To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Maryann - Pon 19 Lis, 2007 21:47

Dione napisał/a:
No i jakby nie patrzeć wcale nie miał ochoty mieć w Wickamie szwagra :mrgreen: (już wolał zesłanie Lidii na odległą farmę, gdzie siedziałaby samotnie póki echa skandalu by nie przeszły i mogłaby niby to po dłuższej podróży lub powaznej chorobie wrócić do rodziny).

Z pewnością nie chciał. :mrgreen: I trudno mu się dziwić. Ale w tamtym momencie chyba się tym nie kierował. Powiedziałabym, że raczej w ogóle nie myślał o tym, że Elżbieta może zostać jego żoną. Po tych spotkaniach w Pemberley wciąż nie był pewien jej uczuć i jej stosunku do siebie. A zbytecznych nadziei wolał sobie nie robić.

Dione - Pon 19 Lis, 2007 23:11

Woleć nie wolał, ale nawet sam przed sobą nie mógłby przyznać, że na nic po spotkaniu w Pemberley nie liczył. Wątła nić nadziei już zdążyła się wkręcić w jego duszę.
Alison - Wto 20 Lis, 2007 07:43

Rozdz. VIII, cz. 19

- Wickham - zawołał nazwisko w dolnym holu, głosem pewnym odpowiedzi. Cisza panowała kilka chwil, po czym nagle drzwi otworzyły się zamaszyście i stanął w nich Wickham, w luźnym i poplamionym krawacie, ale z podniesioną głową.
- Darcy - rozpoznał go, uśmiechnął się stojąc w rozpiętej kamizelce.
Darcy zbliżył się - Przyszedłem z powodu panny Lydii Bennet. - zatrzymując się dokładnie przed Wickham'em, spojrzał mu prosto w oczy - Wiem, że jest tutaj.
Cień ostrożności przemknął przez twarz Wickham'a ale natychmiast zniknął - To z jej powodu tu jesteś? - zapytał niedowierzająco. Prostując się, rozłożył ramiona próbując zasłonić Darcy'emu widok tego, co znajdowało się w głębi pokoju - A czegóż ty możesz chcieć od niej?
- W tej chwili mam interes do ciebie, ale pragnę także porozmawiać tylko z nią, sam na sam. Ufam, że nie masz nic przeciwko temu - zwrócił się do niego spokojnie, uważając by zachować spokój na twarzy i w głosie.
- Oczywiście, że nie mam nic przeciwko...jeśli to jest interes - odpowiedział Wickham. Odsunął się i zawołał przez ramię - Lydia! Masz gościa - wtedy odwrócił się do niego z błyskiem w oku.
Para rozszerzonych oczu na zarumienionej twarzy pojawiła się za plecami Wickham'a.
- Pan Darcy... do mnie? - Lydia Bennet przyjrzała mu się z wątpliwością.
Darcy skłonił się jej - Panno Lydio Bennet, czy mogę z panią przez chwilę porozmawiać? - zapytał, po czym dodał zerkając na jej towarzysza - na osobności?
Na jej niewyraźne skinienie, skłonił się i zwrócił do Wickham'a - Możemy zejść na dół? - Wickham podniósł ramiona zapinając kamizelkę - Jeśli sobie życzysz.
Szybko całując Lydię w policzek, odwrócił się i nie oglądając za siebie, zszedł na dół, do holu, zostawiając Darcy'ego za sobą.
Schylając głowy przed wejściem do pokoju gościnnego hoteliku, Wickham wyprostował się i wyciągnął rękę w stronę ciemnego stołu stojącego pod ścianą. Spojrzał wstecz na Darcy'ego z uniesionymi zdziwieniem brwiami. Skinąwszy oschle Darcy podszedł do stołu, podczas gdy Wickham ordynował u gospodarza najlepszy poczęstunek.
- Ciekawym kto za to zapłaci - warknął mężczyzna - bom jeszcze żadnej forsy nie widział...
- Mój towarzysz zapłaci, nie bój się - przerwał mu Wickham - Dwa razy co tam masz najlepszego, już, i żeby szklanki były pełne - odwrócił się do Darcy'ego z uśmieszkiem - utrzymanie Lydii nie jest tanie, wiem że nie będziesz miał nic przeciwko wydatkom - siadł przy stole i zamilkł, podczas gdy gospodarz przyniósł pełne szklanki i postawił je z niestosownym stuknięciem.
- Najpierw chce zobaczyć forsę - oświadczył. Napotykając wojownicze spojrzenie mężczyzny, Darcy ze spokojem wyciągnął z kieszeni kamizelki kilka monet i położył je na stole. - No dobra - wielka łapa gospodarza zgarnęła monety. Zaciskając je w garści, przyjrzał im się przez moment zanim skinął z zadowoleniem i zostawił ich samych.
Darcy odwrócił się do Wickham'a zauważając, że ten bacznie mu się przygląda. Nagle Wickham spojrzał w dół na drinka stojącego przed nim i wychylił go jednym długim haustem. Darcy zrobił podobnie, ale miał swoją ofiarę cały czas na oku. Obie szklanki zostały postawione na stole, prawie jednocześnie.
- George - Darcy zwrócił się do niego imieniem z czasów ich dzieciństwa. Wickham podniósł wzrok, na jego dźwięk. Wtedy wytarł usta i oparł się plecami o oparcie.

