Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
trifle - Czw 01 Lis, 2007 21:30
Czy to jest ten film, który właśnie wszedł do kin? Bo widziałam w multikinie reklamówkę, nawet mnie zainteresowała i się zastanawiam
Anonymous - Czw 01 Lis, 2007 21:30
A ja oglądnęłam porzadną wersję "Nigdy nie mów żegnaj"
Muzyka jest cudna,:)
Trzykrotka - Czw 01 Lis, 2007 22:05
O Kaśku, to miałaś maraton nie tylko bolly ale Shahrukhowy! A 9.11 nowa premiera
Trifle, tak, to ten film, świeżutko w kinach.
Admete - Czw 01 Lis, 2007 22:10
Imiennik w reż. Miry Nair i na podstawie powieści J. Lahiri to bardzo dobrze zrobiony i mądry film. O tym jak czuje się człowiek rzucony pomiędzy obcych, jak buduje się nowe życie i szuka swojego miejsca, jak uczy się doceniać rodzinę. Bardzo podoba mi się motyw z imieniem Gogola Ganguli. Tabu pięknie zagrała w tym filmie.
Anonymous - Pią 02 Lis, 2007 10:03
| Trzykrotka napisał/a: | | O Kaśku, to miałaś maraton nie tylko bolly ale Shahrukhowy! A 9.11 nowa premiera |
na prowincji mojej to nie wiem kiedy będzie jakakolwiek premiera chyba 9.11 ale anni futuri
Dziś coś chodzi za mną "żona dla zuchwałych" kocham ten film i chyba zrobie replay
Dal mnie jakiekolwiek święta to okazyjka dla takich maratonów
Gosia - Pią 02 Lis, 2007 15:28
Trifle, tez jestem ciekawa jak odbierzesz tę druga wersje. Mi sie ona bardzo spodobala (w przeciwienstwie do wersji Polanskiego, która malo juz pamietam).
Gosia - Pią 02 Lis, 2007 20:11
Polanski byl na pewno pierwszy, bo bylam na tym w kinie wiele lat temu.
Anonymous - Pią 02 Lis, 2007 21:16
Oglądnęłam Garfielda.
śmeszne.
U mnie w domu podobna sytuacja Kot który ma Kasieka
snowdrop - Sob 03 Lis, 2007 15:08
A ja kilka dni temu obejrzałam Happy Feet - tupot małych stópek. Jak ktoś lubi muzykę i bajki animowane to polecam. Bo jest to coś w rodzaju musicalu. Pingwinki śpiewają.
Admete - Sob 03 Lis, 2007 23:40
Problem ze mną i nowymi filmami jest taki sam, jak z nowymi rzeczami Nie lubię nowości. Jak mam jedne wygodne buty, to chcę potem drugie takie same. Mogłabym obejrzeć coś nowego, ale zamiast tego wybiorę kolejną powtórkę czegoś, co znam już na pamięć. Tak było i tym razem. Obejrzałam ponownie dwa filmy - Tłumaczkę w reż. S. Pollack'a i Daleko od nieba T. Haynes'a. Oba filmy, choć bardzo różne tematycznie i gatunkowo, mają jednak coś wspólnego - smutek z powodu straty i niewykorzystanych szans.
Lubię filmy Pollack'a - Trzy dni Kondora, Tootsi, Pożegnanie z Afryką...W Tłumaczce podoba mi się bardzo chłodna, utrzymana w błękitnej tonacji kolorystyka zdjęć i szerokie ujęcia kamery. Pomiędzy bohaterami - agentem Kellerem i Sylvią Broom jest dystans, przełamany tylko dwukrotnie - w środku i na końcu filmu. Moja ulubiona scena to moment rozmowy telefonicznej obojga bohaterów. Są wtedy jednocześnie tak blisko i tak daleko od siebie. Oboje wiele stracili i muszą odnaleźć sposób, by żyć dalej. Muszą przebaczyć sobie i innym. Jeśli chodzi o samą fabułę, to przytoczę tutaj za Filmwebem:
"Tłumaczka w reżyserii Sydneya Pollacka wpisuje się w nurt filmów poruszających zagadnienia z zakresu polityki międzynarodowej. Reżyser główną rolę - Silvii Broome -powierzył Nicole Kidman. Wcieliła się ona w postać tłumaczki pracującej dla Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jako jedna z niewielu osób potrafi posługiwać się rzadko używanym narzeczem afrykańskim. I właśnie w tym dialekcie wypowiedziana zostaje groźba, zapowiadająca dokonanie zamachu na jednego z afrykańskich przywódców, którą Silvia przypadkowo podsłuchuje. Teraz i ona jest celem zabójców, dlatego trafia pod ochronę agenta federalnego (Sean Penn). Wkrótce na światło dzienne zaczynają wychodzić niepokojące fakty z życia Sylvii sugerujące, że również ona może być zamieszana w sprawę zamachu."
