To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP

Anonymous - Czw 18 Sie, 2011 22:14

Też patrzyłam na początek. I jak Agn trafiła w samą dziesiątkę :P
Admete - Czw 18 Sie, 2011 22:26

Bo Agn ma zmysł ;)
A tu dla Ciebie rysunki przedstawiajace Severusa i Lily.

http://www.youtube.com/wa...kc&feature=fvst

A tutaj rózne wypowiedzi Rowling na tematy związane z postacią Snape'a

http://www.half-bloodprince.org/snape_jkr.php

Agn - Czw 18 Sie, 2011 23:01

Aragonte napisał/a:
miałabym problem, gdyby ktoś kazał mi podać jej opis wykraczający poza kolor włosów

Jest dość blada, ma rude włosy, piegi, jest też śliczna. Umie rzucać niezłymi zaklęciami (mówiąc po młodzieżowemu - ma pałera). Nie siedzi i nie dzierga, tylko chce walczyć, jest odważna i silna.
Ja nie mam problemów z określeniem jej.
nicol81 napisał/a:
Harry w sytuacjach krytycznych często tracił głowę i działał na instynkt

Akurat posiadanie owego instynktu jest bardzo pożądane w momencie, gdy się robi gorąco, a jakiś bardzo wredny facet dybie na twoje życie i dokonuje alpejskich kombinacji, by cię dorwać.
lady_kasiek napisał/a:
jej facet idzie na wojnę, ona gotuje strawę.

No faktycznie, Ginny nie uczestniczyła w bitwie o Hogwart, nie tłukła się też w szóstym tomie i nie było jej w Ministerstwie Magii w piątym tomie. :-P
nicol81 napisał/a:
Syriusz chodził po ścianach, a miał towarzystwo.

No, fantastyczne towarzystwo - zakonu, którego ciągle tam nie było, zdziczałego elfa domowego, portret mamuśki i butelka ognistej whisky.
Nawet najbardziej odporny człowiek sfiksowałby przy takim towarzystwie.
nicol81 napisał/a:
Nie wiemy naprawdę, jak wyglądało życie Potterów- czyli każda wersja to fanfik.

Wiesz, to że nie wiemy, co jadali na obiad i o której chodzili spać, nie znaczy, że nie wiemy, jak wyglądało ich życie. Całą twoją teorię o niedorosłym Jamesie czy Jamesie rzucającym się na żonę obala fakt, że Lily nie była nieszczęśliwa, poobijana i w depresji. Nie przeskoczysz tego, Nicol. W ogóle nie przemawiają do mnie twoje argumenty.
nicol81 napisał/a:
W tomie 5 wyraźnie szukali jakiejkolwiek ofiary, choć Snape był chyba specjalny. I on dla mnie uratował Lupina i Syriusza przed karą, nie Snape'a.

Wątpliwe. Przede wszystkim uratował Severusowi życie. To, jak do tego doszło, to inna sprawa. Mógł nie leźć za swoimi wrogami i nie wtykać nosa w nie swoje sprawy. Ale nie, musiał poleźć. Że zrobiło się gorąco - nieodpowiedzialność z obu stron. Wszyscy zachowali się w tamtej sytuacji jak skończeni debile. A Syriusza i Petera to przed czym uratował? Bo mnie się nie wydaje, by się chłopakom równo nie oberwało kozą, punktami, listami do rodziców, rozprawą z rodzicami etc. etc. To była grubsza sprawa, a że wiedział o niej Dumbledore, który wówczas był nauczycielem, musiała być niezła chryja, nie uważasz?
Admete napisał/a:
Podobalo ci się, że torturował psychicznie Neville'a pokazując mu działanie cruciatusa? :shock: Jego rodzice utracili zmysły na skutek tortur tym zaklęciem...Nie pamiętasz jego reakcji w klasie?

Spod klawiatury mi to wyrwałaś!
Tamara napisał/a:
Może dla kontrastu z Harrym , który miał aż zanadto popaprane życie , Rowling dała mu zwyczajną dziewczynę mocno stąpającą po ziemi , która po prostu dawała mu oparcie i miała dużo zdrowego rozsądku . Mało to takich par , gdzie wszyscy się zastanawiają , co ten wspaniały facet widzi w tej szarej myszce :-P

