North and South - serial BBC - Ulubione sceny z serialu
fanturia - Czw 06 Gru, 2007 12:04
| nicol81 napisał/a: | | Tak, pierwsza wyciągnęła rękę, co mnie ucieszyło. Pierwszy raz była dlań miła...A następnie znowu przy rozmowie poleciała uprzedzeniami...Gdzie dobra wola? |
Tu akurat namieszał pan Bell. Margaret w czasie obiadu zachowywała się bardzo taktownie. "dobrze jest poznać punkt widzenia obu stron" (cytat z pamięci więc pewnie z błędami). Uprzedzenia były po obu stronach. Robotnicy nie będą nam mówić ile mamy im płacić.
| nicol81 napisał/a: | | Thorton chciał się uczyć z jej ojcem, Higgins powiedział jej, że palacz zasługiwał na wypłacenie, Betsy, że to nie u Thortona zachorowała...A ona nie chciała zmienić swej opinii. |
A szok Thortona na widok warunków mieszkaniowych gdy zjawił się w Princetown? Przecież wcześniej uważał, że pracownicy dostają to na co zasługuja i wszelkie żądania podwyżek są jakimś wymysłem.
| nicol81 napisał/a: | To chyba dobrze, że się na końcu Fanny pozb...eee, chciałam powiedzieć, że ją za mąż wydali...
A Thortonową nawet w pewien sposób lubię... |
W jakiejś kwestii się zgadzamy Szkoda tylko, że ten Watson nie wyprowadził się z żoną po ślubie gdzieś daleko
Nellie - Czw 06 Gru, 2007 15:57
| fanturia napisał/a: |
Tu akurat namieszał pan Bell. Margaret w czasie obiadu zachowywała się bardzo taktownie. "dobrze jest poznać punkt widzenia obu stron" (cytat z pamięci więc pewnie z błędami). Uprzedzenia były po obu stronach. Robotnicy nie będą nam mówić ile mamy im płacić.
| Właśnie... Tego nie mogę zrozumieć... Oglądałam tę scenę kilka razy. Fanny to wiadomo - chciała w jakiś sposób zdyskreytować Margaret przed całym towarzystwem. Ale pan Bell? Dlaczego on ją tak wkopał beznadziejnie tym ciągnięciem tematu :"Ten człowiek pracował w Marlborouh Mill, prawda Margaret?"???
nicol81 - Czw 06 Gru, 2007 16:12
To nie tak, że płacił im tyle, na ile sądził, ze zasługują. Tylko tyle na ile sobie mógł pozwolić, by koszty pracy umożliwiły utrzymanie konkurencyjnej ceny produktu. Zwiększenie wynagrodzeń doprowadziłoby do zamknięcia fabryki, na czym wszyscy by stracili.
Mam nadzieję, że gdyby Fanny została w domu Thortonów, Margaret potrafiłaby się z nią zaprzjaźnić dla Johna.
Dobrze, że Margaret nie oczekiwała oświadczyn Thortona, ale Henriego również nie oczekiwała, a zupełnie inaczej go potraktowała. Bez przypisywania ukrytych, niecnych motywów.
fanturia - Czw 06 Gru, 2007 16:54
Henry'ego znała od dawna, był w sumie z nią spowinowacony, Johna znała bardzo krótko. To jest jakieś wytłumaczenie. Margaret pewnie próbowałaby zaprzyjaźnić się z Fanny, ale nie sądzę żeby jakiekolwiek wysiłki z jej strony mogły być uwieńczone sukcesem.
Płacił robotnikom tyle, na ile było stać fabrykę bez obniżania kosztów utrzymania Thortonów. Moje słowa, że pracownicy dostają to na co zasługuja odnoszą sie raczej do ogólnej sytuacji pracowników. Pamiętaj, że otrzymywaki pensje niższe niż 5 lat wcześniej a ceny choćby żywności poszły w górę.
BeeMeR - Czw 06 Gru, 2007 17:47
| nicol81 napisał/a: | | Mam nadzieję, że gdyby Fanny została w domu Thortonów, Margaret potrafiłaby się z nią zaprzyjaźnić dla Johna. | Ja akurat nie sądzę. To są dwa zupełnie inne typy, dla każdej liczy się co innego, a żadna nie jest skłonna do wielkich ustępstw. Owszem, pewnie obyłoby się bez "wielkich problemów", ale nie wierzę, żeby stały się "psiapisółkami". Raczej byłaby koegzystencja w jednym domu bez wchodzenia sobie w drogę.
