Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V
Deanariell - Śro 04 Paź, 2017 19:15
| Agn napisał/a: | | Ryan Gosling mi nie wadzi. |
Mnie absolutnie nawet bardzo nie wadzi - nadaje się do tej roli.
praedzio - Śro 04 Paź, 2017 20:51
Na świeżo po nowym Kingsmanie: baaaardzo odgrzewane kotlety, niestety. Ale muzyka zdecydowanie lepsza. No, i Elton John rulez!!! Nie sądziłam, że facet ma taki komediowy talent.
Szafran - Czw 05 Paź, 2017 01:23
Klasyczny "Blade runner" przypomniany. Zatem też gotowam już na piątkową premierę:D.
praedzio - Czw 05 Paź, 2017 08:59
Siedziałyśmy z koleżanką wczoraj w kinie i oglądałyśmy zajawki różnych filmów. Stwierdziłyśmy, że wszystkie nadchodzące środy mamy zabukowane na kino, bo tak sypnęło fajnymi filmami. Thrillera z Michasiem Fassbenderem na podstawie Jo Nesbo na pewno nie przepuszczę.
Szafran - Czw 05 Paź, 2017 14:16
13-22 października tegoroczna edycja Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Kupiłam 20 biletów. To wszystko do wpasowania między normalną etatową pracę. Znów dieta parówkowa czeka do końca miesiąca:D.
praedzio - Czw 05 Paź, 2017 14:41
O, wow.
Szafran - Czw 05 Paź, 2017 14:57
W zeszłym roku byłam na 22 pokazach festiwalowych;). Chociaż teraz zostawiłam sobie w ostatni dzień festiwalu okienka na zwyczajowe pokazy zwycięzców, więc może coś mi jeszcze dojdzie;).
13 nie mam żadnego seansu, więc pewnie wyląduje w CC na tej ekranizacji Nesbo:D:D:D
Zwykle po festiwalu nie chodzę do kina i nic nie oglądam przez jakiś tydzień:D:D:D:D:D
Admete - Czw 05 Paź, 2017 15:00
Przez tydzień? To rzeczywiście długo Ja bym oczy straciła przy takim tempie.
praedzio - Czw 05 Paź, 2017 16:59
Oczu to ja mało wczoraj nie straciłam, a już na pewno o mały włos nie wyszłam z kina z zezem rozbieżnym, bo siedziałam w drugim rzędzie od ekranu. Jak nigdy sala była pełniutka.
Szafran - Czw 05 Paź, 2017 19:39
Właściwie oczy mi nie dokuczają za bardzo. Niewyspanie przede wszystkim.
Z seansów zaczynających się po 21 wracam do domu koło/po północy. Zwykle te filmy budzą we mnie ciekawość kraju/tematu, odbioru na innych festiwalach czy sprawy - jak to dokument. Więc jeszcze szperanie w sieci. Staram się też pisać kilkuzdaniowe notatki na fb dla włąsnej pamięci i żeby znajomi, co też chodzą na festiwal, mogli się jeszcze wybrać na te, które mi się najbardziej podobały, albo się jeszcze wymienia wyrażenia, więc jeszcze później się kładę. A potem rano do pracy.
Po pracy oglądam 1-2 filmy (raczej po 2). I tak codziennie. A w weekend mocne uderzenie. Bo w wolny dzień da się ogarnąć do 5 seansów. Powyżej już nie, i czasowo i percepcyjnie. I w weekend wybieram poranne seanse, bo bilety na nie są tańsze.
Efekt jest taki, że czasem nawet na bardzo dobrych filmach odpływam na jakieś 10 minut;).
Barbarella - Czw 05 Paź, 2017 20:17
Szafran, czy po tylu seansach nie pęka Ci kręgosłup?
Agn - Czw 05 Paź, 2017 20:19
Mnie by pękł. I tyłek by mi skwadratowiał do reszty.
