To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

Caitriona - Nie 31 Maj, 2009 13:41

aneby napisał/a:
Caitriona napisał/a:
Rewelacyjni Clive Owen i Natalie


No i Julia :-D Babka naprawdę ma klasę. Bardzo ją lubię.
przymierzam się do obejrzenia "Gry dla dwojga" z Clivem i Julią :-)

No ja niestety nie podzielam Twojego poglądu na osbę Julii; nie przepadam za nią. Podobała mi się własciwie tylko w Erin B.. Ale ze wzgędu na Clive'a film chętnie bym obejrzała :D

Agn - Nie 31 Maj, 2009 15:31

Odnośnie Julii - też za nią nie przepadam, ale w Closer mi się podobała. Ładnie zagrała.
Natomiast Erin Brokovic nie trawię. Znaczy się - tego filmu nie lubię, nie postaci, chociaż podejrzewam, że jak bym ją spotkała w prawdziwym życiu, to by mnie kobieta koszmarnie irytowała.
praedzio napisał/a:
Fibula napisał/a:
Scena w ogrodzie? :co_stracilam:

O, znalazłam: http://www.youtube.com/wa...feature=related

Nie, nie było tej sceny w wersji, którą oglądałam. I w sumie dobrze. Pasuje jak pięść do nosa, szczególnie Reese celujący w Sarah. :P

Trzykrotka - Nie 31 Maj, 2009 19:36

Caitriona napisał/a:
aneby napisał/a:
Caitriona napisał/a:
Rewelacyjni Clive Owen i Natalie


No i Julia :-D Babka naprawdę ma klasę. Bardzo ją lubię.
przymierzam się do obejrzenia "Gry dla dwojga" z Clivem i Julią :-)



Closer podobał mi się bardzo jako dzieło filmowe; natomiast to, co oni sobie nawzajem robili za każdym razem mnie mdliło. Choć lubię Julię, to w tym filmie uważam ją za słabe ogniwo. Ale - o dziwo - mam też problem z Natalie. Podobała mi się niesamowicie, po czym... nie podobała mi się już w żadnym filmie potem. Zjawisko osiągnęło apogeum w Jagodowej miłości. Natalie bez końca gra Alice. Robi się to irytujące.

Fibula - Nie 31 Maj, 2009 21:08

praedzio napisał/a:
Fibula napisał/a:
Scena w ogrodzie? :co_stracilam:


O, znalazłam: http://www.youtube.com/wa...feature=related

Dzięki za linka. Rzutem na taśmę obejrzałam jeszcze to: http://www.youtube.com/wa...feature=related

Caitriona - Pią 05 Cze, 2009 14:17

Obejrzałam najnowszego Bonda. Jest trochę lepiej niż w pierwszym filmie z Craigiem, ale ogólnie to już nie jest Bond... Więcej: http://i-love-impala67.bl...olace-2008.html
Agn - Sob 06 Cze, 2009 20:06

Skończyłam dwa Terminatory. Ponieważ wszyscy wiedzą, o co biega, to się ograniczę do samych wrażeń.

T2 - rewelacja. Świetny pomysł. Bije jedynkę na łeb na szyję. Sarah taka, jak ją sobie wyobrażałam (zanim poznałam filmy). Więcej akcji, jest już mały John. No i więcej terminatorów. Strasznie mi się podobał motyw z maszynami po przeciwnej stronie barykady. I efekty mi się podobały. Pomimo, że to początek lat 90-tych i zapewne dzisiaj zostałyby zrobione inaczej, ale kopara mi opadła jak zobaczyłam złego maszyniaka, który udawał podłogę i potem powracał do swojej postaci. Mniami! No i końcówka też była kapitalna. Już nawet nie chodzi o słynne "Hasta la vista, baby", bo to bardziej by pasowało przy ostatecznym rozwiązaniu kwestii maszyn, ale to, że Schwarzi też musiał odejść. Ech, nawet się wzruszyłam, jak go spuszczali na łańcuchach.
Ach, no i pośmiałam się trochę - świetne dialogi były. Fajnie, ze wpletli tu humor.

