To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

Anonymous - Wto 14 Kwi, 2009 16:38

BeeMeR napisał/a:
Ogólnie - ufam, że książka jest dużo lepsza, bo film nie urzeka, niestety.
Zmarnowany potencjał, niestety.

nic tylko się podpisać.... muzyka jak dla mnie milion razy lepsza. I zgadzam się środkowa wersja jest najmniej do przyjecia... znam tego aktora z innych ról i on nie pasuje na amanta, on pasuje doskonale, na mroczy, zły, tajemniczy charakter a nie na taką rolę....
Też nie rozumiałam tej miłości. Jaka miłość?? Gdzie?
Też podobał mi się doktora...bardzo, bardzo :wink:

Caitriona - Wto 14 Kwi, 2009 20:08

Jakiś czas temu próbowałam się zabrać za ten film, ale nie dałam rady... Książkę przeczytałam, ale naprawdę nie jestem w stanie pojąć co ludzie w niej widzą. Gdzie ta wspaniała miłość? Jedyne co ten film ma dobrego to świetną ścieżkę i rewelacyjne piosenki Shakiry.
Trzykrotka - Wto 14 Kwi, 2009 20:41

Ja mimo miłości do fantastyki i obeznania z tymi klimatami, też nie mogłam pojąć wybiórczej logiki Domu. Jakoś nie pokochałam tego filmu.
aneby - Wto 14 Kwi, 2009 20:41

Mag13 napisał/a:
czy jestesmy w tym momencie w przeszłości, czy w przyszłości

Bo to była tzw przyszłość w przeszłości (jak mawiała moja nauczycielka włoskiego) :-P

Anonymous - Wto 14 Kwi, 2009 20:41

Mag13 napisał/a:
ale do końca nie mogę pojąć sceny w biurze architektonicznym brata, gdy Sandra B. dowiaduje się o śmierci swojego korespondenta
też mnie to przerasta. No bo.... jesteśmy rozumiem w teraźniejszości i ona robi wszystko, aby zapobiec temu wypadkowi "dwa lata wcześniej" no i (aż mi się fale mózgowe prostują) ona go błaga aby nie przechodził przez ulicę tylko za dwa lata od tych dwóch lat wcześniej przyjechał do domku nad jeziorem... no i tego nie czaję. Skoro przeżył... to musiały upłynąc te dwa lata prawda? to jakieś absolutne zaburzenie czaso-przestrzeni...
a musiał umrzeć skoro do restauracji nie przjechał...`
to dla mnie się nie układa w całość...

miłosz - Wto 14 Kwi, 2009 20:51

Trzykrotka napisał/a:
Ja mimo miłości do fantastyki i obeznania z tymi klimatami, też nie mogłam pojąć wybiórczej logiki Domu. Jakoś nie pokochałam tego filmu.


tyż nie............ jakoś mi nie spasił............
tak to juz jest z tem kinem ;) pamietam jak mi koleżanka polecała "Pamietnik" wedle Sparksa, a ja tego nie mogłam zdzierżyć............. obejrzałam raz i więcej nie chce......... a ostatnio ogladałam Noce w Rodanthe też wedle Sparksa i jakoś tak pasuje mi dwójka głównych aktorów, jakos tak chemicznie miedzy nimi.......... i choć historia przewidywalna do bólu.......to ogląda sie miło. Przynajmniej mnie ;)

aneby - Wto 14 Kwi, 2009 20:57

Tak to jest z temi gustami :roll: Mnie się "Pamiętnik" nawet podobał, poryczałam się na końcu.
Admete - Wto 14 Kwi, 2009 20:58

Mnie się podobał Dom nad jeziorem, ale dużo bardziej nastrojowy jest pierwowzór czyli Il Mare.
miłosz - Wto 14 Kwi, 2009 21:05

aneby napisał/a:
Tak to jest z temi gustami :roll: Mnie się "Pamiętnik" nawet podobał, poryczałam się na końcu.

