To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

Agn - Pią 01 Sty, 2010 19:25

To, że ja ciuteńkę wzięłam stronę Meyer (względem scen erotycznych), to jedno. Ale jak ty już zaczynasz Bellę cytować, to już naprawdę koniec świata. :lol:
Bo to był cytat z Belli, prawda?

Aragonte - Sob 02 Sty, 2010 00:23

Wydzieliłam posty okołozmierzchowe!!! :banan_czerwony:
Dzielna jestem bardzo :mrgreen: I skromna :mrgreen: :wink:
Zastanawiam się jeszcze tylko, co Zmierzch robi w Fantastyce, bo fantastyki to tam jest śladowa ilość :mysle:

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 01:19

Aragonte - gratulacje. Mnie by się nie chciało :mrgreen: I dlatego nie jestem moderatorem i nie będę. :lol:

Agn napisał/a:
To, że ja ciuteńkę wzięłam stronę Meyer (względem scen erotycznych), to jedno. Ale jak ty już zaczynasz Bellę cytować, to już naprawdę koniec świata. :lol:
Bo to był cytat z Belli, prawda?


Heh, ja cytuję, a Ty cytaty rozpoznajesz. Na jednym koniu jedziemy :mrgreen:

a tak na serio, to jest jedno z moich ulubionych, "kwikogennych" (jak powiadasz) zdań w sadze. Cóż począć. :lol:

Agn - Sob 02 Sty, 2010 10:24

Aragonte napisał/a:
Wydzieliłam posty okołozmierzchowe!!! :banan_czerwony:

Aragonte, jesteś wielka!!!

Aragonte napisał/a:
Zastanawiam się jeszcze tylko, co Zmierzch robi w Fantastyce, bo fantastyki to tam jest śladowa ilość :mysle:

Ale jednak jest. Cała saga podpięta jest pod wampiry i wilkołaki, to takie trochę urban fantasy. Zostaw tu, gdzie jest, nam tu wygodnie. ;)

Poza tym ja zamierzam tu zrobić jakiś zakątek The host, który już zawiera kosmitów, więc... pasuje. ;)

spin_girl - Sob 02 Sty, 2010 13:32

Wow, okazuje się, że nawet po wydzieleniu wątek o Zmierzchu ma 55 stron. Aleśmy się tu naprodukowały :shock:
Harry_the_Cat - Sob 02 Sty, 2010 13:36

Kudos, Aragonte... :paddotylu:
Agn - Sob 02 Sty, 2010 13:48

Spin, nasze teamy są po prostu bardzo, ahem, płodne. Rozumisz. ;)
Płodzę właśnie piąty odcinek MOKu. Nie będzie wesoło, oj, nie będzie...

A wczoraj wieczorem zajechałam w NM do motorów. I kurczę przypomniało mnie się, dlaczego tak od razu mnie się spodobała idea Belli/Jake'a. Przy Jacobie Bella nie ma kompleksów. ;)
Tak, coś czuję, że władowałam kij w mrowisko. :lol:

spin_girl - Sob 02 Sty, 2010 14:07

Agn napisał/a:
Tak, coś czuję, że władowałam kij w mrowisko

Nie spałam od dwóch dób, więc nie mam siły się kłócić :wink:

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 14:36

To ja tym kijaszkiem jeszcze pogmeram - tak właśnie sama uważam jak Agn, Bella jest przy Jake'u normalna, bez kompleksów, i jeszcze raz wrócę do tego co kiedyś napisałam - Bella ma intuicję, że może coć Jacobowi dać. A przy Edwarcie - ni dudu....
spin_girl - Sob 02 Sty, 2010 14:37

ale się jednak zbiorę w sobie :)
Nie rozumiem za bardzo, czemu cały czas zastanawiamy się kto byłby najlepszy dla Belli. To jest chyba największy fenomen tej sagi: taka miungwa jak Bella przebiera w zajebistych facetach jak w ulęgałkach a wszyscy się jeszcze zastanawiają który ma jej więcej do zaoferowania. Bella ma kompleksy na własne życzenie, ale moim zdaniem to całe szczęście, że je ma. Nieco perspektywy wobec samej siebie jej nie zaszkodzi.
Uważam, że Jacob potrzebuje kobiety dużo aktywniejszej niż Bella, takiej, która pojedzie z nim na motorze pod kanadyjską granicę i nie będzie jej trzeba co pięć minut zeskrobywać z asfaltu i odwozić na ER :roll: , takiej, która się z nim pościga i pożartuje, poprzekomarza i pośmieje. Reneesme jest dla niego idealna bo, prawdopodonie, na zawsze pozostanie młoda duchem.

