Seriale - Dramy, czyli urok Azji
Aragonte - Sob 12 Paź, 2013 15:53
| zooshe napisał/a: | Aktorka grająca Gae In pojawia się na moment jako gość specjalny w ogródku, w ostatnim odcinku w scenie z Lee Philipem. |
O nią mi właśnie chodziło Miałam wrażenie, że mignęła wcześniej jako siostra naszego świra, ale mogłam się pomylić.
Pomijam już fakt, że mignęła pani Choi z Faith. Wrzaskliwego dyrektora Park (jak on się wydzierał w Faith) też ciężko przegapić
A wracając do KSS - oglądam odcinek drugi, bohater zdążył już zrujnować randkę w ciemno bohaterki, odrobiliśmy też ważny punkt dramy, czyli piggyback
Konsekwencje schlania się Sam Soon były niesmaczne, prawdę mówiąc.
Idę oglądać dalej
Edit: no nie, opluła go ryżem
Trzykrotka - Sob 12 Paź, 2013 16:02
Ta ich pijacka noc i jej konsekwencje były ohydne. Ale dalej będzie lepiej
Agn - Sob 12 Paź, 2013 17:07
| Aragonte napisał/a: |
Zaczęłam KSS. Już po kwadransie stwierdzam, że bohaterka mnie kupiła - te jej wyobrażenia, jakbym siebie widziała Właśnie doszło do pewnego incydentu w męskiej toalecie
Podoba mi się |
No! Będą z ciebie ludzie! I jak mainstreamowo poszłaś, wszyscy oglądają, ty też.
KSS nie da się nie lubić. Jest jedwabista całokształtowo i w detalach.
| Zooshe napisał/a: | Aktorka grająca Gae In pojawia się na moment jako gość specjalny w ogródku, w ostatnim odcinku w scenie z Lee Philipem. |
W której scenie? Czekaj, w tej, w której pojawia się przed nim aktorka, która chce zagrać w filmie na podstawie jego scenariusza i on na to, że chyba patrzy na cud? To była ona???
| Trzykrotka napisał/a: | u jego boku stoi śliczna Song Hye Kyo (Agn, ty zdaje się męczyłaś dramę z nią, That Winter, That Wind Blows ) |
To raczej ta drama męczyła mnie. Nie zmogłam, pomimo ślicznej Song Hye Kyo (swoją szosą - to ponoć ideał LMH) i Kim Buma na drugim planie.
BeeMeR - Sob 12 Paź, 2013 19:31
| Aragonte napisał/a: | | Konsekwencje schlania się Sam Soon były niesmaczne, prawdę mówiąc. | Ja jestem zdania, że to w dużej mierze były kalumnie - w końcu nie zostały potwierdzone.
Cieszę się, że drama Ci się podoba, Aragonte - urocza jest
Ania zaś nagabywana przeze mnie od dawna zaczęła Faith - obejrzała całe 10 min
milenaj - Sob 12 Paź, 2013 20:32
| Cytat: |
Ania zaś nagabywana przeze mnie od dawna zaczęła Faith - obejrzała całe 10 min
_________________ |
To tak jak ja za pierwszym razem, a drugi typ już mnie wciągnął.
Aragonte - Sob 12 Paź, 2013 21:58
| Agn napisał/a: | | Aragonte napisał/a: |
Zaczęłam KSS. Już po kwadransie stwierdzam, że bohaterka mnie kupiła - te jej wyobrażenia, jakbym siebie widziała Właśnie doszło do pewnego incydentu w męskiej toalecie
Podoba mi się |
No! Będą z ciebie ludzie! I jak mainstreamowo poszłaś, wszyscy oglądają, ty też.
KSS nie da się nie lubić. Jest jedwabista całokształtowo i w detalach. |
Nie wiem, jak długo utrzymam swoją "ludziowość", bo mało kiedy oglądam coś grupowo - przeważnie sięgam po coś znacznie później Jestem mało mainstreamowa
zooshe - Sob 12 Paź, 2013 23:08
Przerabiam tłumaczenie do 1 odcinka i się załamuje. Chyba robił je ktoś kto nie zna polskiego.
