Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Wto 02 Lut, 2010 22:05
| Caitriona napisał/a: | Uwielbiam, poza scenami które wyliczyła Trzykrotka, sceny z meczetu, kiedy Taani zaczyna wszystko rozumieć |
Tak, ja wyliczałam tylko te zabawne momenty, ale tam jest masa wzruszenia. Sceny w meczecie. Poruszająca scena, kiedy Taani pojawia się na przyjęciu dla kolegów z pracy, a w okularach Suriego odbija się sto świateł. I wstrząsająca rozmowa Raja z Surim, ta tuz przed przerwą, podczas której Raj grozi, że odejdzie z Taani. I moment, w którym Taani przychodzi nocą do warsztatu Raja...
Edit: Admete - ja myślę, ze Łukasz będzie musiał trzymać nas obie!
Gosia ma już zaprawę, już dwa razy widziała pana Khana twarzą w twarz i oko w oko.
Irm - Wto 02 Lut, 2010 22:08
Ja w Berlinie będę polować tylko na Szaruka & kompany, film sobie odpuszczę - skoro mają go grac u nas w kwietniu, to nie widzę sensu płacenia za bilet 10 euro.
RBNBDJ nie widziałam, ale po Waszych entuzjastycznych komentarzach zaczyna we mnie rosnąć chęć zapoznania się z tą produkcją
Trzykrotka - Wto 02 Lut, 2010 22:12
| Irm napisał/a: | | Ja w Berlinie będę polować tylko na Szaruka & kompany, film sobie odpuszczę - skoro mają go grac u nas w kwietniu, to nie widzę sensu płacenia za bilet 10 euro. |
Masz przed sobą osobę, która poleciała na OSO do Londynu w tydzień po premierze, podobnie wyprawiła się do Berlina na Rab Ne, bo nie chciała czekać Dla mnie to 10 euro przekłada się na największą przyjemność, jaką mogę sobie sprawić. Taka cena to pikuś, wobec wspomnień, które pozostają i czystej radości oglądania filmu nie przemielonego jeszcze wrażeniami setek ludzi, którzy już gdzieś jakoś...
Calipso - Wto 02 Lut, 2010 22:37
| Trzykrotka napisał/a: | Kiedy polskiego tytułu się okopnie brzydzę . Rab Ne Bana Di Jodi |
Mnie nie chodziło o polski tytuł Nie mam tego filmu
Irm - Wto 02 Lut, 2010 23:02
| Cytat: | Masz przed sobą osobę, która poleciała na OSO do Londynu w tydzień po premierze, podobnie wyprawiła się do Berlina na Rab Ne, bo nie chciała czekać |
To się nazywa bycie fanem
Dla mnie czekanie nie jest jakimś szczególnym problemem, zwłaszcza że bardzo rzadko dopada mnie poczucie "muszę, muszę, muszę obejrzeć ten film/przeczytać tą książkę, bo jak nie, to umrę". A jeżeli już, to mija po jednym, góra dwóch dniach, więc jestem wstanie je przetrzymać Więc fakt, że nie zobaczę MNIKa od razu wtedy, kiedy będzie to możliwe, tylko dwa miesiące później, jakoś specjalnie mnie nie rusza
Ale bycie niecierpliwym rozumiem i podziwiam poświęcenia w jego imieniu (chociaż nie koniecznie te w stylu: koszmarna jakość na YT, bez napisów).
A co do przemielenia filmu przez setkę innych osób - staram się por prostu o nim nie czytać ani nie doszukiwać się informacji, dopóki go nie obejrzę, bo czasami jest tak, że jak wiem za dużo o filmie przed seansem, to nie mam ochoty go oglądać.
Trzykrotka - Wto 02 Lut, 2010 23:16
Jasne, rozumiem to, daleka jestem od mówienia komukolwiek, co powinien robić. Tylko jakoś tak... - nie myśl ze w tej chwili piszę o Tobie, absolutnie. To będą tylko moje luźne uwagi o byciu fanem. Dla mnie zawsze lubienie kogoś równało się obserwowaniu jego pracy. Nie lubię Shahrukha za to, że jest miłym człowiekiem, że ma inteligencję jak brzytwa, poczucie humoru bliskie mojemu, że jest dobrym ojcem, wiernym mężem, nie za jego piękne oczy i śliczne dołeczki (choć oczywiście za to też ). Nie chcę od niego dziesiątego autografu (nie muszę mieć nawet pierwszego, choć miło by było ). Lubię go i podziwiam przez jego filmy. Dlatego chcę, strasznie chcę go spotkać, powiedzieć mu jakieś proste "dziękuję." Ale największym wyrazem mojej sympatii będzie fakt, że postaram się obejrzeć owoc jego wysiłku, trudu, potu, studiów nad autyzmem i moczenia się w wodzie, jego rolę, coś, z czego ewidentnie jest bardzo dumny. No i oczywiście chcę zobaczyć film w warunkach niemieckich, najdoskonalszych, jakie mogą być. Właściwie, to gdyby nawet Shahrukha miało w Berlinie nie być, a byłby film - pojechałabym na sam film.