Nicol Kidman odznacza się w tym filmie tą swoja delikatną, elfią urodą, mówi szeptem i z dziwnym akcentem, a grany przez Penna agent Keller jest absolutnie przystojny, gdy tak smutno spogląda niebieskimi oczami
Historia opowiadana w Daleko od nieba przedstawia kolejno utratę złudzeń i utratę szansy na miłość. Akcja filmu rozgrywa się w latach 50 na amerykańskich idealnych przedmieściach. Grana przez Juliannę Moore Cathy Withaker jest piękną, idealną panią domu, żoną i matką, która stopniowo odkrywa, że ten jej piękny świat zbudowany jest na kłamstwie. Mąż nie jest tym, za kogo się podawał, a łączące ich uczucie być może nigdy nie istniało. Spotyka wówczas człowieka, który mógłby wypełnić pustkę, powstałą w jej życiu. Niestety pochodzi z innej rasy, innego środowiska i nie ma szans na nic więcej poza ukradkowymi spotkaniami i spojrzeniami.
http://daleko.od.nieba.filmweb.pl/
Oba filmy z czystym sumieniem polecam
Alison - Nie 04 Lis, 2007 13:58
Właśnie byłam w kinie na filmie Wieczór (Evening) z całą plejadą kobiecych aktorskich wspaniałości - Vanessa Redgrave, Meryl Streep, Natascha Richardson, Toni Colette, Glen Close. Film powinien się nazywać Nostalgia. To takie snujące się wspomnienia odchodzącej głównej bohaterki, poprzeplatane z życiem jej najbliższych, od którego jest już trochę odgrodzona byciem jedną nogą po tamtej stronie. Mimo, że córki usiłują ją przytrzymać i zaangażować w swoje sprawy, to jednak ona decyduje inaczej. Film miejscami zbyt przegadany, dłużący się, ale jest w nim kilka magicznych scen, przepięknie sfotografowanych i podkreślonych muzyką Jana P. Kaczmarka, która spada na obraz pojedynczymi nutkami, jak krople deszczu kapiące z dachu. Film bardzo wyciszający, łagodny. Z męskich postaci Hugh Dancy zostaje w pamięci, reszta jest tłem dla silnych i słabych kobiet. Myślę, że warto go zobaczyć, choć miejscami można przysnąć, ale to też w ramach relaksu
W zajawce był Klub Miłośników JA. Hugh w tym filmie jest po prostu przeprzystojny, już nie mogę się doczekać
Admete - Nie 04 Lis, 2007 14:03
Widziałam na mieście plakaty do tego filmu i zastanawiałam sie czy pójść. I też nie mogę się doczekać na Klub
lizzzi - Nie 04 Lis, 2007 14:36
Z wielką przyjemnością obejrzałam wczoraj "Maskę" z Carrey'em. Pasjami lubię jego wygłupy. Nie samymi minami człowiek żyje, Carrey podoba mi się też jako facet (zawsze mi się podobał), a poza tym udowodnił, że jest naprawdę dobrym aktorem w innych filmach. Uwielbiam go w "Zakochanym bez pamięci". Niedawno w TV strasznie wredny wujek w "Serii niefortunnych zdarzeń". Tutaj praktycznie rozpoznałam go pod koniec filmu - niech żyje spostrzegawczość
Alison - Nie 04 Lis, 2007 14:39
| Admete napisał/a: | Widziałam na mieście plakaty do tego filmu i zastanawiałam sie czy pójść. I też nie mogę się doczekać na Klub |
Jeśli masz okazję go zobaczyć, to wybierz się, bo to takie chyba Twoje klimaty. O dokonanych i niedokonanych wyborach życiowych i ich konsekwencjach
Alison - Nie 04 Lis, 2007 18:56
Obejrzałam Toma Jonesa. Jeśli taki jest ulubiony bohater Toma Lefroya, i jeśli książka (której nie czytałam) jest choć w połowie tak urocza jak ten angielski Fanfan Tulipan, to mam dodatkowy powód żeby lubić Toma Lefroya, bo miał chłopczyna fantazję
Przy scenie napadu na lady Weston a następnie spotkania rzekomego ojca na drodze, popłakałam się ze śmiechu.
Matylda - Śro 07 Lis, 2007 19:27
No może nie wczoraj ale 1 listopada obejrzałam sobie ponownie Noce i dnie
Czy ja juz kiedyś pisałam , że kocham Barbarę Niechcic najcudowniejszą kobietę i jedyną najprawdziwszą babę w literaturze.
