Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Agn - Sob 02 Maj, 2009 11:47
Admete, brzmi apetycznie. Zerknę na tę książkę, jako że mnie rzadko który kryminał zachwyca (najczęściej te "retro").
Ja zaś skończyłam dwie książki.
Michal Viewegh Aniołowie dnia powszedniego
Czeska proza. Króciutka książka, ma niecałe 140 stron, ale warto ją przeczytać. Opowiada o aniołach, które na 12 godzin przed śmiercią danego człowieka zjawiają się i, by osłodzić mu umieranie, wyświadczają mu drobne uprzejmości. Stwarzają taką jakby opiekę nad daną osobą. Oczywiście nie zawsze jest to umierająca osoba, bo np. mają się też zaopiekować matką, której syn za chwil parę popełni samobójstwo.
Piękna, mądra książka. Bez zbędnych słów, napisana lekko. Smutna, ale nie pozbawiona humoru (jeśli kiedyś wpadły wam w ręce książki niejakiej Doreen Virtue, to tym zabawniej dla was). Polecam.
http://merlin.pl/Aniolowi...t/1,647967.html
Skończyłam też Łuk triumfalny E.M.Remarque.
Nie umiem opisać tej książki. Bardzo mi się podobała. Ja po prostu zakochałam się w Remaque'u.
http://merlin.pl/Luk-triu...t/1,662313.html
*wzdycha*
Trzykrotka - Sob 02 Maj, 2009 11:56
Niedługo już kończę i az mi żal - kolejny tom przygód eunucha Jeszima w XIX wiecznym Stambule, u schyłku epoki osmańskiej - Kamienne węże Jasona Goodwina.
Sułtan Mehmed dogorywa w nowym pałacu nad brzegiem Bosforu, miasto czekają wielkie zmiany. A tymczasem zaczyna dziać się coś niedobrego. Ginie francuski archeolog, albański nadzorca cysterny, żydowski lichwiarz, grecki antykwariusz. Jeszim, zamieszany wbrew swej woli w te wydarzenia, rusza do akcji. Pomaga mu znów, jak w "Drzewie janczarów", Stanisław Palewski, ambasador Polski, od stu lat wymazanej z mapy Europy.
Znowu mamy wielkie, tajemnicze miasto, jego pałace i slumsy, zaułki i place. Tym razem zwiedzamy wielką cysternę miejską (do dziś jest to wielka atrakcja turystyczna miasta), Aya Sofię, opustoszały pałac Topkapi, uliczki Pery.
Czyta się świetnie.
A co do Stambułu, to tym Paniom, które lubią rodzinne kroniki, a także wspomnienia o czasach i miejscach, których już nie ma, polecam dzieło noblisty, Orhana Pamuka, Stambuł. Lektura to niepochopna, jednak nostalgiczna i fascynująca. Co ważne, Pamuk zadbał o dokładną ilustrację fotograficzną swojej opowieści o mieście czasów przełomu, pozornego upadku, przełamywania sie kultur. Można do niej zaglądać to tu, to tam, nie trzeba czytać po kolei. To bardzo dobrze w swoim rodzaju wspominkowo - pamiętnikarskim napisana książka.
Anonymous - Sob 02 Maj, 2009 13:50
Przeczytałam "Przypadek Adolfa H" poszło mi szybko jak na to, ze nie mam czasu na czytanie. Bardzo ciekawa książka, daje do myślenia i mimo, że nie lubię gdybania w historii to tą historię czytałam zaciekawiona gubiąc się na początku czy to Hitler czy Adolf H.
Agn - Sob 02 Maj, 2009 14:20
Haa! Cieszę się, że ci się podobała.
Ja się nie myliłam. Adolf H. nigdy nie był nazywany Hitlerem i odwrotnie.
Anonymous - Sob 02 Maj, 2009 14:29
To zauważyłam, to rozróżnienie, ale gdy przez chwilę nie padało nazwisko zaczynałam się zastanawiać.....
Że przeczytałam to głównie Twoja zasługa... jakoś tak się ukulturawiam dzięki temu forum
Agn - Sob 02 Maj, 2009 14:32
| lady_kasiek napisał/a: | | Że przeczytałam to głównie Twoja zasługa... |
*kraśnieje z radości* Mnie to strasznie cieszy, jak ktoś przeze mnie sięgnie po jakąś książkę i jeszcze mu się podoba. Nie wiem, czemu tak jest. Po prostu... nie mogę wtedy powstrzymać uśmiechu.
