Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Wto 15 Gru, 2009 13:00
BTW: jest już polski Billu. Na razie sporo skarg: w filmie dodatków jest mniej niż w wersji oryginalnej, wydane jest w zwyczajnym plastikowym opakowaniu, a płyta często gęsto się zacina... Kosztuje sporo jak na jedną płytę.
To chyba łabędzi śpiew Blinka, niestety . Ja sobie kupiłam w ramach protestu sporo tańszą wersję indyjską z angielskimi napisami.
Admete - Wto 15 Gru, 2009 14:43
A gdzie kupiłaś?
BeeMeR - Wto 15 Gru, 2009 15:18
Obejrzeliśmy wczoraj w ramach ocieplenia zimowego wieczoru Outsourced
i dalej mi się podobało - Tomek widział po raz pierwszy i oglądał też z przyjemnością - taki ciepły, sympatyczny świat, gdzie wszystko tak czy inaczej wychodzi na dobre. I dobrze
Zaczęłam też oglądać Love Story 2050
ale to straszny plastik-fantastik skąpany w tonie lukru
Przynajmniej jeśli idzie o pierwszą godzinę.
To znaczy Priyanka wygląda olśniewająco, spokojnie może konkurować z Deepiką w kategorii ósmy cud świata i w gruncie rzeczy nie wiem, która by wygrała
Jej partner wydaje się jakimś tam klonem Hrithika - podobnie stylizowany i nieco podobnie tańczy - jak na debiut nie byłoby źle, choć gra filmfare'owa nie jest, gdyby nie to, że rolę ma iście debilną .
Otóż bohater jest rozpieszczonym bubkiem, który na złość tacie rozbije mu ukochane auto, obrazi się o brak uwagi w momencie podpisywania milionowego kontraktu, i w ogóle spróbuje się omal nie zabić
A jak się zakocha, to będzie biegał za panną z szybkością jak Krish, w też w nosie mając innych, roztrącanie ludzi, rozbijanie im rzeczy, płacenie za bramki itp. (nie wspomnę, że z tego biegu nic nie wynika oprócz tego, że mógł na panną popatrzeć - żeby to jeszcze finałowy był, to bym przełknęła )
No wziąć i udusić drania
Zobaczymy co dalej, bo póki co ta opowieść o miłości, w którą ani trochę nie wierzę nie bardzo wciąga
Trzykrotka - Wto 15 Gru, 2009 15:53
| BeeMeR napisał/a: | Zobaczymy co dalej, bo póki co ta opowieść o miłości, w którą ani trochę nie wierzę nie bardzo wciąga |
Dalej jest jeszcze gorzej . Podobno Pryianka jest związana uczuciowo z tym plastikownym bubkiem, dlatego zagrała z nim w Love Story i What's Your Rakshee. To drugie przynajmniej nakręcił Ashutosh Govariker od Swades.
Billu kupiłam na allegro (od Engela, rzecz jasna): miło, sprawnie i w miarę niedrogo.
BeeMeR - Śro 16 Gru, 2009 07:36
Acha,
*Whats your Rashee wędruje na koniec kolejki do oglądania*
Ten gostek nie jest taki zły (jak np. ten od "My name is Anthony" ) ale dobry też wcale nie tańczy ok, ale spojrzenie ma tępawe - jeszcze mi pół godziny LS2050 zostało, Boman mnie irytuje, dzieci pojechały w przyszłość nie wiadomo po co, bo absolutnie nic do akcji nie wnoszą - ja tu mam zarzut głównie do dziurawego jak sito scenariusza - bo z pustego i Priyanka nie naleje.
Owszem, scenografia bajkowa (bo ani trochę niewiarygodna, że Bombaj za 40 lat nie będzie miał slumsów tylko latające pojazdy i świecące wieżowce ), piosenki nie odstają od tysiąca innych - no może "lover boy be my toy" powtarzane jest do znudzenia, ale jakoś to rozmemłane. No i ja mam osobistą awersję do gadających maskotek, laleczek, robotów - ale to na tle powyższego tylko szczegół.
Nie polecam.