Agn - Nie 13 Paź, 2013 02:14
Zooshe, zostaw ten pseudopolski, lepiej po swojemu tłumaczyć!
Aragonte - Nie 13 Paź, 2013 03:33
No to obejrzane mam sześć odcinków KSS.
Jaki kiss był w ostatnim, no no! Jestem pod wrażeniem
*włącza wentylator i idzie spać*
zooshe - Nie 13 Paź, 2013 07:07
| Agn napisał/a: | | Zooshe, zostaw ten pseudopolski, lepiej po swojemu tłumaczyć! |
Szybciej jest jednak przerobić niż tworzyć od nowa. W końcu nie wszystkie zdania udało im się zepsuć. Czasem wystarczy tylko zmienić szyk zdania albo jakiś jeden wyraz.
Widzicie o jakiej barbarzyńskiej godzinie już jestem na nogach. :, ale jak widzę Aragonte chyba wcale nie chodzi spać.
BeeMeR - Nie 13 Paź, 2013 09:06
| milenaj napisał/a: | To tak jak ja za pierwszym razem, a drugi typ już mnie wciągnął. | To nie jest kwestia typu, bo typ jej spasuje, ale za szybko znikających napisów i zmęczenia - zaczęła oglądać w podróży i zaliczyła zgon
Mam nadzieję, że nie odłoży dramy "na potem"
| zooshe napisał/a: | | Szybciej jest jednak przerobić niż tworzyć od nowa. | Oj, może i szybciej, ale łatwiej przeoczyć paskudną konstrukcję zdania - też jestem zdania, że lepiej budować je od razu po polsku, ładnym językiem niż poprawiać badziew. Przerabiałam - jak po jakiś dwóch latach trafiłam na swoje tłumaczenie w stylu "poprawianie translatora" to przeżyłam załamkę ile tam zostawiłam "kfiatków" , a jeśli idzie o tłumaczenia robione od podstaw to nie mam się czego wstydzić - co najwyżej jakaś literówka czy coś wymagającego minimalnego szlifu. No, ale oczywiście wszystko zależy co się chce osiągnąć - napisy idealne, dobre czy przyzwoite
Wracając na chwilę do Heirs:
Bardzo mi się podoba ta królewska interpretacja - Trzykrotko
Ja w ogóle lubię filmy obrazujące dorastanie bohaterów do czegoś: związku, rodziny - może być i "korony"
Jak są dobrze zrobione to mogę je oglądać w kółko
Acha, no i nie traktujcie super serio jak się z czegoś nabijam
Np. nie wiem jak długo Tan mieszkał w Kalifornii, ale wiem że ja mogłabym mieszkać z 10 lat, a dalej miałabym fatalny akcent i wymowę - tyle, że polską
No, a panna ma 18 lat - ja na jej miejscu w tym wieku po konfrontacji z narzeczoną poszłabym pewnie płakać samotnie do kąta, teraz, jak mam dwa razy tyle potrafiłabym ją zlać/opieprzyć/dobitnie wytłumaczyć swoje stanowisko - czasem po prostu zapominam, że oglądam ze znacznie starszej perspektywy ajummy
Nawiasem, Tan z narzeczoną stworzyliby "cudowne" stadło - on by ignorował i pomiatał nią - a ona wszystkimi innymi
A, odnośnie tego "powracającego Lucyfera" to coś mi w tym nie leży - no bo jak to z jednej strony "Lucyfer" z drugiej "Alien" wyżywał się na nim - jakoś tak mi to nie gra razem - ale może to sprytnie połączą .