Od jutra nie wchodzę do tego wątku, by uniknąć jakichkolwiek wrażeń odnoście BR2049 przed własnym seansem. Usiłuję się umówić z koleżanką, może się uda wypad na seans.
Barbarella - Pią 06 Paź, 2017 18:21
| Agn napisał/a: | Mnie by pękł. I tyłek by mi skwadratowiał do reszty. |
Mnie tak samo.
Szafran - Sob 07 Paź, 2017 11:04
Byłam na BR. Ale nic Wam na razie nie napiszę:).
Admete - Nie 08 Paź, 2017 06:50
Cóż byłam na Blade Runnerze, ale być może mój odbiór zepsuł fakt, że mi było niewygodnie. Nie lubię tego nowego kina, jest tam duszno i ciasno ( mimo lepszych foteli, bo chodzi mi o przestrzeń ogólną ) - tam jest klaustrofobicznie. Poza tym znajomi kupili złe miejsca, choć im napisałam, jakie będą najlepsze, bo już w tej sali byłam. No nic...sami się teraz przekonali. Następnym razem może zwrócą uwagę na to, co się do nich mówi, pisze. W związku z tym film mi się dłużył. Możliwe, że jak obejrzę na dvd wygodnie w domu, to zmienię zdanie. Podobały mi się zdjęcia, muzyka, wizualne nawiązanie do starego Blade Runnera. I Harrison Ford podobał mi się bardzo, podobnie aktorki. Natomiast Rayan Gosling mnie nie przekonał zupełnie. Mydłkowaty i nijaki. Niestety powinnam była wczuć się w historię jego postaci, a nie bardzo mogłam. Brakowało mi nastroju melancholii.
Trzykrotka - Nie 08 Paź, 2017 09:39
To będzie post zupełnie nie na temat i z góry przepraszam wielbicielki, ale on jest dla mnie kwintesencją nijakości, ten Gosling
Admete - Nie 08 Paź, 2017 11:18
| Trzykrotka napisał/a: | | ale on jest dla mnie kwintesencją nijakości, ten Gosling |
Ja go pierwszy raz widziałam i podeszłam bez jakiejkolwiek wiedzy czy uprzedzeń i potwierdzam. No niestety - ma puste oczy, a tego nie lubię najbardziej. Za to Harrison Ford - nieważne, ile ma lat I aktorki dobrze dobrane.
Szafran - Nie 08 Paź, 2017 11:34
A ja jestem zachwycona, bo mimo dużej wiary w reżysera nie spodziewałam się powodzenia tego szaleńczego projektu. Jednak Villeneuve po raz kolejny pokazał, że jest artystą, który rozumie i czuje literaturę. Tak jak za sprawą "Arrival" oddał w ekranizacji tekstu, który wydawał się nieadaptowalny, istotę tego, o co chodziło Chiangowi, tak tu wchodzi głęboko w świat dickowskich obsesji: płynnych i rozmytych granic między rzeczywistością a nadbudowaną iluzją, kwestionowania własnej rozpadającej się tożsamości czy wreszcie szukania wyznacznika tego, co ludzkie, a co sztuczne. Ale filtruje wszystko przez własną wrażliwość, pogłębiając o motywy, które w dickowskiej twórczości, przez osobiste demony pisarza, nie mogły w takiej formie się pojawić – zakotwiczenie w więziach. Widać też, że uważnie „odczytał” Scotta. A na deser gra subtelnościami dla uważnych widzów – jak cień rzucany przez drewnianego konika przypominający w jednej ze scen jednorożca.
Nie zgadzam się, że brakuje melancholii. Bo to dla mnie jedna z dominant. Melancholia pomieszana ze schyłkowością, w świecie, w którym nie zostało już wiele nadziei. Świecie przesyconym tęsknotą - za czymś prawdziwym – w tym paradoksalnie prawdziwym ulotnym, jak relacja czy uczucie. Czy tez za wielkością. Wizualnie odchodzimy od wiecznej, deszczowej nocy… ale znać, że to wciąż ten sam, tylko nieco późniejszy świat. Te nocne ujęcia miasta nie są upięknione, dalej ziarniste, rozedrgane, z wyblakłymi hologramami.