Ja się tak zastanawiam, czy biedna Ginny nie wypada wg was tak blado na tle Pottera. Bo jak by się tak zastanowić, to Harry to jest po prostu mega Mary Sue (lecąc za testem na Mary Sue wg Mirriel). Utalentowany czarodziej, w ogóle jest czarodziejem, już z jego urodzinami związana jest przepowiednia, akurat na niego zawziął się najmroczniejszy czarny charakter z możliwych, jest wyjątkowy, mógłby być i w Slytherinie i w Gryffindorze (wiemy, że wybrał Gryffindor), dyrektor go lubi, jest dość przystojny, namłodszy gracz w quidditcha w tym stuleciu i to na pozycji szukającego, by nie było, że mógłby być jakimś zwykłym obrońcą czy ścigającym, ma najlepszą miotłę, zawsze wygrywa w quidditchu, lojalny, bohaterski, ma bliznę, która jest istotna dla fabuły, jego sowa jest przeeeeśliczna, ma wyjątkowego ojca chrzestnego... Dobrze, że jeszcze nie jest animagiem zamieniającym się w jednorożca. :lol:
Przy takim nagromadzeniu superpałera Ginny jest po prostu normalną dziewczyną z talentem do upiorogacków. Ale też dobrze.

Odnośnie nienawiści Snape-Potter. W sumie w którymś momencie Harry nie miał innego wyjścia jak zaufać Snape'owi. Ale przez całe 5, a nawet lwią część szóstego tomu Rowling opisywała Snape'a jako "tego złego po naszej stronie". Można go nie znosić, a wręcz nienawidzić, ale nie da się zaprzeczyć, że jest jednym z najważniejszych pionków na szachownicy Dumbledore'a. I okrzepłszy tą myślą zabiera się nieświadomy czytelnik za szósty tom. I co ma? I ma... jaaaaasna zaraza! Wg mnie tak też jest dobrze.

Aragonte - Czw 18 Sie, 2011 23:43

Agn napisał/a:
Aragonte napisał/a:
miałabym problem, gdyby ktoś kazał mi podać jej opis wykraczający poza kolor włosów

Jest dość blada, ma rude włosy, piegi, jest też śliczna. Umie rzucać niezłymi zaklęciami (mówiąc po młodzieżowemu - ma pałera). Nie siedzi i nie dzierga, tylko chce walczyć, jest odważna i silna.
Ja nie mam problemów z określeniem jej.

A ja mam - nie czytałam HP tak intensywnie jak Ty (tak mi się wydaje), jednak pewne postacie, jak np. Luna czy Neville jakoś mi utkwiły w pamięci, a Ginny ni czorta nie chciała się zakotwiczyć mi w wyobraźni. Ale rozumiem, że każdy ma inaczej.

Agn napisał/a:
Ja się tak zastanawiam, czy biedna Ginny nie wypada wg was tak blado na tle Pottera. Bo jak by się tak zastanowić, to Harry to jest po prostu mega Mary Sue (lecąc za testem na Mary Sue wg Mirriel).

Nigdy nie zestawiałabym jej z Harrym. Przede wszystkim z Luną i innymi postaciami z założenia drugoplanowymi, które są istotne, ale nie należą do centralnej trójki.
I jeszcze raz w podkreślam: gdyby to była historia z życia wzięta, to nie czepiałabym się w ogóle (to a propos tych szarych myszek, o których wspomniała Tamara), chodzi mi tylko o konstrukcję postaci literackiej, która mnie zwyczajnie nie leży, tzn. wydaje się nudnawa.

Agn - Czw 18 Sie, 2011 23:49

Chyba nie zrozumiem, o co chodzi. Niestety, ja od razu widziałam Ginny, szczególnie, jak pojawiała się podejrzanie coraz częściej w powieści. Ale może ja po prostu zapamiętuję osoby, które są bardziej podobne do rzeczywistości niż przerysowana Luna (bo ona jest przerysowana) i ja tą Ginny po prostu widziałam.
A czy intensywnie czytałam? Nie powiedziałabym. Kiedy rzucałam się na kolejne tomy, łykałam je jak wygłodniały człowiek połyka najsmaczniejszy nawet posiłek - nie rozkoszuje się każdym kęsem, tylko zaspokaja głód. A potem powtórki co fajniejszych fragmentów (śledzenie wypowiedzi bliźniaków, hehe), pisanie ff, to się sprawdzało detale, czytanie ff. Takie czytanie całej serii za jednym zamachem to mam dopiero teraz.

Aragonte - Pią 19 Sie, 2011 00:06

Może kiepsko mi idzie wyjaśnianie tego, co mam na myśli :mysle:
W każdym razie widzę różnicę pomiędzy ukazywaniem postaci w sposób realistyczny, nieprzerysowany, a - eee - bezpłciowy. Brakuje mi w opisie Ginny jakiegoś pazura, charakterystycznego rysu.