fanturia - Czw 06 Gru, 2007 20:09
Optymistka O ile dobrze wychowana Margaret raczej starałaby się przynajmniej tolerować Fanny, to nie sądzę żeby ta drga zadała sobie aż tyle trudu. Przewidywałabym raczej wojnę podjazdową. Dobrze, że pozostali Thortonowie zadawali sobie sprawę co to za ziółko
BeeMeR - Czw 06 Gru, 2007 21:00
Też możliwe
Podałam najlżejszą wersję ew. wydarzeń, gdyby Fanny została - bo nie wierzę, że Margaret chciałaby się z nią zaprzyjaźnić. Nie miała o niej zbyt dobrego zdania. A oszukiwać się i zmuszać do znajomości na których jej nie zależy nie chciała przecież.
fanturia - Czw 06 Gru, 2007 22:26
Margaret raczej nie chciałaby sie zaprzyjaźnić (kto to widział przyjaźnić sie ze żmiją ), ale zachowywałaby się przyjaźnie. Pewnie do czasu...
Anonymous - Czw 06 Gru, 2007 22:36
Myśle, że dałaby jej drugą szansę, że niby na poczatku źle oceniła i Panią Thorton i Jasia to może by sobie pomyślała, że źle oceniła Fanny. A potem to byłby Harmagedoon
nicol81 - Nie 09 Gru, 2007 11:26
| fanturia napisał/a: | | Henry'ego znała od dawna, był w sumie z nią spowinowacony, Johna znała bardzo krótko. To jest jakieś wytłumaczenie. |
Johna znała krótko, a jednak wydawało jej się, że wie o nim wszystko. Łącznie z motywami jego oświadczyn.
| fanturia napisał/a: | | Margaret pewnie próbowałaby zaprzyjaźnić się z Fanny, ale nie sądzę żeby jakiekolwiek wysiłki z jej strony mogły być uwieńczone sukcesem. |
Ja raczej miałam na myśli przyjazne stosunki, nie głęboką przyjaźń. Nie sądzę, by miały za różne charaktery-Małgosia przecież przyjaźniła się z bledszą kopią Fanny, czyli Edytą.
| fanturia napisał/a: | | Płacił robotnikom tyle, na ile było stać fabrykę bez obniżania kosztów utrzymania Thortonów. Moje słowa, że pracownicy dostają to na co zasługuja odnoszą sie raczej do ogólnej sytuacji pracowników. Pamiętaj, że otrzymywaki pensje niższe niż 5 lat wcześniej a ceny choćby żywności poszły w górę. |
Fabryka miała powazne problemy. Thorton płacił tyle co wszyscy, a filtry zamontował.
trifle - Nie 09 Gru, 2007 11:32
Edytą? Jaką Edytą?
Harry_the_Cat - Nie 09 Gru, 2007 11:36
Myślę, że Nicol ma na myśli kuzynkę Margaret, Edith.
trifle - Nie 09 Gru, 2007 14:46
Aaa, tak, przypomniałam sobie fragment jak M. pisze list i zaczyna "Dear Edith" Coś mam problemy z kojarzeniem
Anonymous - Nie 09 Gru, 2007 16:34
Ta Edith to vteż w sumie niezłe ziółko kuzyneczka kochana.
fanturia - Nie 09 Gru, 2007 19:42
| nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Henry'ego znała od dawna, był w sumie z nią spowinowacony, Johna znała bardzo krótko. To jest jakieś wytłumaczenie. |
Johna znała krótko, a jednak wydawało jej się, że wie o nim wszystko. Łącznie z motywami jego oświadczyn. |
Nie wiem jak tobie, ale mi wydaje się że jest różnica międzu oświadczynami dobrego znajomego a oświadczynami obcego faceta, który nie dawał jej żadnych dowodów szczególnej sympatii. Henry'ego lubiła, Johna nie. Jak dla mnie to wystarczy.
| nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Margaret pewnie próbowałaby zaprzyjaźnić się z Fanny, ale nie sądzę żeby jakiekolwiek wysiłki z jej strony mogły być uwieńczone sukcesem. |
Ja raczej miałam na myśli przyjazne stosunki, nie głęboką przyjaźń. Nie sądzę, by miały za różne charaktery-Małgosia przecież przyjaźniła się z bledszą kopią Fanny, czyli Edytą. |
Edyta była "słodką idiotką" ale nie była złośliwa.
| nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Płacił robotnikom tyle, na ile było stać fabrykę bez obniżania kosztów utrzymania Thortonów. Moje słowa, że pracownicy dostają to na co zasługuja odnoszą sie raczej do ogólnej sytuacji pracowników. Pamiętaj, że otrzymywaki pensje niższe niż 5 lat wcześniej a ceny choćby żywności poszły w górę. |
Fabryka miała powazne problemy. Thorton płacił tyle co wszyscy, a filtry zamontował. |
Thorton płacił więcej , nawet 5-10 szylingów na tydzień gdy inni 4 szylingi. Ale to i tak było mało, żeby przeżyć bez głodowania, jeśli w rodzinie było więcej niepracujących dzieci. I tylko o to mi chodziło.