Marija - Wto 20 Lis, 2007 08:19

Chciał rozmawiać z Lidią, a gada z Wickhamem :mysle: . Tuszę, że ona się ubiera po prostu? :wink:
Maryann - Wto 20 Lis, 2007 08:36

Marija napisał/a:
Chciał rozmawiać z Lidią, a gada z Wickhamem :mysle: . Tuszę, że ona się ubiera po prostu? :wink:

Tuszę, że chce wiedzieć, na czym stoi... :wink:

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 08:39

Alison napisał/a:
- Oczywiście, że nie mam nic przeciwko...jeśli to jest interes - odpowiedział Wickham.

Możnaby pomyśleć, że się boi, że mu Darcy Lidzię odbije... :roll: :wink:

Alison napisał/a:
utrzymanie Lydii nie jest tanie, wiem że nie będziesz miał nic przeciwko wydatkom

Tak się biedaczek na nią wykosztował, że aż w długi popadł... :?

Mag - Wto 20 Lis, 2007 11:12

Maryann napisał/a:


Alison napisał/a:
utrzymanie Lydii nie jest tanie, wiem że nie będziesz miał nic przeciwko wydatkom

Tak się biedaczek na nią wykosztował, że aż w długi popadł... :?

Wcale mi go nie żal :-P

Dzięki Matulku :kwiatek:

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 11:18

Mag napisał/a:
Wcale mi go nie żal :-P

No wieeesz... Jak możesz... :mrgreen:

nicol81 - Wto 20 Lis, 2007 13:27

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
- Oczywiście, że nie mam nic przeciwko...jeśli to jest interes - odpowiedział Wickham.

Możnaby pomyśleć, że się boi, że mu Darcy Lidzię odbije... :roll: :wink:

Alison napisał/a:
utrzymanie Lydii nie jest tanie, wiem że nie będziesz miał nic przeciwko wydatkom

Tak się biedaczek na nią wykosztował, że aż w długi popadł... :?

A w sumie na co Wikham się tak wykosztował? Przecież siedzą w slumsach i nic nie robią. Czy Lidia żre jak koń?

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 13:54

nicol81 napisał/a:
A w sumie na co Wikham się tak wykosztował? Przecież siedzą w slumsach i nic nie robią. Czy Lidia żre jak koń?

A co ? Miałby się przyznać, że wszystko w karty przegrał ? :roll:

Marija - Wto 20 Lis, 2007 13:55

nicol81 napisał/a:
Czy Lidia żre jak koń?
Może pije jak smok? :shock: Dobry alkohol musi kosztować :wink: .
Maryann - Wto 20 Lis, 2007 13:57

Marija napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Czy Lidia żre jak koń?
Może pije jak smok? :shock:

Lidia ? :wink: :?

nicol81 - Wto 20 Lis, 2007 14:01

To niech dziewczyna pije tani... :wink:
"George"...Czy Darsik będzie się starał odwołać do uczuć dzieciństwa?
(Małe nie na temat, ale związane: Czy duży Darcy był oficjalnie książkowo George, czy mi się znowu coś myli?)

