To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Alison - Wto 20 Lis, 2007 15:19

nicol81 napisał/a:
Prezerwatywy z owczych jelit były zdaje się wielokrotnego użytku. Zresztą to należałoby do wydatków własnych Wickama, a nie kosztów generowanych przez Lidię.


:rotfl: :rotfl: :rotfl: Wiedziałam!!
Hmmm, jeśli to nie Lidia generowała koszty na zakup jelit, to czy domniemywasz, że jeszcze kogos miał na boku oprócz niej? :o

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 15:23

Alison napisał/a:
czy domniemywasz, że jeszcze kogos miał na boku oprócz niej? :o

A masz wątpliwości ? :wink: Może akurat nie w obecnej chwili (bo teraz raczej mu zależy, żeby nikt go nie widział), ale wcześniej i później...
Monogamiczny na pewno nie był...

Alison - Wto 20 Lis, 2007 15:25

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
czy domniemywasz, że jeszcze kogos miał na boku oprócz niej? :o

A masz wątpliwości ? :wink: Może akurat nie w obecnej chwili (bo teraz raczej mu zależy, żeby nikt go nie widział), ale wcześniej i później...


Nie wątpię, ale teraz "dyskutujemy" kto w końcu generował te wydatki na jelita niezbędne do pożycia :rotfl: w trakcie pobytu w Londynie z Liduszką :wink:

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 15:26

W TAKIE wydatki to akurat w ogóle nie wierzę. Nie chce mi się wierzyć, żeby zawracał sobie głowę takimi drobazgami...
Alison - Wto 20 Lis, 2007 15:53

Maryann napisał/a:
W TAKIE wydatki to akurat w ogóle nie wierzę. Nie chce mi się wierzyć, żeby zawracał sobie głowę takimi drobazgami...


Drobiazg Maryannku, to rodzi się dopiero po rezygnacji z TAKICH wydatków :lol:

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 15:59

No dooobra... :wink: Nie sądzę, żeby ewentualność pojawienia się takiego drobiazgu zaprzątała jego uwagę... :-D
Dione - Wto 20 Lis, 2007 17:25

Cassanova czy też Ludwik XIV uzywał jedwabnych prezerwatyw. Nazywano je wtedy "angielskimi płaszczykami". Nie sądzicie, że Wickam był zbyt lubujący się w luksusie, żeby używać takich z owczych jelit? A te jedwabne były pewnie sporo droższę, więc nawet na niewielki komplet mógł wydać pozostałości żołdu, które zostały po kartach.
nicol81 - Wto 20 Lis, 2007 18:02

Wickham powiedział, że "utrzymanie Lidii nie jest tanie". Koszty prezerwatyw nie wchodzą w utrzymanie Lidii. Wątpię, by używał jedwabnych prezerwatyw. Po wyglądzie mieszkania trudno uznać, że potrzebował luksusów. Ponadto owcze jelita był na porządku dziennym.
Chyba leciutko ześlizgujemy się z tematu... :ops1:

Alison - Wto 20 Lis, 2007 18:08

Gosia napisał/a:
:paddotylu:


:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Gosiałeczku, to tylko tak z miłości do Ciebie, żeby Ci się nie nudziło... :rotfl: :rotfl:

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 18:30

nicol81 napisał/a:
Po wyglądzie mieszkania trudno uznać, że potrzebował luksusów.

Po wyglądzie mieszkania widać przede wszystkim, że był spłukany...

Matylda - Wto 20 Lis, 2007 18:32

Wickam nie dostał po perostu należnej tygodniówki. A że oszczędności raczej nie miewał więc szybko był bez kasy
Goły ale wesoły :wink:
Takie Lidie to zawsze mają szczęście i trafią na kogoś kto je wybawi z opresji

nicol81 - Wto 20 Lis, 2007 18:37

To skąd się wziął jego komentarz o kosztach utrzymania Lidii? Chyba że uznać to za wymówkę przed Darcym.
Alison - Wto 20 Lis, 2007 18:41

nicol81 napisał/a:
To skąd się wziął jego komentarz o kosztach utrzymania Lidii? Chyba że uznać to za wymówkę przed Darcym.


Za pyfo nie miał czym zapłacić, to sie musiał jakoś wyeksplikować :wink: a facet zawsze na babę zwali...

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 18:56

nicol81 napisał/a:
Chyba że uznać to za wymówkę przed Darcym.

Za wymówkę i podkreślenie "Jaki to ja jestem biedny i pokrzywdzony, grosza przy duszy nie mam - a to wszystko przez ciebie !".