to jeszcze do kompletu Sparksowego trzeba by dorzucić "List w butelce" :mrgreen: ale tyz średnie ogólnie :) choć Robin, Kevin i nade wszystko Paul Newman byli świetni :)

aneby - Wto 14 Kwi, 2009 21:12

miłosz napisał/a:
"List w butelce"

Też ryczałam...... :roll:

Gosia - Wto 14 Kwi, 2009 21:18

"IL Mare" jest bardzo dobry, przyznaję, ale ja jednak wolę "Dom nad jeziorem".
Anonymous - Wto 14 Kwi, 2009 21:35

nie płakałam na Sparksie... chociaż nie powiedziałam prawy. Wyłam na "szkole uczuć" ale książka już inna bajka. Książki Sparksa mnie irytuja a filmy.... zero motylków...
Alicja - Śro 15 Kwi, 2009 09:17

lady_kasiek napisał/a:
Książki Sparksa mnie irytuja

mnie chyba też, ale filmy na ich podstawie już nie :mysle:

Gosiu - jak dotąd nigdy nie zawiodłaś :-D :kwiatki_wyciaga:

Caitriona - Śro 15 Kwi, 2009 10:16

Książki Sparksa, przeczytałam chyba dwie czy trzy, są to takie czytadła, najlepsze na letnie wieczory. Szybko się czyta, chwilowa rozrywaka i z głowy. A jeśli chodzi o filmy to Pamiętnik bardzo lubię. Pewnie w duzej mierze dlatego że główną rolę gra Ryan Gosling ;)

Il Mare i Dom nad jeziorem bardzo mi się podobały, ale chyba Il mare bardziej.

Anonymous - Śro 15 Kwi, 2009 10:22

Alicja napisał/a:
Gosiu - jak dotąd nigdy nie zawiodłaś

też się podpiszę :wink:
Alicja napisał/a:
ale filmy na ich podstawie już nie

jakkolwiek mnie nie zawsze jakoś zachwycają, ale jednak lepsze wrażenia niż po przeczytaniu

Gosia - Śro 15 Kwi, 2009 10:25

Dzięki :ops1:
Alicja - Śro 15 Kwi, 2009 14:21

Cytat:
A jeśli chodzi o filmy to Pamiętnik bardzo lubię. Pewnie w duzej mierze dlatego że główną rolę gra Ryan Gosling

całkiem możliwe :wink:

Caitriona - Czw 16 Kwi, 2009 00:29

Obejrzałam dwa filmy. Pierwszy to Wysyp żywych trupów ( http://wysyp.zywych.trupow.filmweb.pl/ ), brytyjska komedia. Normalnie nie oglądam filmów z zombie w roli głównej, mam chyba jakąś lekką fobię na tym punkcie, ale ten film jest po prostu komedią. I to całkiem niezłą, w kilku miejscach, szczególnie na początku nieźle się uśmiałam. Może tego dnia był mi potrzebny tego rodzaju film ;)
Drugi zaś to Ghost Town ( http://www.filmweb.pl/f420439/Ghost+Town,2008 ), bardzo sympatyczny film. Mamy pierwszego bohatera, który już po kilku minutach zostaje duchem (przejechał po nim autobus). Zostawił on żonę, która po jego śmierci zamieszkała w bloku, gdzie swoje mieszkanie ma także drugi bohater. Ów upierdliwy, zgryźliwy, aspołeczny, niewychowany dentysta idzie do szpitala na mały zabieg, a jak wiadomo róznie się na stole operacyjnym dzieje, umiera na całe siedem minut. Gdy wychodzi ze szpitala ma halucynajcje: widzi i słyszy ludzi, których inni nie dostrzegają. Okazuje się ze ci ludzie oczekują od upierdliwca pomocy w rozwiązaniu spraw ostatecznych. Niby już to gdzieś było, niby zgrany schemacik, ale i tak ogląda się z dużą przyjemnością. Duża w tym zasługa zgryźliwego stomatologa, bardzo fajnie zagrana postać. Na miły wieczór polecam.

