter i zginie na miejscu - no generalnie unicestwić ją.
| Trzykrotka napisał/a: | | Ale NaNa nie potrzebuje takiej mobilizacji, jest dość wewnętrznie twarda. |
Przy Yoon Sungu tej twardości ledwo jej starczyło. Ale mimo wszystko dojechała do granicy wytrzymałości.
Trzykrotka - Pią 26 Lip, 2013 10:21
| Agn napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: |
Możemy popróbować, zawsze to w kupie raźniej, ale początek Wam będę musiała opowiedzieć - albo umrzecie z nudów, albo ze śmiechu (niezamierzonego przez twórców). Przy okazji znajdę tytuł. |
O rany, teraz to się boję... |
| Agn napisał/a: |
A co staje ci na przeszkodzie? Praca? Obowiązki domowe? Wizytacja Si Wona w twoim domu? Oby to trzecie... |
Żeby to! Nawet kimchi nauczyłabym się robić i kimbap z takiej okazji Okazja będzie miła, bo będę miała fajnego gościa, tylko zapowiadają sakramenckie upały, więc zaplanowane bieganie po mieście trochę mnie przeraża.
c.d.n
Agn - Pią 26 Lip, 2013 10:33
Kurczę, miła okazja i fajny gość... Jesteś absolutnie pewna, że nie przyjeżdża do ciebie Si Won???
Trzykrotka - Pią 26 Lip, 2013 10:55
| Agn napisał/a: | | Kurczę, miła okazja i fajny gość... Jesteś absolutnie pewna, że nie przyjeżdża do ciebie Si Won??? |
Nic nie pisał, więc pewnie nie tym razem
Ad remu: wiecie, że ja głupia byłam przekonana, nawet bez sprawdzania, że CH ma 16 odcinków, jak Personal Taste? I nawet sobie myślałam z troską, że trudno będzie pozostałych polityków upchnąć w takim czasie Nie ma to jak przytomność umysłu. Ale i radość tym większa, że się jednak pomyliłam!
Agn - Pią 26 Lip, 2013 11:15
| Trzykrotka napisał/a: | Nic nie pisał, więc pewnie nie tym razem |
Zapewne gdyby się zapowiedział, to byś nas zaprosiła... PRAWDA? *wymownie spogląda na Trzykrotkę*
| Trzykrotka napisał/a: | Ad remu: wiecie, że ja głupia byłam przekonana, nawet bez sprawdzania, że CH ma 16 odcinków, jak Personal Taste? I nawet sobie myślałam z troską, że trudno będzie pozostałych polityków upchnąć w takim czasie Nie ma to jak przytomność umysłu. Ale i radość tym większa, że się jednak pomyliłam! |
Cudna niespodzianka, prawda? O 4 odcinki więcej niż myślałaś. Jeszcze kilka przed sobą masz.
A ja się zbieram robotać. Jeszcze tylko 8 godzin i wolne...
Trzykrotka - Pią 26 Lip, 2013 12:37
| Agn napisał/a: |
Zapewne gdyby się zapowiedział, to byś nas zaprosiła... PRAWDA? *wymownie spogląda na Trzykrotkę* |
No masz! Pałeczki jakby co już gotowe. Tylko nie mam takich fajnych podstawek pod nie. Ale do wizyty Siwona na pewno nabędę
Równie jak oglądać CH uwielbiam czytać komentarze javabeans i girlfriday na dramabeans do każdego odcinka. Dziewczyny są tak po uszy wciągnięte w dramę, zakochane w LMH i generalnie - nieprzytomne, że aż miło wiedziec, że tak można. Odcinek 14 (starcie Syna z Prokuratorem coraz bardziej przypomina pojedynek twarzą w twarz) w ich interperatacji zaczyna się od podnieconego:
Bromance! Bromance! Bromance! Oh please, tell me that’s next on the menu. Just the suggestion of such a development has me all awash in anticipation, because the conflict of avenging-hero-versus-lawman is so rife with possibility. We’ve got the romance angle secure, so now it’s time to turn our attentions to the bromance…or perhaps the escalation of their face-off to the next level.
Dzięki Siwonowi dowiedziałam się, co to bromance i nie powiem, w CH ten związek-nie związek dwóch super-mężczyzn zapowiada się intrygująco. O, taką postać jak Prokurator mógłby grać Siwon, tylko w życiu się nie zgodziłabym, żeby dał się zatrzasnąć w obrotowych drzwiach jak jakiś ciapul. No i - co ciekawe, obaj (znaczy - Yoon Seok i Prokurator, nie LMH i Siwon ) są w konflikcie z Ojcami.
Z intrygujących postaci dodam jeszcze piękną panią weterynarz (ważysz jak duży pies, wezmę od ciebie 50 000 wonów). Ta bobieta jest nieprzenikniona. Jej spokój w obliczu sceny w hotelu był zabójczy. Zimna krew, z jaką konsekwentnie pomaga Synowi - imponująca. Sympatia dla NaNa - ujmująca. A to, że dzięki niej Yoon Seok może przytrzeć prokuratorskiego nosa - ooo, piękne! Uwielbiałam ten uśmieszek na twarzy LMH, kiedy Prokurator lustrował z wściekłością własny garnitur i własną koszulę na jego grzbiecie.
