To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Komunikaty - Pytania techniczne

Tamara - Czw 11 Lut, 2010 10:20

Wole to plumknięcie niż error... Chociaż też jest niemiłe :-|
Miłego wypadu , Adminie :hello: !

BeeMeR - Czw 11 Lut, 2010 20:21

Ja też wolę plumknięcie, zwłaszcza, że post mi się z reguły wysyła :)

A na relację z Berlinale też czekam :mrgreen: :srk:

aneby - Sob 13 Lut, 2010 18:58

Męczy mnie już to "plum" .... :roll:
BeeMeR - Sob 13 Lut, 2010 19:02

Łukasz wróci dopiero jutro, i nie podejrzewam, żeby od razu zabrał się do poprawy plumkania, musi trochę odpocząć :mrgreen:
aneby - Sob 13 Lut, 2010 19:52

Wieeem, tak sobie tylko narzekam :rumieniec:
Anaru - Sob 13 Lut, 2010 21:06

Wiem, pewnie powinno być w innym temacie, ale skojarzyło mi się z tym :mrgreen:
My też czasem nie wiemy najprostszych rzeczy z tych komputerowych... :wink:

Polak kontra maszyna

Kim jest Mailer-daemon, jaki olej silnikowy oznacza się symbolem 710 i co mówi do nas komputer? W starciu z nowoczesną techniką najbardziej zawodny jest człowiek.

Kiedy pod koniec XIX wieku świat wchodził w fazę przemysłową, wielu uważało, że technika to coś, co działa przeciwko człowiekowi. Luddyści niszczyli maszyny, ludzie protestowali przeciwko parowozom, z powodu których krowy nie dają mleka, a kury przestają znosić jajka. Przed pierwszymi samochodami musiał biec człowiek ostrzegający, że nadciąga niebezpieczeństwo w postaci piekielnej machiny.

Czasy zmieniły się, dzisiaj nikt nie ucieka na widok samochodu, a coraz bardziej wyrafinowane urządzenia mają nam ułatwiać życie. Niestety, nie zawsze tak jest. Bo co z tego, że urządzenia doskonalsze, gdy ludzie nie są w stanie z nich korzystać. Choć każdy uważa, że to nie o nim.
http://technowinki.onet.p...96,artykul.html

reszta tutaj jakby komuś było łatwiej przeczytać niż łazić po stronach ;)
Spoiler:

Samochód nasz powszedni

Każdy Polak zna się na polityce, medycynie i motoryzacji. Przynajmniej w teorii, najlepiej po kilku głębszych. W praktyce bywa różnie, szczególnie z motoryzacją.

- Najgorsi są „fachowcy” - uważa Robert, dealer samochodów jednej z francuskich marek. – Zdarzył się taki, który kazał ustawić wszystkie koła tak, by wentyle były skierowane idealnie do góry. Po czym zrobił kółko wokół salonu i stwierdził, że auto jest „skoszone”, bo wentyle „rozjechały się” każdy w inną stronę. Nawet nie chce się dyskutować.

Co drugi mechanik opowiada, że to właśnie do niego zadzwoniły te dwie panie, którym zepsuł się samochód. Akurat serwisowa laweta była w terenie, ale że panie były dwoma samochodami, to postanowiły same przyholować zepsute auto. Podpięły linkę i wsiadły... obie do samochodu holującego. Zdołały dojechać do pierwszego skrzyżowania, gdzie pozbawiony kierowcy ciągnięty pojazd nie skręcił za samochodem holującym.

- Do mnie przyjechał kiedyś facet, prosząc o olej silnikowy 710 – opowiada Robert z salonu francuskich aut. – Pytam: ale jaki 710? Nigdy nie słyszałem o takim oznaczeniu oleju silnikowego.

Na to mężczyzna, że tak ma napisane na silniku. Podniósł klapę i wskazał na korek wlewu oleju. Ten, na którym jest napisane „OIL”, tyle tylko, że napis był odwrócony do góry nogami.