Edward natomiast potrzebuje kogoś, kim mógłby się opiekować, dla kogo mógłby być oparciem, komu mógłby być potrzebny, kto lubiłby słuchać jego długich wyznań :wink: , z kim mógłby rozmawiać godzinami. Potrzebuje kogoś, kto wygląda jak nastolatka, ale duchowo jest dużo starszy, poważniejszy, dlatego Bella jest dla niego dobrym wyborem. Aha, zapomniałam, że łączy ich jeszcze tendencja do dramatyzowania :wink:

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 14:41

A może jednak Jacob potrzebuje kobiety, która będzie na niego czekała w domu z obiadem... Tak jak Emily na Sama...

spin_girl napisał/a:
Aha, zapomniałam, że łączy ich jeszcze tendencja do dramatyzowania :wink:


no i dlatego z psychologicznego punktu widzenia nie piowinni być razem. W realu by się zadręczyli... :roll:

Agn - Sob 02 Sty, 2010 14:48

Spin, teraz to się czuję winna. Nie daję ci spać. Ech... Jestem zua kobieta i tyle.

Wracając - jak tak na to spojrzeć, to masz swoją rację. Bella daje radę wysłuchiwać długich "elokwętnych" wyznań Edwarda i jeszcze będzie się nim zachwycać. Tak, są stworzeni dla siebie. Jednakowoż gdyby nie Edward (proszę zauważyć, że piszę pełne imię!) Bella i Jake by się spiknęli. O co zakład? Byłby to ciekawszy związek, bo by się uzupełniali. A Edward i Bella? Tacy sami, toćka w toćkę. I cała wieczność przed nimi. Cheesas, ja bym się pochlastała z nudów.

Nawiasem pisząc kiedyś wspomniałaś, że "saga" to historia Belli i Edwarda. Cóż, imho nawet gdyby zerwali ze sobą, to wciąż byłaby historia o nich. Historia związków nie zawsze kończy się ślubem i dziećmi (że o zmianie gatunku nie wspomnę). Przypomina mi się długaśny fanfik do HP Idy Lowry i jej "Inny rodzaj magii" (oraz dalsze części). To była historia Syriusza i Lucy (siostry Jamesa). Dopiero po jakimś czasie, kiedy ocknęłam się po szoku i rozgoryczeniu dotarło do mnie, że w podtytule jest "historia Lucy i Syriusza", a nie "szczęśliwa historia Lucy i Syriusza". Tu mogło być podobnie. Wybór innego faceta nie przekreśla istnienia jakiejś wcześniejszej historii.

PS Ale zanim odpowiesz na to, dobrze się wyśpij. Proszę.

PPS A w ogóle to kocham tę ironię, z którą napisałaś o dopasowaniu Belli i Edwarda. :mrgreen:

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 15:25

A czy zauważyłyście że wiele z tych cech "za które" Edward kocha Bellę znika po przemianie? Już nie trzeba się nią opiekować, nie mdleje przy pocałunkach itp. Edward chyba mógł czuć się nieco zagubiony :wink: W ogóle mam wrażenie że w ostatniej części to już nie do końca ci sami bohaterowie co na początku.


No i jeszcze jedno - Jake jest Indianinem; tam podział ról jest widoczny i trwały od pokoleń. kobiety zajmują się przede wszystkim domem, mężczyźni trzymają się razem. Tu jeszcze sfora. Jake nie potrzebuje do szczęścia sprinterki u swego boku - do biegania ma kolegów.

Czy mi się zdaje, czy rzeczywiście w BD Jake jest straszliwie spartaczony?

No dobra zajrzałąm do 4-tej części mimo wcześcniejszego zarzekania się :mrgreen: Ale jest okropna więc dobrnęłam do połowy i koniec definitywnie

EDIT: Śpij, Spin, Niech Ci się Edward przyśni :mrgreen:

spin_girl - Sob 02 Sty, 2010 15:37

Czwarta część jest do d**y :?
Natomiast fajne jest to, że nawet w momencie gdy Bella zamienia się w super-mega-zajebistego wampira Edward jest zachwycony i dalej są bardzo szczęśliwi, co świadczy o tym, że on ją jednak kochał "mimo wszystko" i byli dla siebie stworzeni :mrgreen:

RaczejRozwazna napisał/a:
No i jeszcze jedno - Jake jest Indianinem; tam podział ról jest widoczny i trwały od pokoleń. kobiety zajmują się przede wszystkim domem, mężczyźni trzymają się razem.

