Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
trifle - Pią 27 Mar, 2009 11:35
Agn pisała niedawno o tym Ja mam i będę oglądać dziś chyba
trifle - Nie 29 Mar, 2009 15:55
Easy virtue.
http://www.filmweb.pl/f336437/Easy+Virtue,2008
Właściwie to nie bardzo wiem, jak go ocenić. Każdy z aktorów: Colin, Kritstin, Jessica, Ben (to mój pierwszy film z nim) i inni - zbudował świetną kreację, stylową, zabawną, Colin jako taki ekscentryczny, znudzony ojciec rodziny, który nie dba już o nic, z komicznymi komentarzami, Ben jako radosny syn, Jessica Biel - oszałamiająca w strojach z okresu - chyba lat 20/30. Rewelacyjny kamerdyner
Ale mam wrażenie, że to wszystko gdzieś już było, że nie ma tu nic nowego, nic zachwycającego, tylko "dobre angielskie aktorskie rzemiosło". Nie oglądało mi się bardzo dobrze i lekko, tylko tak trochę nijak
Harry_the_Cat - Nie 29 Mar, 2009 16:29
Chętnie bym to zobaczyła...
Admete - Nie 29 Mar, 2009 16:32
Harry zobaczysz
Harry_the_Cat - Nie 29 Mar, 2009 16:39
trifle - Nie 29 Mar, 2009 17:06
Jakby co - to ja też mogę się podzielić
Gosia - Nie 29 Mar, 2009 22:22
A ja dziś obejrzałam "Kod Merkury" (Mercury Rising) Z Brucem Willisem i naprawdę mi się podobało .
9-letni Simon, autystyczny chłopiec, przypadkowo łamie tajny kod. Szyfr był największym osiągnięciem pułkownika Nicholasa Kudrowa, szefa agencji bezpieczeństwa. Mężczyzna poleca swoim agentom zabicie chłopca. W zamachu giną rodzice Simona, on sam zostaje odnaleziony przez agenta FBI, Arta Jefferiesa. Kudrow nie cofa wydanego przez siebie wyroku, a zabójcy polują teraz i na chłopca, i na jego opiekuna.
http://www.filmweb.pl/f84/Kod+Merkury,1998/opisy
Bruce jest fajny, jak zajmuje się dziećmi
Nie czepiałabym się prawdopodobieństwa, jeśli tak fajnie się to ogląda.
Bruce w szczytowej formie (i przed utratą wszystkich włosów )
miłosz - Pon 30 Mar, 2009 11:50
| Gosia napisał/a: | A ja dziś obejrzałam "Kod Merkury" Bruce w szczytowej formie (i przed utratą wszystkich włosów ) |
Popatrz a ja to oglądałam z córka i ona mówiła "mnama ten łysy jest fajny"
dziś jeszcze "Łzy słońca" - z Moniccą Belucci http://www.youtube.com/watch?v=f-bralMVT_U i z Brucem
spin_girl - Pon 30 Mar, 2009 12:11
Udało mi się w weekend obejrzeć "Lektora" i "Księżną"- polecam oba filmy- dają do myślenia!
co prawda pierwsze pół godziny "Lektora" oglądałam z taką miną i musiałam przerwać na chwilę, wygooglować bio Davida Krossa, sprawdzić datę urodzenia i dopiero wtedy się uspokoiłam i oglądałam dalej. I bardzo dobrze, bo film jest świetny!
Gosia - Pon 30 Mar, 2009 12:55
"Łzy słońca" oczywiście obejrzę .
Pewnie, że "ten łysy" jest fajny
30 marca, Poniedziałek godz. 20:00 Polsat
Bruce jako komandos W filmie gra jeszcze Monica Belluci.
Oddział Navy SEALs dowodzony przez porucznika Watersa (Bruce Willisa) dostaje rozkaz by ewakuować z misji humanitarnej w Nigerii panią doktor Lenę Kendricks (Monica Bellucci). Prosta z pozoru misja komplikuje sie na miejscu, kiedy dr Kendricks postanawia nie zostawiać swoich podopiecznych z misji.
Wspaniały a zarazem straszny film, ukazujący widzowi okrucieństwo wojny, a także to, że czasem nawet u zawodowych żołnierzy wyszkolonych do zabijania i wykonywania rozkazów bez szemrania, odzywa się sumienie - co prowadzić może tylko do sprzeniewierzenia się przełożonym i zrobienia rzeczy sprzecznej z wytycznymi dowództwa....
Wg - Filmweb
Z ciekawostek:
Broda porucznika Watersa (Bruce Willis) nienaturalnie zmienia swoją długość podczas trwania filmu.