Trzykrotka - Śro 16 Gru, 2009 08:55
A propos polskich bollywoodów: ukazały się ostatnio dwie książki po polsku. Pierwsza to Bollywood dla poczatkujących. Ja jej na pewno nie kupię, z czysto subiektywnych powodów. Jednak, czego bym nie sądziła o autorze, muszę przyznać, ze ma wielką wiedzę i umie pisać. Pamiętacie szczegółowe opracowanie nawiązań do lat 70 w Om Shanti Om, które kiedyś linkowałam? To właśnie on napisał. Podobno książka jest atrakcyjna.
http://merlin.pl/Bollywoo...t/1,700942.html
Drugą właśnie czytam. To Nie tylko Bollywood pod redakcją profesor Grażyny Stachówny. Ma ona ambicje bycia pierwszym polskim naukowym podejsciem do tematu.
http://ha.art.pl/sklep/in...tylko-bollywood
Na razie podobał mi się rodział 1 o teatrze Parsów, jako "ojcu" współczesnej kinematografii indyjskiej. Rozdział 2 trakuje o Dumie i uprzedzeniu po indyjsku, czyli o Bride and Prejudice. Trafnie wskazuje na nawiązanie do samych korzeni, czyli wierność powieści, mimo innej epoki i kultury. Mówi o bollywoodzkich elementach, podkreślając, ze to tylko sztafaż. Ale sama analiza, choć miła, jest na takim poziomie, na jakim i ja potrafiłabym ją napisać. Na dodatek autorka uparcie nazywa naszą Jane "Austin."
Trzykrotka - Śro 16 Gru, 2009 19:33
Zobaczcie, co nas czeka w lutym. Dziś pokazał się oficjalny trailer najnowszego filmu tria Kaloj/Shahrukh Khan/Kran Johar, My Name Is Khan
http://www.youtube.com/watch?v=wzTTcRl_yfs
W recenzji trailera napisali: wywołuje gęsią skórkę i zostawia cię błagającego o więcej
Caitriona - Śro 16 Gru, 2009 19:43
| Trzykrotka napisał/a: | | My Name Is Khan |
Wow.
Admete - Śro 16 Gru, 2009 19:47
Wow! Ja to chcę w kinie! Mogę sobie pomarzyć...
Shah wygląda niesamowicie.
Trzykrotka - Śro 16 Gru, 2009 19:57
Prawda, że WOW?
Będzie u nas w kinach! na stopklatce i w innych miejscach wiszą już zapowiedzi. Film ma amerykańskiego dystrybutora, potężnego Foxa. I ma być pokazany poza konkursem na Berlinare w lutym przyszłego roku
Shahrukh gra człowieka z syndromem Aspargera, który jest odmianą autyzmu.
Admete - Śro 16 Gru, 2009 20:18
Wiem, wiem, uczyłąm się trochę o tych zaburzeniach. U mnie raczej i tak nie puszczą, ale może jakoś do K. pojadę. Kiedy premiera u nas?
Trzykrotka - Śro 16 Gru, 2009 20:23
Na razie są rózne informacje - albo luty albo marzec.
Admete, zapraszam - przyjedź do mnie - pójdziemy razem na seans.
Admete - Śro 16 Gru, 2009 20:41
Chętnie - pod warunkiem, ze studia nie zajmą mi wszystkich sobót.
BeeMeR - Czw 17 Gru, 2009 08:12
A ja chętnie pójdę z wami
Trzykrotka - Czw 17 Gru, 2009 09:59
Pójdziemy! Może jeszcze będą go wyświetlać w jakimś multipleksie - byłby to szczyt szczęścia.