Innym razem do warsztatu przyszedł starszy pan i od drzwi zaczął robić straszną awanturę. Krzyczał, że mechanicy go okradli i żądał spotkania z kierownikiem. Dopiero w jego gabinecie okazało się, że pan kupił jakiś czas temu swój wymarzony samochód. Wszystko było w porządku, dopóki pewnego razu nie złapał gumy. Chciał wymienić koło, ale pech chciał, że zapasówka także przepuszczała powietrze. Pan samodzielnie zdjął oponę i odkrył, że pod nią nie ma dętki. A że ostatnio był na przeglądzie wszystko było jasne – mechanicy ukradli mu ją!

- Musiałem długo tłumaczyć, że dzisiaj już wszystkie opony samochodowe są bezdętkowe, a nawet pokazać jedną na dowód – opowiada Robert – Wszystko się wyjaśniło, a starszy pan powiedział, że ostatni samochód miał w latach 70-tych.

Nie ruszaj, bo wybuchnie!

Największym wyzwaniem dla współczesnego człowieka okazały się komputery. Wśród informatyków krążą legendy o użytkownikach, którzy polegli na polu bitwy ludzi z maszynami. Jak chociażby historia o dramatycznym telefonie do helpdesku (jeśli, drogi czytelniku, nie wiesz, co to jest, to możliwe, że staniesz się jednym z bohaterów podobnych opowieści), w którym anonimowy użytkownik prosił o pomoc, bo w jego komputerze nie działa podstawka do kawy. Pracownik linii telefonicznej długo nie mógł zrozumieć, o jaką część komputera chodzi, aż wreszcie zdenerwowany dzwoniący wykrzyczał: no, przecież wysuwa się podstawka do kubka z przodu komputera! I dopiero wówczas okazało się, do czego panu służyła kieszonka napędu CD.

Nie wiadomo, czy historia ta jest autentyczna, za to na pewno wiele do opowiedzenia mają informatycy, którzy wdrażali systemy komputerowe do instytucji publicznych. Dla urzędniczek i urzędników, którzy za szczyt nowoczesnej techniki uznawali 20-letni kalkulator, informatyzacja oznaczała zakłócenie porządku świata. Czy ktoś pamięta kilometrowe kolejki przed kasami PKP, a pani w okienku tłumaczyła, że jest wolniej, bo komputery wprowadzili. Jednocześnie wprowadzała dane jednym palcem, zerkając co chwila do ściągi z kursu.

- Pamiętam panią, która miała 60-stronicowy zeszyt, w którym rozrysowała sobie „komiks” - opowiada Mikołaj, informatyk wprowadzający komputery do jednego z urzędów gminy we wschodniej Polsce. – Po prostu zamiast robić notatki na kursie ona przerysowywała widok ekranu na każdym etapie uruchamiania programu. Kiedy zasiadała przed komputerem, otwierała swój „komiks” i powtarzała narysowaną sekwencję czynności. Jeśli coś nie wychodziło tak, jak na obrazku, wyłączała komputer i zaczynała od początku. A petenci czekali. Nigdy nie przyszło jej do głowy,żeby czytać to, co jest napisane na ekranie i podążać za instrukcjami.

- Czytanie komunikatów nigdy nie wchodziło w rachubę – dodaje Adam, informatyk mający podobne doświadczenia, tym razem z urzędu gminy w południowej Polsce. – Dochodziło do tego, że panie wołały informatyka, za każdym razem, gdy pojawił się jakikolwiek komunikat. Nawet „wciśnij ENTER” albo „brak papieru w drukarce”.

Niechęć do czytania komunikatów na ekranie potwierdzają właściwie wszyscy informatycy. Najwyraźniej użytkownicy nadal nie są w stanie pozbyć się przekonania, że wcisną nie to co trzeba i „coś zepsują”. Dlatego bezpieczniej zawołać specjalistę, kiedy tylko komputer zapyta, „czy kontynuować?”.

- Raz dzwoni pani z urzędu spanikowana: „wyskoczyło mi tu jakieś okienko” - opowiada Mikołaj. – Spokojnie pytam jakie. Pani tylko odpowiedziała „zaraz” i cisza w słuchawce. Czekam, czekam, myślałem, że się rozłączyła, ale wreszcie pani się odzywa: „okienko 9 na 3 cm”. Wcięło mnie, ale pytam spokojnie, co jeszcze może mi powiedzieć na temat tego okienka. Myślałem, że odczyta przekąs w moim głosie, ale skąd! Spokojnie dodała, że okienko jest 8 cm od lewej krawędzi ekranu.