Ale jak mówię - to moje stanowisko.
Niemcy już podobno śmieją się, ze 3/3 miejsc wykupią Polacy
trifle - Wto 02 Lut, 2010 23:27
| Trzykrotka napisał/a: | | No i oczywiście chcę zobaczyć film w warunkach niemieckich, najdoskonalszych, jakie mogą być. |
Lepsze niż w Londynie? Jakoś tak zawsze spodziewałam się, że to tam lepiej. Fajnie, bo zawsze to bliżej
Też bym się chciała tak kiedyś wybrać
Teraz mam nadzieję, że film będzie w którymś kinie we Wrocławiu premierowo
trifle - Wto 02 Lut, 2010 23:27
Ach! I dla Calipso piosenka! Z Rab Ne Di Bana!
http://www.youtube.com/watch?v=pBR7cFr8-TI
BeeMeR - Śro 03 Lut, 2010 08:04
A moja ulubiona to ta:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Admete - Śro 03 Lut, 2010 08:16
A Berlin jednak nie bliżej? Ja na pewno poczekam, a marzę tylko o tym, żeby choć w kinie to obejrzeć.
trifle - Śro 03 Lut, 2010 11:07
Berlin, Berlin bliżej, o to mi tam chodziło, skrót myślowy mi wyszedł. Skoro niemieckie warunki najlepsze, to fajnie, bo bliżej niż Londyn. Samochodem to jakieś trzy godziny drogi z Wrocławia, więc ode mnie jeszcze bliżej. Ale samochodu do dyspozycji to ja nie mam.. A pociągiem dużo dłużej i drogo. Może kiedyś powstanie magiczne połączenie bezpośrednie
trifle - Śro 03 Lut, 2010 11:22
Znacie?
Jakie ładne! A szukałam zdjęcia Shahrukha z rodziną.
Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2010 12:01
Znamy, ale dobrego nigdy dość. To jest chyba jego najpiękniejsze zdjęcie.
Te są w miarę aktualne: tu w domu, w pełnej gali

Tu trochę starsze
I znowu nowe, codzienne (choć z Londynu)
 
BeeMeR - Śro 03 Lut, 2010 12:23
Zdjęcia Shahrukha z rodziną są cudne
Najbardziej jednak podoba mi się to, jak Shahrukh we wszelkich wywiadach i przy każdej innej okazji celebruje miłość do rodziny: Gauri, dzieci, siostry
Gdyby ktoś miał ochotę na starocia to dwie propozycje:
Aar Paar (1954)
Początek bardzo mi się podobał - Kalu (Guru Dutt) ma zawadiacki uśmiech i maniery, charakterystyczną czapkę i wąsik, a co najważniejsze - ciekawą historię do przeżycia i opowiedzenia. Oczywiście scena gdy indyjskie niewinne chłopię prosto spod prysznica wstyda się panny - obowiązkowa :
Jego ukochana - Nicky (Shyama) jest foszasta, więc trudno dociec, co on w niej widzi (poza urodą), ale ok, historia nabiera kolorów.
I tak jej ojciec się nie zgadza, więc historia się toczy dalej, na arenę wchodzi druga - też piękna - panna i najciekawsza piosenka filmu: Babuji Dheere Chalna, na melodię znaną,oj znaną :
http://www.youtube.com/wa...feature=related
No niestety im dalej w las, tym mniej ciekawy robi się ten film, zostawiając pole manewru dla zalotów Johnny'ego Walkera , oraz scen, które nie prowadzą do niczego i przy których moja uwaga skutecznie umykała nie wiadomo gdzie.
Na plus jednak konotuję fakt, że Johnny Walker miał ze dwie sceny serio do zagrania (chyba pierwszy raz to widziałam ) - oczywiście obok wielu stricte komediowych
A na końcu wielki pościg i strzelanina, które bardzo mocno trąci myszką i w formie i we wszystkim innym - po czym jednak refleksja, że film mógłby być lepszy, i gdzieś zagubił się początkowy ciekawy zamysł, lekkość, zawadiackość z którą Guru Dutt wygrywał swoją postać gdzieś prysła
Na plus jednak zaliczam tez postać chłopca, bynajmniej nie niemego obserwatora komplikującej się sytuacji między kochankami:
Scena z przywiązanym Guru nogami przytrzymującym pannę - jest cudną perełką
BeeMeR - Śro 03 Lut, 2010 12:26
Jagte Raho (1956)
Film otwiera się bardzo klimatycznie, tytułowym Jagte Raho, wołaniem nocnych stróżów, wzywającym do zachowania czujności w czasie nadchodzącej nocy - ale nie dajmy się złudzeniom, stróże wszędzie są tacy sami jak u nas, część z nich woła już zasypiając błogo
Na ulicach zostają tylko nieliczne jednostki, w tym najwyraźniej zagubiony i bardzo spragniony bohater - Raj.