Reżyser nie ogląda się na gusta masowej widowni. Nie obchodzą go reguły konstruowania blockbustera. Robi film wbrew trendom. To nie jest barwy fajerwerk, na który skoczy się po pracy, obejrzy bez większego wysiłku poznawczego, a w chwilę po seansie zapomni. To nie jest film na widzów, dla których kinowa fantastyka zaczyna się i kończy na Marvelu. Którzy od kina oczekują wyłącznie rozrywki. Właściwie nie ma tu scen akcji, a ich zupełna odwrotność. Długie, hipnotyczne, refleksyjne ujęcia, jakby wyjęte z zupełnie innej poetyki. Każde ma szansę wybrzmieć, bo nie poszatkowano ich współczesnym montażem. A bohaterowie zamiast się efektownie naparzać prowadzą ontologiczne rozważania. I jeszcze te starannie zakomponowane przez Deakinsa kadry. Znów – dalekie od tego, do czego przyzwyczaiło kino wysokobudżetowe. Tym zdecydowanie bliżej do tego, co można zobaczyć u Sorrentino. To powrót do gatunkowych literackich klasycznych źródeł – zadawania pytań, szukania odpowiedzi, ale zrealizowany z całym arsenałem środków, jakimi dysponuje kino, przenikających się i współgrających obrazu i dźwięku.
Od piątku siedzi mi ten film w głowie, wraca i nie daje spokoju. I wiem już, że nie poprzestanę na jednym kinowym seansie. Szczególnie, że w dialogach i kadrach kryje się jeszcze tyle detali.
Admete - Nie 08 Paź, 2017 11:44
| Szafran napisał/a: | | Nie zgadzam się, że brakuje melancholii. Bo to dla mnie jedna z dominant. |
To pewnie tylko ja, moim znajomym się podobało. Mnie się podobało wizualnie, natomiast po większej części pozostałam emocjonalnie chłodna.
| Szafran napisał/a: | | Świecie przesyconym tęsknotą - za czymś prawdziwym – w tym paradoksalnie prawdziwym ulotnym, jak relacja czy uczucie. |
Tak - podobała mi się tęsknota programu komputerowego za miłością i realnym dotykiem, ale zabrakło mi tu czegoś, żebym się na serio przejęła.
| Szafran napisał/a: | | Znów – dalekie od tego, do czego przyzwyczaiło kino wysokobudżetowe. |
Ależ to jest jak najbardziej kino wysokobudżetowe i jak najbardziej rozrywkowe. Mnie właśnie brakowało pogłębienia, emocji, czegoś, co by mnie poruszyło. Teoretycznie to tam było, ale ja tego nie czułam. Oglądałam nieco z boku, z dystansu. Może za drugim razem będę w innym nastroju. U mnie tak czasem bywa, że dyskomfort oglądania przekłada się na lekką irytację. Nie będę się jakoś spierać szczególnie, bo ostatnio tak mam, ze niewiele rzeczy - książek, filmów mnie porusza. Za stara już jestem...Tu wkracza odbiór subiektywny - mnie subiektywnie nie porusza, ciebie tak Obiektywnie film jest dobry. Subiektywnie Gosling mi się nie podobał
akne - Nie 08 Paź, 2017 19:50
Obejrzałam wczoraj przez przypadek Hotel Merigold. Świetny.
Admete - Nie 08 Paź, 2017 20:05
Kiedyś oglądałam Hotel i mi się podobał. W tv dawali?
akne - Nie 08 Paź, 2017 23:44
Tak, późno wieczorem. Refleksyjny. I aktorzy - miodzio.
