Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP
nicol81 - Sob 13 Sie, 2011 16:50
Ja też myślę, że mieli... Ale podziały między Domami były zbyt silne, zwłaszcza między Ślizgonami i Gryfonami. Lily chciała być po słusznej stronie, a wady Pottera przygasały wobec faktu, że był bojownikiem o słuszną sprawę. Po wojnie może zdałaby sobie z tego sprawę.
A założenie, że nieszczęśliwe dzieciństwo determinuje całe życie, świadczyłoby że i Harry ma nieźle przechlapane...
Anonymous - Sob 13 Sie, 2011 16:57
Mi się wydaje, że nie chodziło o ideologię... Lily została zraniona przez przyjaciela, zaniepokoiły ją oznaki mroku w którym zanurzać zaczął się Severus.
Admete - Sob 13 Sie, 2011 19:07
Wszystko to było dość złożone i w końcu skończyło się w bardzo smutny sposób. Dziś w pociągu doszłyśmy z Riellą do wniosku, że pokolenie rodziców Harry'ego to było stracone pokolenie
Agn - Sob 13 Sie, 2011 20:12
| Admete napisał/a: | | Lily nie była Ronem, bo była dziewczyną... |
No nie, Admete, ja cię proszę...
Co ma płeć do tego wszystkiego? Chodzi mi o to, że Lily była jego najbliższym przyjacielem. Ale Severus nie był Harrym, miał inne życie, podejmował inne decyzje i jego losy potoczyły się zupełnie inaczej.
A nieszczęśliwe dzieciństwo Harry'ego - po pierwsze wiedział, że jego rodzice bezgranicznie go kochali, że matka oddała za niego życie i miał odskocznię w postaci życia w Hogwarcie, że nie wspomnę o Norze, gdzie życie, do jakiego tęsknił, nabierało realnych kształtów. No i Harry wiedział, że może być inaczej. Zwłaszcza, że nie żył w jakichś slumsach wśród wojen gangów i skrajnego rasizmu, tylko w tzw. porządnej okolicy. Byli Dursleyowie, którzy byli bezduszni, ale na zasadzie kontrastu z pozostałymi mieszkańcami można dojść do wniosku, że takie zachowanie względem dziecka jakie reprezetnowało wujostwo, nie jest normą.
Jego życie z Dursleyami natomiast jedynie go utwardziło. Zauważcie, że Potter nigdy się nie maże, nie jojczy, najwyżej porzeka, gdy przyjaciele deklarują, że chętnie się narażą, by mu pomóc.
Przecież nie każdy, kto miał nieciekawe dzieciństwo kończy jako złodziej i morderca, w tej dziedzinie nie ma 100% wyników. Jakiś procent ludzi, którzy mimo przeszkód się zbierają i idą dalej, kończą szkołę i wyrywają się z błędnego kręgu jest.
Anonymous - Sob 13 Sie, 2011 20:51
| Agn napisał/a: | | po pierwsze wiedział, że jego rodzice bezgranicznie go kochali, że matka oddała za niego życie i miał odskocznię w postaci życia w Hogwarcie, że nie wspomnę o Norze, gdzie życie, do jakiego tęsknił, nabierało realnych kształtów. |
od 11 roku życia.
Jak mi żal Severusa, kurczę no.... musze jakieś fanfikołki poprzeglądać...
Agn - Sob 13 Sie, 2011 21:01
Ale być może to wystarczyło? Nigdy też nie miał wybitnych skłonności depresyjnych i myślenia o sobie w kategoriach "o jaki jestem beznadziejny, nieszczęśliwy i samotnyyyy". Zwyczajnie jest silniejszym chłopakiem, niz można by przypuszczać. A odwagą mógłby obdzielić tabun ludzi.
Lubię Severusa, ale lubię go właśnie takiego - gorzkiego, niejednoznacznego, trochę nieszczęśliwego i plującego jadem. Swoją szosą ciekawa jestem, czy kiedyś przemknęła mu przez głowę myśl, że gdyby z Lily mu wyszło, Harry mógłby być jego synem?