Te jej histerie , błędy w wychowaniu dzieci, niespełniona miłość aspiracje , żeby być kimś innym niż sie jest . To cała ja
Boże jacy tam aktorzy grali . Juz ich nie ma . Szkoda
lizzzi - Śro 07 Lis, 2007 20:20
| Matylda napisał/a: | No może nie wczoraj ale 1 listopada obejrzałam sobie ponownie Noce i dnie
Czy ja juz kiedyś pisałam , że kocham Barbarę Niechcic najcudowniejszą kobietę i jedyną najprawdziwszą babę w literaturze.
Te jej histerie , błędy w wychowaniu dzieci, niespełniona miłość aspiracje , żeby być kimś innym niż sie jest . To cała ja
Boże jacy tam aktorzy grali . Juz ich nie ma . Szkoda |
Dołączam się. Wspaniałe zagrany przez znakomitych aktorów. Akurat postać Barbary nie jest moją ulubioną, ale Barańska zagrała ją rewelacyjnie. Tak na marginesie polecam "Dzienniki Marii Dąbrowskiej" - bardzo ciekawe.
Anonymous - Śro 07 Lis, 2007 22:32
Matuś, na puste drzewo i Salomon nie nasika...
P.S. Bo Szymon jest debeściak (jako i kilku jego kolegów po fachu... )
Admete - Nie 11 Lis, 2007 16:04
Własnie obejrzałam Laputę zamek w chmurach, przepiękna baśń autorstwa japońskiego reżysera Miyazakiego
http://www.filmweb.pl/Lap...e,Film,id=34654
Lubię anime, choć nie oglądałam zbyt wielu filmów tego rodzaju. W tym filmie podoba mi się połączenie przygodowej i baśniowej opowieści z elementami realistycznymi. Wyraźny jest wątek ekologiczny - ludzie muszą zachować równowagę między technologią, a naturą. A tu dwójka bohaterów Puzo i Sheeta:
Matylda - Nie 11 Lis, 2007 16:47
Wczoraj na Hallmarku leciał film Dzień wszystkich świętych.
Niestety pora jak zwykle niewłaściwa. Kto ogląda filmy o północy ???
Nieźle się zaczynał . Czasy niewolnictwa . Nowy Orlean z piękną kolonialną zabudową i piękne czarnoskóre kobiety.
Niestety zasnęłam Ale nie z powodu nudnego filmu, ale tej koszmarnej pory emisji
Gosia - Nie 11 Lis, 2007 16:52
Widzialam wczoraj czesc "Avalonu" z Foremniak. Nie znam calosci, ale klimat tego filmu nawet byl interesujacy, no i niezla muzyka w niektorych scenach. Tylko dlaczego byl o tej porze? Nie mialam sily ogladac do konca. Czy ktos to widzial w calosci?
Admete - Nie 11 Lis, 2007 19:58
Słyszałam tylko o tym filmie...Podobno jest ciekawy. Można go było obejrzeć w ogólnodostepnym programie czy na kablówce?
Byłam dziś w kinie na filmie Wieczór - Alison pisała o nim dośc obszernie. To bardzo melancholijny film o przemijaniu i wyborach, jakich dokonujemy w życiu. Ale też o tym, że w tym całym bałaganie możemy być choć przez chwilę szczęśliwi.
Bardzo podobał mi się muzyka Kaczmarka.
Gosia - Nie 11 Lis, 2007 20:23
"Avalon" byl wczoraj w nocy w TV4.
BeeMeR - Wto 13 Lis, 2007 10:33
| Gosia napisał/a: | | Widzialam wczoraj czesc "Avalonu" z Foremniak. Nie znam calosci, ale klimat tego filmu nawet byl interesujacy, no i niezla muzyka w niektorych scenach. Tylko dlaczego byl o tej porze? Nie mialam sily ogladac do konca. Czy ktos to widzial w calosci? | Ja widziałam i szczerze mówiąc nie zachwycił mnie jakoś. Owszem, klimat ciekawy, mroczny, ale jakoś miałam wrażenie że o fabule trochę zapomnieli
Muzyka za to ładna
BeeMeR - Śro 14 Lis, 2007 11:09
Wczoraj już późno skończyłam oglądać Toma Jonesa - podoba mi się i to niemało spraw, a przede wszystkim:
- potraktowanie tematu z dużym jajem, a nawet baardzo dużym
- barwne postaci, z tupetem, zadziorne, żadne żądne mamałygi,
- nie idealizowanie postaci - np. jaki ten Tom biedny, uciskany, dobry, porządny, etc... tylko bezpardonowe pokazanie wszystkich wad danej osoby - słabość do kobiet, alkoholu, pieniactwo...
- niebanalny sposób narracji i nie monotonny: a to "nieme kino", a to w tle, a to postać mówi co dalej
Generalnie - mimo, że sprzed prawie pół wieku, film nic nie stracił na atrakcyjności
|
|
|