Mogą opaść ręce? Mogą. A jednak w tak trudnych warunkach informatycy potrafili zachować zimną krew i dalej, z narażeniem życia (można umrzeć ze śmiechu) nieśli kaganek cyfrowej oświaty pod polskie strzechy. Choć nie było łatwo...

Bo ty się boisz myszy

Maciek cyfryzował Pocztę Polską. Opowiadać może długo. Jak panie wyłączyły serwer, bo im hałasował, jak sprzątaczka podpięła odkurzacz pod podtrzymujący pracę komputerów UPS, jak pani nie mogła uruchomić programu, bo zbyt swobodnie traktowała polecenie „wciśnij dowolny klawisz”.

- Po prostu komputer stał przed nią na biurku, a że wcisnąć można dowolny, to wciskała RESET na czołowej ścianie – wyjaśnia Maciek.

Wówczas wprowadzony program do obsługi klientów nazywał się „Poczta Gdańsk”. Raz informatycy przyjechali do jednej z placówek zaalarmowani tym, że program nie działa. Podeszli do pani w okienku, która zgłaszała problem i powiedzieli, że najpierw musi ona wyjść z „Poczty”, mając na myśli zamknięcie programu. Pani bez słowa sprzeciwu wstała i... opuściła budynek.

Jednak nic nie mogło pobić wprowadzenia do urzędów systemu Windows. Praca pod DOS to było tylko klikanie w klawiaturę, natomiast Bill Gates zgotował urzędnikom dodatkowy kłopot. Nazywał się on „myszka”.

Dzisiaj każde dziecko wręcz intuicyjnie posługuje się tym podstawowym manipulatorem. Jednak 10 lat temu samo zrozumienie zasady działania urządzenia nastręczało wiele trudności.

- Na komendę „proszę przesunąć kursor w górę” wiele osób podnosiło myszkę z blatu – opowiada Adam.
- Poproszone „proszę kliknąć tę ikonkę” panie przykładały mysz w tym miejscu do ekranu – dodaje Maciek.

Po nauczeniu się poruszania kursorem kolejnym etapem było wciśnięcie przycisku. Technika tej czynności w wykonaniu pań z poczty wyglądała tak, że najpierw najeżdżały kursorem na ikonkę, puszczały myszkę i z góry palcem wciskały lewy przycisk umieszczony na niej. W efekcie mysz przesuwała się i z całej operacji nici. Na co dzień panie potrzebowały myszy tylko w celu uruchomienia programu do obsługi klientów, dalej używało się już tylko klawiatury, więc informatycy wpadli na pomysł racjonalizatorski.

- Ikonę naszego programu umieściliśmy na środku pulpitu, tam gdzie pojawia się kursor po uruchomieniu Windows – opowiada Maciek. – A żeby nie uciekał, myszkę przykleiliśmy taśmą do stołu. I załatwione!

Kolor się liczy

Jest taki stary dowcip: facet zadzwonił po specjalistę do zepsutego telewizora. Specjalista przyjechał, popatrzył, walnął pięścią. Telewizor zaczął działać, a fachowiec zażądał 100 zł. „Jak to, za jedno uderzenie?” - oburzył się klient. „Nie, za to, że wiedziałem, gdzie uderzyć” - spokojnie odparł technik.

W dzisiejszych czasach wiedza kosztuje. Wiedzą o tym pracownicy pogotowia informatycznego i nieraz to - niestety - wykorzystują. Ta historia niech posłuży za przestrogę.

- Jest godzina 22.00, dzwoni księgowa przerażona tym, że straciła dane, bo zniknął jej program podatkowy, zapłaci każde pieniądze tylko proszę uratować pliki – opowiada Andrzej z pogotowia informatycznego. – Biorę kilka programów z narzędziami do odzyskiwania danych, wsiadam w samochód i jadę .