Trzykrotka - Nie 13 Paź, 2013 09:36
Aragonte idzie jak burza z KSS! ALe też trzeba powiedzieć, że ta drama jest cudownie wciągająca, po tym nieszczęsnym pijackim incydencie idzie już pięknie. Ten układ za 50 milionów stwarza bardzo dobre perspektywy do rozwoju akcji. I do tworzenia scenek jak ta, kiedy HJH podchodzi do stolika Sam Soon z bukietem róż i zasuwa tekstem o "odnalezieniu się na tej wielkiej planecie"
A pocałunek między tą parą jest naprawdę niezwykły - intymny i gorący. I co najlepsze, dziewczyna całuje pierwsza!
| BeeMeR napisał/a: | [
Nawiasem, Tan z narzeczoną stworzyliby "cudowne" stadło - on by ignorował i pomiatał nią - a ona wszystkimi innymi |
O to to. Najprostsza droga do zapewnienia sobie dalszego ciągu zycia na wzór tatusia i wszystkich wujków dookoła.
Napiszę więcej o parze z Heirs, bo po drugim odcinku nie mogę się doczekać ich dalszego ciągu. Jednak dobra obsada to 3/4 sukcesu.
milenaj - Nie 13 Paź, 2013 10:19
To ja jeszcze raz z zapytaniem. Co to takiego to KSS? Znajdę to gdzieś online, bo tylko takie oglądanie wchodzi w grę.
BeeMeR - Nie 13 Paź, 2013 10:37
| milenaj napisał/a: | | Co to takiego to KSS? | My name is Kim Sam Soon - względnie My lovely Kim Sam Soon - bardzo sympatyczna, ciepła drama. Obyczaj - romans, bardzo polecam.
a pocałunek ma bardzo piękny
milenaj - Nie 13 Paź, 2013 10:40
Znalazłam. Dzięki.
Oooo, i nawet wrażenia wzrokowe szykują się całkiem, całkiem.
Aragonte - Nie 13 Paź, 2013 12:13
| Trzykrotka napisał/a: | | Aragonte idzie jak burza z KSS! |
No idzie, idzie, zarwała nockę, ale obejrzała w sumie osiem odcinków. Ale teraz chyba będzie już wolniej, bo jakieś dramatozy się zaczęły (nie ma cudów, musiały jakieś być, ech).
Mam jak BeeMeR, jeśli chodzi o związki na odległość, a zwłaszcza zostawianie kogoś na trzy lata i jednoczesne przeświadczenie "przecież nie zerwaliśmy"
Ale jak na razie Kim Sam Soon wypada w tym wszystkim bardzo wiarygodnie i jako ta najbardziej normalna, co cieszy
Ogółem ta drama wydaje mi się mało koreańska, jeśli chodzi o sposób kręcenia (i moim zdaniem być może dobra jak na pierwszą dramę dla nowicjuszy; myślę o tej swojej koleżance, którą chcę namówić na obejrzenie jakiejś fajnej obyczajowej dramy). Nie ma chociażby piosenek/teledysków, podczas których ktoś się snuje/tęskni/płacze/wzdycha/robi zakupy jak w BBF No i nie ma tych powtarzanych ujęć podczas pocałunków - z prawa, z lewa itd., co mnie czasem denerwuje
Za to jak już się trafi pocałunek, to...
| Trzykrotka napisał/a: | Ten układ za 50 milionów stwarza bardzo dobre perspektywy do rozwoju akcji. I do tworzenia scenek jak ta, kiedy HJH podchodzi do stolika Sam Soon z bukietem róż i zasuwa tekstem o "odnalezieniu się na tej wielkiej planecie" |
Albo do uroczych scenek bójki w parach Jak zgodnie obaj panowie rzucili się rozdzielać swoje kobiety rujnujące swoje fryzury
Za dużo jednak Wam nie wyliczę, oglądam zbyt ekspresowo (ale przez przewijania!).