Edit: w komentarzach do postu - kącik Siwona
1. Siwon i tata
2. Siwon i widelczyk
3. Siwon wybiera się w podróż:
-tak ubiera się do samolotu
-a tak odpoczywa w drodze
4. Hyun min i KoD
To zdjęcie bardzo lubię. Siwon tak wczuł się w rolę Aktorzyny w KoD, że stworzył dla niego konto na twitterze , a postać zilustrował takim oto zdjęciem
Agn - Sob 27 Lip, 2013 01:14
Jutro jadę do rodziców na weekend. Tata prosił, bym poświęciła się i wstała kapkę wcześniej i pojechała jakimś wcześniejszym kursem, a potem odespała w domu - za dnia ma być 36 stopni. Grozi mi upieczenie się żywcem w autobusie. Postanowiłam złapać autobus, którym kiedyś się tak ratowałam, by w największy upał się nie kisić w autobusie i jadę kursem o 5:30. Za 4 godziny wychodzę z domu.
Nie kładę się spać. Spędzę tę noc z Siwonem (mam nadzieję, że mi to wybaczysz, Trzykrotko! ).
| Trzykrotka napisał/a: | | Pałeczki jakby co już gotowe. |
W razie czego przywiozłabym własne.
| Trzykrotka napisał/a: | | Dziewczyny są tak po uszy wciągnięte w dramę, zakochane w LMH i generalnie - nieprzytomne, że aż miło wiedziec, że tak można. |
Prawda? W dodatku bezwstydnie! Bardzo mi się podoba, że takie fazy mają. I jak się cudnie czyta te ich wpisy - oraz ze zrozumieniem kiwa głową.
| Trzykrotka napisał/a: | | Dzięki Siwonowi dowiedziałam się, co to bromance |
A wcześniej nie wiedziałaś? Nie widziałaś choćby Merlina, White collar czy Sherlocka? Albo SPN (bromance wręcz podwójny, bo bohaterowie naprawdę są braćmi)? Bromance to jeden z lepszych wynalazków serialowych, znacznie ciekawszy niż stricte romans.
Swoją szosą - Yoon Sung i ajhussi to niezły bromance. Kłócą się jak stare małżeństwo, dbają o siebie, jak weterani z okopów.
| Trzykrotka napisał/a: | | w CH ten związek-nie związek dwóch super-mężczyzn zapowiada się intrygująco. |
Ja bardzo, bardzo, bardzo lubię prokuratora. Choć tu tak naprawdę nie ma bromansu, prędzej zabawa w kotka i myszkę. | Trzykrotka napisał/a: | | Z intrygujących postaci dodam jeszcze piękną panią weterynarz |
Bardzo ją lubiłam. I świetnie, że dodano Yoon Sungowi partnerkę, nie wplątując go w nią w żadne podteksty, romansidełka itd. Całość jego serca przypadła NaNa. Fakt, że w trudach, ale jednak.
| Trzykrotka napisał/a: | | Ta bobieta jest nieprzenikniona. Jej spokój w obliczu sceny w hotelu był zabójczy. Zimna krew, z jaką konsekwentnie pomaga Synowi - imponująca. Sympatia dla NaNa - ujmująca. |
Mnie ujęło, że mając włamanie pomaga włamywaczowi. Okrwawionemu włamywaczowi, podkreślam. Ale później jest wyjaśnienie - dla niej jest jak zagubiony szczeniak. No fakt, kapkę jest. Eru a prawdą jej pomógł, co potencjalnie czyni go dobrym człowiekiem.
I trzyma tajemnicę Yoon Sunga w niezwykle konsekwentny sposób. Nawet przed byłym mężem, do którego wciąż coś czuje - i wcale jej się nie dziwię, też bym czuła, choć rozumiem powody, dla których się rozstali - praca przede wszystkim, dla niej nie zostawało już niemal nic. Bardzo zachodnie podejście, bardzo nierealne w prawdziwej Korei.
| Trzykrotka napisał/a: | | 1. Siwon i tata |
Urodę musiał pociągnąć z mamy.
| Trzykrotka napisał/a: | | 2. Siwon i widelczyk |
Chcę sobie zrobić takie zdjęcie! Choć raz chcę mieć zdjęcie z widelcem w buzi i wyglądać z tym bosko!
A tak, nic z tego. Właśnie sobie przypomniałam, że nie jestem Siwonem.
| Trzykrotka napisał/a: | To zdjęcie bardzo lubię. Siwon tak wczuł się w rolę Aktorzyny w KoD, że stworzył dla niego konto na twitterze , a postać zilustrował takim oto zdjęciem |
Ma facet cojones! Super pomysł. A zdjęcie adekwatne! Teraz lubię Siwona jeszcze bardziej.
Przy okazji - przypomniało mi się, że miałam to znaleźć. Oto epilog teledysku Kiss: http://www.youtube.com/watch?v=r2KLTuFykwo
Umykam na tramwaj, a potem w autobus i do domu. Nad Wrocławiem wschodzi słońce. Witamy nowy dzień!
Agn - Sob 27 Lip, 2013 19:28
To będzie post o głębi kałuży, wiem, ale nie mogę się napatrzeć jak bardzo Lee Min Ho wygląda tu jak Choi Si Won.
Wy też to widzicie czy ja mam coś nie tak z patrzałkami?
Agn - Sob 27 Lip, 2013 19:45
No dobrze, jeszcze jeden post, poprodukuję sobie...
Żeby nie było, że my tylko Koreę przerabiamy. Obejrzałam kilka dram japońskich i choć to, o czym napiszę za chwilę, będzie filmem, mimo wszystko umieszczę informację tutaj, bo w "Niedługo w kinie" zaginie pewnie bez wieści.
Ad rem!
Istnieje pewna manga, która zwie się Kuroshitsuji, w Polsce od 2011 roku wydawana jest przez Waneko pod tytułem Kuroshitsuji. Mroczny kamerdyner.
Tutaj możecie sobie przeczytać, o co z grubsza chodzi: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kuroshitsuji
Na podstawie owej mangi powstało także anime, które chyba sobie z ciekawości obejrzę. Tymczasem gruchnęła parę miesięcy temu wieść, że powstaje na jej podstawie pełnometrażowy film.