Na miejscu Andrzej rozpakował poważnie wyglądający segregator z płytami CD, przeglądał system ukrywając i pokazując pliki systemowe, odpalił kilka programów pokazujących tak ważne dane, jak wielkość dysku czy temperaturę procesora. I poprosił o kawę, bo to „trochę potrwa”.

- A kiedy pani wyszła, zrobiłem to, co należało od razu, czyli wyciągnąłem z kosza na pulpicie skrót do programu, który pani usunęła, zapewne przez pomyłkę – śmieje się Andrzej.

Zainkasował 250 zł, a księgowa do dzisiaj przysyła mu życzenia na każde święta.

- Często użytkownicy dzwonią z prośbą o pomoc, ale nie są w stanie opisać, co się właściwie stało – opowiada Marek Janota z wrocławskiego Info Serwisu.

Częste są telefony, gdy użytkownik tłumaczy, że „pobrał program, zainstalował i teraz ma czarny ekran i dlaczego?” I awanturują się, gdy pracownik odpowiada, że ma za mało danych, żeby określić, co się stało.

Pewnego razu zadzwoniła pani, tłumacząc, że ma problem z monitorem. Co się stało? Obraz spadł i teraz jest czarny ekran, nic nie pokazuje. W pierwszym wrażeniu mogło wydawać się, że to kolejny ogólnikowy opis sytuacji. Tymczasem okazało się, że pani była bardzo konkretna w opisie tego, co się stało. Był to stary model monitora, który przegrzewał się, więc miał zdjętą górną część obudowy. I właśnie w to miejsce spadł zawieszony na ścianie obraz niszcząc kineskop.

- Zapadła mi w pamięć pani, która zadzwoniła w sprawie oprogramowania serwerowego w jej firmie – opowiada Marek Janota. – Na pytanie „jaki serwer jest w państwa firmie” pani odpowiedziała, że się dowie. Poszła i po 10 minutach oddzwania: „czarny”.

Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem

Dlaczego tak się dzieje? Jak powiedział Stanisław Lem: - Nikt niczego nie czyta. Jeżeli ktoś coś przeczyta, to nie zrozumie. Jeżeli już ktoś coś przeczyta i zrozumie, to i tak nie zapamięta.

To proste – nie rozumiemy zasad działania otaczających nas urządzeń, nie czytamy instrukcji obsługi. Nie czytamy, bo zawarte w nich treści są zbyt trudne do przyswojenia. Badanie Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów wskazują, że prawie 40% Polaków nie rozumie czytanego tekstu.

Podobne dane przynoszą badania prof. Zbigniewa Kwiecińskiego z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Według nich co piąty polski nastolatek nie rozumie wiadomości telewizyjnych. Im dalej, tym gorzej, ponad połowa 50-latków nie jest w stanie przyswoić sobie treści instrukcji obsługi.

Nie rozumiemy, bo nie czytamy. Kiedy już przestaje wisieć nad nami bat polonistki wlepiającej pały za nieprzeczytane lektury przestajemy też czytać. Według ostatnich badań przeprowadzonych na zlecenie Biblioteki Narodowej w ciągu roku 68 procent Polaków nie przeczytało żadnej książki.

Żeby nie było samobiczowania: wskaźniki światowe są podobne. Zalew informacji powoduje reakcję obronną – nie chcemy wiedzieć, nie interesuje nas, stajemy się specjalistami we własnej wąskiej dziedzinie i więcej nic nas nie interesuje.

A dzięki coraz doskonalszej komunikacji łatwiej jest połączyć się z fachowcem, niż spróbować samemu zrozumieć, chociażby czytając informację, którą otrzymaliśmy. Tak, jak pewien użytkownik, który do administratora poczty przysłał skargę na uporczywie wysyłającego mu maile człowieka. „Prosiłem w zwrotnych listach, by przestał do mnie wypisywać, ale to nic nie dało, dlatego proszę o zablokowanie konta tego użytkownika”.
Nękający go nadawca nazywał się... Mailer-Daemon.