Ale to tylko moja opinia.

Hortensja - Pią 19 Sie, 2011 00:37

Heh, wyjeżdża człowiek na chwilę, a tu się namnożyło wypowiedzi w wątku!

Jak tak podczytuję sobie tę duskusję, to stwierdzam, że muszę koniecznie sobie powtórzyć cały cykl (a, w sumie 2 i 3 nigdy nie przeczytałam). Bo u mnie to w strasznym nieładzie szło, zaczęłam przez przypadek, od filmu, potem książki, nie po kolei...Ale to lepiej, dobrze mi się teraz będzie czytać :wink:

Co do dyskusji:

A propos Ginny- może i jest trochę literacko bezbarwna, aczkolwiek nie zgodziłabym się z nazywaniem jej szarą myszką i mówieniem, że jej miejsce to przy garach. Agn dobrze napisała - przecież ona bierze czynny udział w wielu walkach. To dla mnie taka twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, stała w swych uczuciach, niezłomna, "zwykła" własnie, ale moim zdaniem to jest to czego Harry potrzebował. Jemu zabrano takie zwykłe domowe szczęscie i spokój, taką codziennosć, potrzebował spokoju, oparcia, pewnosci. Ginny mu to może zapewnić. Nie wiem, czy dałaby mu to Luna :wink: Bo chociaż też ją wprost uwieeelbiam, to zgadzam się z tym, że

Agn napisał/a:
bardziej podobne do rzeczywistości niż przerysowana Luna (bo ona jest przerysowana)


Jak mówię, szczegółów z książki nie pamiętam, ale w filmie jest delikatnie pokazane, że jednak Harry i reszta traktowali Lunę jako wariatkę- pozytywną wariatkę, owszem, przyjaciółkę jak najbardziej, ale jednak nadal Pomylunę. Ale tu by trzeba może jakims cytatem zarzucić, a ja nie jestem w stanie :ops1:

Także rozumiem o co chodzi z "nieciekawoscią" literacką Ginny, ale ja uważam, że ona jest taka jak być powinna.

A żeby jeszcze tylko dorzucić do wczesniejszej dyskusji cos:

Agn napisał/a:
Hehe, właśnie sama chciałam zapytać, za jakimi facetami ogląda się Kasiek. Bo gwarantuję, że nie za facetami, którzy są wredni, a publicznie potrafią zwyzywać Pardon, ale żadna normalna kobieta tego nie lubi i to by się prędzej skończyło wielką kłótnią niż miłosnym happy endem. :-P


Nie czepiam się absolutnie wyboru Lily, bo w opisanej sytuacji jest to wszystko zrozumiałe. Ale rozpatrując ten problem z szerszej perspektywy to nie byłabym już taka pewna tego, że "każda kobieta". Oczywiscie swiadomie nikt poniżany nikt być nie lubi, ale dla mnie wybór Jamesa wcale nie jest taki oczywisty (uh, jak mnie takie typy, tacy złoci chłopcy wnerwiają). A z psychologicznego punktu widzenia podobno własnie prawdopodobne jest wybieranie przez kobiety ciężkich przypadków. Czytałam kiedys artykuł o kobietach co poslubiają facetów odsiadujących ciężkie wyroki w więzieniach. No ale one się już nie kwalifikują na "narmalne kobiety" :wink:

W każdym razie wniosek jest jeden- (literacka) postać Sewerusa jest postacią bardzo skomplikowaną, nieoczywistą, niełatwą, a przez to pociągającą. I dlatego go kochamy :rumieniec:

Aragonte - Pią 19 Sie, 2011 00:47

Hortensja napisał/a:
A propos Ginny- może i jest trochę literacko bezbarwna, aczkolwiek nie zgodziłabym się z nazywaniem jej szarą myszką i mówieniem, że jej miejsce to przy garach. Agn dobrze napisała - przecież ona bierze czynny udział w wielu walkach. To dla mnie taka twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, stała w swych uczuciach, niezłomna, "zwykła" własnie, ale moim zdaniem to jest to czego Harry potrzebował. Jemu zabrano takie zwykłe domowe szczęscie i spokój, taką codziennosć, potrzebował spokoju, oparcia, pewnosci. Ginny mu to może zapewnić. [...]

Także rozumiem o co chodzi z "nieciekawoscią" literacką Ginny, ale ja uważam, że ona jest taka jak być powinna.