Anonymous - Sob 13 Sie, 2011 21:04
Ja też uwielbiam Severusa właśnie takiego, ale mnie to smuci. chyba się dobiję dziś Jego Wspomnieniem
Admete - Sob 13 Sie, 2011 21:08
| Cytat: | | Co ma płeć do tego wszystkiego? Chodzi mi o to, że Lily była jego najbliższym przyjacielem |
Płeć ma zawsze duże znaczenie czy to nam się podoba czy nie Tak Lily była przyjaciółką Severusa, ale to dla niego było za mało i to jest jeden z punktów wyjścia...To jednak była potem rywalizacja dwóch chłopaków o jedną dziewczynę. I nie chodzi mi o to, że Severus był Harrym, tylko o fakt, że nie miał takiego wsparcia jak Harry, który miał nie tylko Rona i Hermionę, ale także Freda, Georga, Ginny, Neville'a, Lunę, Dumbledora, Lupina...Mnóstwo ludzi się o niego troszczyło. A kto troszczył się o Severusa Snape'a?
I masz rację z tymi Dursley'ami. W zasadzie byli obcy dla Harry'ego. Natomaist nad Severusem znęcał się jego włąsny ojciec. To zupełnie inna para kaloszy.
Deanariell - Sob 13 Sie, 2011 21:16
| nicol81 napisał/a: | | założenie, że nieszczęśliwe dzieciństwo determinuje całe życie, świadczyłoby że i Harry ma nieźle przechlapane |
A nie miał? Tylko jego akurat trudy życia zmobilizowały do walki o swoją lepszą przyszłość, jak słusznie zauważyła Agn miał też wsparcie w postaci ludzi mu przychylnych i przede wszystkim przyjaciół. Snape poza Lily w swej młodości i później nie miał przyjaciół - co zupełnie zmienia postać rzeczy... Też mi go szkoda, bo zaznał wielkiej niesprawiedliwości w życiu, kompleksy i chora ambicja były w jego przypadku silniejsze od jakiejkolwiek miłości. Docenił ją dopiero, gdy odeszła na zawsze. Trochę zbyt późno - nikt mu nie bronił walczyć o względy Lily, nikt mu nie kazał zadawać się ze Śmierciożercami. Miał wybór.
| Admete napisał/a: | | Dziś w pociągu doszłyśmy z Riellą do wniosku, że pokolenie rodziców Harry'ego to było stracone pokolenie |
Taaaaa... Pokolenie Kolumbów rocznik 1960.
| Agn napisał/a: | | Co ma płeć do tego wszystkiego? Chodzi mi o to, że Lily była jego najbliższym przyjacielem. |
Bo ma. Inaczej przyjaźń wygląda z kumplem-dziewczyną, a inaczej z kumplem-chłopakiem. Mężczyzna przy przyjaciółce nie będzie się zachowywał dokładnie tak samo, jak przy kolegach - nikt mi nie wmówi.
Agn - Sob 13 Sie, 2011 21:28
Inna para, i owszem. A mnie chodziło o zwykłą relację - Lily to była przyjaciółka i sojusznik. Że tego nie docenił i publicznie ją nawet obraził, to już insza inszość. Tylko mówię, Severus oczywiście nie jest Harrym, bo Harry na jego miejscu trzymałby się tego jedynego sojusznika. A Severus... no cóż...
Admete - Sob 13 Sie, 2011 22:05
Thin ale on nie mógł, bo zakochał się w Lily...Harry nie kochał Hermiony w ten sposób, a Ron był przyjacielem - kumplem. Cała historia opiera się włąśnie na tym, że Severus kochał Lily, ale był zbyt niepewny, żeby ta miłość przyniosła mu coś dobrego w tamtym okresie życia.
Anonymous - Sob 13 Sie, 2011 22:06
A z czego miał czerpać pewność?