OMG, jak słysze zdanie typu "kobieta do garów" to mi się czerwono robi przed oczami. Wydaje mi się, że Jake nie potrzebował kuchty tylko właśnie partnerki (nie tylko do biegania, ale i do zabawy, Jake lubi się wyhasać :wink: A koledzy mają swoje wpojone partnerki). Niewykluczone jest zresztą, ze dla ukochanego Jake'a Reneesme nauczy cię gotować. :mrgreen:
Agn napisał/a:
Spin, teraz to się czuję winna. Nie daję ci spać. Ech... Jestem zua kobieta i tyle

Ja i tak nie umiem spać w dzień a za pół godziny mam ucznia na lekcję, więc nie ma problema :wink:
Agn napisał/a:
Wracając - jak tak na to spojrzeć, to masz swoją rację

:cheerleader2: :banan_czerwony: :party:
Agn napisał/a:
Edward (proszę zauważyć, że piszę pełne imię!)

:kwiatek:
Agn napisał/a:
PPS A w ogóle to kocham tę ironię, z którą napisałaś o dopasowaniu Belli i Edwarda

hehe, dzięki. Ja w ogóle staram się nie być wobec sagi bezkrytyczna. Edwarda lubię najbardziej, więc go bronię, ale Belli nie mam zamiaru. Zresztą i Edward ma swoje wady (ha! Teraz Was zadziwiłam! :wink: ) i bardzo dobrze zresztą bo ideały są nudne.

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 15:40

A mnie Jake i Reneesme nijak do siebie nie pasują.... Jake i Bella to jest to, a Jake i Nessie; cóż mam wrażanie, że ona go będzie przerastać pod paroma względami...
Agn - Sob 02 Sty, 2010 20:08

spin_girl napisał/a:
Czwarta część jest do d**y :?

spin_girl napisał/a:
Zresztą i Edward ma swoje wady

EKHUUUU!!!!! *dławi się herbatką* O żesz... :shock: No to to ja sobie wydrukuję i nad łóżkiem powieszę, jak Eru kocham!

spin_girl - Sob 02 Sty, 2010 20:09

Spóźniony prezent na święta albo bredzę z niewyspania :-P
spin_girl - Sob 02 Sty, 2010 20:19

Dobra, rozwinę:
czwarta część jest zdecydowanie najsłabsza, jeszcze ślub i te kawałki na wyspie ujdą ale potem już zaczyna się robić nudno. Najbardziej mnie denerwowały te przydługie telepatyczne dialogi Jacoba z Leah, co mnie na litość obchodzi Leah i jej problemy z ewentualną bezpłodnością???
Poza tym fakt, że stado wampirów nie zorientowało się, że kobieta, będąca w ciąży z wampirem potrzebuje w diecie krwi i dopiero wilkołak musiał na to pośrednio wpaść? To jest największe zachwianie logiki w całej sadze.

No i końcówka jest tragiczna- najpierw przez dwieście stron się zbierają do walki z Volturi a potem tej walki nie ma- napięcia też nie ma, wszystko jest niemożliwie rozwleczone.

Za pierwszym razem przeczytałam wszystkie 4 tomy. Za drugim opuszczałam wszystkie rozmowy stada (i te niekończące się patrole :roll: ) za trzecim opuściłam całą akcję z Volturi, za czwartym w ogóle nie przeczytałam BD, skończyłam na Eclipse.

Agn - Sob 02 Sty, 2010 20:26

Nie wnikam. Grunt, że piękny! :rotfl:

*rozwija* Borze wszechszumiący, cóż me oczki widzą??? Och, ten post był przepiękny, Spin, kwiaty ci zaraz wyślę! :kwiatki_wyciaga:

A poważnie - czwarty tom przeczytałam na kompie (jeżu kolczasty, jak ja to zrobiłam?!) i już wtedy mniej więcej w momencie, kiedy Edward zamroził się, bo Bella mu zaszła, wyłączyłam plik i zrobiłam przerwę. Nie mogłam. Potem doczytałam. Księga Jacoba - ujdzie. I dla mnie rozmowy z Leą były przyjemną odskocznią od Belli i Edwarda. Poza tym pokazywały, że gdyby Leah się postarała, to by mogła zrozumieć przynajmniej Rose. No, w tym jednym punkcie ją rozumiała.
Potem była znowu księga Belli i jak mi Eru miły, to był festiwal nudy. A już zbieranie się z Volturi, by gadać, gadać, gadać, gadać, gadać, gadać, gadać, gadać, gadać... i jeszcze gadać to już było przegięcie.