Hortensjo, tekst o garach nie był mój, tylko bodajże Kaśka :-P A szare myszki to było tylko porównanie (Tamary, ale to w sumie bez znaczenia). Nie nazywam Ginny szarą myszą ani garkotłukiem, never!

Ale zasadniczo to widzę, że zrozumiałaś, o co mi chodziło :)
Dzięki! Bo już zaczęłam myśleć, że jakimś szyfrem gadam...

Hortensja - Pią 19 Sie, 2011 01:15

Aragonte napisał/a:
Hortensjo, tekst o garach nie był mój, tylko bodajże Kaśka A szare myszki to było tylko porównanie (Tamary, ale to w sumie bez znaczenia). Nie nazywam Ginny szarą myszą ani garkotłukiem, never!


Wiem wiem, ja tak tylko chciałam podsumować i akurat spasował mi cytat z Ciebie. Pardąsik :wink:

Aragonte napisał/a:
Ale zasadniczo to widzę, że zrozumiałaś, o co mi chodziło
Dzięki! Bo już zaczęłam myśleć, że jakimś szyfrem gadam...


Ja bardzo dobrze rozumiem o co Ci chodzi. No taki już ten swiat literatury jest brutalny, że wolimy szaloną Lunę, niejednoznacznego Snape'a, brawurowego Syriusza, kujonkę Hermionę niż troszkę zwykłą (podkrelam, że troszkę bo jednak przeciw smierciożercom staje), porządną, odważną, wesołą zakochaną w Harrym dziewczynę. Ale ja własnie dodatkowo u autorki cenię ten realizm- że w niektórych sytuacjach (np smierc Freda) wybiera takie "zwykłe" rozwiązania, jakby na przekór magicznosci historii.

Ale może nadinterpretuję, może Joasce po prostu czasami brakuje pomysłów i tyle :-P

Aragonte - Pią 19 Sie, 2011 01:20

Hortensja napisał/a:
Ale może nadinterpretuję, może Joasce po prostu czasami brakuje pomysłów i tyle :-P

A, tego nie wiem :wink:
Jeszcze a propos mojego czepialstwa - przez to, że sama coś tam czasem pisuję, wiem, jak drażniące bywa poczucie, że dana postać jest... no, nawet nie papierowa, ale właśnie jakoś mało wyrazista. Mało mięsista. I wiem, jak ciężko jest osiągnąć efekt nieprzerysowania, a jednocześnie "zapamiętywalności", dać ten "pazur", o którym mówiłam, a jeśli chce się zachować "efekt zwyczajności", to jednocześnie nie zanudzić :mysle: Rany, jak ja mącę :-P
Inna sprawa, że to zawsze szalenie indywidualne jest i zależy od odbioru danej osoby. Nie da się wszystkich zadowolić. A więc mój odbiór będzie się tu pewnie różnił od odbioru Agn i może to być pewna stała, którą trzeba zaakceptować :wink:

Admete - Pią 19 Sie, 2011 08:42

Człowiek pójdzie spać i od razu posty się mnożą jak króliki ;)

Agn napisał/a:
Bo jak by się tak zastanowić, to Harry to jest po prostu mega Mary Sue (lecąc za testem na Mary Sue wg Mirriel)


Nie odbierałam go nigdy w ten sposób, bo te wyjątkowe elementy są równoważone rzeczami, które się Harremu nie udają. Na lekcjach jest tak samo zwykły jak Ron, tak samo jak inni zakochuje się w dziewczynach i nie zawsze mu z nimi wychodzi. Znany jego myśli, więc wiemy, że często jest niepewny, popełnia dużo błędów, bywa że podejmuje złe decyzje. Wiele pomagają mu Ron, Hermiona, Neville, Luna...bez nich nie dałby rady sprostać roli Wybrańca. Roli, bo wiemy w końcu, że nie od początku chodziło o niego i ostatecznie to sam Voldemort tę rolę mu narzucił.

Agn napisał/a:
ja od razu widziałam Ginny, szczególnie, jak pojawiała się podejrzanie coraz częściej w powieści


A ja dopiero w 6 tomie, który teraz czytam :) W Norze, na początku tomu Ginny w końcu dostaje coś więcej niż kilka podstawowych cech.

Hortensjo mnie też złoci chłopcy zawsze irytowali, a i na Lily nie działali dobrze ;) Musimy więc założyć, że coś się w czasie siódmego roku w Hogwarcie musiało zmienić. A Snape'a mi strasznie żal, bo jakoś tak umiem sobie wyobrazić, co znaczy po latach dojść do wniosku, że się popełniło straszny błąd i straciło coś absolutnie najważniejszego. Luna może i jest przerysowana, ale nie tak strasznie :D Nie chodziliście do jednej klasy z Riellą ;)

Anonymous - Pią 19 Sie, 2011 10:02

Agn wiesz, że mnie nie chodziło o to, że się obijała. Chodzi mi o to, że jest w typie takiej kobiety.