Admete - Sob 13 Sie, 2011 22:08
No nie miał z czego, piszę o tym cały czas Lily wcale się nie przyczyniałą do tego, że czuł się pewniej. Na pewnie nie wtedy, gdy zaczęli dorastać. Chciał jej zaimponować, niestety wybrał zły sposób. Zresztą chyba i tak nie miał szans.
Anonymous - Sob 13 Sie, 2011 22:12
Na pewno miał!
Agn - Sob 13 Sie, 2011 22:16
Zakochał, nie zakochał. Już widziałam parę sytuacji, gdy facet musiał niestety zapomnieć o swoich uczuciach i zostawała przyjaźń. Miłość przecież nie przekreśla przyjaźni. Gdyby Harry nieszczęśliwie kochał się w Hermionie, to pewnie tak czy siak by się jej trzymał. (Choć pewnie Rowling by mu dała happy end, ale...) To kwestia charakteru. Podkreślam - Severus nie jest Harrym. Ale gdyby był inny, to mógłby być. Jego i Snape'a różni pokolenie, historia, przekonania i życiowe wybory. To są dwie odrębne historie i dwie zupełnie różne postacie. Usiłuję tylko wyklawiaturzyć, co Harry zrobiłby, gdyby był na miejscu Snape'a. Tylko tyle. Snape spaprał sprawę dokumentnie, a mógł chociaż mieć w osobie Lily przyjaciela. A tak ją publicznie zwyzywał, otwierając pełną furtkę (o ile już nie była otwarta) dla Jamesa. Może sobie tylko w brodę pluć.
| lady_kasiek napisał/a: | | Na pewno miał! |
Nie miał. Lily nie odwzajemniała jego uczuć. Po prostu się z nim przyjaźniła.
Deanariell - Sob 13 Sie, 2011 23:26
Swoją drogą ciekawe jak to się w życiu i książkach plecie - gdyby wszystko potoczyło się inaczej, to Severus mógł być ojcem Harrego -I am your father, Harry!
Anonymous - Nie 14 Sie, 2011 00:11
Agn nie odbieraj mi złudzeń...
Aragonte - Nie 14 Sie, 2011 00:21
| nicol81 napisał/a: | | A założenie, że nieszczęśliwe dzieciństwo determinuje całe życie, świadczyłoby że i Harry ma nieźle przechlapane... |
A nie ma? Jak dla mnie ma przechlapane, ale na swoje szczęście mniej niż Snape - powody wypunktowały już dziewczyny. Harry miał poczucie bycia kochanym przez rodziców, a to dla jego poczucia własnej wartości było chyba najważniejsze.
| Agn napisał/a: | | Zakochał, nie zakochał. Już widziałam parę sytuacji, gdy facet musiał niestety zapomnieć o swoich uczuciach i zostawała przyjaźń. Miłość przecież nie przekreśla przyjaźni. |
Agn, generalizujesz. Z mojego - może dość mikrego, biorę to pod uwagę - doświadczenia wynika, że niestety często przekreśla. Jeśli jedna strona jest zakochana, a druga klepie o przyjaźni, to nie ma gwarancji na żadną wieczną przyjaźń. Za to na kwasy i nieporozumienia - a i owszem.
| Agn napisał/a: | | Podkreślam - Severus nie jest Harrym. Ale gdyby był inny, to mógłby być. Jego i Snape'a różni pokolenie, historia, przekonania i życiowe wybory. To są dwie odrębne historie i dwie zupełnie różne postacie. |
A z tym się całkowicie zgadzam. Są różni jak ogień i woda.
Admete - Nie 14 Sie, 2011 07:56
| lady_kasiek napisał/a: | | Na pewno miał! |
Nie sądzę. Lily chyba nie wyszłaby nigdy poza przyjaźń. Tak jak go przedstawiła Rowling, nie miał szans. Zbyt zakompleksiony, zbyt niepewny, za bardzo pragnął włądzy jaką w jego mniemaniu mieli śmierciożercy.
| Cytat: | Agn napisał/a:
Zakochał, nie zakochał. Już widziałam parę sytuacji, gdy facet musiał niestety zapomnieć o swoich uczuciach i zostawała przyjaźń. Miłość przecież nie przekreśla przyjaźni.