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 20:28

No właśnie Leah... Meyer tyle miejsca jej poświęca w BD, że myślałam, iż w końcu będzie coś między nią a Jacobem. Swoją szosą byłoby to ciekawe - taki związek dwóch ludzi pozbawionych złudzeń, ze złamanycm sercem... Mogłoby to ich połaczyć.

Natomiast mnie rozbawiło nipomiernie jedno: byłam pewna, że wilkołaki nie polują - a tu proszę, piękne polowanko. To dlaczego Jacob tak zrzymał się na polowania wampirów: "odrażające praktyki" czy jakoś tak to umował...

spin_girl - Sob 02 Sty, 2010 20:30

RaczejRozwazna napisał/a:
Natomiast mnie rozbawiło nipomiernie jedno: byłam pewna, że wilkołaki nie polują - a tu proszę, piękne polowanko. To dlaczego Jacob tak zrzymał się na polowania wampirów: "odrażające praktyki" czy jakoś tak to umował...

jak widać Jacob też ma swoje wady :wink:

Agn - Sob 02 Sty, 2010 20:34

Ponieważ wampiry zżerają zwierzynę wilkołaków. Ponieważ wampiry wysysają krew, a mięso zostaje i się marnuje. :P Hmmm... Ha! Wpadł mi do głowy jeden tekst około tego tematu! *zapisuje sobie, by nie zapomnieć*
Jake nie jest pozbawiony wad, to jasne. Ale dzięki temu m.in. go tak polubiłam. Bo go autorka nie pozowała na ideał (choć przypadkiem jej idealny wyszedł).
RR swoją szosą kiedyś miałam we łbie scenkę, ahem, rodzajową z Jacobem i Leą, ale... nie mogłam. No nie umiem pisać scen erotycznych, zwłaszcza ostrych (a taka mi pasowała) i wyhamowałam. Potem wykorzystałam niektóre elementy z tego pomysłu i wcisnęłam je do Jake'a i Nessie.

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 20:58

spin_girl napisał/a:

jak widać Jacob też ma swoje wady :wink:


Cytat:
Jake nie jest pozbawiony wad, to jasne. Ale dzięki temu m.in. go tak polubiłam


Agn z ust mi to wyjęłaś.

Hm, tylko Jake z Leą mi jeszcze ujdzie - mogliby nawet zostać pod postacią wilków - a z Nessie nijak. To całe wpojenie jest przeokropne... :obrzydzenie: Przynajmniej by się odczepił od tych ch.... Cullenów wreszcie i zaczął żyć swoim własnym życiem. Kurcze akurat Jake'a musiała Meyer tak usidlić :wsciekla:

Scen erotycznych w książkach nie lubię. Moim zdaniem tylko geniusz literacki potrafi to pokazać z klasą i pięknie.

EDIT: swoją drogą ciekawi mnie jak oni zamierzają nakręcić to całę BD, żeby pozostać w konwencji filmu dla nastolatek. Z tym całym naturalizmem, koszmarną ciążą i porodem, rozmowami Belli z Edwardem o tamponach (oto gdzie kończy romantyczny bohater :rotfl: ), noworodkiem z zębami i tym całym wpojeniem (biedny Lautner... :roll: )

Agn - Sob 02 Sty, 2010 21:21

RaczejRozwazna napisał/a:
Agn z ust mi to wyjęłaś.

A mama mi mówiła, że to nieładnie wyciągać coś komuś z buzi... *kręci głową nad swoim brakiem towarzyskiej ogłady*

Jacob z Leą... hmm... iskry by poszły i spłonąłby las.

Ja już sobie wyobrażałam scenę wpojenia i boję się, że Lautnerowi każą zrobić maksymalnie głupią minę i wlepić zdziwiony wzrok w jakiegoś noworodka. Miałam wizję z powiewającymi włosami, rozjaśnieniem pokoju i najazdem na dziecko i na Taylora. Nie umiem tego opisać, ale już się z tej wizji naśmiałam za wszystkie czasy.

Teraz za to zastanawiam się, jak przełożą The host na język filmu. Obawiam się, że nie będzie on zbyt atrakcyjny dla fanów gatunku sf. Chyba że coś nazmieniają. ;)

RaczejRozwazna - Sob 02 Sty, 2010 22:07

No cóz :-D

http://film.wp.pl/id,1042...ml?ticaid=19647



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group