W filmie widzimy, jak blizna Willisa, począwszy od początkowych scen, raz znika, potem znowu się pojawia, lub zmienia swoją długość i ułożenie.
W okularach Willisa, w scenie na statku, odbija się postać kamerzysty.
Wszyscy aktorzy wcielający się w członków oddziału navy seals, przeszli przez dwutygodniowy obóz szkoleniowy.
Bruce Willis został zraniony fajerwerkiem w głowę podczas kręcenia jednej ze scen w filmie.
Gosia - Pon 30 Mar, 2009 22:51
Po seansie... ja ten film już wcześniej oczywiście widziałam, ale nadal uważam, że jest dobry. Ciężki w odbiorze, ze względu na niektóre sceny.. Pokazuje bezsensowne okrucieństwa wojny i ludzi, którzy nie pozostają obojętnymi na to co się dzieje.
Czy nie tak samo jak w Afryce, gdzie jedni walczą z innymi, jest na Bałkanach? Bratobójcze walki. A cała reszta woli się nie mieszać w walki wewnętrzne.
Dobra muzyka, ładne zdjęcia.
Do tego i owego można się przyczepić, ale ja nie traktuję tego filmu jako kolejnej bajeczki o dzielnych amerykańskich żołnierzach z powiewającą na końcu amerykańską flagą (zresztą tu jej nie było). Uważam przesłanie za uniwersalne, takie jakie pojawia się na końcu filmu:
The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing.
Edit: No dobrze, przyznam się, że chętnie bym na końcu, tak jak Monica Bellucci, przytuliła do piersi głowę porucznika Watersa
Alicja - Wto 31 Mar, 2009 07:27
film oglądałam kilka lat temu , Bruce dobrze grał, ale film - i tu zgadzam sie z Gosią | Gosia napisał/a: | | Ciężki w odbiorze, ze względu na niektóre sceny |
damamama - Wto 31 Mar, 2009 09:20
Oglądałam i podobał mi się. Przykro mi tylko, że tego rodzaju filmy zawsze mają przewidywalny koniec. Bohaterowie, ostatkiem sił się bronią i gdy wydaje się, że to już koniec nadlatują helikoptery lub samoloty i jest happy end.
Gosia - Wto 31 Mar, 2009 09:25
Myślę, że to po to, żeby podkreślić, że ta walka (ze złem) miała sens.
Chyba byśmy nie chcieli, żeby wszyscy zginęli?
damamama - Wto 31 Mar, 2009 09:32
No nie, ale mogli zwyczajnie zdążyć uciec przed pogonią.
Agn - Wto 31 Mar, 2009 09:38
| trifle napisał/a: | Easy virtue.
http://www.filmweb.pl/f336437/Easy+Virtue,2008
Właściwie to nie bardzo wiem, jak go ocenić. Każdy z aktorów: Colin, Kritstin, Jessica, Ben (to mój pierwszy film z nim) i inni - zbudował świetną kreację, stylową, zabawną, Colin jako taki ekscentryczny, znudzony ojciec rodziny, który nie dba już o nic, z komicznymi komentarzami, Ben jako radosny syn, Jessica Biel - oszałamiająca w strojach z okresu - chyba lat 20/30. Rewelacyjny kamerdyner
Ale mam wrażenie, że to wszystko gdzieś już było, że nie ma tu nic nowego, nic zachwycającego, tylko "dobre angielskie aktorskie rzemiosło". Nie oglądało mi się bardzo dobrze i lekko, tylko tak trochę nijak |
To remake jest. No i pewnie dlatego mi się tak dobrze to oglądało, bo to taka błahostka jest. Tak na odprężenie. No a poza tym komentarze Colina rządzą.
PS Lata trzydzieste.
trifle - Wto 31 Mar, 2009 10:15
| Agn napisał/a: | | No a poza tym komentarze Colina rządzą. |
A to tak
Przy czym ten przytaczany już przez Ciebie dialog jest chyba moim ulubionym
-Smile.
-I don't feel like smiling.
-You're English, dear. Fake it
Hortensja - Wto 31 Mar, 2009 13:16
Obejrzałam ostatnio Drogę do szczęścia / Revolutionary Road - warto obejrzeć, film dobry, pięknie zrealizowany (ach te sukienki) , dobrze zagrany, piękna muzyka (Newman!). Poza tym ma tę jedną rzecz, która w moim subiektywnym odczuciu przesądza, że film jest dobry i warto go obejrzeć- po skończonym seansie nadal o nim myślę i nie wszystko do końca rozumiem (np zachowania bohaterów). Więc zastanawiam się, stawiam się w ich sytuacji itd i dzięki temu coś ten film wnosi nowego.