Anonymous - Sob 18 Kwi, 2009 00:32

Wróciłam właśnie z premiery "Generała Nila" troszkę chlipałam, ale tylko troszeczkę, bo dużo osób było dookoła...
Bo przejmująco nakręcili niektóre sceny i muzyka jeszcze współgrała budując nastrój. W sumie nie było to jakieś arcydzieło, jak na polskie kino nie był to zły film, całkiem niezły jak na mój gust, wprawdzie historię potraktowali po macoszemu i jak ktoś przyjdzie taki o z ulicy to może się pogubić i się pogubi, albowiem znam niestety troszkę prawdy o wykształceniu historycznym młodieży młodszej ode mnie :P
Nie lubię bardzo Anny Cieślak, dla mnie aktorka ta jest sztuczna jak PCV i drewniana i dlatego nie pasowała mi w tym filmie i przeszkadzała tylko.
Kilka scen przesłuchań, to dla mnie w sumie novum bo co zrozumiałe nigdy na takowym nie byłam i nie mam pojęcia jak to wyglądało...


Było sporo scen bardzo przejmujacych, przynajmniej mnie...

Gosia - Nie 19 Kwi, 2009 15:26

"Generał Nil" został dobrze oceniony (na 8 w 10 stopniowej skali) przez Kinomaniaka.
Poświęcił mu sporo miejsca w swoim programie i polecał film do obejrzenia, co mnie mile zaskoczyło.

praedzio - Nie 19 Kwi, 2009 16:44

Dlaczego cię zaskoczyło? Jak dobry film, to Pietras go poleca. Nieważna tematyka.
Gosia - Pon 20 Kwi, 2009 08:25

Z Pietrasem różnie bywa, mnie zaskoczyło, że kiedyś niezbyt wysoko ocenił "Księżną" z Ralphem, a ten film jest naprawdę dobry.

A polskie filmy często krytykuje, więc dobrze, że tym razem było inaczej.

Ale lubię oglądać jego programy. :D

miłosz - Pon 20 Kwi, 2009 11:22

a ja wczoraj oglądałam film nigdzie w Afryce bardzo bardzo mi sie podobał - subtelne kino, z mało cukierkowa Afryką w tle, przejmujący główni bohaterowie - Walter, Jettle i ich niebanalna córka Regina......... a do tego mądry kucharz Owuor, zwiazany z Reginą jakąś niewidzialna nicią. Film o odnajdywaniu siebie, daleko od domu z tragedią holocaustu w zanadrzu...... ale nie martyrologiczny............. z cudownymi scenami - opowiadania o Aniele Strózu, afrykańskim dzieciom; plaga szarańczy..........
........przenikanie kultur, to szukanie odpowiedzi na pytanie - kim jestem?
"mądrzy ludzie nigdy nie będą ci mieli za złe, że jesteś inny" . brdzo polecam.......

praedzio - Pon 20 Kwi, 2009 12:33

Gosia napisał/a:
Z Pietrasem różnie bywa, mnie zaskoczyło, że kiedyś niezbyt wysoko ocenił "Księżną" z Ralphem, a ten film jest naprawdę dobry.

A polskie filmy często krytykuje, więc dobrze, że tym razem było inaczej.

Ale lubię oglądać jego programy. :D

Ja też lubię oglądać jego programy, aczkolwiek już dawno nie widziałam Kinomaniaka.
A o Księżnej sporo słyszałam niepochlebnych opinii, ale to raczej ze strony nie-profesjonalistów. ;)

Pietras niepochlebnie wypowiada się o produkcjach komercyjnych, w których istnieje przerost formy nad treścią. Obrywa się więc zarówno produkcjom rodzimym jak i zagranicznym. :)

Trzykrotka - Pon 20 Kwi, 2009 12:59

praedzio napisał/a:
[A o Księżnej sporo słyszałam niepochlebnych opinii, ale to raczej ze strony nie-profesjonalistów. ;)

Moja też taka jest. Tylko temat jest ciekawy i kapelusze Keiry ładne - reszta najdoskonalej przeciętna.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group