Trochę prywaty: Shahrukh i Kajol na konferencji prasowej z okazji premiery trailera My Name Is KhanWklejam, bo mi się strasznie podoba sari Kajol. W ogóle wygląda olśniewajaco
 
Po migawkach z trailera sądząc, razem na ekranie iskrzą jak dawniej
BeeMeR - Czw 17 Gru, 2009 10:32
Kajol z Shahrukiem oboje piękni
Jeśli idzie o Harmana - na plus póki co mogę uznać to, że jest zgrabny, ale to trochę za mało, żeby wyszukiwać filmów z nim
Skończyłam Love Story 2050
No cóż, mogłam się domyślić, że jeśli w pierwszej części będzie wielki bieg po nic, to w drugiej będzie mdło. Myślałam jednak, że ostatnie pół godziny pójdzie gładko - eee... dalej obwiniam głównie braki scenariuszowe, bo udało się w idealny sposób pozbawić Priyankę choćby jednej sensownej sceny co zagrania każąc jedynie chlipać i zastanawiać się, ew. na koniec uśmiechnąć
Podobny brak sensu wydziera też z konfrontacji bohatera o pustych oczach (tak, Harman oczywiście) ze Złuym w pancerzu na mordzie który spadając z wieżowca, teleportuje się nagle (WTF?) gdziesik, by umrzeć nie wiem, czy nie mniej spektakularnie w wybuchu. A żeby chociaż uzasadnili jego pochodzenie bądź awersję do bohatera i jego wuja ech, chyba za dużo wymagam...
Nie polecam
BeeMeR - Czw 17 Gru, 2009 12:51
Trochę z nudów, kilka fotek z LS 2050
Priyanka jest piękną kobietą:
Harman nie jest zły, dopóki nie patrzy tym tępym wzrokiem prosto w kamerę - niestety ma pecha, bo to dyskwalifikuje go jako aktora - przynajmniej w moich oczach
Bombaj za 40 lat (tja, już to widzę... )
Zuy
Piosenka kręcona w przepięknych okolicznościach przyrody:
Trzykrotka - Czw 17 Gru, 2009 13:26
Tak swoją drogą - trochę to smutne. Mniej więcej to, co Baweja - ojciec zrobił dla przystojnego syna to odpowiednik tego, co Roshan senior zrobił dla swojego. Film Hrithika był równie naiwny, mdły i efektowny, a jego umiejętności aktorskie aż do dziś mało powalają. A jednak Hrithik wywołał burzę i od jednego kopa został wielką gwiazdą, a Harmana rzuciła Pryianka
BeeMeR - Czw 17 Gru, 2009 13:36
No trochę smutne, zwłaszcza, że Krrish nie jest jakoś wiele lepszym filmem, ale chyba jednak mimo wszystko robi lepsze wrażenie - pomijając piski Priyanki.
W LS 2050 tylko Priyanka robi lepsze wrażenie, ale scenariusz naprawdę woła o pomstę do nieba Cała reszta niby na tip top - ale naprawdę akcja się kupy nie trzyma
No szkoda, że o tak ważnej rzeczy zapomnieli
Anaru - Sob 19 Gru, 2009 11:04
| Trzykrotka napisał/a: | Prawda, że WOW?
Będzie u nas w kinach! na stopklatce i w innych miejscach wiszą już zapowiedzi. Film ma amerykańskiego dystrybutora, potężnego Foxa. I ma być pokazany poza konkursem na Berlinare w lutym przyszłego roku |
WoW!!!!
Odkopuję się właśnie na forum, od najkrótszych wątków poczynając i trafiłam wreszcie tu.
Jaki trailer! Mocny...
Jak będzie w kinie, to idę też, koniecznie.
| BeeMeR napisał/a: | | Trochę z nudów, kilka fotek z LS 2050 |
Kolorowo...
Jak to jest podobne do Krrisha, tylko gorsze, to faktycznie
ZUY jest cudny, wedle najźlejszych wzorów z klasycznych bollywoodów jak widzę. Nie było tam aby jakiegoś krokodyla/tygrysa/gołąbków do kompletu w jego najtajniejszej z tajnych siedzibie?