Teraz przez większość czasu chodzę rozradowana. Tata czyta Czarny obelisk, mama przejęła Łuk triumfalny. Wszyscy w domu czytają Remarque'a.
Anonymous - Sob 02 Maj, 2009 14:39
| Agn napisał/a: | | Wszyscy w domu czytają Remarque'a. |
nie wiem czy coś czytałam... | Agn napisał/a: | | Po prostu... nie mogę wtedy powstrzymać uśmiechu. |
spełniłaś wobec mnie bardzo dobry uczynek
Agn - Sob 02 Maj, 2009 14:50
| lady_kasiek napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Wszyscy w domu czytają Remarque'a. |
nie wiem czy coś czytałam... |
Może Na zachodzie bez zmian?
| lady_kasiek napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Po prostu... nie mogę wtedy powstrzymać uśmiechu. |
spełniłaś wobec mnie bardzo dobry uczynek |
*wkłada aureolę*
Anonymous - Sob 02 Maj, 2009 14:51
| Agn napisał/a: | | Może Na zachodzie bez zmian? | chyba nie...
:dopina skrzydełka:
Agn - Sob 02 Maj, 2009 14:54
| lady_kasiek napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Może Na zachodzie bez zmian? | chyba nie... |
Zgadywałam tylko, bo to takie sztandarowe dzieło Remarque'a.
*łakomie spogląda na biurko taty* Jest już w połowie, niedługo położę swoje łapska na tej książce!
| Cytat: |
:dopina skrzydełka: |
Auć! Szpilka
Caitriona - Nie 03 Maj, 2009 01:22
Do Remarque'a ciągle sobie obiecuję wrócić, przeczytałam tylko Na zachodzie..., ale jakoś mi ciągle nie jest po drodze.
Przeczytałam za to Małe zbrodnie małzeńskie Schmitta; mała rzecz, a wciąga i zaskakuje, świetnie napisana. Dobra rzecz.
Agn - Nie 03 Maj, 2009 12:50
Planuję przeczytać Małe zbrodnie..., ale póki co nie trafiam na to w pracy. Ale słyszałam o tym, że świetne. W zasadzie to ostatnia rzecz z repertuaru Schmitta, którą chciałabym przeczytać. No, chyba że znów napisze coś równie genialnego, jak Przypadek Adolfa H.
Anonymous - Nie 03 Maj, 2009 13:32
Czytałam "zbrodnie" jakieś 2-3 lata temu... faktycznie dobre....
trifle - Wto 05 Maj, 2009 23:55
Czytam sobie w ramach lektur "Buddenbrooków" Tomasza Manna i stwierdzam, że z naszą Jane Austen mogliby sobie pogadać. Generalnie to jest historia upadku rodziny, takiej porządnej, mieszczańskiej rodziny z tradycjami i historią. (Do tego upadku to tak do końca nie dotarłam )
Są romanse, są rodzinne skandale, dramaty, ale tak z przymrużeniem oka, lekko wyolbrzymione. Jest służąca, która nazywa co niektórych mężczyzn "jołopami", co mnie niesamowicie bawi Jest wychowawczyni, która mówi jakimś dialektem, co jest przeuroczo tłumaczone na np "drogie d z i a c k o" Są złośliwe, ironiczne opisy postaci, np (o mężczyźnie, który zajmuje się tłumaczeniem i robieniem szumu dookoła siebie, zakochanym w żonie senatora): Odtąd krążył w myślach dokoła tej nerwowej i niezmiernie zamkniętej w sobie damy, jak tygrys dokoła pogromcy: z tym samym zaciętym wyrazem twarzy, przybierając złośliwei pokorną postawę, w sposób najzupełniej dla niej nieoczekiwany zdejmował przed nią na ulicy swój jezuicki kapelusz... Pospolity szary świat nie dawał mu okazji do popełnienia dla tej kobiety jakiegoś straszliwego czynu [przyp. no straszne ], za który, posępny, przygarbiony, owinięty w swój płaszcz, odpowiadałby z szatańską obojętnością. Nudne obyczaje świata nie dozwalały mu wznieść tej kobiety na cesarski tron za pomocą zbrodni, przestępstwa czy krwawego podstępu. Nie pozostawało mu nic innego, jak tylko głosować na ratuszu za jej głęboko czczonym małżonkiem i może kiedyś ofiarować jej swój przekład dramatów Lope de Vegi.