| Trzykrotka napisał/a: | | A pocałunek między tą parą jest naprawdę niezwykły - intymny i gorący. I co najlepsze, dziewczyna całuje pierwsza! |
Fakt Ale on ją pierwszy objął (wiem, najpierw z powodów pozaromansowych, ale potem wyraźnie wzmocnił uścisk) i jakoś nie śpieszył się z wypuszczeniem z ramion, Sam Soon po prostu pomogła mu w decyzji
Admete - Nie 13 Paź, 2013 12:50
Ja jestem po 6 odcinku PT. Nie mogę niestety zarywać nocy, bo w pracy musze być przytomna. Serial sympatyczny, choć do mojej ulubionej trójcy mu daleko ( CH, AGD, Faith ). Mogę się założyć, że 7 odcinek zacznie się od amnezji bohatera względem
wydarzeń odcinka 6
zooshe - Nie 13 Paź, 2013 13:18
| BeeMeR napisał/a: |
A, odnośnie tego "powracającego Lucyfera" to coś mi w tym nie leży - no bo jak to z jednej strony "Lucyfer" z drugiej "Alien" wyżywał się na nim - jakoś tak mi to nie gra razem - ale może to sprytnie połączą . |
Póki co, nie wiadomo co tą dwójkę łączyło oprócz tego że się nie znoszą. Nigdzie nie było powiedziane, że "Alien" wyżywał się na "Lucyferze" , mogło być zupełnie na odwrót.
W pierwszym odcinku Tan mówi, że zwracał na siebie uwagę policji i rozrabiał w szkole i choć odnosi się to bardziej do jego życia w Kaliformii w Korei mogło być podobnie. Należy też pamiętać że obezwładnił Chrisa, który jest trochę większy od niego.
Co do napisów to mimo wszystko szybciej idzie przerabianie a efekty każdy będzie mógł sam porównać.
Ma ktoś ochotę pobawić się w wyłapywanie literówek i wstawianie przecinków??
Agn - Nie 13 Paź, 2013 15:52
| BeeMeR napisał/a: | się z czegoś nabijam
Np. nie wiem jak długo Tan mieszkał w Kalifornii, ale wiem że ja mogłabym mieszkać z 10 lat, a dalej miałabym fatalny akcent i wymowę - tyle, że polską |
3 lata. I po tym powinien wypowiadać słowa przynajmniej wyraźnie, niestety, on mówi jak uczniak, który miał dopiero pierwszą lekcję z wymowy. Brzmi to strasznie.
Zwłaszcza że widać, że się męczy z tym angielskim.
| BeeMeR napisał/a: | | A, odnośnie tego "powracającego Lucyfera" to coś mi w tym nie leży - no bo jak to z jednej strony "Lucyfer" z drugiej "Alien" wyżywał się na nim - jakoś tak mi to nie gra razem - ale może to sprytnie połączą . |
To nie tak. Oni kiedyś byli kumplami, teraz będą szli na noże. I moim zdaniem Tan coś nawywijał. A w USA to już na pewno rozrabiał, a nie tylko znajdował się wśród rozrabiających.
| Trzykrotka napisał/a: | | Napiszę więcej o parze z Heirs, bo po drugim odcinku nie mogę się doczekać ich dalszego ciągu. Jednak dobra obsada to 3/4 sukcesu. |
Też mi się podoba obsada. Nie tylko LMH i PSH, że nie wspomnę o KWB. Cała reszta też jest świetnie dobrana. No dobra, starszy brat Tana prezentuje się póki co drewnianie, ale może się rozkręci.
| milenaj napisał/a: | | Znajdę to gdzieś online, bo tylko takie oglądanie wchodzi w grę. |
Ależ oczywiście! Służę sznurkiem: http://www.gooddrama.net/...is-kim-sam-soon
| Admete napisał/a: | | do mojej ulubionej trójcy mu daleko ( CH, AGD, Faith ). |
Mam tak samo. Bardzo lubię PT, ale te dramy, które wymieniłaś, są moimi ulubionymi. Plus jeszcze kilka innych, typu np. King of dramas.
