To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 09:26

Bo takiego drania to psychologicznie trzeba... :wink:
Marija - Śro 21 Lis, 2007 09:32

Mnie się widzi, że jego w łeb trzeba od drzwi :? , argument siły na takiego działa only. Zresztą, oni się w specjalnej zgodzie nie rozstali, żeby teraz Darcy tak do niego z "Georgem" podchodził :-| .
Maryann - Śro 21 Lis, 2007 09:38

Taaa... Darcy mu w łeb, a on się potem na Lidzi odegra... :? No bo to przecież wszystko przez nią. On się takiego towarzystwa nie prosił... :roll:
Marija - Śro 21 Lis, 2007 09:44

Ja bym się o Lidzię nie martwiła, rezolutne to dziewczę :bejsbol:
Ania1956 - Śro 21 Lis, 2007 10:46

Byłam pewna że Lidia mimo wszystko liczyła na ślub, a wygląda na to że wyjechała tylko dla żartu :shock:
asiek - Śro 21 Lis, 2007 11:00

Alison napisał/a:
Nigdy nie miałem zamiaru poślubiać dziecka! - kontynuował z narastającym zaangażowaniem - Jej rodzina ledwie byłaby w stanie zaspokoić moje wymagania. Uwierz mi, Darcy - uniósł w jego kierunku szklankę - W końcu dotarły do mnie moje ograniczenia. Moją ostatnią deską ratunku jest bardzo, bardzo dobrze się ożenić...nazwisku.

Zdaje się, że negocjacje nie będą łatwe.

Ps. Prawie ómarłam ze śmiechu, czytając Dam dyskusję o ...angielskich płaszczykach. :mrgreen:

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 11:09

Alison napisał/a:
angielski zięć jest czymś co dodaje znaczenia nazwisku.

Rozumiem, że taki zięć przepuszcza posag żony w wyjątkowo dystyngowany sposób... :roll:

asiek - Śro 21 Lis, 2007 11:12

Maryann napisał/a:
Bo takiego drania to psychologicznie trzeba...

Też tak myślę. Wickhamowi nie zależy na Lydii i nie ma już nic do stracenia. Z tego co mówi można wnioskować, że zamierza wskoczyć na jakowyś transatylantyk /niewątpliwie na gapę/ i wio ...na podbój amerykańskich ślicznotek.
Gdyby Darcy potraktował go teraz siłowo, to sądzę, że niewiele by wskurał.

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 11:18

asiek napisał/a:
na podbój amerykańskich ślicznotek

Czy ślicznotki, o to mniejsza. :wink: Ważne, żeby z dużym posagiem... :?

asiek - Śro 21 Lis, 2007 11:36

Maryann napisał/a:
Czy ślicznotki, o to mniejsza. Ważne, żeby z dużym posagiem...

Racja. :-) A w razie braku urody, wystarczy mieć pod ręką butelkę dobrego trunku. SDudek śpiewał kiedyś, że nie ma brzydkich kobiet, tylko czasem wina brak. :wink:
Zdaje się, że Wickham w obecnej sytuacji korzystaj z tej opcji. :wink:

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 11:42

asiek napisał/a:
Zdaje się, że Wickham w obecnej sytuacji korzystaj z tej opcji. :wink:

W obecnej sytuacji... :? Przecież Lidzia nie była brzydka. A że głupiutka... :wink:

Marija - Śro 21 Lis, 2007 11:48

Hm, wyraźnie jej się te okoliczności przyrody podobały, i w książce, i w filmie, i w fanfiku :roll: .
snowdrop - Śro 21 Lis, 2007 11:49

Ale drań z tego Wickhama, no dosłownie tylko mu po łbie natłuc. Jakbym była na miejscu Lidzi i słyszała takie słowa to bym dosłownie padła.
A Lidzia to raczej bardziej naiwna była niż głupiutka. Myśle, że ona naprawdę sądziła że Wickham ją kocha, przynajmniej tak wynikało z książki.
Ze też tacy ludzie jak Wickham na świecie chodzą, tacy popaprańcy.

asiek - Śro 21 Lis, 2007 11:57

Maryann napisał/a:
W obecnej sytuacji... Przecież Lidzia nie była brzydka. A że głupiutka...

Aaaa bo ja całkiem po kobiecemu rozumiem urodę, rysy twarzy, czy kształt figury nie mają dla mnie większego znaczenia, bo to zawsze jest kwestia związana z gustem, preferencjami, ale GŁUPOTA i to niepoddająca się żadnej reformie dyskwalfikuje z listy piękności. :-)

Ps. zmykam oglądać dalsze odcinki "Bleak House". ...póki mam jeszcze zwolnionko.
Super film, polecam, tym Damom, które jeszcze nie widziały. :-D

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 12:06

Ale myślę, że Wickhamowi się podobała. W końcu musiał w niej dostrzec jakieś zalety... :wink:
asiek - Śro 21 Lis, 2007 12:14

Maryann napisał/a:
Ale myślę, że Wickhamowi się podobała. W końcu musiał w niej dostrzec jakieś zalety...