Gosia - Wto 20 Lis, 2007 19:31

Wiesz Ali, gdzie jak gdzie , ale w TYM temacie nie sadzilam ze bede czytac o gumkach :rumieniec: ;)
Alison - Wto 20 Lis, 2007 19:35

Gosiu, to wszystko przez te baby [mówi mój męski mózg :wink: ] ja tylko rzuciłam słówko jedno na przynętę, a te od razu przylgnęły jak jakieś przywry :roll: :ops1:
Napraftę... przecież wiesz, że ja jestem do nieprzytomności wprost grzeczna dziewczynka :rumieniec:
Patrz jak się ładnie uśmiecham.
<------z lewa i z prawa :mrgreen:

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 19:40

Alison napisał/a:
ja jestem do nieprzytomności wprost grzeczna dziewczynka :rumieniec:

taka grzeczna, ale ścichapęk :wink: :mrgreen:

snowdrop - Wto 20 Lis, 2007 20:21

No właśnie, coś musiał mieć Wickham, bo Lidzia raczej w ciąży nie była po tej eskapadzie.

A tak w ogóle, to dziwie się, że Wickham nie próbował uciekać, albo schować Lidii. Przecież bał się Darcy'ego. Nie zapytał też, jak Darcy go odnalazł. Hm :mysle:

Dione - Wto 20 Lis, 2007 20:46

O ciąży Lidzi nic nie wiemy, bo eskapada trwała coś koło dwóch tygodni (no może trochę mniej lub więcej), więc się dziewuszka jeszcze nie zdążyła ewentualną ciążą zakłopotać. A ponieważ zaraz po ślubie (no w Longbourn byli koło tygodnia, czy dwóch) pojechali na północ, to JA nie wspominała, czy za niecałe dziewięć miesięcy był przychówek czy trochę później. Gdyby Lidia zniknęła na np. dwa miesiące, to znaleźli by ją na pewno w stanie odmiennym.
Niestety tak to działa. Jak któraś chce mieć dzieci, to ma z tym kłopot. A te beztroskie pannice, które o dzieciach nawet nie myślą, zachodzą w ciążę szybciej niż facet zdąży zdjąć spodnie. Chyba wszystkie damy, które miały coś wspólnego ze szkołą, mogą podawać przykłady nastoletnich matek, które raz jeden się zapomniały.
A tak swoją drogą, gdyby Lidia poznała że jest w ciąży nim znalazł ch Darcy, to Wickham zniknąłby w ciągu pięciu minut. Ją zostawiając z niezapłaconym rachunkiem u właśiciela mieszkania, które wynajmowali.

Matylda - Wto 20 Lis, 2007 22:01

które raz jeden się zapomniały.

Raz jeden...... :rotfl: :rotfl: :rotfl:
To się tylko tak mówi :wink:

Alison - Śro 21 Lis, 2007 05:37

Rozdz. VIII, cz. 20
- Darcy - odpowiedział z nutą siły w głosie - może teraz będziesz tak dobry i powiesz mi po co tu jesteś. Musiałeś się mocno postarać żeby mnie odnaleźć. Czy to pułkownika Forster'a reprezentujesz? Myślę, że on doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak bezużytecznym oficerem jestem.
- Naprawdę nie domyślasz się powodu? - Darcy zwrócił się do niego z mieszaniną zdziwienia i niesmaku, który starał się zamaskować - Chodzi oczywiście o tę młodą kobietę na górze! Co ty sobie myślałeś igrając tak czule z tak młodą dziewczyną, w dodatku córką dżentelmena?
- To nie moja wina! - Wickham najeżył się oburzony - Absolutnie, w żadnym razie. Ona chciała ze mną jechać, głupi dzieciak!
- To dlaczego opuściłeś swój regiment, jeśli nie w celu wykorzystania jej?
- Dobrze wiesz dlaczego - Wickham skrzywił się ponuro - Dowiedziałem się, że jestem w niemożliwych długach. Mój honor stanął pod znakiem zapytania przez kilku zasmarkanych szczeniaków z kwartalnymi przydziałami, które mogły urządzić mnie na rok. Wkrótce się okazało, że wymagane jest natychmiastowe danie satysfakcji. Naturalnie byłem zmuszony wyjechać!
Darcy zacisnął usta tłumiąc głębokie westchnienie. Zawsze to samo z Georgem Wickham'em.
- I co teraz, George? Jakie masz teraz plany?
- Nie mam najmniejszego pojęcia! - Wickham przerwał przełykając resztkę ze swojej szklanki, wtedy trzasnął otwartą dłonią w stół, żeby zwrócić uwagę niechlujnej kobiety za barem - Jeszcze jedna kolejka, moja droga.
Ale zamiast niej z ciemnego od dymu baru pojawił się chudy chłopak i ostrożnie napełnił szklanki płynem z pienistą grzywką.
- Dobre i mocne, szefie? - zapytał z powolnym mrugnięciem, które tylko Darcy mógł dojrzeć.
- Tak, wszystko w porządku - Darcy rozpoznał urwisa Tyke'a Tanner'a, który został wyznaczony by być cieniem Wickham'a. Dobrze, pomyślał, Wickham nie będzie mógł tak po prostu zniknąć. Chłopiec odgarnął grzywkę i odszedł w drugi koniec pokoju.
- Oczywiście muszę zrzec się swojego patentu, ale gdzie pojadę i z czego będę żył, nie mogę powiedzieć - Wickham pochylił zmęczoną twarz i upił nieco piany z brzegu swojej szklanki.
- A młoda osoba na górze? - naciskał Darcy - Dlaczego jeszcze się z nią nie ożeniłeś? Jej ojciec jakkolwiek nie wydaje się bogaty, mógłby coś dla ciebie zrobić!
- Ożenić się z Lydią?! Dobry Boże! - Wickham spojrzał na niego udając przerażenie.
- Musisz coś czuć do niej, skoro tak szybko zdobyłeś jej uczucie i namówiłeś do wyjazdu z tobą.
- Namawianie nie było konieczne, upewniam cię. - Wickham łyknął piwa - Była naprawdę szczęśliwa wyjeżdżając naprzeciw przygodzie.
- Przygodzie! Wickham, ona jest córką dżentelmena! Ona nie może wrócić po tym do dawnego życia nie wychodząc za mąż, więc...
- Nie obiecywałem jej nic poza zabawą i szansą na zrobienie na złość tym, którzy nie akceptowali jej żywiołowego sposobu bycia - Wickham pochylił się nad stołem, jego ręka mocno ścisnęła szklankę piwa. - Wszystkie negatywne skutki można złożyć na karb jej głupoty. - na milczenie Darcy'ego oparł się z powrotem i pociągnął kolejny łyk - Nigdy nie miałem zamiaru poślubiać dziecka! - kontynuował z narastającym zaangażowaniem - Jej rodzina ledwie byłaby w stanie zaspokoić moje wymagania. Uwierz mi, Darcy - uniósł w jego kierunku szklankę - W końcu dotarły do mnie moje ograniczenia. Moją ostatnią deską ratunku jest bardzo, bardzo dobrze się ożenić, a to najprawdopodobniej nie zdarzy się tutaj w Anglii z moimi długami wiszącymi nade mną jak wisielec. Nie, muszę wyjechać za granicę. Słyszałem, że jest trochę niesamowicie bogatych Amerykanek, które myślą, że angielski zięć jest czymś co dodaje znaczenia nazwisku.

Maryann - Śro 21 Lis, 2007 08:53

Alison napisał/a:
- To nie moja wina! - Wickham najeżył się oburzony - Absolutnie, w żadnym razie. Ona chciała ze mną jechać, głupi dzieciak!

A on oczywiście nie zdołał jej tego wyperswadować, bo przecież usilnie próbował... :roll:

Alison napisał/a:
- Ożenić się z Lydią?! Dobry Boże!
(...)
- Namawianie nie było konieczne, upewniam cię. - Wickham łyknął piwa - Była naprawdę szczęśliwa wyjeżdżając naprzeciw przygodzie.
(...)
- Nie obiecywałem jej nic poza zabawą i szansą na zrobienie na złość tym, którzy nie akceptowali jej żywiołowego sposobu bycia - Wickham pochylił się nad stołem, jego ręka mocno ścisnęła szklankę piwa. - Wszystkie negatywne skutki można złożyć na karb jej głupoty.

Jeśli ktokolwiek miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, czy Darcy napisał prawdę w swoim liście, wystarczy posłuchać tej rozmowy.
On aż się prosi, żeby :bejsbol:

Marija - Śro 21 Lis, 2007 09:12

Że też Darcy'emu przeszedł przez gardło ten "George" :? ...Jakaś taka dobrotliwa gadka, George to, George tamto, zamiast go w łeb i pod ścianę - żenisz się albo niech cię pożrą za twoje długi :bejsbol:
Maryann - Śro 21 Lis, 2007 09:15

Marija, to nie dobrotliwa gadka. :wink: To się nazywa NEGOCJACJE. A konkretnie przygotowanie gruntu. :wink:
Marija - Śro 21 Lis, 2007 09:22

Miętkie jakieś :wsciekla:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group