A swoją drogą Hippo sings Punjabi!, które mi się objawiło za trailerem, powaliło mnie całkiem
http://www.youtube.com/wa...TvVMKBh0ME&NR=1
BeeMeR - Pon 21 Gru, 2009 12:45
Love Aaj Kal (2009)
Bardzo nam się podobało:
Po pierwsze umiejscowienie akcji:
Po drugie umiejscowienie akcji:
Po trzecie Deepika - na którą można patrzeć jak na dzieło sztuki
Po czwarte - a kto wie czy nie najważniejsze Saif - na którego ja mogę patrzeć jak na dzieło sztuki aczkolwiek Tomek przez dobry kwadrans próbował mnie przekonywać, że Saifek-Krzywy Nos ma trochę zeza i nieregularne rysy i w związku z powyższym nie ma prawa się podobać - jak np. Shahrukh (tja, bo ten to dopiero ma regularne rysy, haha ) - ale co ona tam wie o męskiej urodzie, mnie się podobają obaj
A po piąte całokształt, w tym Rishi Kapoor - i wielobarwny i słodki i słodko-gorzki i z piosenkami/melodiami które znamy od dawna i wiarygodny w durnocie ludzkiej odnośnie własnych i cudzych uczuć, i uroczy - polecam.
Trzykrotka - Pon 21 Gru, 2009 13:12
Prawda, że fajny film? Mnie się etap San Francisco tylko średnio podobał. Za to dawne i nowe Delhi, Kalkuta, Londyn! Rishi po prostu miodowy i jego odpowiednik saifowo - sikhijski także
Poza tym ja bardzo lubię teledyski z tego filmu - rozbuchane i piękne. We Twist oglądam bez końca, tak samo ostatni, z Saifem-Deepiką-Saifem-Giselle (która wygląda przecudnie niewinnie i punjabsko)
Moja ukochana scena to tak, w której Saif mówi do Deepiki ubranej jak na pierwszym jej zdjęciu-portrecie. Ona tylko patrzy. A on mówi i mówi, jakby dopiero do niego docierało, co zrobił. lub czego nie zrobił. Saif jest po prostu świetnym aktorem, prócz tego, że ma masę męskiego uroku i przepiękne oczy. Te oczy na szczęście przekazał następnym pokoleniom bo mały Ibrahim ma identyczne!
BeeMeR - Pon 21 Gru, 2009 13:25
| Trzykrotka napisał/a: | | Moja ukochana scena to tak, w której Saif mówi do Deepiki ubranej jak na pierwszym jej zdjęciu-portrecie. Ona tylko patrzy. A on mówi i mówi, jakby dopiero do niego docierało, co zrobił. lub czego nie zrobił. | Przepiękna scena - i też pięknie zagrana - takie powolne docieranie informacji, co się właśnie stało i dlaczego właściwie...
A ona patrzy - i to jest nieme: "patrz, do czego doprowadziłeś..."
bubu...
A San Francisco podobał mi się motyw-piosenka też dochodzenia do wniosku, że bycie "wolnym ogierem" czy nawet wymarzona praca - nic nie ma znaczenia, gdy obok nie ma Jej.
BeeMeR - Pon 21 Gru, 2009 13:44
Swoją drogą niezmiernie durnowata jest postawa panny, w stylu "na złość mamie odmrożę sobie uszy" tj. w kontekście Love Aaj Kal
coś takiego ma rację bytu jako bunt młodzieńczy, nastolatkowy, ale nie w odniesieniu do tak ważnej sprawy
Trzykrotka - Pon 21 Gru, 2009 14:19
Oj, zgadza się! Ale oni oboje byli durnowaci. Popatrz na Jaia - Saifa. Chciał budować te mosty, więc na wszelki wypadek, bo a nuż stamtąd zadzwonią, zerwał z dziewczyną. Bo po co mają sobie kariery zakłócać.
No przecież nic tylko lac i patrzeć czy równo puchnie.
A już najbardziej wkurzajaca była scena sylwestrowa: to bardzo fair w stosunku do partnera - robić go w konia, siedzieć z nim/nią przy stole i podczas rozmowy sms-ować z tym drugim. To było o wiele gorsze niż scena podwójnej rocznicy ślubu z KANK, kiedy Dev i Maya przez całą kolację z współmałżonkami ściągali się wzrokiem.
Wątek dawny, choć miłość Veera wydawała sie szaleńcza, był uczciwszy w tym szaleństwie.
|
|
|