nicol81 - Nie 09 Gru, 2007 21:08
| fanturia napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Henry'ego znała od dawna, był w sumie z nią spowinowacony, Johna znała bardzo krótko. To jest jakieś wytłumaczenie. |
Johna znała krótko, a jednak wydawało jej się, że wie o nim wszystko. Łącznie z motywami jego oświadczyn. |
Nie wiem jak tobie, ale mi wydaje się że jest różnica międzu oświadczynami dobrego znajomego a oświadczynami obcego faceta, który nie dawał jej żadnych dowodów szczególnej sympatii. Henry'ego lubiła, Johna nie. Jak dla mnie to wystarczy. |
Do czego wystarczy? Do obrażenia kogoś?
| fanturia napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Margaret pewnie próbowałaby zaprzyjaźnić się z Fanny, ale nie sądzę żeby jakiekolwiek wysiłki z jej strony mogły być uwieńczone sukcesem. |
Ja raczej miałam na myśli przyjazne stosunki, nie głęboką przyjaźń. Nie sądzę, by miały za różne charaktery-Małgosia przecież przyjaźniła się z bledszą kopią Fanny, czyli Edytą. |
Edyta była "słodką idiotką" ale nie była złośliwa. |
Mówię, że z bledszą kopią. Jak na idiotkę, nieźle potrafiła knuć.
Może Fanny w końcu zaakceptowałaby Margaret i traktowała jak członka rodziny...
| fanturia napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Płacił robotnikom tyle, na ile było stać fabrykę bez obniżania kosztów utrzymania Thortonów. Moje słowa, że pracownicy dostają to na co zasługuja odnoszą sie raczej do ogólnej sytuacji pracowników. Pamiętaj, że otrzymywaki pensje niższe niż 5 lat wcześniej a ceny choćby żywności poszły w górę. |
Fabryka miała powazne problemy. Thorton płacił tyle co wszyscy, a filtry zamontował. |
Thorton płacił więcej , nawet 5-10 szylingów na tydzień gdy inni 4 szylingi. Ale to i tak było mało, żeby przeżyć bez głodowania, jeśli w rodzinie było więcej niepracujących dzieci. I tylko o to mi chodziło. |
Aż tyle? To w książce czy filmie? Czyli płacił 125-250 % tyle, co inni i jeszcze masz doń pretensje?
Małgosia jakoś tych od 4 szylingów nie określała jako diabłów...
fanturia - Nie 09 Gru, 2007 21:35
| nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Płacił robotnikom tyle, na ile było stać fabrykę bez obniżania kosztów utrzymania Thortonów. Moje słowa, że pracownicy dostają to na co zasługuja odnoszą sie raczej do ogólnej sytuacji pracowników. Pamiętaj, że otrzymywaki pensje niższe niż 5 lat wcześniej a ceny choćby żywności poszły w górę. |
Fabryka miała powazne problemy. Thorton płacił tyle co wszyscy, a filtry zamontował. |
Thorton płacił więcej , nawet 5-10 szylingów na tydzień gdy inni 4 szylingi. Ale to i tak było mało, żeby przeżyć bez głodowania, jeśli w rodzinie było więcej niepracujących dzieci. I tylko o to mi chodziło. |
Aż tyle? To w książce czy filmie? Czyli płacił 125-250 % tyle, co inni i jeszcze masz doń pretensje?
Małgosia jakoś tych od 4 szylingów nie określała jako diabłów... |
Ja nie mam do nikogo pretensji. To nie ja miałam ochotę traktować bejsbolem ludzi o innych poglądach
| Cytat: | | Ja bardzo lubię tę scenę, ale do pełni uwielbienia brakuje mi tego, że mam przy tej scenie chęć zdzielić kogoś w łeb Kogoś pełnego uprzedzeń, kto nie potrafi docenić wspaniałego człowieka ani prawdziwych uczuć |
Próbowałam tylko wykazać, że Margaret nie miała podstaw do doceniania "wspaniałego człowieka i prawdziwych uczuć". A jak ktoś chce sobie robić widły z igły... ;P
nicol81 - Nie 09 Gru, 2007 21:50
Ależ miała, zwłaszcza biorąc pod uwagę informację o 5-10 szylingach, o której nie pamiętałam. I filtry. Jak jej się nie podobały jego oczy, nosek czy głos, to mogła grzecznie odmowić jak odmówiła wypłoszowi, a nie traktować jak wściekłego psa i kogoś poniżej siebie.