W poszukiwaniu wody trafia do zamkniętego, strzeżonego blokowiska i staje się mimowolnym, niemal niemym świadkiem ludzkiej nikczemności, matactw, kłamstw, pijaństwa i wszelkiej maści oszustwa obnażającego podłość ludzką, oraz z drugiej - bezmiaru cierpienia jednostek, jak cicha, upodlana żona pijaka.
Piękna galeria postaci i boleśnie przykry obraz zakłamanego społeczeństwa, które bardzo chętnie zrobi całonocną nagonkę na domniemanego złodzieja, a w swoich ścianach chowa wszelkie odmiany podłości i zakłamania.
Przykra konkluzja, że jedyne gesty zrozumienia otrzymać można od równie bezpańskiego psa, małego, niewinnego dziecka, i bogobojnej niewiasty - Anioła Dobroci (Nargis, równie skąpo odziana jak Zeenat w SSS).
Ta opowieść jednej nocy jest bardzo ciekawa, może miejscami naiwna w ukazaniu całkowitej bezbronności Raja, (wieśniacy to twardy naród, mogą nie znać miasta, ale życie nie szczędzi im ciężkiej pracy wymagającej sprytu i mozołu) - ale niemniej Raj Kapoor w tej roli podobał mi się bardzo, a zamysł filmu jeszcze bardziej. Polecam.
Ach, no i długo jeszcze nuciło mi się Zindagi Khwab Hai - Życie jest snem...
Tu fragmencik:
http://www.youtube.com/watch?v=fhuhtdBJkcw
trifle - Śro 03 Lut, 2010 13:40
| BeeMeR napisał/a: | | Zdjęcia Shahrukha z rodziną są cudne |
Są! Jak to przyjemnie na taką rodzinę popatrzeć
trifle - Śro 03 Lut, 2010 18:05
Wspominkowo
http://www.youtube.com/watch?v=ArqshcBwZh8
http://www.youtube.com/watch?v=wdnI0PamiHE
Admete - Śro 03 Lut, 2010 18:14
Ach piękne czasy pierwszych zauroczeń
I pomyslec, że Czasem słońce to ja u siebie w kinie oglądałam. Pierwsze spotkanie z filmem bolly w moim zyciu
Hithrik się ładnie rusza,ale ja cały czas się śmieję z pary Kajol i Shah Rukh - żona chce tańczyć, a mąż sensat nie pozwoli Jakbym widziała pewne zaprzyjaźnione małżeństwo z długoletnim stażem
Anonymous - Śro 03 Lut, 2010 18:17
Nie wiem gdzie mam swoje "Nigdy nie mów żegnaj", ale mam ochotę na seans.
Admete - Śro 03 Lut, 2010 18:21
Jeszcze jedno skojarzenie Pamiętasz Trzykrotko jak planowałyśmy bolly wersję Nad Niemnem? Otóż moment rozpoczęcia tańca przez Rahula kojarzy mi się z fragmentem książki, w którym Janek Bohatyrowicz w końcu rusza w tany na weselu
Powólcie, że zacytuję Starzyńską: "Owszem, pięty do tańca ruszył."
Calipso - Śro 03 Lut, 2010 18:24
Cudne Dzięki Trifle
Anonymous - Śro 03 Lut, 2010 18:25
bolly "Nad Niemnem" nudzicie się jakbym powiedziała siostrze "zmień dilera, albo bierz połowę"
a przy okazji jestem taka głupia, że aż mi siebie żal, pożyczyłam swego czasu Bolly DiU siostrze i dziś od niej wzięłam płytę z pokoju żeby zostawić ja przebierając buty.
Idę szukać filmu...
Admete - Śro 03 Lut, 2010 18:31
Niestety nie pamiętam, gdzie miała miejsce ta faza Możliwe, że gdzieś w wątku Nad Niemnem. Mówcie co chcecie - Nad Niemnem w stylu bolly byłoby piękne Jest nawet szlachetna narzeczona! Wyobraźcie sobie watek Anzela i Marty w tych pięknych retrospekcjach. Justynę w przemoczonej sukience, Jana w białej koszuli na łódce na Niemnie Toz wszystko tam jest
Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2010 20:18
Och tak, tak! Była taka faza! (czy nie w starym OE?) Kasiek, no sama pomyśl - toz to wymarzony temat na taką dramę rodzinną jak Czasem słońce. Jest mezalians, jest zakazana miłość, niejedna zresztą, zdrada, zawód miłosny, jest szlachetna narzeczona, dużo przeciwności losu i happy end. A po drodze ile okazji do śpiewania! Ile pieśni w rodzaju dream sequences jaką jest Suraj Hua Madham!
http://www.youtube.com/watch?v=vQJyko_7Lbo
Jakie rozbuchane sceny wesela! Jakie widowiskowe sceny zbiorowe ze żniw, jak z wiejskich tamili! Tylko brać i adaptować!
Admete - Śro 03 Lut, 2010 20:22
Normalnie marzy mi sie coś takiego! Byłabym zachwycona. Drobne odpryski tej naszej fazy są na początku w wątku Nad Niemnem.
|
|
|