***

(A tu pod artykułem o windowsowych poprawkach zawieszających system, chyba jedna z nich mi załatwiła laptopa, bo właśnie po którejś aktualizacji mi sie zaczęło wymądrzać z tą wymuszaną rozdzielczością, wrrrr)
To mnie ustrzeliło :rotfl: :rotfl: :rotfl:

>>> NIECH SIĘ WPISZE CHOCIAŻ JEDEN KTÓRY MA ORGINALNY WINDOWS ALBO ONET A POTEM
MOŻECIE SIĘ TU WYMĄDRZAĆ
partia_internetowa
dzisiaj, 13:15

Windowsa mam oryginalnego, ale Onet mam piracki.
~Antybaran
dzisiaj, 13:31

a to tak jak ja
~ann
dzisiaj, 13:51

Jam mam oryginalnego oneta i zapłaciłam abonament za google!
~ole!
dzisiaj, 14:41
(...)

mam onet pirata :(
~hacked
dzisiaj, 13:57

onet mam legalny ale nie jestem pewien czy neostrae mam ...
... legalną, bo się czasami wiesza czy pójdę siedziec ? prosze o wypowiedz kogos z policji
~neo
dzisiaj, 13:58

Jak się wiesza, to możesz pójść siedzieć za udział w ...
... samobójstwie:D
http://technowinki.onet.p...05,artykul.html

Admete - Sob 13 Lut, 2010 21:47

No tak - wieszająca się neostrada to poważna sprawa ;)
Mnie kiedyś kolejna aktualizacja Windowsa uniemożliwiła korzystanie w neta, bo się z firewallem pogryzła ;) Trzeba było naprostować.
Ale ogólnie jestem neptyk komputerowy, widać po wątku technicznym ;) Na szczęście wiadomości w okienkach czytam i nie stresuję się aż tak bardzo, jak mi coś wyskoczy ;) Natomiast mam przyjaciółkę, która byłaby zdolna do wielu opisanych powyżej zachowań ;) Teraz potrafi już podstawowe rzeczy, ale kiedyś przez rok nie włączyła komputera, bo się go bała ;)

ŁukaszG - Pon 15 Lut, 2010 20:57

aneby napisał/a:
Męczy mnie już to "plum" .... :roll:


Chyba udało się już naprawić.

Łukasz

RaczejRozwazna - Pon 15 Lut, 2010 21:02

A mnie się podobało :mrgreen: Najładniejsze zawieszenie strony, na jakie się w moim życiu internetowym natknęłam - nawet miałam o tym napisać :lol:
praedzio - Pon 15 Lut, 2010 21:03

Przed chwileczką mi plumknęło. :mysle: Może powinnam zrestartować FF? :mysle:
aneby - Pon 15 Lut, 2010 21:08

Odpukać, nie plumka :-D Adminie :kwiatki_wyciaga:
ŁukaszG - Pon 15 Lut, 2010 21:13

praedzio napisał/a:
Przed chwileczką mi plumknęło. :mysle: Może powinnam zrestartować FF? :mysle:

Może zbieg okoliczności i błąd wyskoczył z innego powodu...
Najbliższe dni pokażą czy jest już OK.

Anaru - Wto 16 Lut, 2010 00:42

Łukasz zerknij pliz - Aine ma problemy z zainstalowaniem Flasha, może coś będziesz umiał doradzić :kwiatek:
http://forum.northandsout...9669.htm#249669
(trafiłam przed chwilką)

BeeMeR - Wto 16 Lut, 2010 07:44

Cytat:
Chyba udało się już naprawić.
mi plumknęło przed momentem :kwiatek:
Anonymous - Wto 16 Lut, 2010 10:13

Anaru napisał/a:
Łukasz zerknij pliz - Aine ma problemy z zainstalowaniem Flasha, może coś będziesz umiał doradzić :kwiatek:
http://forum.northandsout...9669.htm#249669
(trafiłam przed chwilką)


Bylabym dzwieczna.