Maryann'ku...wiesz młode, chętne ciało :-P ...Faceci na TO z reguły lecą. :wink:

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 12:51

Otóż to... :? :wink:
nicol81 - Śro 21 Lis, 2007 13:19

Hę? :confused3:
Cytat:
- To nie moja wina! - Wickham najeżył się oburzony - Absolutnie, w żadnym razie. Ona chciała ze mną jechać, głupi dzieciak!- Ożenić się z Lydią?! Dobry Boże! - Wickham spojrzał na niego udając przerażenie.
- Musisz coś czuć do niej, skoro tak szybko zdobyłeś jej uczucie i namówiłeś do wyjazdu z tobą.
- Namawianie nie było konieczne, upewniam cię. - Wickham łyknął piwa - Była naprawdę szczęśliwa wyjeżdżając naprzeciw przygodzie.
- Przygodzie! Wickham, ona jest córką dżentelmena! Ona nie może wrócić po tym do dawnego życia nie wychodząc za mąż, więc...
- Nie obiecywałem jej nic poza zabawą i szansą na zrobienie na złość tym, którzy nie akceptowali jej żywiołowego sposobu bycia - Wickham pochylił się nad stołem, jego ręka mocno ścisnęła szklankę piwa. - Wszystkie negatywne skutki można złożyć na karb jej głupoty. - na milczenie Darcy'ego oparł się z powrotem i pociągnął kolejny łyk - Nigdy nie miałem zamiaru poślubiać dziecka!


Naprawdę zrobili z Lidii kokotę. W książce wyraźnie napisano, ze Lidia chciała ślubu.
(Teraz to dziecka, Wikuś, hę?)
Darsik tutaj sam przyznaje, że Lidia nie może wrócić do dawnego życia i że tylko ślub jest dla niej opcją- czyli skąd wcześniejsze plany oderwania jej od Wickhama?

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 13:24

nicol81 napisał/a:
W książce wyraźnie napisano, ze Lidia chciała ślubu.

A tu napisano, że nie chciała ?
To wszystko są tylko słowa Wickhama, który próbuje za wszelką cenę wymigać się od odpowiedzialności. Za nic się przecież nie przyzna, że w jakikolwiek sposób dawał jej do zrozumienia, że się z nią ożeni...

Mag - Śro 21 Lis, 2007 14:38

Alison napisał/a:
Maryann napisał/a:
W TAKIE wydatki to akurat w ogóle nie wierzę. Nie chce mi się wierzyć, żeby zawracał sobie głowę takimi drobazgami...


Drobiazg Maryannku, to rodzi się dopiero po rezygnacji z TAKICH wydatków :lol:

:rotfl: Dobre Matulku i takie trafne.
Jak byłam na studiach PZU reklamowało się takim plakatem- matka z bobaskiem, w tle mężczyzna i hasło: "Zaufanie, które procentuje"
Śmialismy się , że ona mu zaufała, a to ( dziecko) to procenty :lol:

Tak to jest, ze nawet po jednym razie mozna spodziewać się konsekwencji, a szczególnie dziewczyny muszą je później ponosić- znam kilka młodych małżeństw z konieczności, które się rozpadły bo młodzi nie mogli podołać obowiążkom :-|

Kochane ABT- dzięki :kwiatki_wyciaga:

Matylda - Śro 21 Lis, 2007 15:15

Biedny Wickham jest ofiarą Lidii :wink:
A swoją drogą całkiem możliwe , że dziewucha nie miała żadnej synapsy w łepetynie i tylko chciała się bawić . a że w lekarza.... No cóż tak też mozna
Czy Darcy się nie boi , że coś z Lidii będzie w jego dzieciach ??? :?
W końcu gena nie wydłubiesz.
Moja mam ciągle mi mówi , że co gorsze mam po babci Zosi :?

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 15:24

Matylda napisał/a:
Czy Darcy się nie boi , że coś z Lidii będzie w jego dzieciach ??? :?
W końcu gena nie wydłubiesz.

Najwyraźniej wystarcza mu świadomość, że w przypadku Lizzy te same geny dały całkowicie odmienny efekt... :wink:

Narya - Śro 21 Lis, 2007 15:43

Maryann napisał/a:
że w przypadku Lizzy te same geny dały całkowicie odmienny efekt...

Raczej nie te same. Jest prawdopodobieństwo, że wspólne miały tylko geny z chromosomu X od taty. Resztą chromosomów mogą się różnić, a więc i geny mogą być inne. I te same geny innego efektu by nie dały. Siostry wychowywały się w tym samym środowisku, a to ono może zmieniać efekty u osób posiadających te same geny. Chciaż Lizzy może mieć niektóre gany te same, co ma Lidia, ale obecność innych sprawia, że u Lizzy się nie objawiły ich efekty. Tak więc Darcy ma prawo się martwić :wink: Powiedział genetyk :mrgreen: Ale się wymądrzam :ops1:

Matylda - Śro 21 Lis, 2007 17:01

Powiedział genetyk :mrgreen:

Nie ma to jak fachura

Dione - Śro 21 Lis, 2007 21:51

Misiaczki, przecież w czasach Darcy'ego o genach jeszcze nikt nie miał pojęcia. Prace Mendla leżały zakurzone zapomniane w jakiejś bibliotece. A Watson i Crick się nawet jeszcze nie narodzili. Gdzieżby tam Darsik miał pojęcie o dziedziczeniu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group