| zooshe napisał/a: | | Póki co, nie wiadomo co tą dwójkę łączyło oprócz tego że się nie znoszą. |
Piszesz tak dlatego, że nie krążysz jak sęp wokół każdego skrawka spoilera dotyczącego tej dramy. Ja zaś wiem - z plot wynika, że to byli najlepsi kumple, ale o co się poprztykali to nie wiem. Zresztą w drugim odcinku Alien powiedział, że Tan "już nie jest jego przyjacielem".
| zooshe napisał/a: | | W pierwszym odcinku Tan mówi, że zwracał na siebie uwagę policji i rozrabiał w szkole i choć odnosi się to bardziej do jego życia w Kaliformii w Korei mogło być podobnie. Należy też pamiętać że obezwładnił Chrisa, który jest trochę większy od niego. |
Więc właaaaaaśnie! O to mnie się rozchodzi. Ja sobie dam rękę uciąć, że ma coś za uszami.
zooshe - Nie 13 Paź, 2013 15:59
| Agn napisał/a: |
Piszesz tak dlatego, że nie krążysz jak sęp wokół każdego skrawka spoilera dotyczącego tej dramy. Ja zaś wiem - z plot wynika, że to byli najlepsi kumple, ale o co się poprztykali to nie wiem. Zresztą w drugim odcinku Alien powiedział, że Tan "już nie jest jego przyjacielem". |
No właśnie co ja bym bez ciebie zrobiła.
Jeśli byli kumplami i się pokłócili to mogło chodzić tylko o 2 rzeczy: albo dziewczynę , albo przywództwo.
Agn - Nie 13 Paź, 2013 20:44
Albo jedno i drugie.
Swoją szosą obejrzałam oba odcinki raz jeszcze, tym razem wnikliwiej, ahem ( ). Pomerdało mnie się - to Rachel Yoo mówi swojej matce, że Tan i Young Do nie są już przyjaciółmi.
Rzecz jasna z tym sępem to był przytyk do mnie - pokazuję, że mam niezdrowego świra i regularnie oblizuję monitor.
Jeszcze sobie to i owo porozkminiam odnośnie Heirs, mogę? Najwyżej starannie ominiecie wzrokiem ten post.
Odnośnie zachowania Rachel (swoją szosą wymawiają to jak coś w guście Ra Eul) wobec Eun Sang (sytuacja z walizką). Teraz, kiedy już mam napisy do każdego dialogu mogę powiedzieć, że Rachel miała trochę racji w kwestii "Otwieraj walizkę!" No bo postawmy się w jej sytuacji. Ja wiem, to wredna sucz, ale tak nie wnikając w niczyj charakter. Jest u narzeczonego w domu. Widzi jakąś obcą laskę, która taszczy walizkę. Laska ma klucze. Mogła to być dziewczyna na boku, ale równie dobrze mogła gwizdnąć te klucze i właśnie wynosi w walizce co cenniejsze przedmioty. Może nie telewizor (świętość!), ale np. xboxa już by zmieściła, komórkę, jakieś pieniądze - żaden problem. W sumie nie wiem, czy w tej sytuacji sama nie rzuciłabym się na dziewczynę z pięściami i nie skopałabym tej walizki po schodach, by osobiście otworzyć i zobaczyć, co jest w środku.
A z przyjemniejszych rzeczy - czy wam też podoba się muzyka w dramie? Nie zauważyłam niczego w guście Almost paradise, co byłoby tłuczone 3 razy na odcinek na zmianę z jakimś rzewnym badziewiem. Są chwile (przy Young Do zauważyłam), gdy w tle pojawiają się jakieś rockowe gitarki, lecą normalne piosenki, ale nic co by się powtarzało. Piosenka na końcu odcinka, tak na napisach, to taki stały element, ale jeszcze mnie nie wnerwia. I może nie będzie, w końcu uwielbiam soundtrack do City Huntera - ileż tam razy leciało Sarang czy Lonely day? Fakt, że te utwory nie są takie nachalne jak same-wiecie-co z BBF, niemniej leciały kilka razy w dramie i szalenie mi się podobają. Pięknie podkreślały nastrój.