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 14:02

nicol81 napisał/a:
(Małe nie na temat, ale związane: Czy duży Darcy był oficjalnie książkowo George, czy mi się znowu coś myli?)

Duży Darcy ? Tzn. który ?

Alison - Wto 20 Lis, 2007 14:02

Maryann napisał/a:
Marija napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Czy Lidia żre jak koń?
Może pije jak smok? :shock:

Lidia ? :wink: :?


Wickham, po trzeźwemu długo by z nią nie zdzierżył. Zresztą pewnie się na express do Londynu spłukał był :wink:

nicol81 - Wto 20 Lis, 2007 14:13

Miałam na myśli tatusia Darsika. Coś mi się, że był George, ale może to moja wyobraźnia.

Alison napisał/a:
Maryann napisał/a:
Marija napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Czy Lidia żre jak koń?
Może pije jak smok? :shock:

Lidia ? :wink: :?


Wickham, po trzeźwemu długo by z nią nie zdzierżył. Zresztą pewnie się na express do Londynu spłukał był :wink:

Tzn. Wickham musiał pić, by z nią wytrzymać? Czy to ona musiała pić, by z nią wytrzyma?

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 14:13

Alison napisał/a:
Wickham, po trzeźwemu długo by z nią nie zdzierżył.

Że się tak wyrażę - widziały gały, co brały ? :roll: :wink:

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 14:16

nicol81 napisał/a:
Miałam na myśli tatusia Darsika. Coś mi się, że był George, ale może to moja wyobraźnia.

Ja tatusiowego imienia nigdzie nie kojarzę - możnaby rzeczywiście wnioskować, że skoro córka miała na imię Georgiana, to ojciec był George, tyle, że to było w tamtych czasach dosyć popularne imię żeńskie.

nicol81 napisał/a:
Tzn. Wickham musiał pić, by z nią wytrzymać? Czy to ona musiała pić, by z nią wytrzyma?

Mam wrażenie, że trzeźwa Lidia to wystarczające wyzwanie... :wink:

Alison - Wto 20 Lis, 2007 14:18

nicol81 napisał/a:
Tzn. Wickham musiał pić, by z nią wytrzymać? Czy to ona musiała pić, by z nią wytrzyma?


A bo ja wiem? Nie było mnie tam, ale na coś musieli wydać kaskę. Z domu nie wychodzili...no przecie nie na prezerwatywy... :wink:
Poza tym, on juz spłukany przyjechał. Może w Brighton w nia inwestował, żeby się dała omamić :-D

A George, to Wickhamowi na chrzcie dali ...

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 14:19

Ja mam wrażenie, że on głównie inwestował w kasyno, a nie w Lidię...
nicol81 - Wto 20 Lis, 2007 14:23

Ale Wickhamowi mogli dać po dużym Darcym.
Prezerwatywy z owczych jelit były zdaje się wielokrotnego użytku. Zresztą to należałoby do wydatków własnych Wickama, a nie kosztów generowanych przez Lidię.

Maryann - Wto 20 Lis, 2007 14:25

nicol81 napisał/a:
to należałoby do wydatków własnych Wickama, a nie kosztów generowanych przez Lidię.

Nie bezpośrednio przez Lidię, ale... :wink:
Choć nie wierzę, że on sobie w ogóle takimi detalami głowę zaprzątał.

Narya - Wto 20 Lis, 2007 14:28

nicol81 napisał/a:
Prezerwatywy z owczych jelit były zdaje się wielokrotnego użytku.

:shock: O kurcze. To tak sobie radzili w tamtych czasach. Ja nieświadoma byłam :roll: Jak to forum potrafi wiedzę człowieka wzbogacić :mrgreen:

Marija - Wto 20 Lis, 2007 14:30

nicol81 napisał/a:
Prezerwatywy z owczych jelit były zdaje się wielokrotnego użytku. Zresztą to należałoby do wydatków własnych Wickama, a nie kosztów generowanych przez Lidię.
:paddotylu: Czyżbym czegoś nie doczytała?
Maryann - Wto 20 Lis, 2007 14:38

Marija napisał/a:
Czyżbym czegoś nie doczytała?

Jakieś wątpliwości ? :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group