Czy będzie w polskich kinach? Nie wiem. Głęboko powątpiewam, ale bardzo będę chciała go obejrzeć.
A dlaczego? A dlatego, że film jest także powrotem na ekrany japońskiego aktora Mizushima Hiro, którego, pomimo jego mocno średnich aktorskich umiejętności, bardzo lubię. Jakieś 3 lata temu Hiro przerwał swoją karierę, by czule opiekować się chorą żoną (tak przynajmniej doczytałam). Najwyraźniej żona czuje się znacznie lepiej, bo zarówno ona (jest piosenkarką), jak i on wrócili do pracy.
Trailera na razie niet. Ale są już zdjęcia i Hiro jako Sebastian prezentuje się następująco:

Mrocznie i mangowo. No ale w końcu nasz drogi kamerdyner jest przy okazji demonem.
Hiro, co ciekawe, grał już kiedyś kamerdynera. Zagrał go w j-dramie Mei-chan no kuroshitsuji (Kamerdyner Mei-chan), jednej z najgłupszych dram, jakie w życiu widziałam, ale cóż, nie codziennie czytam Dostojewskiego i nie zawsze mam ochotę na zaangażowane kino moralnego niepokoju.
Niecierpliwie czekam na efekty pracy ekipy. A samą mangą zaczęłam się interesować i nawet próbowałam przeczytać, ale komiks to jednak nie moje spektrum. Ograniczę się do anime i, rzecz jasna, filmu, jak tylko się pojawi.
Agn - Sob 27 Lip, 2013 21:33
No to lecę sobie przez 4 odcinek KSS.
Pierwsze spotkanie Sam Soon z Hee Jin bardzo fajnie wypadło. Było sympatyczne ze strony Sam Soon, potem także Hee Jin. Bo na początku widać, że HJ w ogóle SS nie słucha, tak jakby miała ją gdzieś albo była zbyt mało znaczącą istotą, by zwracać na nią uwagę. Ale mimo wszystko (i to pokazuje Sam Soon w bardzo pozytywnym świetle) KSS poczęstowała ją kawą, dorzuciła kawałek ciasta, by dziewczyna mogła go spróbować i ocenić, czy dobre.
KSS wypada w tej scenie naprawdę fajnie. Widać, że jest miła i sympatyczna. No ale pamiętajmy, że jęzor ma niewyparzony.
Za to scena, w której HJH wręcza KSS kwiaty... ja wymiękam! Przeszukał internet, wręcza jej kwiaty i walnął jej taką mowę, że proszę ja was... HJH na pewno wie jedno - jak narobić kobiecie wstydu.
Reakcja kucharza Lee - polew. Reakcja pozostałych współpracowników - obłędna, wszyscy w śmiech. Rzecz jasna dziewczyny sfochowane.
Biedna Sam Soon! Na jej miejscu zabiłabym go na miejscu.
Rzecz jasna przydało się to także w pokazówce. Matka HJH głupia nie jest, domyśla się, że synek odgrywa komedię, ale wybiera mniejsze zło - woli, by jej cenny syneczek pałętał się pod rękę ze starszą od siebie niewiastą, w dodatku pulchniejszą i, że tak staroświecko zajadę, bez koneksji, niż wrócił do swojej byłej, którą chyba uważa za zło wcielone.
Komieczna scena - kto może być szpiegiem w szeregach obsady restauracji, kto kabluje mamuśce. I w tle - Mission: Impossible Theme.
No ale później jest próbowanie ciast. I jak lubię słodkie i ciasto, tak spróbowanie 77 smaków przerasta moje możliwości pojmowania świata. Robi mi się słabo na samą myśl. Nawet jeśli tylko po jednym gryzie, mój żołądek urządziłby mi wojnę na wielu poziomach. I jeszcze HJH jej nie pomoże, bo nie lubi słodkiego. Jak można nie lubić słodkiego? Podejrzany typ!
Ale spoko, nie da rady dziewczyna wszystkiego spróbować - wpada na to jej były z obecną narzeczoną-demonicą. I ta od razu piszczy. Grrrr...
Biedna Sam Soon zwiała do toalety. Tymczasem HJH zrehabilitował się za walnięcie w ścianę (czy tam szkło) i kwiatkową siarę - bardzo ładnie opisuje KSS jako swoją dziewczynę (w końcu skojarzył, że ma przed sobą jej byłego-skończonego-palanta). Tu go nawet chciałam uściskać i wybaczyć mu jego dziwne zachowania.
Co robi narzeczona-demonica? Coś dla mnie totalnie niezrozumiałego - urządza KSS awanturę, że śmie spotykać się z HJH. Idiotka. Weź sobie swojego ćwoka i z nim się baw! Grrr...
Na szczęście natura KSS nie pozwala siedzieć cicho i umie się odgryźć. W rozmowie to ona jest wygraną. Yeah!!!
Następna scenka, przy której padłam była w kinie. Oglądają sobie bogobojnie, a w pomieszczeniu obok... aheeeeem! Nawet HJH się ożywił i przestał mieć cierpiętniczą minę.
A potem jak się zaczęła zastanawiać, czy na skutek wypadku HJH nie stracił... errr... męskiej siły witalnej. Zooshe, te kilka sekund, kiedy jej udowadniał, że wszystko w porządku, to sama seksowność. Ojjjj... przyspieszył mi oddech, nie powiem, że nie.
KSS też przyspieszyło serduszko, aż w nocy spać nie mogła, bo jej się dziwnie gorąco zrobiło.
No dobra, ale niech mi ktoś wyjaśni fenomen "rozmowy" telefonicznej z Mi Joo.
- Chcesz, żeby ci wujek zaśpiewał?
Dziewczynka kiwa głową.