Admete dzięki za sznureczki będę przeglądać :)

Tamara - Pią 19 Sie, 2011 12:47

Admete napisał/a:

A w 5 tomie irytuje mnie bezsensowność śmierci Syriusza...i głupota Harry'ego, który nawet przez 3 sekundy nie pomyślał, że ten jego sen to ściema i idą prosto w ręce śmierciożerców.

Ba :roll: wszystkie wypadki są bezsensowne i śmierć Syriusza jak najbardziej w pisuje się w realia - idzie sobie człowiek ulica a tu go samochód przejeżdża i koniec . Natomiast Harry miał usprawiedliwienie - dotąd wszystkie jego sny były odbiciem rzeczywistości to raz , dwa - w wieku lat 15 raczej ciężko o rozsądne myślenie i zimną ocenę sytuacji , zwłaszcza w takich warunkach jw jakich Harry wtedy funkcjonował . Zwłaszcza , że był niedoinformowany .

Loana - Pią 19 Sie, 2011 16:00

Ufff, doczytalam... odkad obejrzalam ostatni film zaczelam ten temat i tak czytam i czytam i do konca dojsc nie moge :P
Ostatnio za to wrocilam po raz enty do ksiazek, tym razem tak smiesznie czytalam siodma czesc, szosta bez koncowki i teraz piata zaczelam. Nie wiem, ktora najbardziej lubie, chyba wszystkie :P
I tak przeczytawszy calosc watku chyba zawsze zgadzam sie ze zdaniem Admete :P

Admete - Pią 19 Sie, 2011 16:06

Loano :lol: chyba dziwnie się czuję ;) Też chyba lubię teraz wszystkie części, każda ma swoje zalety. Na pewno od 4 ( właściwie od 3 ) tomu sama historia się zagęszcza, pojawiają się nowe wątki i postacie, więc można by powiedzieć, że te części są lepsze. Z drugiej jednak strony pierwsze dwa tomy mają urok książek dla dzieci, a na pewno dalsze cześci są poważniejsze.
Tamaro zdaję ssobie sprawę z faktu, że Harry nie mógł inaczej pomyśleć, ale szkoda, że nie skorzystał z lusterka, które mu dał Syriusz.
Jestem na etapie, że żal mi Dracona ;) Całę szczęście, że jednak Rowling go nie zabiła i miał szansę na normalne życie. Jego tatusia to bym wsadziła do Azkabanu na wieczność. Mamusia na szczescie trochę lepsza. Może to dzięki niej nie stał się naprawdę i ostatecznie zły?

Agn - Pią 19 Sie, 2011 19:56

Aragonte napisał/a:
Może kiepsko mi idzie wyjaśnianie tego, co mam na myśli :mysle:

Nie, ja cię doskonale rozumiem. Ale nie jestem w stanie pojąć... może to złe słowo - przejąć tego punktu widzenia i wtedy dopiero bym w pełni zrozumiała.
Aragonte napisał/a:
Bo już zaczęłam myśleć, że jakimś szyfrem gadam...

No wiesz? *spojrzenie zranionej sarny*
Hortensja napisał/a:
Oczywiscie swiadomie nikt poniżany nikt być nie lubi, ale dla mnie wybór Jamesa wcale nie jest taki oczywisty (uh, jak mnie takie typy, tacy złoci chłopcy wnerwiają). A z psychologicznego punktu widzenia podobno własnie prawdopodobne jest wybieranie przez kobiety ciężkich przypadków.

Nie w przypadku kobiety twardo stąpającej po ziemi. Gdyby to była marzycielka, to czemu nie - pewnie by marzyła, że się zmieni. Albo że bestia nigdy nie zobaczy w niej ofiary. Ale Lily mi na kogoś takiego nie wygląda. To pociągające na swój sposób, że facet z mroczną przeszłością (inaczej tyle by nie było romansideł paranormalnych), ale to ma happy end tylko w romansidle.
Lily nie patrzyła na Severusa przez żadną mgiełkę. A wobec tego nie było szans na wybór Severusa.
Admete napisał/a:
Nie odbierałam go nigdy w ten sposób, bo te wyjątkowe elementy są równoważone rzeczami, które się Harremu nie udają.