Harry_the_Cat - Nie 09 Gru, 2007 21:56
Ogólnie nie przeczytałam aż tak dokładnie tej całej dyskusji, ale IMHO w scenie oswiadczyn to zagrała zraniona duma. Margaret słyszała, jak komentowano jej zachowanie dzień wczesniej no i ogólnie miała w tamtym czasie bardzo niskie zdanie o Milton. A on tak naprawde wcale jej nie prosił. No i nie zaczął od tego, że ją kocha, tylko od d... strony. Juz nie wiem, czy to w serialu, czy w rozszerzonej scenie oswiadczyn, Margaret mówi o tych "reduced circumstances" i "possesion". Ona sobie nie zdaje sprawy (no bo i skąd, przecie on jej tego nie wyznał), jak wysoko on ceni jej charakter. Chyba spodziewa się, że JT mysli o niej nieco jak o dekoracji.
I zamnknę się już, bo nie wiem, czy ktos ten bełkot zrozumie...
nicol81 - Nie 09 Gru, 2007 22:03
"Possesion" jest na pewno w serialu. Jedna ze znaczących przyczyn bejsbola Jakiś sklepikarz podniósł wzrok na pannę z dobrego domu Musowo chce ją zakupić.
Anonymous - Nie 09 Gru, 2007 22:20
Bo ona sie uparła szukac drugiego dna. Faktycznie to wzięcie w posiadanie i myślenie tylko w kategoriach kupna si sprzedaży to przegięcie. Ona miała pewnie kompleksy na temat braku pięniedzy w rodzinnym, skarbcu to sie wyladowała na Jasiu
Alison - Nie 09 Gru, 2007 22:32
| nicol81 napisał/a: | "Possesion" jest na pewno w serialu. Jedna ze znaczących przyczyn bejsbola Jakiś sklepikarz podniósł wzrok na pannę z dobrego domu Musowo chce ją zakupić. |
Nicol, Margarett pochodziła z klasy gentemanów, a John zajmował się tylko handlem, w tych czasach była to bardzo źle widziana profesja. Oświadczyny Johna trochę jej jednak uwłaczały. Wyszła spod klosza, zanim nauczyła sie cenić w ludziach cechy ludzkie, a nie ich pochodzenie i profesje, troche wody musiało w Tamizie upłynąć. Nie potępiałabym jej tak, John za szybko wyjechał z tymi oświadczynami, ona odebrała je, że ktoś stojący niżej od niej śmie ratować jej reputację oświadczając się, bo też i on oświadczył się po jej "akcji ratunkowej" ulegając temu, co wbiła mu do głowy matka. Sam raczej by na to nie wpadł, bo zdawał sobie sprawę z dzielącej ich różnicy, to matka go ośmieliła.
trifle - Nie 09 Gru, 2007 22:34
I to jest najlepsze - matka go ośmieliła, choć wcale sobie tego małżeństwa nie życzyła
Alison - Nie 09 Gru, 2007 22:39
| trifle napisał/a: | I to jest najlepsze - matka go ośmieliła, choć wcale sobie tego małżeństwa nie życzyła |
Zrobiła to z miłości do niego, bo wiedziała, że ją pokochał, była gotowa ją przyjąć jako synową, choć jej nie cierpiała. W rzeczywistości z wielką ulgą z jednej strony przyjęła fakt, ze nic z tego nie będzie, z drugiej utwierdzila się w niecheci, bo ktoś śmiał odrzucic jej Johna.
fanturia - Nie 09 Gru, 2007 22:42
| Harry_the_Cat napisał/a: | Ogólnie nie przeczytałam aż tak dokładnie tej całej dyskusji, ale IMHO w scenie oswiadczyn to zagrała zraniona duma. Margaret słyszała, jak komentowano jej zachowanie dzień wczesniej no i ogólnie miała w tamtym czasie bardzo niskie zdanie o Milton. A on tak naprawde wcale jej nie prosił. No i nie zaczął od tego, że ją kocha, tylko od d... strony. Juz nie wiem, czy to w serialu, czy w rozszerzonej scenie oswiadczyn, Margaret mówi o tych "reduced circumstances" i "possesion". Ona sobie nie zdaje sprawy (no bo i skąd, przecie on jej tego nie wyznał), jak wysoko on ceni jej charakter. Chyba spodziewa się, że JT mysli o niej nieco jak o dekoracji.
I zamnknę się już, bo nie wiem, czy ktos ten bełkot zrozumie... |
Zrozumie
Cieszę sie, że ktoś jeszcze nie potępia Margaret w czambuł. W serialu były oba określenia. Owszem John zaczął od uczuć My feelings are..., czxego Margaret nie chciała słuchać. A później obojgu charakterki zaszalały Trzeba pamiętać, że oprócz tego dotychczasowego życia pod kloszem Margaret miała tylko 18 lat I była wychowana i innej, wyższej klasie.
|
|
|