I on wie, że ona chce, żeby jej zaśpiewał.
A pragnę podkreślić, że drama jest stara, era dumbphonów, nawet antenki jeszcze mają. Stare dzieje... No w każdym razie zero videokonferencji czy czegoś w tym guście.
Z innej beczki - kochaś-klient, który zawsze przychodził z kochanką, a któremu KSS palnęła umoralniającą mówkę (której i tak nie pojął) się nadział. Na jego randkę wparowała wściekła żona i zaczęła go polewać (chyba) benzyną. Co ciekawe - bić zaczęła jego kochankę. Ja na jej miejscu okładałabym niewiernego małżonka. I to łopatą!
KSS stanęła na wysokości zadania - rozżalonej kobiecie postawiła przed nosem czekoladę i kieliszek wina... po czym wkopała HJH w granie na pianinie.
- Dlaczego mam jej grać na pianinie?!
- A co? Wolałbyś zatańczyć?!
Mam malusią listę piosenek, których nie znoszę. Jedną z nich jest "Przeżyj to sam", a drugą "Over the rainbow", którą z bólem serca grał HJH.
Za to lubię piosenkę My funny valentine, która leciała w tle rozmowy Hee Jin i HJH. Szczególnie w wykonaniu Elli Fitzgerald lubię ten utwór. ^^
Wracając - końcówka niby poważna, pijemy, rozprawiamy o poważnych sprawach i bach, HJH nieprzytomny z upicia pada na podłogę. Ja już wiem, co będzie dalej i dlatego...
zooshe - Sob 27 Lip, 2013 23:56
| Agn napisał/a: | No to lecę sobie przez 4 odcinek KSS.
Pierwsze spotkanie Sam Soon z Hee Jin bardzo fajnie wypadło. Było sympatyczne ze strony Sam Soon, potem także Hee Jin. Bo na początku widać, że HJ w ogóle SS nie słucha, tak jakby miała ją gdzieś albo była zbyt mało znaczącą istotą, by zwracać na nią uwagę. Ale mimo wszystko (i to pokazuje Sam Soon w bardzo pozytywnym świetle) KSS poczęstowała ją kawą, dorzuciła kawałek ciasta, by dziewczyna mogła go spróbować i ocenić, czy dobre. |
HJ rozglądała się za swoją starą miłością HJH, więc była lekko rozczarowana, że zastała tylko jakąś kuchareczkę.
Mnie rozwaliło jak KSS przysnęła i przyśnił jej się zmasowany atak żeńskiej ekipy restauracji, która obwinia ją za uwiedzenie ich szefa.
| Agn napisał/a: |
Za to scena, w której HJH wręcza KSS kwiaty... ja wymiękam! Przeszukał internet, wręcza jej kwiaty i walnął jej taką mowę, że proszę ja was... HJH na pewno wie jedno - jak narobić kobiecie wstydu.
Reakcja kucharza Lee - polew. Reakcja pozostałych współpracowników - obłędna, wszyscy w śmiech. Rzecz jasna dziewczyny sfochowane.
Biedna Sam Soon! Na jej miejscu zabiłabym go na miejscu. | KSS wyglądała bardziej na zdziwiona niż wkurzoną na widok kwiatów. Zwłaszcza, że ich poprzednie spotkanie skończyło się demolka biura. A kiedy zamachnął się i przywalił pięścią w ścianę, KSS miała prawo się wystraszyć. Po takiej gwałtownej reakcji z jego strony, nagle przynosi czerwone róże w rocznicę 100 dni razem i wali takiego speecha, że wszyscy są w szoku.
| Agn napisał/a: |
Komieczna scena - kto może być szpiegiem w szeregach obsady restauracji, kto kabluje mamuśce. I w tle - Mission: Impossible Theme. | Cudowna scena.
Przy okazji wredna kelnerka dowiedziała się, że KSS przedstawia się fałszywym imieniem i wkrótce to wykorzysta.
| Agn napisał/a: |
No ale później jest próbowanie ciast. I jak lubię słodkie i ciasto, tak spróbowanie 77 smaków przerasta moje możliwości pojmowania świata. |
Ta ilość faktycznie przytłacza, za to jak apetycznie wyglądały.
| Agn napisał/a: |
Ale spoko, nie da rady dziewczyna wszystkiego spróbować - wpada na to jej były z obecną narzeczoną-demonicą. I ta od razu piszczy. Grrrr...
Biedna Sam Soon zwiała do toalety. Tymczasem HJH zrehabilitował się za walnięcie w ścianę (czy tam szkło) i kwiatkową siarę - bardzo ładnie opisuje KSS jako swoją dziewczynę (w końcu skojarzył, że ma przed sobą jej byłego-skończonego-palanta). Tu go nawet chciałam uściskać i wybaczyć mu jego dziwne zachowania. | HJH chyba po raz pierwszy bardzo ładnie się zachował w stosunku do KSS. W moich oczach zupełnie zrehabilitował się za swoje wcześniejsze zachowanie. Aż byłemu KSS na tą wieść aż ciasto w gardle stało. Zresztą już wcześniej był zazdrosny.
| Agn napisał/a: |
Co robi narzeczona-demonica? Coś dla mnie totalnie niezrozumiałego - urządza KSS awanturę, że śmie spotykać się z HJH. Idiotka. Weź sobie swojego ćwoka i z nim się baw! Grrr... |
Kompletnie nie rozumiem jej wybuchu złości. Sama jest zaręczona ale wypomina innym że się spotykają. W dodatku z jakim tupetem zwraca się do KSS, która jest w końcu starsza i należy jej się szacunek przynajmiej wg koreańskich standardów.