Są też równomiernie rozłożone na siedem tomów i nie przeszkadzają kolejne odkrycia wyjątkowości Harry'ego. Ale jak tak skumulować to wszystko to...
Admete napisał/a:
A Snape'a mi strasznie żal, bo jakoś tak umiem sobie wyobrazić, co znaczy po latach dojść do wniosku, że się popełniło straszny błąd i straciło coś absolutnie najważniejszego.

I pewnie dlatego Severusa, mimo jego olbrzymich wad, tak bardzo kochamy. W całym siedmioksiągu ma niewdzięczną rolę, a zadanie, które wykonuje, jest wyjątkowo niewygodne, by nie wspomnieć, że diabelnie niebezpieczne. Z nim jest trochę jak z Darthem Vaderem - iskra dobrego w nim nie zgasła.
Nie wspominając, że wizja jest cokolwiek romantyczna - bez wzajemności kochać kobietę na wiele lat po jej śmierci. To niesamowite.
lady_kasiek napisał/a:
Agn wiesz, że mnie nie chodziło o to, że się obijała. Chodzi mi o to, że jest w typie takiej kobiety.

No właśnie nie jest takim typem kury domowej, bo zamiast gotować zdobycznego królika sama chwyta za broń.
Tamara napisał/a:
Ba :roll: wszystkie wypadki są bezsensowne i śmierć Syriusza jak najbardziej w pisuje się w realia - idzie sobie człowiek ulica a tu go samochód przejeżdża i koniec . Natomiast Harry miał usprawiedliwienie - dotąd wszystkie jego sny były odbiciem rzeczywistości to raz , dwa - w wieku lat 15 raczej ciężko o rozsądne myślenie i zimną ocenę sytuacji , zwłaszcza w takich warunkach jw jakich Harry wtedy funkcjonował . Zwłaszcza , że był niedoinformowany .

Tamaro... :kwiatki_wyciaga:
Admete napisał/a:
Jestem na etapie, że żal mi Dracona ;) Całę szczęście, że jednak Rowling go nie zabiła i miał szansę na normalne życie. Jego tatusia to bym wsadziła do Azkabanu na wieczność. Mamusia na szczescie trochę lepsza. Może to dzięki niej nie stał się naprawdę i ostatecznie zły?

Draco to się chyba dopiero wtedy skapnął, że śmierciożercy to nie klub dla dżentelmenów z wielkim wpisowym, a rzucanie Avadą to nie gra w golfa.
Rodzice Malfoya to dwie kanalie (choć ok - Narcissa wygląda mi na osobę nieco mniej radykalną i tchórzliwą niż Lucius), a swojego synka wychowali na kolejną. Rozpuścili go jak dziadowski bicz. Malfoy przestał być tylko zwykłym kretynem chyba dopiero w szóstym tomie, kiedy dostał zadanie, które go przerastało. I wow - się okazało, że też człowiek. Ale na pewno nie materiał na kumpla. ;)

Tamara - Pią 19 Sie, 2011 21:23

Agn napisał/a:

Nie w przypadku kobiety twardo stąpającej po ziemi. Gdyby to była marzycielka, to czemu nie - pewnie by marzyła, że się zmieni. Albo że bestia nigdy nie zobaczy w niej ofiary. Ale Lily mi na kogoś takiego nie wygląda. To pociągające na swój sposób, że facet z mroczną przeszłością (inaczej tyle by nie było romansideł paranormalnych), ale to ma happy end tylko w romansidle.
Lily nie patrzyła na Severusa przez żadną mgiełkę.

I wiecie , kto miał taki sam charakter ? Ginny . Ginny była taka jak Lily . Trzeźwa , odważna , prawa , aż do bólu zwyczajna . Wszystko widziała we właściwym świetle , bez sentymentów - nie mylić z prawdziwym uczuciem . Taka kobieta mogła dać oparcie komuś tak popieprzonemu za przeproszeniem jak Harry , który nic w życiu nie miał normalnego .

