To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP

Admete - Czw 11 Sie, 2011 10:11

Ja będę mieć jednak zwykłe wydania - poza siódemką, ale i tak będzie ok. Też kcoham bliżniaków. Nie wyobrażam sobie jak jednego bez drugiego. Dlatego smierć Freda byłą tak okrutna...Czy to musiał być on, nie mógł być Percy? Jak myślicie, co robił potem George. Jakoś mi się nie wydaje, że nadal prowadził sklep...
Anonymous - Czw 11 Sie, 2011 10:19

Admete napisał/a:
Czy to musiał być on, nie mógł być Percy?

Też tak myślałam, ale to byłoby... no właśnie - mało wyraziste, a Rowling musiała pójść na całość, zeby nie zarzucali jej, że zginęli sami źli, albo mniej dobrzy.
Ale rozdzielenie Bliźniaków i zabicie Tonksów :cry2:

Admete - Czw 11 Sie, 2011 10:23

I Snape'a, nie zapominaj o nim ;) Ja wiem, że on był w gruncie rzeczy wredny, ale...Nie do końca i nie całkowicie ze swojej winy. Rodziców to nie miał za przyjemnych, ani dzieciństwa. Nie miał przyjaciół poza Lily, prześladowany zwrócił się do tych, którzy wydawali mu się posiadaczami władzy i siły. Wkurza mnie to, że on tak naprawdę nie miał normalnego życia...
Ja wiem, że zabicie Percy'ego byłoby za słabe...ale...i tak mnie to dołuje.

Anonymous - Czw 11 Sie, 2011 10:30

Admete napisał/a:
I Snape'a, nie zapominaj o nim

Ja o Nim nigdy nie zapomnę :rumieniec: Tylko nie chciałam się rozgadać. Bo ja się z Tobą zgadzam, tylko mogę się rozgadywać na ten temat godzinami.

Admete - Czw 11 Sie, 2011 10:32

Ależ rozgaduj się, będę ci towarzyszyć ;) Na końcu nawet jego nienawiść do Jamesa Pottera wydaje się uzasadniona. Odebrał mu jedeną osobę, na której naprawdę mu zależało. A przynajmniej tak się Snape'wi wydawało, że mu ją odebrał...
Anonymous - Czw 11 Sie, 2011 10:44

Oczywiście, że jest uzasadniona, Lily była jego jedynym jasnym punktem w życiu. Jedyną pozytywną myślą, w koncu miał jej patronusa. Za mało w sumie wiemy o związku lily i Jamesa, czy naprawdę się kochali, oboje, tak mocno, mocno. Czy to mogło być chwilowe zauroczenie. W końcu nawet Syriusz powiedział, ze po części Lily została wprowadzona w błąd, że James się nie zmienił az tak bardzo dla niej, on tylko przy niej nie pokazywał się w "pełnej krasie". A Lily mogła poczuć sie silnie zraniona przez Severusa i wpadła w pierwsze lepsze ramiona. Wolę tak myśleć. Nie chcę sobie odbierać zludzenia, że Severus nie mial jej miłości. Bo na litośc, zasługiwał chociaż na to!
Hortensja - Czw 11 Sie, 2011 11:56

lady_kasiek napisał/a:
Admete napisał/a:
Czy to musiał być on, nie mógł być Percy?

Też tak myślałam, ale to byłoby... no właśnie - mało wyraziste, a Rowling musiała pójść na całość, zeby nie zarzucali jej, że zginęli sami źli, albo mniej dobrzy.


Mi sie wydaje, ze to dodatkowo mialo wprowadzac element realizmu. Bo przeciez blizniacy jako bohaterowie, to element wyjatkowo komediowy (te wszystkie omylki ktory jest ktory) wykorzystywany nie po raz pierwszy i nie ostatni. Gdyby zgineli oboje, no to by byl element magiczny, epicki, los ich zwiazal, razem odchodza. A to wlasnie, ze jeden ginie, a drugi zistaje i musi sobie z tym poradzic (zawsze mi sie wydaje, ze to jest okrutne najbardziej w tym wszystkim! Oni zyc bez siebie nie mogli) to jest wlasnie taka proza zycia :(

Anonymous - Czw 11 Sie, 2011 11:58

Hortensja napisał/a:
to jest wlasnie taka proza zycia

Ale z prozą to ona przesadziła....

Eeva - Czw 11 Sie, 2011 17:35

lady_kasiek napisał/a:
W końcu nawet Syriusz powiedział, ze po części Lily została wprowadzona w błąd, że James się nie zmienił az tak bardzo dla niej, on tylko przy niej nie pokazywał się w "pełnej krasie". A Lily mogła poczuć sie silnie zraniona przez Severusa i wpadła w pierwsze lepsze ramiona. Wolę tak myśleć. Nie chcę sobie odbierać zludzenia, że Severus nie mial jej miłości. Bo na litośc, zasługiwał chociaż na to!