| Agn napisał/a: |
Na szczęście natura KSS nie pozwala siedzieć cicho i umie się odgryźć. W rozmowie to ona jest wygraną. Yeah!!! |
KSS ma niewyparzony język i jak przyznał HJH jest bardzo inteligentna. Łatwo dała sobie radę z taką przeciwniczką.
| Agn napisał/a: |
A potem jak się zaczęła zastanawiać, czy na skutek wypadku HJH nie stracił... errr... męskiej siły witalnej. Zooshe, te kilka sekund, kiedy jej udowadniał, że wszystko w porządku, to sama seksowność. Ojjjj... przyspieszył mi oddech, nie powiem, że nie. |
To było przekomiczne. Parka w drugim pokoju zaczyna amory a pod nimi zaczyna wibrować fotel. I reakcja HJH na pytanie KSS czy woli mężczyzn i czy czasem nie stracił czegoś podczas wypadku samochodowego. HJH oczywiście jako facet musiał zareagować na taka jawną prowokację udowadniając, że jednak posiada to co mężczyzna posiadać powinien. Ale, że jej wtedy nie pocałował jak miał okazję to naprawę.
| Agn napisał/a: |
KSS też przyspieszyło serduszko, aż w nocy spać nie mogła, bo jej się dziwnie gorąco zrobiło. |
I jej stwierdzenie, że chyba za długo pościła.
| Agn napisał/a: | No dobra, ale niech mi ktoś wyjaśni fenomen "rozmowy" telefonicznej z Mi Joo.
- Chcesz, żeby ci wujek zaśpiewał?
Dziewczynka kiwa głową.
I on wie, że ona chce, żeby jej zaśpiewał.
A pragnę podkreślić, że drama jest stara, era dumbphonów, nawet antenki jeszcze mają. Stare dzieje... No w każdym razie zero videokonferencji czy czegoś w tym guście. |
To taki trik telewizji, żeby pokazać tą bardziej przyjazną naturę HJH. Dla kobiet może być szorstki i nieuprzejmy ale kocha swoja mała siostrzenicę.
| Agn napisał/a: |
Mam malusią listę piosenek, których nie znoszę. Jedną z nich jest "Przeżyj to sam", a drugą "Over the rainbow", którą z bólem serca grał HJH.
Za to lubię piosenkę My funny valentine, która leciała w tle rozmowy Hee Jin i HJH. Szczególnie w wykonaniu Elli Fitzgerald lubię ten utwór. ^^ | No i co ważniejsze dowiadujemy się jak doszło do rozstania tych dwojga, choć oczywiście to nie cała historia.
| Agn napisał/a: |
Wracając - końcówka niby poważna, pijemy, rozprawiamy o poważnych sprawach i bach, HJH nieprzytomny z upicia pada na podłogę. Ja już wiem, co będzie dalej i dlatego... |
W następnym odcinku pojawi się także przystojny doktorek i o ile mnie pamięć nie myli on także zaprezentuje swoja gołą klatę. Can't wait.
Aha i jeszcze jedno, proszę nie piszcie już nic o żadnych bromanceach zwłaszcza w wykonaniu LMH. Nie żebym miała coś przeciwko dwóm panom tej samej płci dążących się uczuciem, po prostu nie przepadam jak z dwóch heteroseksualnych facetów robi się Sama i Frodo.
Trzykrotka - Nie 28 Lip, 2013 08:02
Nadaję ze smartfona, więc napiszę tylko, ze ciocia wiki twierdzi, ze bromance jest związkiem nie seksualnym, tylko czymś w rodzaju bardzo bardzo ścisłej więzi męsko- męskiej. Jak Sherlock Holmes i dr Watson, jak Flip i Flap, jak Merlin i król Artur, jak Super Juniors razem wzięci.
Odezwę się wieczorem, jeśli dotrwam. Zapowiada się piekarnik...
Agn - Nie 28 Lip, 2013 11:09
| zooshe napisał/a: | | HJ rozglądała się za swoją starą miłością HJH, więc była lekko rozczarowana, że zastała tylko jakąś kuchareczkę. |
Mimo wszystko drażni mnie, jeśli mówię coś do kogoś, a ten ktoś tak jakby na mnie leje. To jest cokolwiek niegrzeczne. Ponieważ spotkała mnie w życiu parę razy taka sytuacja (w księgarni m.in.), to wiem, że ma się ochotę taką osobą potrząsnąć i poprosić, by przypomniała sobie zasady dobrego wychowania i łaskawie zwróciła uwagę na to, że ktoś coś do niej mówi i wypada zareagować.
| zooshe napisał/a: | | Mnie rozwaliło jak KSS przysnęła i przyśnił jej się zmasowany atak żeńskiej ekipy restauracji, która obwinia ją za uwiedzenie ich szefa. |
Ona ma naprawdę fantazję nie z tej ziemi. Przy czym często jej marzenia senne/jawne są dosyć nieprzyjemne - kopanie przez stado wściekłych i zazdrosnych bab to żadna frajda. Część jej fantazji (a może i wszystkie? ) na pewno są podszyte lękiem.
| zooshe napisał/a: | | Przy okazji wredna kelnerka dowiedziała się, że KSS przedstawia się fałszywym imieniem i wkrótce to wykorzysta. |
Ale o ile mnie pamięć nie myli nie było wokół tego jakiejś większej afery.
Przypomnę sobie niedługo, jak połkniemy następny odcinek.
| zooshe napisał/a: | | Ale, że jej wtedy nie pocałował jak miał okazję to naprawę. |
Czytał scenariusz, jeszcze chwilunia...
| zooshe napisał/a: | Agn napisał/a:
KSS też przyspieszyło serduszko, aż w nocy spać nie mogła, bo jej się dziwnie gorąco zrobiło.