A skoro już radośnie nawiązałam do City Huntera - kto jeszcze wyłapał aktora, który zagrał zarówno w Heirs jak i w CH? I nie, tym razem nie chodzi mi o Lee Min Ho.
Aragonte - Pon 14 Paź, 2013 00:10
To ja sobie pobloguję dalej na temat KSS
Rozbraja mnie Sam Soon wspinająca się na tę górę na wyspie Jeju, odgrażająca się, że jeśli "ten drań" pojawi się jeszcze w jej snach, to go rozerwie na strzępy
A tak swoją drogą to mało rozsądne było z jej strony, że zostawiła w domu komórkę - samotna wyprawa w góry może być niebezpieczna No, z drugiej strony może o to chodzi w scenariuszu
I tak offtopowo się pochwalę, że mam BB-cream koreańskiej firmy Innisfree z tajemniczymi składnikami z wyspy Jeju właśnie W sumie to wyszło o tyle zabawnie, że ja sobie od jakiegoś czasu oglądam k-dramy, a kumpela z pracy szaleje zakupowo, jeśli chodzi o kosmetyki z Azji, z koreańskimi na czele, ten kremik mam właśnie dzięki niej
Trzykrotka - Pon 14 Paź, 2013 09:43
A właśnie, miałam sobie doczytać o wyspie Jeju. Chyba nie ma dramy, żeby ktoś na niej nie brał ślubu/robił imprezy/budował hotel/budował centrum kultury/wdrapywał się na góry/latał na romantyczną randkę... i jak widać, jeszcze starcza na niej miejsca i klimatu na składniki kremu
Sam Soon jest przecudna w swojej determinacji, że stanie na głowie, a "drania" wyrzuci z serca. Ja byłam zachwycona tą bohaterką, bo ma dwie cechy, których nie mam ja, a które chciałabym mieć. Jest odważna w wyrażaniu uczuć. Nie waha się złapać za rękę chłopaka, którego zaczyna kochac, powiedzieć mu "lubię cię" i "nie idź" kiedy on wyrywa się do miłości swojego życia, Nie waha się stanąć do konfrontacji. A kiedy przegrywa, nie popada w depresję, anoreksję i inne takie. Walczy o powrot do normalności, stanu sprzed całego tego miłosnego nieszczęścia, w które popadła. Mimo, że je w okropny sposób, jest moją bohaterką.
A propos tego jedzenia, to trafiłam na ciekawą scenę w dramie The World That They Live In, którą sobie po trochu podlądałam w weekend. Dziewczyna i chłopak jedzą razem lunch, siorbiąc niemożliwie, ale chłopak krzywi się z niesmakiem, kiedy ona wyciąga chusteczkę i wysiąkuje przy nim nos. Ewidentnie, ta czynność w Korei zarezerwowana jest jako intymna, chyba na równi z dłubaniem w nosie.
Zanim zdam dokładniejszą relację z tej dramy (na razie jestem w 4 odcinku), zdjęcie bohaterów - ciepły jak rzadko Hyun Bin (precz ze świecącymi dresikami i grzybkiem!) i ideał Min Ho - Song Hye Kyo.
Jacy oni są oboje ładni! I byli parą w realu.
Edit: Ucieszmy oczy w jesienny poranek

Zobaczcie, jak ładnie napis wspina mu się po ramieniu
Chciałabym tę robotę
Trzykrotka - Pon 14 Paź, 2013 10:34
Jeszcze z remanentów weekendowych: dokończyłam japońską dramę z tego roku, Last Cinderella, historię o 40-letnim Kopciuszku, który spotyka raptem nie jednego Księcia, ale od razu dwóch, w tym jednego 24-letniego . Obejrzenie nie było trudne, bo ichnie serie są chyba z zasady krótsze. Mają mniej odcinków (ta miała 11), a same ocinki też są krótsze. Ogląda się szybko.