Bardzo bardzo bardzo mi się podoba to stwierdzenie.

Admete - Czw 11 Sie, 2011 20:29

Zasługiwał. Szkoda tylko, że potem Rowling postanowiła go malować w tak jednoznacznie czarnych barwach - aż do ostatniego tomu.
Czytam teraz pierwszy tom i zauważyłam, że Polkowski na poczatku nie wiedział, że Lavender Brown to dziewczyna. I zdanie opisujące rodzinę Neville'a było błędnie przełożone.

Słowa Rowling na temat Snape'a - wywiad po wydaniu Insygniów śmierci:

Cytat:
"Do you think Snape is a hero?

J.K. Rowling: Yes, I do; though a very flawed hero. An anti-hero, perhaps. He is not a particularly likeable man in many ways. He remains rather cruel, a bully, riddled with bitterness and insecurity – and yet he loved, and showed loyalty to that love.

J.K. Rowling: and, ultimately, laid down his life because of it. That’s pretty heroic!"


I jeszcze jedno:

Cytat:
"Does the wizarding world now know that snape was dumbledores man, or do they still think he did a bunk

J.K. Rowling: Harry would ensure that Snape’s heroism was known.

J.K. Rowling: Of course, that would not stop Rita Skeeter writing ‘Snape: Scoundrel or Saint?’"


Chętnie przeczytałabym książkę Rity ;) Zapis całego wywiadu - chatu znajdziecie tutaj:
http://www.the-leaky-caul...chat-transcript

Tu jeszcze jeden fragment:

Cytat:
"Lily detested Mulciber, Avery - if snape really loved her,why didn't he sacrifice their company for her sake?

J.K. Rowling: Well, that is Snape’s tragedy. Given his time over again he would not have become a Death Eater, but like many insecure, vulnerable people (like Wormtail) he craved membership of something big and powerful, something impressive.

J.K. Rowling: He wanted Lily and he wanted Mulciber too. He never really understood Lily’s aversion; he was so blinded by his attraction to the dark side he thought she would find him impressive if he became a real Death Eater."

Agn - Czw 11 Sie, 2011 21:03

Ja bym nie zabijała Percy'ego - trudniej mu żyć z poczuciem winy. *mściwa Agn*
Admete napisał/a:
Jak myślicie, co robił potem George. Jakoś mi się nie wydaje, że nadal prowadził sklep...

Po wojnie prowadził sklep, bodaj z Lee Jordanem. Ożenił się z Angeliną Johnson.

Na resztę odpowiem kiedy indziej, bo gnam do DVD. :excited:

Admete - Czw 11 Sie, 2011 21:13

W tym wywiadzie Rowling mówi, że sklep pomagał mu prowadzić Ron.
Deanariell - Czw 11 Sie, 2011 23:07

Admete napisał/a:
W tym wywiadzie Rowling mówi, że sklep pomagał mu prowadzić Ron.

Ja też myślę, ze takie wyjście jest bardziej prawdopodobne, w końcu to był taki "the family bussines". :wink:

Admete napisał/a:
J.K. Rowling: He wanted Lily and he wanted Mulciber too. He never really understood Lily’s aversion; he was so blinded by his attraction to the dark side he thought she would find him impressive if he became a real Death Eater.

Też tak pomyślałam podczas czytania książki, że Snape widział w Śmierciożercach swoją szansę na bycie w końcu kimś docenianym, poważanym, potrzebował rozpaczliwie przynależności do jakiejś grupy (teraz pewnie miałby z milion fanów na takim np."fejsie" :-P :lol: ) - a że inni go nie chcieli... cóż, wybrał, co było pod ręką :roll: - i źle wybrał, ludzie mają to do siebie, iż często się mylą w swych ocenach i decyzjach... Przykre, zmarnował swój prawdziwy potencjał. W sumie jeśli się tak zastanowić, to James i Syriusz bardzo się do tego przyczynili. :-| Nie było to zbyt szlachetne.

Admete - Pią 12 Sie, 2011 08:45

No nie było ani dobre, ani szlachetne. Założyli, że jak Ślizgon, to trzeba mu dokopac. Na dodatek i Snape i Potter startowali później do tej samej dziewczyny. Życie...
Anonymous - Pią 12 Sie, 2011 10:58

Admete napisał/a:
Na dodatek i Snape i Potter startowali później do tej samej dziewczyny.