I jej stwierdzenie, że chyba za długo pościła. |
No co? To się może dawać we znaki.
| zooshe napisał/a: | | To taki trik telewizji, żeby pokazać tą bardziej przyjazną naturę HJH. Dla kobiet może być szorstki i nieuprzejmy ale kocha swoja mała siostrzenicę. |
Ja się chyba za bardzo dopatruję logiki.
| zooshe napisał/a: | | byłemu KSS na tą wieść aż ciasto w gardle stało. Zresztą już wcześniej był zazdrosny. |
Przepraszam za bezecny komentarz, ale ten gif idealnie oddaje to, co ktoś temu gościowi od razu powinien powiedzieć...
| Cytat: | | W następnym odcinku pojawi się także przystojny doktorek i o ile mnie pamięć nie myli on także zaprezentuje swoja gołą klatę. Can't wait. |
YEAH! DANIEL HENNEY!!!
| zooshe napisał/a: | | proszę nie piszcie już nic o żadnych bromanceach zwłaszcza w wykonaniu LMH. Nie żebym miała coś przeciwko dwóm panom tej samej płci dążących się uczuciem, po prostu nie przepadam jak z dwóch heteroseksualnych facetów robi się Sama i Frodo. |
Pierwsze - jak napisała Trzykrotka - bromance nie jest romansem (to byłby slash). Bromance masz jak dwóch heteroseksualnych (lub nawet homoseksualnych, ale związanych poza parą głównych bohaterów) panów może kłócić się jak stare małżeństwo, docinać sobie na każdym kroku, ale w godzinie zero jeden za drugiego odda rękę, nogę, a nawet i całą resztę. Chodzi o takie... braterstwo bardziej z dużą dozą humoru. Dla mnie takim bromansem będzie Yoon Sung i ajhussi z CH - ani krzty seksu, ale właśnie ich relacja jest idealna.
Druga sprawa - Sam i Frodo nie mieli romansu. NIGDY. Nie obchodzi mnie, czego się dopatrują nieletnie slashofanki.
zooshe - Nie 28 Lip, 2013 19:40
| Trzykrotka napisał/a: | Nadaję ze smartfona, więc napiszę tylko, ze ciocia wiki twierdzi, ze bromance jest związkiem nie seksualnym, tylko czymś w rodzaju bardzo bardzo ścisłej więzi męsko- męskiej. Jak Sherlock Holmes i dr Watson, jak Flip i Flap, jak Merlin i król Artur, jak Super Juniors razem wzięci.
Odezwę się wieczorem, jeśli dotrwam. Zapowiada się piekarnik... |
Owszem ale zawsze znajda się tacy, którym to nie wystarcza i zaczynają dopowiadać sobie resztę. I powstają potem różne fanfiki, filmy na YT czy zdjęcia na których Harry Potter leży w łóżku z Malfoyem. Blee.
| Agn napisał/a: |
Pierwsze - jak napisała Trzykrotka - bromance nie jest romansem (to byłby slash). Bromance masz jak dwóch heteroseksualnych (lub nawet homoseksualnych, ale związanych poza parą głównych bohaterów) panów może kłócić się jak stare małżeństwo, docinać sobie na każdym kroku, ale w godzinie zero jeden za drugiego odda rękę, nogę, a nawet i całą resztę. Chodzi o takie... braterstwo bardziej z dużą dozą humoru. Dla mnie takim bromansem będzie Yoon Sung i ajhussi z CH - ani krzty seksu, ale właśnie ich relacja jest idealna. |
Bromance czy Slash zwał jak zwał. Raz natknęłam się na to zdjęcie i musiałam zwrócić obiad. Więc zrozumcie proszę moją niechęć do tego typu nawiązań.
| Agn napisał/a: |
Druga sprawa - Sam i Frodo nie mieli romansu. NIGDY. Nie obchodzi mnie, czego się dopatrują nieletnie slashofanki. |
No nie wiem, nie wiem. Oglądając Powrót Króla miałam wrażenie że oglądam Tajemnicę Brokeback Mountain.
Agn - Nie 28 Lip, 2013 20:13
| zooshe napisał/a: | | Owszem ale zawsze znajda się tacy, którym to nie wystarcza i zaczynają dopowiadać sobie resztę. I powstają potem różne fanfiki, filmy na YT czy zdjęcia na których Harry Potter leży w łóżku z Malfoyem. Blee. |
Na to nic nie poradzimy. Ale sam bromance zły nie jest. Poza tym ma trzon "bro".
| zooshe napisał/a: | | Bromance czy Slash zwał jak zwał. |
No właśnie nie. Slash to dwaj panowie tworzą związek, a bromance - nie.
| zooshe napisał/a: | | Raz natknęłam się na to zdjęcie i musiałam zwrócić obiad |
Ewwwwwwwwwww!!!!!!!!!!!!! Jakby GJP nie miał lepszego gustu!
| zooshe napisał/a: | | No nie wiem, nie wiem. Oglądając Powrót Króla miałam wrażenie że oglądam Tajemnicę Brokeback Mountain |
Widzisz? Sama sugerujesz slash! Bromance jest spoko. Coś jak np. w White collar.