Inne różnice to choćby wspominane już przez Agn aktorstwo. Jest... inne. Tutaj prezentowala je glównie Bohaterka i postaci drugoplanowe. Sporo było overacting i takiej trochę slapstikowej gry, jakby aktorzy za bardzo zaczytali się w mangach. Moja koleżanka, która czyta mangi często mówi, opowiadając o jakimś wydarzeniu: i oni wtedy diiiiiiiiinnnnnn, a mnie od razu staje w oczach rysunek z mangi, kiedy to bohaterowie zastygają w śmiesznej pozycji. Ale pod innymi względami - bardzo fajnie. Ponieważ nie jest to drama szkolna, to sporo jest rozmów o seksie, homoseksualny bohater, pocałunki, które nawet nie wiedzą, co to wall-kiss (ale wall kissy też są) i prześliczna scena miłosna.
Ogląda się naprawdę nieźle.
Bardzo wciągnęło mnie wyłapywanie smaczków obyczajowych. Oni też, jak Koreańczycy uwielbiają karaoke i picie na umór . Mają zbiorowe służbowe spotkania integracyjne, podczs których jest jedzenie, picie i śpiewanie do mikrofonu. Mają przemysl randkowy na sporą skalę - już nawet nie randk, na które wysyla rodzina, ale całe imprezy zorganizowane w celu dobierania się w pary. I takie scenki: bohaterka potrzebuje czegoś od osoby, której przed chwilą zwróciła uwagę na złe zachowanie (słuszną uwagę). Osoba mówi: najpierw mnie przeproś. Bohaterka klęka na ulicy i uderza czołem o chodnik, przepraszając..... za nic właściwie.
Albo: chłopak przychodzi od dziewczyny, z którą jest związany. Klęka przed nią na dywanie, mówi: to, co było między nami, już się skończyło. Proszę, zerwij ze mną. Po czym wykonuje niski pokłon, dotykając czołem podłogi.
Jak dla mnie największą atrakcją tej dramy był udział w niej Miury Harumy, który wygląda tak, jak moim zdaniem wyglądają elfy Mógłby bez większej charakteryzacji zagrać u Jacksona, gdyby Jackson podzielał moją wizję
 
Aragonte - Pon 14 Paź, 2013 10:43
| Trzykrotka napisał/a: | | Sam Soon jest przecudna w swojej determinacji, że stanie na głowie, a "drania" wyrzuci z serca. Ja byłam zachwycona tą bohaterką, bo ma dwie cechy, których nie mam ja, a które chciałabym mieć. Jest odważna w wyrażaniu uczuć. Nie waha się złapać za rękę chłopaka, którego zaczyna kochac, powiedzieć mu "lubię cię" i "nie idź" kiedy on wyrywa się do miłości swojego życia, Nie waha się stanąć do konfrontacji. A kiedy przegrywa, nie popada w depresję, anoreksję i inne takie. Walczy o powrot do normalności, stanu sprzed całego tego miłosnego nieszczęścia, w które popadła. Mimo, że je w okropny sposób, jest moją bohaterką. |
Moją też Aczkolwiek na miłosne dramaty reagowałam trochę jak Gae In.
Mam wrażenie, że przemycono w tej dramie parę niegłupich porad dla zakochujących się - poza tą wędrówką urodzinową Sam Soon (połączoną z wyklinaniem "drania" ) przypomina mi się chociażby użyźnianie ogródka warzywnego Kim Sam Soon płatkami kwiatów z bukietu, który otrzymała od bohatera granego przez Hyun Bina (który zaczyna mi się naprawdę podobać i chyba jeszcze sięgnę po tę dramę oglądaną przez Ciebie, Trzykrotko ). Żadne wywalanie na śmietnik czy do kibelka, nic takiego - zamiast tego połączenie pragmatyzmu z czymś głębszym, z próbą realnej przemiany. Jak to Sam Soon sobie klarowała? Że warzywa, które wyrosną na tych grządkach, dodadzą jej sił i pozwolą jej zapomnieć? Cytuję z pamięci, więc pewnie przekłamuję
|
|
|