Mam jeszcze dodatkowe pytanie - w jaki sposob mozna sie dostac do swojego zaprzeszlego bloga? Chodzi mi o to, ze nie pamietam z ktorego adresu mailowego go pisalam, przestalam, bo byl nudny, bez polotu (glownie dlatego, ze pisanie pamietnika nigdy nie bylo zgodne z moim stylem i osobowoscia). Zaraz po zalozeniu pierwszej wersji nie moglam sie na nia dostac, wiec pisalam w drugiej. Teraz bez problemu moge sie dostac wlasnie na te pierwsza, ale to druga zawiera personalne lub osobiste informacje, a wczorajsze doswiadczenie mowi, ze pozostawienie tych starych informacji nie jest dobrym pomyslem, skoro bez trudu mozna je odnalesc i wykorzystac (rowniez przeciwko mnie). Przypuszczam, ze gdybym znalazla na blogu adres autora (znaczy sie swoj), wiedzialabym z ktorego adresu byl pisany.
Czy sprawa jest w ogole do ruszenia?

Alicja - Wto 16 Lut, 2010 10:40

mnie plumknęło dzisiaj, ale to całkiem miłe plumkanie :rumieniec:
ŁukaszG - Wto 16 Lut, 2010 19:44

W sprawie Flasha: spróbuj pobrać wersję do instalacji z dysku, pobierz plik: http://www.instalki.pl/pr...lash_Player.php i spróbuj zainstalować. Jeśli pojawią się jakieś błędy, postaraj się dokładnie napisać tekst błędu, lub zrobić zrzut ekranu. Podczas instalacji nie powinna być włączona przeglądarka internetowa.

W sprawie bloga: nie wiem dokładnie o jaki serwis chodzi, może najlepszym wyjściem będzie kontakt z obsługą techniczną tego serwisu. Trudno mi będzie w tym pomóc.

W sprawie plumkania: mi też dziś raz wyskoczył err500, będę z tym jeszcze walczyć.

Łukasz

BeeMeR - Wto 16 Lut, 2010 20:12

mi wyskoczyło plumkanie kilka razy - może mnie lubi ;)
Sofijufka - Wto 16 Lut, 2010 20:14

mnie plumkanie wyskoczyło dzis kilkanaście razy, ale wolę je od erroru :foch2:
Calipso - Wto 16 Lut, 2010 20:18

Mnie plumkanie nie przeszkadza,zawsze jakaś zmiana :-)
Anonymous - Wto 16 Lut, 2010 23:53

adminluc napisał/a:
W sprawie bloga: nie wiem dokładnie o jaki serwis chodzi, może najlepszym wyjściem będzie kontakt z obsługą techniczną tego serwisu. Trudno mi będzie w tym pomóc.


Blog jest googlowo-gmailowy i obsluga wylacznie w jezyku angielskim. Przyznaje, moja znajomosc nie jest na tyle duza, by moc sobie poradzic nie tylko z opisem sytuacji, ale przede wszystkim z tlumaczeniem ew. odpowiedzi. Sprawa tego bloga od jakiegos czasu lezala mi na watrobie, teraz wiem, ze musze to jakos rozwiazac, ale nie mam koncepcji jak...

A co do flasha - probowalam, ale bezskutecznie. Komunikat, ktory mi wyskakuje jest taki:

lub:

Mniej wiecej podobnie mi wyskakuje w momencie, gdy proboje uaktualnic wersje sciagnieta Mozilla.

Anaru - Śro 17 Lut, 2010 00:26

Wrrr, jak mam ustawić parametry, żeby mi forum nie spamowało na skrzynkę mailową? :confused3: Bo mam niby wyłączone powiadomienia, wyłączałam tez po sztuce każdy wątek po kolei, zmniejszyło się na jakiś czas, a tu znowu mam codziennie kilkadziesiąt maili, że odpowiedź tu czy tam wrrrr.
aneby - Śro 17 Lut, 2010 09:22

Aniu, a ustawienie w profilu nie wystarczy ? Od początku mam tak ustawione i nigdy mi maile nie przychodziły ... :mysle:
aneby - Śro 17 Lut, 2010 15:21

Qrczę, co jakiś czas wiesza mi się allplayer :roll: Muszę uruchamiać menedżera zadań, zeby wyłączyć to ustrojstwo. Czy to wina visty ? Pod xp nigdy mi się tak nie działo ...
Sofijufka - Śro 17 Lut, 2010 15:26

bo vista jest do....


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group