T3 - okej, niech mi ktoś wyjaśni - czy ta część to parodia? :lol: Bo wyłam ze śmiechu non stop. Szczególnie przy terminatorze z wbudowanymi podstawami psychologii. :lol: I jego tekstach. :lol: Albo "Drop your weapon! And... a coffin!". :lol: Albo walka między terminatorami. JEEEEZUUUU!!! :rotfl: Im dalej w las tym mnie większe spazmy brały. W przeciwieństwie do T2 w T3 humor wyszedł w praniu, ale najwyraźniej nie był zamierzonym celem. Szkoda, że tak spaprali. Po takim kawałku filmu ostatnia scena, która miała pewnie zamrozić z przerażenia i wzruszyć (John i Kate słuchają ataku), raczej nudzi. Schwarzi nieco podstarzały, Nick Stahl... i Claire Danes... co oni tu robią? A Kristannę Loken wolę w The Ring of the Nibelungs.

Aczkolwiek dalej mam ochotę obejrzeć T4. Choćby dla Christiana Bale'a. :mrgreen:

Sofijufka - Sob 06 Cze, 2009 20:25

co prawda ktoś w TV powiedział, ze gdyby ogladał T4 w domu, to co raz by wychodził zrobic herbate, siusiu, przynieśc przegryzkę, ale generalnie chwalił!
Agn - Sob 06 Cze, 2009 20:45

Ale chwalił, bo chwalił, czy chwalił, bo w porównaniu z T3 to arcydzieło?
I tak idę! O!

Sofijufka - Sob 06 Cze, 2009 20:56

gorszego badziewia od T3 byc nie może! Ja tez chyba pójdę!
praedzio - Sob 06 Cze, 2009 21:32

Ja też bym chciała.... :(
Anonymous - Sob 06 Cze, 2009 22:18

Ajajaja w trakcie takiego fajnego bloku reklamowego taki badziewny film puscili Dirty Dansing czy jakuś tak :wink:
Kurczę ja się nie dziwię Matecznikowi... Patrick jest przecudny, muzyka boska no a końcówka :serduszkate:

Admete - Sob 06 Cze, 2009 22:27

http://www.youtube.com/watch?v=WpmILPAcRQo

:-D

Anaru - Sob 06 Cze, 2009 23:09

Piękny taniec :-D , zawsze to oglądam jak idzie, to jeden z TYCH filmów. :mrgreen:
Caitriona - Sob 06 Cze, 2009 23:42

Dokładnie! Wspaniały taniec, piosenka i zakończenie historii :D :D :D
Calipso - Nie 07 Cze, 2009 11:24

lady_kasiek napisał/a:
Ajajaja w trakcie takiego fajnego bloku reklamowego taki badziewny film puscili Dirty Dansing czy jakuś tak

Kaśku jak możesz :paddotylu: Toż przy tym filmie niejaka Calipso uczyła się tańczyć obijając kolana,łokcie i głowę :rumieniec: :rotfl:

Anonymous - Nie 07 Cze, 2009 11:54

Calipso napisał/a:
Kaśku jak możesz

Kasiek żartował :wink:

Agn - Nie 07 Cze, 2009 12:53

A ja nie żartuję - dla mnie ten film jest przeraźliwie już oklepany i nudny. Ale matula wczoraj oglądała od deski do deski, chociaż już to widziała 50000 razy i ma na DVD. Hmm.
trifle - Nie 07 Cze, 2009 13:14

Ja już bym całego też nie mogła obejrzeć. Za nudno. Ale fragmentami lubię - np jak się uczą tańczyć na drzewie zwalonym, to chyba mój ulubiony moment ;)
Anonymous - Nie 07 Cze, 2009 13:45

Agn napisał/a:
Ale matula wczoraj oglądała od deski do deski, chociaż już to widziała 50000 razy i ma na DVD.

u mnie to samo... ale wczoraj bylam w takim nastroju, ze potrzebowałam chyba takiego filmu... :rumieniec:

Alicja - Pon 08 Cze, 2009 18:23

Dirty Dancing - film moich nastoletnich lat :-P pamietam jak dziś kolonie na których pierwszy raz go oglądałam, całe kolonie próbowały tańczyć mambo. Połowa dziewczyn chciała własnego Patricka, a druga polłowa chciała wyglądac jak Baby :-P potem jeździliśmy do kina, cała wyprawa autobusem typu "ogórek" z chłopakami , którzy Patrickowi do pięt nie dorastali, cóż...
a teraz nie mogę nawet słuchać piosenek z tego filmu :rumieniec:

aneby - Pon 08 Cze, 2009 19:43

Alicja napisał/a:
a teraz nie mogę nawet słuchać piosenek z tego filmu :rumieniec:

Eee tam, ja mogę :wink: Bardzo lubię She's like the wind
Pamiętam, że na tym jedynym filmie byłam w kinie dwa razy, dzień po dniu :rumieniec:

Alicja - Pon 08 Cze, 2009 20:47

aneby napisał/a:
Bardzo lubię She's like the wind

właśnie tej głównie nie mogę :roll: jak słyszę ją w radiu od razu zmieniam stację, nic nie poradzę, przesyt, przesyt...
po filmie kupiłam kasetę z muzyką do filmu( niektórzy chyba pamiętają ten nośnik :wink: ) i słuchałyśmy z koleżankami na okrągło, potem oglądałyśmy film zdobycznie na kasecie VHS. Za dużo było tego dobra...

BeeMeR - Wto 09 Cze, 2009 07:55

A ja Dirty Dancing lubię bardzo i muzykę też :)
Mogę słuchać zawsze i wszędzie - a gębusia sama mi się uśmiecha :mrgreen:

Calipso - Wto 09 Cze, 2009 21:23

BeeMeR napisał/a:
A ja Dirty Dancing lubię bardzo i muzykę też
Mogę słuchać zawsze i wszędzie - a gębusia sama mi się uśmiecha

Podpisuję się syćkimi łapkami :-D
Alicja napisał/a:
po filmie kupiłam kasetę z muzyką do filmu( niektórzy chyba pamiętają ten nośnik )

Pamiętają i mają kilka soundtracków na kasetach :wink:

Agn - Śro 10 Cze, 2009 00:40

TERREEEEE!!! Byłam, proszę ja was, na T4. :cheerleader2:
Czyli wszystkie filmowe Terminatory mam odfajkowane. Ale do rzeczy.
Nie będę się rozpisywać nad tym, o czym film jest. Grunt, że rzecz dzieje się w 2018 roku i wojna trwa w najlepsze, aczkolwiek John JESZCZE nie jest głównodowodzącym (aczkolwiek byle pętaczyna już mu nie może podgrymaszać). Tyle wam powiem o treści jako takiej, dalej będą wrażenia, jednakowoż wśród nich mogą się zaplątać jeszcze jakieś drobiazgi dotyczące treści.
Otóż T4 podobał mi się znacznie bardziej niż T3, co trudne nie było, przecież T3 było komedią. Tutaj mamy film poważny, który, w przeciwieństwie do swego niechlubnego poprzednika, posiada coś takiego, jak FABUŁA. Trochę pokomplikowali twórcy sprawę, do tej pory Terminatory były dosyć prostymi, choć frapującymi filmami, czyli zły Terminator zostaje przysłany do naszych czasów, by zrównać Johna/jego matkę/jego współpracowników (niepotrzebne skreślić) z ziemią, a za nim przybywa ktoś jeszcze, by, rzecz jasna, mu przeszkodzić. Teraz podróży w czasie nie ma, dzięki czemu nie mieliśmy przebajerzonej kuli, w której pojawia się nagi osobnik. To dobrze. W pierwszych dwóch częściach efekt do tego momentu był b. fajny, a trójce... zmilczę. W każdym razie... Christian Bale ma chroniczne zapalenie migdałków. Rozwiązała się zatem tajemnica jego głosu z Batmanów. Ha! Dobra jestem! :rotfl: A poważnie - jest seksownie przyniedbany, zarościk etc. Wygląda tak, że człowiek zaczyna wierzyć w Boga. Służy mu też otoczka z wypranych kolorów. Aczkolwiek wolałabym go teraz zobaczyć w jakiejś roli dramatycznej, bo widzę, że przerzucił się na zbawianie świata w stroju nietoperza tudzież Johna Connora, a przecież ten aktor potrafi o wiele więcej, niż prężyć muskuły i krwią własną oraz cierpieniem wydobywać całą ludzkość z opałów. No ale skończmy. Nie był zły.
Co mnie się w filmie b. podobało - motyw człowieka-maszyny. Wypadł całkiem zgrabnie. Szczególnie jego niewiedza o tym, czym się stał (aczkolwiek nie do końca rozumiem - pamięć mu się zresetowała czy co się stało, że nawet nie próbował dociec wtf?).
Scenografia - zniszczona wojną ziemia, pustynie, wyprane kolory, wszechobecne maszyny zabijające resztki ludzkości i, co mnie najbardziej urzekło, kurz dosłownie wszędzie, niedziałające samochody, niedobitki ludzi kryjące się w barakach etc. Całość ma świetny klimat i działa na wyobraźnię.
Momentami niezła muzyka (aczkolwiek w pewnych chwilach całkiem typowa, no ale nie wymagajmy Eru wie czego).
Dwa słowa - efekty specjalne. Wgniatają w fotel i przyduszają bardzo profesjonalnie. Fakt - momentami spece nie mogli się powstrzymać i trochę zbędnych bajerów naładowali (a szkoda - o wiele lepiej imho wyglądałoby, gdyby to wszystko było jednak starym sprzętem, starymi komputerami bez takich możliwości wizualizacji itd.), ale wybaczam im - wszelkie wybuchy, rozwalające się budynki, niszczące się maszyny, roboty - to wszystko wyglądało naprawdę powalająco.
Co mnie się nie podobało? Momenty, w których podświadomie zaczęłam szukać łopoczącej na wietrze amerykańskiej flagi. Doprawdy mogli sobie darować tę podniosłą muzykę i przemowy Johna. Ergo niedopracowany scenariusz.
Na choinkę władowany wątek pseudomiłosny Marcus/Blair. Rzecz jasna kiedy Blair zdjęła kask czy co ona tam miała na łbie, to rozsypały jej się powalające piękne włosy. A kiedy biegała po pustyni z Marcusem, to rozpierdak zatrzymywał się na linii biustu. Noż cholera - mamy wojnę czy nie mamy?! Powiem szczerze, że o wiele lepiej by to wyglądało, gdyby Blair jak prawdziwy żołnierz miała włosy ściśle związane i była zapięta po samą szyję. Serio. Znudziły mnie już takie tanie chwyty w rodzaju seksownie przybrudzonej rannej kobiety, która zaczyna się bez skrępowania doglądać przy facecie, na którego od razu to działa. Pff.
Przy końcówce
Spoiler:
z przemową Johna na temat bycia człowiekiem przewracałam już tylko oczami - znowu szukamy flagi. :roll: I jeszcze ta sprawa z sercem - to było do przewidzenia. No ale niech im będzie.

Schwarzi pojawia się tylko na chwilę i do teraz nie jestem pewna, czy to był na pewno on - wyglądał raczej jak wielki facet, któremu nałożono maskę z podobizną Arnolda. No nie wiem.
Coś, na co twórcy filmu nie mieli już wpływu - nagłośnienie w kinie. Film jest b. głośny, non stop tam coś wybucha, maszyny buczą, helikoptery fruwają, słychać odgłosy walki, tłuczenia czegoś itd. Nagłośnienie było tak olbrzymie, że myślałam, że mi bębenki w uszach pękną, co wprawiało mnie w rozdrażnienie i umniejszało przyjemność oglądania filmu.
Ogółem jednak oglądało się fajnie, nie miało się napadów dziwnej wesołości w najmniej odpowiednich momentach jak przy T3. Mogło być, owszem, lepiej, ale z drugiej strony - po T3 stanowi miłe odprężenie. :)
Polecam do oglądania w kinie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group