Agn - Pią 19 Sie, 2011 23:21

Od Snape'a jednakowoż się różnił. Jakkolwiek nie miał normalnego życia, tak nie był przy tym ani mroczny, ani wredny, nie czepiał się, nie wyzywał innych, był oddanym przyjacielem i, spójrzmy prawdzie w oczy, facetem z jajami na swoim miejscu.
Admete - Sob 20 Sie, 2011 08:33

Z Severusa wyrosłoby może coś innego, gdyby go nie skierowano do Slytherinu...On by do Ravenclawu pasował, a Dumbledor po latach chyba myslał, że także do Griffindoru ;) Harry'ego chyba uratowało ciężkie dzieciństwo u Dursley'ów, bo gdyby się wychowywał w świecie czarodziejów, to mogłoby byc gorzej.
Ginny w szóstym tomie dostała trochę roli bliźniaków - robi miny za plecami Fleur, rozśmiesza wszystkich na treningach. Wtedy robi się bardziej wyrazista. A w filmach aktorka grająca Ginny jest podobna do aktorki grającej dorosłą Lily. Nie mogę się doczekać wydania 2 cześci 7 tomu na dvd, bo wtedy sobie zobaczę dokładnie wspomnienia Snape'a.
Tak jeszcze wrócę do 5 części filmowej - szkoda mi wielu wątków, których się pozbyli przede wszystkim wątku Rona i Hermiony jako prefektó. Strasznie mi tego szkoda. W 6 filmie nie podoba mi się początek - co to za przesiadywanie w jakimś barze w podziemiach metra, skąd ta dziewucha, któa podrywa Pottera. Kompletny bezesens. A gdzie rozmowa Dumbledora z Dursley'ami? Gdzie szklaneczki które ich nagabują o wypicie zawartości? Za to uwielbiam początek filmowej 3 i nadmuchanie ciotki Marge ;)

Loana - Sob 20 Sie, 2011 19:31

Gunia napisał/a:
Moim zdaniem temat szlamy jest dobrą próbką charakteru obu bohaterów. (...)Snape miał zaburzone poczucie dobra i zła. I wcale nie dziwię się Lily. Związek z kimś takim jak Snape - zakompleksionym, zagubionym, zaborczym, o trudnym charakterze to mordęga.

Zgadzam sie w calej rozciaglosci i przyznam, ze dla mnie postac Snape po tych 7 tomach jest po prostu dziwna. Dziwna, bo nie do konca rozumiem ta milosc Snapea do Lily - niby kochal ja, ale ponizal, chcial jej imponowac tym, czym zaimponowac nie mogl, wydal na smierc, zalowal i obiecal chronic dziecko, ale chronil jednoczesnie niszczac, bo wywolywal w Harrym uczucie nienawisci. I wywolywal je jeszcze za czasow, kiedy nie bylo Voldemorta, wiec robil to z czystej zlosliwosci, a nie zgodnie z planem. W ogole jego zachowanie pokazywalo glownie negatywne cechy, przyznam, ze to chyba fandom dorobil sobie zestaw szlacehtnych cech, zeby moc wielbic Snapea, bo ja tych cech nie widze. Do siodmego tomu nie znamy jego pobudek i nie wiemy, ze jest w tym jednym zadaniu (ochrona Harrego przed Voldemortem) jest pozytywnym i tragicznym bohaterem, a wiele osob ocenia go bardzo pozytywnie. Ja tam nie przepadam jednak za sadystami, do tego brudnymi, wiec uwazam, ze nie ma sie czym tak zachwycac :P

Aragonte - Sob 20 Sie, 2011 19:52

Loano, ja na punkcie Snape'a zaślepiona nie jestem, ale przynajmniej jeden punkt w Twojej wyliczance mi nie pasuje: jak to wydał Lily na śmierć? Coś mi umknęło? :mysle:
Anonymous - Sob 20 Sie, 2011 20:23

Agn napisał/a:
ja od razu widziałam Ginny, szczególnie, jak pojawiała się podejrzanie coraz częściej w powieści


Ja tyz - zaraz na poczatku w I czesci i w dodatku od samego poczatku jakos mi sie widzial romans z Harrym. Moze dlatego, ze ja juz od pierwszego spotkalnia polubilam? A moze dlatego, ze od poczatku widzialam w tym klasyczny harlekinowski schemat?
Jak widac, prawde rzecze Aragonte, ze jest to kwestia indywidualna :)

Dzisiaj z Kaskiem stwierdzilysmy, ze uwielbiamy czytac ten watek (znaczy sie ja to stwierdzilam, ale nie pamietam reakcji... :mysle: :mysle: )