Pełno, pełno smaczków tu jest.
Tomasz Mann staje się moim ulubieńcem! Chyba że mnie zabije "Czarodziejską górą"
Anonymous - Wto 12 Maj, 2009 13:31
| trifle napisał/a: | | Czytam sobie w ramach lektur "Buddenbrooków" Tomasza Manna |
drugi rok ta ksiażka zbiera kurz na półce...kupiłam ją po egzaminie z "Historii prawa" i ciągle o niej zapominam Któraś z dziewczyn tutaj zachwalała to nabyłam....
A ja sobie skończyłam czytać biografię "Franciszka Józefa" czytałam powoli bo musiałam się skupiać, na datach, związkach przyczynowych etc. Ale pod koniec z otwartym dziobem czytałam a ostatnie strony to się wzruszyłam nad losem "Dobrotliwego staruszka" Biografie nie mogą być obiektywne... nigdy chyba nie uda się napisać idealnie obiektywnej, ale to co wyszło spod pióra Grodziskiego czytało się świetnie i z ogromna przyjemnością...
Biorę się za Baranka
trifle - Wto 12 Maj, 2009 15:55
Ja dziś w Filu podsłuchałam rozmowę chyba polonistów młodych - chłopak mówił o "Łuku triumfalnym" Remarque'a. Że dziewczyna się zachwyci jakimś doktorem na R, bo jest ironiczny co najmniej. Że jeśli lubi House'a, to w tym się zakocha Natychmiast Agn mi się skojarzyła i zaraz sobie zanotuję kolejną pozycję na wakacje...
Anonymous - Wto 12 Maj, 2009 19:23
| trifle napisał/a: | | Łuku triumfalnym" Remarque'a |
ok zanotowane w pamięci... "Baranek" przeczytane kilkadziesiąt stron kilka razy zagrożenie spadnięcia z krzesła. do zapamiętania "Nie czytać w autobusie"
Agn - Wto 12 Maj, 2009 23:19
| trifle napisał/a: | Ja dziś w Filu podsłuchałam rozmowę chyba polonistów młodych - chłopak mówił o "Łuku triumfalnym" Remarque'a. Że dziewczyna się zachwyci jakimś doktorem na R, bo jest ironiczny co najmniej. Że jeśli lubi House'a, to w tym się zakocha Natychmiast Agn mi się skojarzyła i zaraz sobie zanotuję kolejną pozycję na wakacje... |
Łuk triumfalny zachwyci nie tylko dziewczynę. Ale fakt - Ravica nie mogłam sobie inaczej wyobrazić niż jako faceta w typie Humphreya Bogarta. Facet jest taki... hmm... męski. Ale książka zachwyciła mnie nie tylko dlatego, że ma męskiego bohatera. Po prostu to, o czym pisał Remarque ma wciąż niesamowity wydźwięk.
Btw wczoraj zrobiłam sobie krzywdę i wklepałam "Remarque" w allegro.pl. I się rozchorowałam. I w ogóle się dowiedziałam, że jest też jego biografia, której teraz pożądam całym swym jestestwem. *wzdycha* Szukam sponsora... *sprawdza stan swych funduszy*
trifle - Wto 12 Maj, 2009 23:44
Ja sobie zrobiłam listę na wakacje - już mam 5 pozycji... też szukam sponsora A Łuk triumfalny miał zachwycić dziewczynę z nim rozmawiającą, konkretną. Nie chodziło o to, że tylko dziewczynę, jakąś tam
Agn - Wto 12 Maj, 2009 23:50
Aha, rozumiem. Ale to też niekoniecznie. Ja o House'ie tylko słyszałam i z tychże wieści wnioskuję - Ravic nie jest taki wrednie dowciapny, jak House. On jest raczej... sterany. Za bardzo się ci panowie różnią. Ale uwielbiałam Ravica. Ech...
trifle - Śro 13 Maj, 2009 00:56
Przeczytam to na pewno. Primo - tutaj same dobre opinie. Secundo - dawno nie widziałam, żeby chłopak się tak książką zachwycał.