Trzykrotka - Pon 29 Lip, 2013 11:28
Swoją drogą - już nie raz i nie dwa o tym w różnych watkach mówiłyśmy - jak to jest, że wyobraźnia i wena twórcza fanów zmierza od razu w najbardziej robaczywe rejony. Ja rozumiem - erotyczne, w końcu nie ukrywajmy, na nucie takich fascynacji wygrywają wszelcy władcy masowej wyobraźni i nie widzę w tym nic szczególnie szkodliwego. Ale kiedy młode stworzenie, nie potrafiące nawet poprawnie klecić zdań w swoim języku, zabiera się do pisania fikołków we wszelkich możliwych i niemożliwych konfiguracjach erotyczno - perwersyjnych, to coś jest nie tak. I żałość bierze i straszno się robi. I obrzydliwie, choć pośmiać się można. Pamiętam przypadek pewnej dziewczyny (pominę nicka, bo chyba nadal działa i tworzy), która parę lat temu napisała dla koleżanek cykl erotycznych opowiadań, których obiektem był wspólny idol. W sumie - czemu nie... Tyle, że napisała to na blogu, zabezpieczając hasłem prostym jak budowa cepa. Hasło natychmiast poszło w obieg, opowiadania przeczytały nie tylko koleżanki, ale całe środowisko. A było to środowisko znające się nie tylko wirtualnie, ale i realnie, z imprez i wyjśc do kina. Dziewczyna stała się pośmiewiskiem, bo nie dość, że to było koszmarnie źle napisane, to jeszcze wyłaził na kilometr jej totalny brak wiedzy na temat, na który tak ambitnie się rzuciła.
Albo inna, która miała w wyobraźni naprawdę istne bagienko, którym dzieliła się bez najmniejszych oporów na otwartym forum internetowym, opatrzając to wszystko komentarzem "jesli się komuś nie podoba, niech nie czyta." Mam do dziś niesmak, kiedy o tym myślę.
Nie udało mi się w weekend nic a nic zobaczyć. Zasiliłam się tylko małymi kawałeczkami "the best of" Siwona przed snem. Od westchnień wydęły się firanki
Na dobry poczatek upalnego dnia: oczko

Aha, LMH na zdjęciu wrzuconym przez Agn naprawdę wygląda jak Siwon
A temat filmu o demonicznym kamerdynerze już wrzuciłam koleżance - ekspertowi od Japonii. Nie ogląda niestety niczego koreańskiego, bo mówi, że języka znieść nie może (od lat uczy się japońskiego) - szkoda, bo ma wielką wiedzę i fajnie pisze, mogłaby do nas dołączyć. Filmem się zainteresowała, mangę zna.
Czytam z upodobaniem Wasze komentarze o KSS - na pewno to obejrzę, jak skończę CH.
BeeMeR - Pon 29 Lip, 2013 13:10
City Hunter - pytanko kontrolne:
Zaczęłam właśnie pierwszy odcinek z posiadanych 11 i tak się zastanawiam, czy mi nie brakuje, bo google twierdzi, że jest ich 20?
I nawiasem, polskich napisów pewnie nie ma, hm?
I czy mogłabym prosić o podesłanie na maila napisów do Faith, bo pamiętam, że tłumaczyłyście
Trzykrotka - Pon 29 Lip, 2013 13:31
Jest 20. Ja oglądam po angielsku.
BeeMeR - Pon 29 Lip, 2013 15:18
| Agn napisał/a: | | Choć raz chcę mieć zdjęcie z widelcem w buzi i wyglądać z tym bosko! | Masz świetne zdjęcia z łyżeczką z sylwestra
Pierwszy odcinek CH za mną:
- za zabranie dziecka zamordowałabym nawet gołymi rękami niezależnie jak durny (np. zacznij sobie nowe życie, hmpf! ) lub nobliwy powód by do tego skłaniał kogokolwiek - acz przyznaję, że to niezły punkt wyjścia dla dramy
- pięknie filmowa sceny hirołsowskie (to lubię )- strzelanki, pogonie itp. - ewidentnie Koreańczycy i Tamile uczyli się od siebie wzajem
- generalnie, oj działo się - początek niezły.
Jutro ciąg dalszy, jak się uda .
Trzykrotka - Pon 29 Lip, 2013 15:29
| BeeMeR napisał/a: |
- za zabranie dziecka zamordowałabym nawet gołymi rękami niezależnie jak durny (np. zacznij sobie nowe życie, hmpf! ) lub nobliwy powód by do tego skłaniał kogokolwiek - acz przyznaję, że to niezły punkt wyjścia dla dramy
|
Uh, miałam tak samo Na szczęście w tej dramie nie ma na to przyzwolenia; sprawa będzie potem wracać w dramatycznych okolicznościach.
Ale koleżanka twierdzi, że to częsty motyw w tej kulturze. Matka wychodzi za mąż, a dotychczasowe dzieci oddaje pod opiekę rodzinie i wymazuje je ze świadomości. Tylko, że tutaj matka absolutnie nie życzyła sobie "zaczynać od początku" z czystym kontem.
zooshe - Pon 29 Lip, 2013 19:09
| BeeMeR napisał/a: | City Hunter - pytanko kontrolne:
Zaczęłam właśnie pierwszy odcinek z posiadanych 11 i tak się zastanawiam, czy mi nie brakuje, bo google twierdzi, że jest ich 20?
I nawiasem, polskich napisów pewnie nie ma, hm? |
Odcinków jest 20 i wszystkie zostały przetłumaczone na polski. Niestety nie mam samych napisów tylko wersję z wgranymi już polskimi napisami.
| BeeMeR napisał/a: |
I czy mogłabym prosić o podesłanie na maila napisów do Faith, bo pamiętam, że tłumaczyłyście |
No tak robiłyśmy tłumaczenie, nawet ok 10 udało nam się przetłumaczyć a potem znalazłam już napisy gdzie indziej.
Nie wiem czy wszystkie przejdą jako załącznik, napisz adres mailowy na pw, wyślę ze skrzynki pocztowej.
| BeeMeR napisał/a: |
Ale koleżanka twierdzi, że to częsty motyw w tej kulturze. Matka wychodzi za mąż, a dotychczasowe dzieci oddaje pod opiekę rodzinie i wymazuje je ze świadomości. Tylko, że tutaj matka absolutnie nie życzyła sobie "zaczynać od początku" z czystym kontem. |
Właśnie często się zastanawiałam czy faktycznie to taki częsty proceder czy po prostu bohaterki dram miały takiego pecha.