Admete - Sob 20 Sie, 2011 20:28

On nie wydał Lily na śmierć, nie wiedział, że Voldemort odniesie to do jej dziecka. Nie obiecywał chronić Harry'ego dla samego Harry'ego tylko z powodu Lily. Był strasznie pokręcony jako dorosły człowiek, trochę mniej jako dziecko. Nie bardzo miał szansę wyrosnąć na kogoś innego, to i tak cud, że w ogóle ostatecznie Voldemorta porzucił. Loano literacko Snape jest ciekawy, jako postać dziwaczna, tragiczna ( bo jest ), pokręcona i skomplikowana. Sama masz kłopoty z jego określeniem. Zresztą ta postać ewoluowała, ale nie zrobiła się dobra, nie takie było założenie. Snape miał jeden moment skruchy po śmierci Lily, była jedynym dobrym elementem w jego życiu. Nie był człowiekiem wielkodusznym, nie potrafił się wznieść ponad dawne urazy, był pamiętliwy, mściwy, zawistny. Pottera nienawidził, bo nie dostrzegał w nim Lily, tylko Jamesa - kogoś kto mu Lily odebrał.
Anonymous - Sob 20 Sie, 2011 20:39

AineNiRigani napisał/a:
Dzisiaj z Kaskiem stwierdzilysmy, ze uwielbiamy czytac ten watek (znaczy sie ja to stwierdzilam, ale nie pamietam reakcji... )

Bo to chyba było zaraz po określeniu, ze gadamy na Snejpie :P i głupawkę miałam. Ale kocham ten wątek :) :party:

Agn - Sob 20 Sie, 2011 20:40

Wydał na śmierć? Też mnie chyba coś ominęło.
Loana napisał/a:
Do siodmego tomu nie znamy jego pobudek i nie wiemy, ze jest w tym jednym zadaniu (ochrona Harrego przed Voldemortem) jest pozytywnym i tragicznym bohaterem, a wiele osob ocenia go bardzo pozytywnie.

A nieprawda, nieprawda! Po piątym tomie niektórzy zaczęli kombinować w tę stronę, a po szóstym akurat ten wątek stał się jasny jako to słońce na niebiesiech. Fakt, że dopiero jak przeszedł pierwszy szok polekturowy, wszyscy pokrzyczeli i zaczęła się burza, a jak się uspokoiło zaczęło się podliczanie detali ze wszystkich książek.
Jasne, fandom dorobił Severusowi to i owo. Nie przeczę jednak, że jest ciekawą postacią. Ponoć nie ma dobrej bajki bez złego krasnoludka. Ciężko lubić taką wredotę jak Snape, ale w pamięci mamy wciąż fakt, że ten wredny jest po naszej stronie. Sporo osób próbowało go zrozumieć. Severus się dzięki temu dorobił naprawdę licznej rzeszy fanów. No i jak już pisałam - antybohaterowie są frapujący. Severusa nie można zignorować, trzeba go natomiast podziwiać, bo teatr, który odgrywa trwa latami - podkreślam: LATAMI. Kiwać Voldka tak długo to nie przelewki. I Voldemort się w sumie nigdy nie dowiedział, że Snape tak naprawdę pracował dla Dumbledore'a.
Mnie teraz zastanawia jedna rzecz - jak to się stało, że jednak Snape'owi pozwolono uczyć w Hogwarcie. Ja wiem, Dumbledore to, Dumbledore tamto... W skrócie pisząc Drops dużo załatwił. Ale siła przekonywania to jedno, a przynależność do śmierciożerców to drugie. To nie klub seniora. Dla mnie śmierciożercy to tacy... nasi terroryści. Do tego rasiści. Zabijają dla przyjemności i z powodu pochodzenia. Zakład, że Severus ma niejeden taki przypadek na sumieniu? I co wy na to? Facet pracował z dziećmi... Mordercy powinni siedzieć w więzieniu, bo po zabójstwie nie wystarczy "przepraszam, już nie będę, słowo honoru". Nie zastanawiało was to nigdy? Bo ja jakoś wątpię, by Severus tylko eliksiry pichcił dla Voldiego. Patrząc na bandę śmierciożerców - wszyscy są tacy sami. Do szaleństwa zakochani we władzy i terrorze, avady rozdawaliby najchętniej jak cukierki na Halloween. Nie uwierzę, by ktoś taki jak Snape, kto cieszył się aż takim zaufaniem Voldemorta, że ten obiecał mu, że nie zabije Lily (i faktycznie nawet próbował, ale wyszło jak wyszło), a potem traktował jak prawą rękę, nie miał na sumieniu czyjegoś życia i nie torturował nikogo cruciatusem.

PS Ja też lubię ten wątek. :mrgreen:

PPS Zapomniałam wam to pokazać - bardzo ładna wycięta scena z HP6: http://www.youtube.com/wa...feature=related
Rozumiem, dlaczego ją wycięto, bo niczego nie dodaje do akcji tylko wydłuża film. Ale jest b. klimatyczna. :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group