Tylko z jedną rzeczą się nie zgadzam. Przeważnie ten film jest odbierany jako obraz kryzysu małżeńskiego. No niewątpliwie on tam zachodzi, ale jak dla mnie jest to raczej obraz choroby psychicznej głównej bohaterki. Nie wiem jak to nazwać- depresja? histeria? Ona sobie ze sobą nie radzi, a jej mąż nie radzi sobie z tym problemem. Tak przynajmniej ja to odbieram.
W każdym razie na pewno polecam
Pemberley - Śro 01 Kwi, 2009 10:49
| Hortensja napisał/a: | | Przeważnie ten film jest odbierany jako obraz kryzysu małżeńskiego. No niewątpliwie on tam zachodzi, ale jak dla mnie jest to raczej obraz choroby psychicznej głównej bohaterki. Nie wiem jak to nazwać- depresja? histeria? Ona sobie ze sobą nie radzi, a jej mąż nie radzi sobie z tym problemem. |
Zdecydowanie nie, Hortensjo, oboje sa bardzo zdrowi psychicznie. A kryzys malzenski tego filmu pojawia sie, kiedy wlasne wyobrazenia o sobie zostaja skonfrontowane z rzeczywistoscia. Najbanalniej- jak zwykle wielkosc czyjej osobowosci objawia sie nie w wielkich czynach, a w codziennosci... Postac di Caprio mimo jego potencjalu okazuje sie byc bardzo przyziemna. Jego zle zrozumiana szczerosc i przyjemne wewnetrzne zaklamanie sa przyczyna calej tragedii.
Nie zapominaj, ze akcja tego filmu dzieje sie jeszcze przed rewolucja seksualna, w czasie, kiedy oczywiste bylo, ze kobieta zyje tylko dla innych.
BeeMeR - Pią 03 Kwi, 2009 09:32
Ksiezna (2008)
To film obrazujący smutne życie księżnej - pod kloszem mężowskiej obserwacji i nakazów, spod których tylko na chwilę udaje się wyrwać.
Może we dwóch scenach miałam uwagi do zachowania księcia, (np. przy jego charakterze nie sądzę, żeby pozwolił żonie tak długo wylewać złość bez słowa sprzeciwu ale podejrzewam, że chcieli się jej "dać wygadać") ale ogólnie to bardzo ciekawy i fantastycznie zagrany film. A do tego trzeba dodać przepiękne kostiumy, wnętrza i plenery.
Polecam!
   
   
   
BeeMeR - Pią 03 Kwi, 2009 09:38
Nie mogę natomiast polecić
A Room With a View (2007)
Jak ja nie lubię robienia na nowo tego, co jest już dobre...
I to robienia słabiej, o wiele słabiej...
Bo jeśli już robić film, to z życiem! Ten jest tak okropnie beznamiętny
A już scena zabicia jednego Włocha przez drugiego była najbardziej beznamiętnym morderstwem jakie widziałam w filmie...
Muzyka chyba nawet nie zmienia plumkania....
Jedno, co jest ładnie pokazane, to Włochy
Bo już tylko nadmienię, że główny bohater nie podoba mi się w najmniejszym stopniu
Żaden.
Nie polecam.
  
Sofijufka - Pią 03 Kwi, 2009 09:46
a ja obejrzałam dziś w Ale Kino western "Bravados" z Gregorym Peckiem.... Ależ on był pięęęękny...
Caitriona - Pią 03 Kwi, 2009 11:43
Ja obejrzałam u kolegi 3:10 do Yumy, z Christianem Bale i Russlem Crowe. Powrót hollywoodu do westernu własnie. Nie wiem, fanką tego rodzaju kina nigdy nie byłam, ten film obejrzałam głównie z ciekawości i dla obu aktorów. Ogólnie się nie nudziłam, choć jakoś bardzo polecać nie będę
Alicja - Pią 03 Kwi, 2009 12:12
to pięknie, bo właśnie go kupiłam. Dla Rusela oczywiście
| BeeMeR napisał/a: | | Jak ja nie lubię robienia na nowo tego, co jest już dobre... |
mam nadzieję, iż to oznacza, ze poprzednia ekranizacja Pokoju z widokiem jest lepiej obierana
Caitriona - Pią 03 Kwi, 2009 12:30
| Alicja napisał/a: | | to pięknie, bo właśnie go kupiłam. Dla Rusela oczywiście |
Alicja, każdy inaczej odbiera tą samą rzecz. I akurat Russell i Bale grali bardzo dobrze. Na moją ocenę, a raczej brak jakiś większych zachwytów, wpłynąl fakt, że ja nie przepadam za westernami...
|
|
|