Agn - Wto 10 Paź, 2017 00:27
Obejrzałam Blade runner 2049 - moim zdaniem świetny. Ryana Goslinga nie jestem fanką i nigdy nie będę, ale środków aktorskich ma na tyle, by właśnie zagrać takiego androida - bez jednej emocji na twarzy. Dlatego mi właśnie nie wadził. Harrison Ford może i już staruszek, ale daje radę i gwizdnął mu wszystkie możliwe sceny.
Przede wszystkim... ok, trochę czułam, że film jest długi, ale z drugiej strony każda scena sprawiała, że chciałam się gapić w ekran i nie przerywać seansu. Jest przepięknie zrealizowany, nawiązuje klimatem do pierwszego bardzo ładnie, w czym pomaga idealnie dopasowana do poprzedniego filmu (oraz do tego!) muzyka. Melancholia, brud świata, tęsknota za czymś ulotnym, jak to ładnie ujęła Szafran. Ma też bardzo dużo naprawdę pięknie wymyślonych scen, jak choćby narodziny androida, pełne smutku i strachu, zakończone życie chwilę później równie straszne i smutne. Komputerowy program synchronizujący się z realną dziewczyną, by móc kochać się ze swoim wybrankiem - rany, jak ta scena pięknie wyglądała. Jestem bardzo ciekawa, jak ją nakręcili.
No i miasta - pył, wieczny deszcz czy śnieg i szukanie człowieczeństwa.
Trochę wrażenie psuł dźwięk. Znaczy się kino przesadziło z nagłośnieniem. Nie podoba mi się też, że kobieta to tam pokaże i dupę, i cycki oraz prawie coś więcej, a facet nawet gołą klatą nie chce zaświecić.
Jestem na tak. Jak wyjdzie DVD, to na pewno kupię.
Szafran - Wto 10 Paź, 2017 08:00
| Agn napisał/a: | | Obejrzałam Blade runner 2049 - moim zdaniem świetny. Ryana Goslinga nie jestem fanką i nigdy nie będę, ale środków aktorskich ma na tyle, by właśnie zagrać takiego androida - bez jednej emocji na twarzy. |
Hihi, Agn, ja tak samo. Fanką nie jestem, ale też mi chłopak nie przeszkadza. Jednak w tej roli te jego smutne oczy i wiecznie enigmatyczny wyraz twarzy;) się sprawdziły. Naturalne predyspozycje, jak mówią.
I tak, ta scena erotyczna jest niesamowita.
Pierwsze doniesienia z box office pokazują, że masowa publiczność nie dopisała i film podzielił los poprzednika - czyli jest finansową klapą jak na razie. Szkoda, bo jeśli to się nie zmieni, trudno będzie liczyć na ambitne SF z wielkiej wytwórni, stworzone przez człowieka z wizją, a nie rzemieślnika.
A tymczasem wygrałam walkę z padającym serwerem i mam bilety na premierowy pokaz "Last Jedi" w środę 13.12 w Imax:D:D:D Udało się dobre miejsce capnąć:D Trochę żałuję, że nie ma znów pokazów o północy (ten wariacki dzień nieprzytomności w pracy później, hihih), ale przez to, że to normalny seans, nie pokaz specjalny, bilet mam normalnie w ramach karty Unlimited, więc tylko dopłata do Imax 3d 4 złote:D.
Agn, wiele osób narzeka, że im za głośno w kinie. Ja akurat o dziwo nie, choć mam nadwrażliwy słuch - to chyba jedyny wypadek, gdy mi duże natężenie dźwięku nie przeszkadza, a nawet lubię. Moja przyjaciółka i jej facet okropnie narzekają na to w swoim kinie i radzą sobie w bardzo prosty sposób, zabierają zatyczki uszne takie do spania. I jeszcze jedna moja kumpela tak robi. Wtedy sobie przytłumiają do znośnego:).
Admete - Wto 10 Paź, 2017 08:18
Koleżanka ostatnio zrobiła sobie zatyczki z chusteczki.
|
|
|