Czytając wasze posty sama mam ochotę na powtórkę, tylko nie wiem czy powtórzyć CH, którego w sumie całkiem niedawno już powtarzałam, czy może powtórzyć Boysów. Czy ciągnąc 2 na raz. Może rzucę monetą.
Jeszcze a propo bromansów, moim ulubionym oczywiście bez żadnych podtekstów seksualnych jest para Gene Hunt i Sam Tyler z Life on Mars. Mogę sobie wyobrazić ten stek wyzwisk jakim GH zwyzywał by za samo posądzenie go o związek nawet czysto przyjacielski z innym mężczyzną.
Wiem, że to nie odpowiedni wątek ale nie mogłam się powstrzymywać.
http://www.youtube.com/watch?v=D5XnpK5Hzo0
BeeMeR - Pon 29 Lip, 2013 20:25
Gene'a Hunta uwielbiam
Aczkolwiek jego związek z samem Tylerem niekoniecznie widzę jako bromans.
Merlin, Sherlock, SPN jak najbardziej.
Jeśli idzie od oddanie dziecka to jest to też być może dyskusyjne, ale już prędzej zrozumiałe niż zabranie. Cieszę się, że nie ma na to przyzwolenia, ja też nie daję
Za bardzo mi to przypomina historię znajomej, której po poronieniu lekarz z jakąż wrażliwością powiedział: "urodzi pani sobie nowe dziecko"
Trzykrotka - Pon 29 Lip, 2013 20:57
| zooshe napisał/a: |
Właśnie często się zastanawiałam czy faktycznie to taki częsty proceder czy po prostu bohaterki dram miały takiego pecha.
|
Mnie się w moim skromnym doświadczeniu dramowym przydarzało trafiać na mamusie z lekka niedbałe jak chodzi o obowiązki rodzicielskie. Bohaterka Coffee Prince haruje na nie-wiadomo-ilu etatach, bo jej mama nie bardzo jest pracowita i woli raczej szukać kolejnego męża, niż się przepracowywać. Czeka na to, co do domu przyniesie dziecko. W dodatku jest zakupoholiczką. W rezultacie młode dziewczę ma na głowie i ją i młodszą siostrę, jest przemęczona i wiecznie rzuca się na jedzenie, żeby uzupełniać braki energii, a zadbać o siebie ie ma czasu do tego stopnia, że zostaje zatrudniona w kawiarni z wyłącznie męskim personelem jako.... kelner. A właściciel kawiarni przeżywa katusze, nie pojmując, jakim cudem tak go ciągnie do innego chłopaka. I dlaczego co rusz przypiera go do ściany i... całuje.
A druga taka mamuśka pojawiła się w dramie, którą obejrzałam z polecenia Elfkii (sama jej nie widziała, ale powiedziała, że gra w niej jej ulubiony oppa nr 2
Me Too, Flower z 2011 okazała się sympatyczniejszą i głębszą dramą, niż się początkowo wydawało.
Cha Bong Sung (Lee Ji Ah) jest policjantką - twardą, zamkniętą w sobie, dobrą w tym, co robi.
Wydaje się, że świat nieszczególnie ma jej cokolwiek do zaoferowania. Matka założyła drugą rodzinę i odwiedza córkę tylko, kiedy czegoś od niej potrzebuje, ojciec, były policjant idealny (czytaj: głupi, wrzaskliwy i niewrażliwy) jest jeszcze gorszy. Z chłopakiem zerwała, przełożeni uważają ją za zbyt agresywną i wysyłają na terapię. Nastawiona jest do świata na nie i do tyłu, chowa się za nieprzystępną miną i męskimi strojami. Humor ma jeszcze gorszy od kiedy matka zwaliła jej na głowę i pod opiekę tzw. siostrę. Owa siostra, Kim Dal, wymalowana i pretensjonalna lala z ambicją złapania jak najbogatszego faceta w mieście, tak naprawdę nie jest żadną siostrą, tylko córką drugiego męża matki Bong, którą owa matka zajmuje się o wiele bardziej czule niż własną córką... Młoda jest jak zwierzątko - kapryśna, nadąsana, nie umiejąca po sobie posprzątać, okropna. Bong traktuje ją jak dopust boży, z wzajemnością.
Kiedy pewnego razu na drodze Bong z impetem (dosłownie) pojawia się Seo Jae Hee (Yoon Shi Yoon)
dziewczyna o mało nie wlepia mu mandatu. I zupełnie nie zaświta jej w głowie, że ten smarkacz, pogodny, uparty, psotny i bardzo wytrwały, wywróci jej życie do góry nogami. Że będzie dla niego gotować, z nim się upijać, zapalczywie całować i że pokocha go całym sercem, a on pomoże jej wyjść z jej skorupy. I że ona także będzie musiała mocno mu pomóc. Bo wyglądający jak elf Jae Hee nie tylko budzi zaborcze instynkty w jej młodszej siostrze oraz pięknej i wyrafinowanej pani prezes modowej firmy Perche, ale ma też mroczną tajemnicę. I bardzo, bardzo potrzebuje, żeby ktoś kochał go nie budząc w nim poczucia winy...
Zaczynało się tak sobie, ale bohaterów dało się polubić i kibicować im.
Swoją drogą, przy okazji omawiania serialu javabeans i girlfriday zrobiły ciekawą uwagę. Podkreślając chłopaczkowatość Jae Hee napisały, że nie ma on jeszcze tej "męskiej męskości," jaka u koreańskich chłopców pojawia się dopiero, kiedy wrócą w wojska....
A to ci....
|
|
|