I nie mogę przeżyć, że James wygrał :cry2:

Admete - Pią 12 Sie, 2011 13:27

Musiało się tak potoczyć...A swoją drogą ciekawe kiedy Rowling wymysliła historię Severusa i Lily?
Czytałam właśnie rozdział, w którym Ron, Harry, Hermiona spotkali trójgłowego psa i na końcu Hermiona stwierdziła, że na pewno ich wyleją, ale ona idzie spać ;)

Aragonte - Pią 12 Sie, 2011 17:45

lady_kasiek napisał/a:
Admete napisał/a:
Na dodatek i Snape i Potter startowali później do tej samej dziewczyny.

I nie mogę przeżyć, że James wygrał :cry2:

Mnie to jakoś specjalnie nie dziwi, chociaż nie jestem fanką Jamesa Pottera. Gdybym chodziła z nim do jednej klasy, pewnie by mnie mocno wkurzał :wink: Inna sprawa, że taki klasowy Severus niestety świetnie wpasowywał się w rolę dziwadła, które należy tępić z samej zasady :roll:

Admete - Pią 12 Sie, 2011 17:49

Kasiek to nie miało szans - Lily i Severus. Snape nie był kimś kogo latwo lubić. Lily i tak długo z nim wytrzymała. Owszem szkoda, że nie miała na niego większego wpływu, ale ostatecznie była tylko nastolatką. Poza tym czas był specyficzny, Voldemort rósł w siłę. A Severus miał pecha, bo nie było przy nim kogoś takiego jak Ron. Strasznie lubię psotać Rona. Czytam teraz drugi tom i świetnie się bawię.
Admete - Pią 12 Sie, 2011 18:49

Tu są całkiem znośne drabble na temat Lily i Severusa, gdyby ktoś chciał sobie poczytać:

http://www.fanfiction.net..._Thousand_Words

Agn - Pią 12 Sie, 2011 23:19

Admete napisał/a:
A Severus miał pecha, bo nie było przy nim kogoś takiego jak Ron.

Severus miał też inny problem - wydaje mi się, że on chciał być wielki, by Lily jakoś zaimponować. Bo to Lily mogła być Ronem Severusa. A jednak wybrał najpierw Voldemorta, by później z niej zawrócić. Swoją szosą w wydaniu Severusa strasznie piękna była ta jego miłość do Lily. Chyba jedyny jasny punkt w jego życiorysie. A tak? Jak nie mugolski ojciec-sadysta, to Huncwoci.

A, tak mi się przypomniało. W pierwszym tomie wyłapałam błędzik Joaśki. Hagrid powiedział Potterowi, że James i Lily byli Head Boy i Head Girl (nie pomnę polskiego odpowiednika). Nie ma takiej opcji, by James był Head Boyem. :D

Agn - Pią 12 Sie, 2011 23:25

lady_kasiek napisał/a:
Admete napisał/a:
Na dodatek i Snape i Potter startowali później do tej samej dziewczyny.

I nie mogę przeżyć, że James wygrał :cry2:

Popatrz na to z innej strony - wtedy nie byłoby TAKIEGO Severusa.
No i podobnie jak Admete uważam, że to nie mogło się skończyć dobrze. Lily nie czuła do Severusa tego, co on czuł do niej. Poza tym jego ciągnęło do ciemnej strony mocy, tam, gdzie Lily nie chciała iść. To by się mogło skończyć tylko nieszczęściem i tyle.

Admete - Sob 13 Sie, 2011 06:09

Lily nie była Ronem, bo była dziewczyną...To jednak coś innego. Nie była też Hermioną. Była kimś, kogo młody Snape chciał "posiadać". Gdyby mu pozwoliła miałby ją tylko dla siebie, w dość zaborczy sposób...Snape zmienił się odrobinę dopiero po śmierci Lily, ale nie na tyle, żeby zachowywać się inaczej wobec Harry'ego.
Anonymous - Sob 13 Sie, 2011 09:03

Agn napisał/a:
Popatrz na to z innej strony - wtedy nie byłoby TAKIEGO Severusa.

Wolałabym, żeby Severus był szczęśliwy.
Nie wierzę, że gdyby ją "zdobył" byłby podłym człowiekiem. Gdyby zaznał miłości i dobra to inaczej by wyglądało...

Aragonte - Sob 13 Sie, 2011 09:58

Owszem, gdyby zaznał miłości i dobra w dzieciństwie, we własnym domu. Niestety, ale obciążenia wyniesione z domu z reguły rzutują na resztę życia, to, że się obrywa w szkole i ma się trudności z ułożeniem sobie relacji z rówieśnikami - też. I baaardzo ciężko to przepracować bez niczyjej pomocy :roll: W to, że czyjaś miłość wszystko naprawia, nie bardzo wierzę. Tzn. zdarza się to, ale głównie w romansach.
A Rowling na szczęście romansidła nie napisała, i za to jestem jej wdzięczna :wink:

Anonymous - Sob 13 Sie, 2011 15:31

Może i jestem naiwna, ale naprawdę wierzę w to, że mieli szansę...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group