Agn, a cytaty w podpisie skąd masz?
Agn - Śro 13 Maj, 2009 07:51
Z filmu, którego JESZCZE nigdzie nie ma. Tzn. jest - w USA w niedzielę bodajże była premiera.
Na razie żyję na trailerach.
Aha, w kwestii Remarque'a - jeśli kogoś nie męczy czytanie z ekranu, to mam kilka ebooków...
http://chomikuj.pl/thingr...ki/E.M.Remarque
aneby - Śro 13 Maj, 2009 09:18
Mnie nie męczy
Agn - Sob 16 Maj, 2009 18:45
Skończyłam książkę Stiega Larssona Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.
O książce: http://merlin.pl/Mezczyzn...t/1,625724.html
Powiem tak - wciągnęło jak diabli i przytrzymało do końca. Można się wcześniej domyślić, kto tu jest pierwszy na liście podejrzanych, bo tego typu zagrywki już gdzieś spotykałam (np. w filmie Zawieście czerwone latarnie). Ale Larssonowi udało się mnie także kilka razy zaskoczyć.
Książka jest przegrubaśną cegłówką, ale czyta się ją jednym tchem. To sprawnie napisany kryminał ze świetnym tłem i ukazaniem Szwecji. Zagadka do rozwiązania jest niejedna i po kolei w końcu wszystkie się rozwiązują, rzecz jasna. Bohater jest inteligentny i bardzo sympatyczny, na swój sposób swojski, ma nieco dziwne życie seksualne, ale pewnie i takie się zdarzają. Przede wszystkim jednak Mikael oddany temu, co robi całym sobą. Nie tylko dlatego, że za śledztwo obiecano mu odpowiednią zapłatę. Ja sama z czasem zaczęłam się czuć jak Blomkvist - po prostu chciałam wiedzieć, co się, do cholery, wydarzyło.
Podobnie jest z Lisbeth. Outsiderka jakich mało, dziwna osoba, którą chciałoby się szturchnąć czasem, ale w gruncie rzeczy stanowi ciekawe uzupełnienie dla Mikaela. Momentami drażni, bywa, że chce się zapytać, gdzie został zakopany jej instynkt obronny, ale można jej wiele wybaczyć. Wzbudza też na swój sposób współczucie, chociaż sama takiego uczucia nikomu nie daje i nie uznaje kompromisów.
Poza tym przez kartki przewija się jeszcze mnóstwo innych osób, które stanowią nie tylko tło dla głównych wydarzeń.
Rozwiązanie sprawy, a raczej nie tyle samo rozwiązanie, co po prostu to, z czym mamy do czynienia, jest dosyć makabryczne, ale czytelnikowi na szczęście nie grozi zarzyganie kolan z obrzydzenia. Ot, po prostu kilku facetów w tej książce można od razu znielubić.
Jedyne, co mi nie przypadło do gustu to fakt, że Poza tymi drobiazgami jednak uważam, że książka jest bardzo fajna. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Polecam!
Trzykrotka - Sob 16 Maj, 2009 22:41
Uff, druga część, Dziewczyna, która igrała z ogniem, to jest dopiero cegła! Grubaśna i droga jak nie powiem co
Miałam tak samo - wciągnęła mnie ta książka, jak nie wciągnął żaden z czytanych wcześniej Mankeli. Podobali mi się bohaterowie. Lisbeth chyba rzeczywiście ma syndrom Aspargera, stąd pewne dziwactwa i dochodzenie do pewnych spraw (jak seksu) na skróty i na jej własny sposób.
Mnie sie nie podobało to, że
Natomiast podobało się, że autor nie lubuje się szczegółowymi opisami całej masa perwersji i wynaturzeń i makabry. Przedstawia faktu, ale tak, ze to nie odrzuca, tylko każe czytać dalej.
Trochę zasmucająca lektura. I Szwecja w tle chłodna, obca, mało przyjazna. Ale nie tylko dobrze się czyta, ale lubi się bohaterów, a to ważne.
|
|
|