Agn, generalizujesz. Z mojego - może dość mikrego, biorę to pod uwagę - doświadczenia wynika, że niestety często przekreśla. Jeśli jedna strona jest zakochana, a druga klepie o przyjaźni, to nie ma gwarancji na żadną wieczną przyjaźń. Za to na kwasy i nieporozumienia - a i owszem. |
Popieram Aragonte. Być może byłoby to możliwe w przypadku innego chłopaka/młodego mężczyzny. Snape jednak to osoba, która zdolna jest do bardzo silnych emocji, przy czym niestety zwykle są to emocje negatywne. Jego miłość do Lily była niemal obsesyjna, jest to wyraźnie zaznaczone w jego wspomnieniu. I chyba była jedynym pozytywnym uczuciem przez długie lata. Potem chyba jeszcze doszedł szacunek do Dumbledora. Snape naprawdę nie jest miłym człowiekiem. Czasami miałąbym ochotą walnąc go w łeb. W końcu to on przyczynił się do zwolnienia Lupina ze szkoły. Drań jeden. Lupina też mi żal...
Anonymous - Nie 14 Sie, 2011 08:51
Co Wyście się tak uparły, żeby zabrać mi jedyne pozytywne myśli?
Fakt z Lupinem zagrał nie hallo, Lupin nie był takim typkiem jak James...
Deanariell - Nie 14 Sie, 2011 09:17
| lady_kasiek napisał/a: | | Co Wyście się tak uparły, żeby zabrać mi jedyne pozytywne myśli? |
Kasiek, omawiamy przecież jedynie fabułę powieści J. K. Rowling. To jak roztrząsanie kwestii czy Thornton był dziewicem.
Stwórz fanfika o Lily i Snape'ie - pokaż światu swoją wizję tej historii. Uczynisz niemożliwe - możliwym.
Anonymous - Nie 14 Sie, 2011 09:23
Do pisania się nadaję jak do baletu :/
Ale chodzą mi różne opcje, bo uważam, ze mieli szansę!
Admete - Nie 14 Sie, 2011 10:47
To już niestety podpada pod fanfiki. Mogę ci jeden podrzucić, w nim Lily przeżyła i Severus ma szansę Snape był też bardzo okrutny wobec Neville'a i tutaj już nie ma żadnego usprawiedliwienia. Zasłużył w tym względzie na moje całkowite potępienie.
Agn - Nie 14 Sie, 2011 11:28
Ech, dziewczyny, piszecie same, że często, a to się równa nie zawsze. I o to mnie chodzi. Szansa była. Że zmarnowana, to insza inszość.
Kaśku, ech, złudzenia to nie jest fajna rzecz. Uwielbiam Severusa, to podkreślam, ale nie mogę zaprzeczyć, że w konkursie na przyjaciela ludzkości przegrałby w przedbiegach.
A to, jak postępuje wobec Lupina i Neville'a to naprawdę szczyt skurczybyństwa i trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - Snape to odważny człowiek, ciekawa postać, ma też świetne teksty i ewidentnie umiał grać tak, jak niejeden aktor z 15 Oscarami na koncie grać nie umie (no żeby okpić Voldka?!). Ale miłym człowiekiem nie jest. To antybohater. Pewnie dlatego tak bardzo przyciąga czytelników.
Admete - Nie 14 Sie, 2011 11:30
Thin bo ja jestem cyniczna i nie wierzę w pewne rzeczy. Nie można przeskoczyć pewnych ograniczeń, a Snape miał ich wiele. Lily też miała. Jak każda dziewczyna chciała sympatycznego, przystojnego i dzielnego męża.
|
|
|